x

Ta strona używa ciasteczek (cookies) zgodnie z Polityką Prywatności. W Twojej przeglądarce możesz zmienić ustawienia dotyczące przechowywania lub dostępu do cookies.

W OBECNEJ KAMPANII POLICZYŁO SIĘ Z RAKIEM 0112409 OSÓB

Rak jajnika

Gojka11 napisał

Zachorowałam w lipcu tamtego roku.Był to szok,do konca nie wierzyłam,ze mnie to spotkało.Zaczęło sie nagle.Całe zycie zdrowa jak ryba.Póżno,jak zwykle przy I ttym raku pózno.I tutaj zaczyna się moje forum.....Dlaczego tyle krzyczy się o raku piersi,o raku szyjki macicy,a o raku jajnika nic.Mamy profilaktyczne badania cytologiczne,mamografię,a o badaniu CA 125 nikt nam nawet nic nie mówi.Przecież o raku jajnika mówi się(dzisiaj to wiem)"cichy zabójca".Dlaczego ma tak znikomą wyleczalnośc.......Jego wykrywalnośc jest w 3,4 stadium,wiadomo co to znaczy.....Nikt nam kobietom nie mówia by profilaktycznie badac sobie krew,bo to jest jedyna szansa aby uchwycic go szybciej.I wbrew pozorom choroba ta nie dotyczy kobiet tylko po40-tce.Umierały przy mnie dziewczyny,które miału niespełna 20-cia lat.Czy na prawdę w naszym kochanym kraju nie możemy zrobic nic,aby uświadomic przynajmniej kobietom co może im grozic?Ja przeszłam cięzką operacje,dzisiaj jestem zdrowa i wierzę,że tak zostanie.Wiem,że to moja siła mnie pcha do przodu.Tej siły życzę każdemu

Najnowsze odpowiedzi (13212):
  • takaalicja59 napisał

    A ja choruje od 2006 roku na raka jajnika i walcze do tej pory
    poki co nie poddaje sie Teraz czekam na badania kontrolne po kolejnej chemioterapi
    Walka ciezka przeciwnik okrutny ale starm sie jak moge
    A marker powinien byc brany pod uwage w ramach badan okresowych kazdej pracujacej kobiety

  • Gojka11 napisał

    Alicjo,wszystko bedzie dobrze,zresztą sądzę,że w to wierzysz.Czy wspierasz się jakimiś dodatkowymi metodami?Ja jak brałam chemię dodatkowo brałam biobram 1000.Skutek?Rewlacyjnie przeszłam chemię,jakbym jej nie miała.Poznanej na leczeniu dziewczynie powiedziałam o tym,wzięła i....to samo

  • basia1962 napisał

    W lipcu ub.roku przeszłam operację usunięcia jajników, sieci większej i częściowo guza.Macica z częścią guza pozostała nie usunięta. Obecnie jestem po 9 chemii. Wyniki Ca-125 mam w normie i czekam na badanie kontrolne w poradni.Jestem pełna optymizmu i wierzę, że dam radę przejść tę trudną drogę do końca. Cały czas mam wsparcie w rodzinie i to daje mi siły do walki z chorobą.Bardzo pomogła mi też rozmowa z psychologiem na oddziale. Pozostała mi jeszcze jako następstwo raka jajnika zakrzepica, która była pierwszym objawem choroby.

  • basia1962 napisał

    do devilyn Dzięki! Bardzo przydatna strona. Pozdrawiam!

  • mufka napisał

    Witam wszystkie Panie.Halo Devilyn ! Ja choruje od 18.03.2008.Operacja potem chemia ,standart-taxol i carboplatyna.Marker nigdy nie spadl do normy.Po pierwszej chemii najnizszy byl 69.A potem zaczal znowu rosnac .Tomograf nie wykazywal zadnych zmian az do pazdziernika 2009.Zaatakowane byly wezly chlonne w srodbrzuszu. Z koncem marca zakonczylam drugi rzut chemii tym razem Gemzar i carboplatna.18.05 mam kontrolny tomograf po zakonczonej chemii a 14.05 wizyta u onkologa i kontrolny marker.Mam cicha nadzieje ze bedzie dobrze bo po 3 chemiach marker spadl bardzo mocno a przy badaniu ginekologicznym moja p.doktor stwierdzila ze nie widzi zmian ktore byly.Ja rowniez jestem pelna optymizmu i wierze w to ze bedzie dobrze.Wiemy wszystkie jak podstepna jest ta choroba ale wiara czyni cuda.Tak jak Devilyn zapraszam na nasze forum.Jest pelne fajnych ludzi i wiele mozna sie dowiedziec.Pozdrawiam

  • takaalicja59 napisał

    Do Gojki nie biore nic Chemie znosilam nawet dosc dobrze ,radzilam sobie ale teraz biore witaminy dostalam od dzieci Byly kupowane w Niemczech ORTHOMOL-IMMUN dla ludzi wlasnie po chemioterapi
    Bralam je po kazdym leczeniu Natomiast cos na zmasakrowane zyly bym potrzebowala Mam obolale rece do lokci Jakas moze rada??

  • Anitka18011990 napisał

    Witam wszystkich :)
    Zachorowalam na raka jajnika w kieku 19lat takze szybko ale mialam na szczescie tylko 1 chemie byla dosc ciezka ale czasem bylo ok i bralalm 3 rodzaje chemii cisplatyna vepesid i bleomecyna takze w szpitalu bylam bardzo czesto ale juz jest ok mialam bardzo duzy marker po oberacji ponad 7000 ale bardzo szybko spadal na szczescie obecnie nie lecze sie od sierpnia i tylko kontrola u onkologa mam nadzieje ze tak juz bedzie :):
    pozdrawiam wszystkich i zycze duzo sily i wiary tym co walczą :)

  • mufka napisał

    Na zyly chyba nie ma zadnego lekarstwa.Chyba tylko czas.Ja praktycznie nie mam zyl, tak sie skutecznie pochowaly.Pobranie krwi to problem.A przestaly bolec okolo miesiaca po ostatnim kluciu.

  • Gojka11 napisał

    Na żyły nie mam rady.Czas,tylko czas.Przestaną bolec.Biobram 1000 pomógł mi przy chemii,tak jak pisałam czułam sie jakbym jej nie miała.Po chemii brałam Aminocare(lek prof.Burzyńskiego,poczytajcie w internecie)Wszystko to może tylko pomóc,na pewno nie zaszkodzi.A poza tym psychika i jeszcze raz psychika.Ja robię markery sobie co miesiąc,lepiej sie wtedy czuję.Mam 7,a kiedy zachorowałam miałam 1883.Czuję się dobrze,normalnie pracuję(własna działalnośc,więc nie siedzę przy biurku).

  • pityna napisał

    Witam Was! Już kilka razy próbowałam coś napisać, ale ostatecznie rezygnowałam. Ja przeszłam przez raka jajnika w 2002roku. Potem, tak jak u Was, chemioterapia - PAC i rekonwalescencja. Chemia nie dała mi jednak o sobie zapomnieć. "Załapałam się" na anemię aplastyczną, niewydolność nerek i martwicę kości. Na mojej drodze spotkałam masę wspaniałych ludzi, którzy bezinteresownie pomagają mi wyjść z choróbska. Dzisiaj jest już lepiej. Wyglądam na osobę zdrową jak rzepa, czuje się nieźle i mam masę pomysłów na dalsze życie. Jeżeli będę mogła w czymś pomóc, coś poradzić proszę napiszcie. Serdecznie pozdrawiam ......... Głowa go góry, z tym klientem można wygrać!!!!!!!!!!!!!!!

  • szymczakanna napisała


    Użytkownik @takaalicja59 napisał:
    A ja choruje od 2006 roku na raka jajnika i walcze do tej pory poki co nie poddaje sie Teraz czekam na badania kontrolne po kolejnej chemioterapi Walka ciezka przeciwnik okrutny ale starm sie jak moge A marker powinien byc brany pod uwage w ramach badan okresowych kazdej pracujacej kobiety

    Cześć Ala. Chyba założymy klub pacjentek z Łąkowej.Ale poznałam w szpitalu. Ja też choruję na raka jajnika od 2008 roku.( trafiłam do szpitala po bardzo długim złym diagnozowaniu ginekologów) Po pierwszym pobycie z diagnozą rak jajnika IV stopnia miałam rok przerwy, teraz od lutego walczę ponownie, jestem po 4 chemi, coś mam słabe wyniki krwi, i nie mogę sobie poradzić z płytkami.
    Może ktoś zna domowe sposoby na poprawienie wyników krwi? ( zielona pietruszka nie pomaga)
    Trzymajmy się .....

  • Gina napisał

    Witam . Ja jestem po mastektomii ale po chemii mamy wszystkie ten sam problem . Rada na poprawę morfologii : dużo snu , dużo owoców ( cytrusy - nie wolno !!!!!!!! ) i kaszanka , wątróbka , orzechy pistacjowe , rodzynki , śliwki suszone ... no i oczywiście TRAN Ekomer lub Iskial . Żadne witaminy . Zapomniałam - codziennie jeszcze pół szklanki soku z buraków i tyle samo soku z marchwi . Nie wolno jeść niczego z octem - niszczy krew . To na prawdę działa. Sztuczne witaminy nerki wątroba muszą przerobić - wystarczy że muszą przerobić chemię . Pozdrawiam .

  • barbarag napisał

    witam w klubie. U mnie również 1,5 roku temu zdiagnozowano raka jajnika, przeszłam 3 chemie, rozległą operację, jajniki ( przydatki) , macicę z szyjką, wyrostek ( był zdrowy ale lekarz powiedział, że napatrzył się na przerzuty na wyrostek z jajnika wiec go wyciął), sieć, węzły pachwinowe i brzuszne, potem 5 chemii, razem 8. Przed każdą chemią łykałam końską -:) dawkę sterydów- 40 szt jednorazowo.Miałam bardzo niskie leukocyty dostawałam więc zastrzyki na pobudzenie szpiku kostnego do produkcji leukocytów ( Neulasta). W domu zajadałam Buraka w tabletkach, tak sie nazywa przeparat, olej rekina, i duże ilości Rutinoskorbinu. Podobno to dobrze działa na ścianki żył.Markery tez miałam 4000 tyś, teraz 25. Trzymaj się, bedzie dobrze .Pozdrawiam.

  • szymczakanna napisała

    Dzięki za rady. Kiedyś piłam sok z buraków ale teraz są nie smaczne więc przeszłam na buraka w tabletkach, Ecomer też łykam od początku jak zachorowałam, nawet w przerwie przed wznową. Od wczoraj dostaje zastrzyki neupogenu(seria 5) , jutro ponowna morfologia i zobaczymy. Czy słyszał ktoś o preparacie Graviola? ponoć jest coś z rodzju Vilcacory.Nie wiem czy ja mam takie odczucie, że w mediach mówią tylko o profilaktyce rak piersi i rak szyjki macicy, rak jajnika jest tematem tabu, a przecież naprawdę dużo kobiet na niego choruje. Statystyki wspominają że to choroba po 40 roku życia, bzdura w szpitalu spotykałam młode dziewczyny. Pozdrawiam cieplutko w ten zimny wiosenny dzionek.

  • ms_p napisał

    Ja jestem już 7 lat po otrzymaniu diagnozy; rak jajnika. Przeszłam operację, chemioterapię oraz radioterapię, było bardzo ciężko. Mimo iż sama pracuję w szpitalu onkologicznym , to bycie po drugiej stronie bardzo się różni od bycia personelem. Ale dzięki rodzinie i koleżanką z pracy jakoś to przeszłam. Dziś pokazuję pacjentką (pracuję na ginekologii onkologicznej), że można wygrać tę nie równą walkę. I zgadzam się, że o raku jajnika nic się nie mówi a zbiera on bardzo duże żniwo ,gdyż jest bardzo trudny do wykrycia, a robienie markerów pomogłoby choć nie zawsze zdaje rezultat bo jest może i niewielka grupa ludzi, ale jest (ja w takiej byłam) ,gdzie markery zawsze są w normie i dają błędny obraz.Ale jest jeszcze USG ,które powinno być obowiązkowo wykonywane.Trzymam kciuki za wszystkich i pozdrawiam!

  • Gina napisał

    Można pić sok z buraka Hortexu - kartony litrowe - jest z dodatkiem jabłka . Najtańszy jest w Kauflandzie i Realu.

  • kasja napisała

    Hej,Rok temu zdiagnozowali u mnie rak jajnika - zlośliwy.Wykonali mi operacje oszczedzającą z racji młodego wieku 25 lat.Usunięto mi lewy jajnik.Potem chemioterapia 4cykle. W kwietniu tego roku miałam kolejną operację pojawilo się coś w polu prawych przydatków usunięto mi torbiel wielkośći39mm. Na szczescie okazalo się,że tym razem jest to zmiana łagodna. Po 3miesiącach znowu mi sie cos pojawilo w polu prawych przydatkow przepisali mi teraz Lutenyl po 3miesiącach jego brania mam sie zglosic na kontorle(mam nadzieje,ze się wchlonie i okaze sie to czynnosciowe).Czy któraś z Was miala podobny problem? Czy czeka mnie kolejna operacja?

  • ms_p napisał

    Do kasja , ja tez jestem po raku jajnika, byłam starsza od Ciebie chociaż też młoda 35 lat. Jestem położną i pracuję w szpitalu onkologicznym i z reguły powinno się wykonywać radykalne operacje po to, żeby nie dochodziło do tak stresowych i niepewnych sytuacji jak u Ciebie. Nie piszesz czy masz dzieci a to jest bardzo ważna informacja ,bo jeśli masz dzieci to ja zastanowiłabym się nad radykalną operacją (bo cały czas się coś u Ciebie dzieje po prawe stronie), i nie kusiłabym losu. A bez obydwu jajników i hormonów zastępczych można żyć nawet będąc młodą osobą .Pozdrawiam !

  • dronka napisała

    witam
    jestem tu nowa, mam 36 lat. w grudniu ubiegłego roku zdiagnozowano u mnie torbiel na jajniku 12x10 (markery 447). usunięto w styczniu wraz z jajnikiem. na wynikach hp wyszły nacieki rakowe(markery 8,48). w maju usunięto całą resztę: drugi jajnik, przydatki, macicę, węzły chłonne... jednym słowem - operacja radykalna.
    za tydzień zaczynam chemioterapię. boję się. ale wszyscy mi mówią, że tak będzie lepiej, że to na zawsze zakończy chorobę - czy tak naprawdę może być?
    lekarze mówią- to profilaktycznie.
    a ja się boję i nie potrafię nastawić pozytywnie...

  • Gina napisał

    Nie bój się chemii !!!!!! przecież to dla Twojego dobra - musisz uwierzyć że będziesz zdrowa .

  • JustynaS napisał

    Podpisuję się pod tym co napisała Gina.
    Chemioterapia to Twoja szansa na zdrowie.

  • szymczakanna napisała

    dronka pamiętaj" co nas nie dobije to nas wzmocni", chemia ma dobić to czego lekarze nie dostrzegli gołym okiem. Ja obecnie jestem po ponownej chemii, po rocznej przerwie miałam wznowe.teraz czekają mnie badania kontrolne po 6 chemii. Trzymaj się dasz radę !!!!!!!!!!!!!

  • dronka napisała

    dziękuję dziewczyny
    najgorsze jest to, że nie ma pewności, że ta chemia zakończy wszystko. boję się nawrotów choroby. i może jestem w tym śmieszna, ale nie chcę być łysa... wiem, to dopiero głupie z mojej strony ;)
    czy kiedykolwiek czułyście wstyd nosząc chustkę, perukę?

  • aga85 napisał

    Droga DRONKO.Ja mam rak piersi i powiem Ci ze nosząc PERUKE czuje sie całkowicie normalnie(fakt ze moja peruka jest naprewde fantastycznie dobrana i wysokiej jakosc)ale powiem Ci kochana ze duzo lepiej czuje sie w chustce:)dlaczego?????????/wtedy czuje sie silna!!!!nosze glowe wysoko podniesiona i jestm dumna ze swojej siły.Nie powiem kozdy z nas ma chwile zwatpienia ale najwazniejsze zeby kazdy z nas-WALCZĄCYCH zdawał sobie sparę ze swojej siły.I pamietaj kochana -silny człowiek zawsze wygrywa !!!!!!!CZERP SIŁE Z CHUSTKI KTÓRA BARDZIESZ NOSIC,BARDZ DUMNA Z SIEBIE!!!!!!A ZOBACZYSZ ZE INNI NIE BEDA WIDZIEC CHOREJ ALE SILNA KOBIETE!!!POZDRAWIAM:)

  • ms_p napisał

    Witaj Dronka , Twoje obawy są normalne bo nie ma takiej osoby, która nie bała by się lub nie miała chwili zwątpienia. Łysa głowa to owszem jest szok na początku. Ja pierwszy dzień przepłakałam a później nie widziałam już tej łysej głowy bo byłam po każdej chemii silniejsza psychicznie, A nawrót choroby co to jest, pomyśl sobie My jesteśmy pod stałą kontrolą onkologów a inni nie. Więc to My mamy przewagę nad przerzutami . Głowa do góry będzie dobrze, ja dziś mimo tego co przeszłam byłam w górach i świat jest naprawdę piękny . Pozdrawiam i trzymam kciuki.

  • hipertermia napisał


    Użytkownik @dronka napisał:
    dziękuję dziewczynynajgorsze jest to, że nie ma pewności, że ta chemia zakończy wszystko. boję się nawrotów choroby. i może jestem w tym śmieszna, ale nie chcę być łysa... wiem, to dopiero głupie z mojej strony ;) czy kiedykolwiek czułyście wstyd nosząc chustkę, perukę?



    Skutki i rezultaty chemioterpii można zwiększyć za pomocą hipertermii sztucznej, nieinwazyjnej.
    Oczywiscie o włączeniu terapii hipertermią do leczenia decyduje lekarz. Hipertermia to działanie ciepłem na nowotwór, w przypadku chemii zwiększa przepływ cytostatyków.

  • kasja napisała

    Do ms_p Nie posiadam dzieci i dlatego lekarze zastanawiają się co ze mną zrobic.Sama sie zastanawiam coraz bardziej nad podjęciem decyzji o radykalnej operacji.


    Do Dronka, Nie bój się chemii.Nie jest taka straszna.Ja chodziłam na chemie na ostatnim roku studiów. straciłam wlosy, resztki które mi pozostały na głowie wraz z koleżanką goliłysmy.Nosiłam na uczelnie peruke.Na początku miałam wrażenie,ze wszyscy sie na mnie patrzą i czułam sie jak w kasku,ale na szczęscie się przyzwyczaiłam. Zakończyłam chemie w połowie listopada.3 marca po ostatnim egzaminie zdjęłam peruke i juz chodzę w moich naturalnych wlosach.Wlosy mam mocniejsze. Dostaję duzo komplementów od znajomych,ze o wiele lepiej wyglądam w krótkich włosach(do tej pory nosiłam długie) Więc nie ma tego złego,co by na dobre nie wyszlo. Poprostu trzeba wierzyć,ze bedzie dobrze i tak będzie.Trzymam kciuki.

  • szymczakanna napisała


    Użytkownik @dronka napisał:
    dziękuję dziewczynynajgorsze jest to, że nie ma pewności, że ta chemia zakończy wszystko. boję się nawrotów choroby. i może jestem w tym śmieszna, ale nie chcę być łysa... wiem, to dopiero głupie z mojej strony ;) czy kiedykolwiek czułyście wstyd nosząc chustkę, perukę?

    wejdż na forum kolorowe chusteczki. Tegoroczne lato spędzam właśnie w chusteczkach.Dokupiłam sobie też z daszkiem jak określił mój 8 letni synek "superanckie" i czuję się w nich świetnie w najgorsze upały. Po pierwszym cyklu chemii włosy odrosły mi kręcone jak u baranka. Pozdrawiam bedzie ok.

  • dronka napisała

    przeżyłam pierwszą chemię i nie było tak źle, co prawda minął dopiero jeden dzień i wszystkiego mogę się jeszcze spodziewać...

    @szymczakaanna gdzie kupujecie fajne kolorowe chustki?

  • szymczakanna napisała

    witaj. ja chustki kupuję na allegro u ewaostrowski (242) to jest pracownia w Gdańsku - poszukaj użytkownika i zobaczysz ok 20 wzorów chustek, z daszkiem lub bez , turbany i inne, Wykonane z cienkiej bawełny lub innego materiału. koszt przesyłki 8 zł.Jestem z tych chustek bardzo zadowolona, przy tych upałach peruka jest nie do zniesienia. Pozdrawiam