policzmysie.pl

Profil

policzmysie

Administrator serwisu Policzmysie.pl
Musisz być zalogowany aby dodawać wypowiedzi. Zaloguj się teraz lub załóż konto.
  1. policzmysie napisał 1 dzień 6 godz. temu

    Witajcie, podrzucamy kilka linków związanych z naszą kampanią, może was zainteresują: dzisiaj AMA (zapytaj mnie o cokolwiek) na Wykopie od 18:00 do 22:00: http://www.wykop.pl/ama/policzmysie/ informacja na ten temat w gazecie: http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,11738300,Grabaz_wspiera_kampanie__Policzmy_sie_z_rakiem_.html rozmowa w radiu Merkury z dr Darkiem Godlewskim oraz Anną Potok jedną z bohaterek kampanii 2012: http://www.radiomerkury.pl/audycja/porozmawiajmy-o/policzmy-sie-z-rakiem-2012.html
  2. jonal39 napisał 1 dzień 13 godz. temu

    Leczac sie w Szczecinie mialem 2 nowotwory chlonniaka razem z bialaczka po bardzo silnej chemioterapii dostalem remisji i skierowano mnie po 2 latach na przeszczep wlasnego szpiku ktory pobrany zostal z mojego szpiku , bedac w Poznaniu otrzymalem chemie ze odczuwalem jakbym byl pijany , po opadnieciu wszystkich wynikow do zera podano mi dopiero moj szpik , szpik przyjol sie lecz po przeszczepie otrzymywalem 5 nakloc do szpiku.
  3. ewa55 napisał 20 mies. temu

    Witaj Joanno. Twoj bol jest moim bolem. Od 15lat walcze z rakiem nerki caly czas staram sie temu draniowi umknac. Wiem dobrze ze nie jest to choroba powstala ze szczescia. W tym nieszczesciu moim jest troche lepiej bo ja spotkalam dobardzo brych i oddanych lekarzy ktorzy robia co moga. To i tak jest ciezko zyc walczac z bolem i depresja. Joanno bardzo cie prosze nie zalamoj sie jezeli ciezko jest na duszy tak bardzo mocno to niema co czekac tylko rozejzec sie za dobrym psychiatra ja takiego mam i jestem mu bardzo wdzieczna ewa55
  4. ANIUSIA 25 napisał 22 mies. temu

    tak to jest racja powinnismy byc nakierowani co i jak wszystko robic oraz co mamy myslec by pokonac tego nowotora fizycznie i psychicznie..
  5. Jaanna napisał 24 mies. temu

    Po operacji usunięcia raka nerki byłam bardzo załamana. Szukałam jeszcze w Instytucie Onkologicznym w Gliwicach psychologa, miałam nadzieję, że pomoże mi poradzić sobie z tą sytuacją. Niestety,nie ma psychologa w tym szpitalu, Także lekarz rodzinny nie da skierowania do psychologa, można dostać tylko do psychiatry, ale on nie ma czasu na rozmowy, sesje.....ma 5 - 10 minut i bloczek z receptami na "cukierki", ale ile ich można wziąść i jak długo?! Postulat: Każdy pacjent onkologiczny powinien mieć zagwarantowane, choć kilka spotkań z psychoonkologiem, który go nakieruje na dobry tor.
  6. Jaanna napisał 24 mies. temu

    Jestem po operacji raka nerki ( już 6 lat temu). Jestem prawie pewna, że do tej choroby przyczyniło się moje załamanie nerwowe, które się zaczęło kilka lat przed wykryciem choroby (zresztą przypadkowo, na rutynowym usg) i trwało kilka lat. Po operacji byłam strasznie załamana, wydawało mi się, że to już koniec. Długo płakałam, żegnałam się z życiem, bliskimi i tak minęły 3 - 6 miesięcy.....aż córcia podsunęła mi książkę Carla Simontona " Jak żyć z rakiem". Z początku ją obśmiałam - jak można sobie samemu "poukładać w głowie", skoro już wszystko jest tam poukładane, jak można szukać plusów w chorobie, jak można wizualizować....toż to bajki......ale co miałam do stracenia?! I zaczęło się moje zdrowienie. Gdybym jeszcze trafiła na dobrego lekarza, który przynajmniej raz w roku zechciał mi poświęcić trochę czasu na rozmowę, " obmacanie" i żeby wypisał skierowania na badania kontrolne......niestety, nic z tego! Większość badań kontrolnych robię prywatnie lub dostaję skierowanie ( ale uprzednio muszę być na prywatnej wizycie) na rtg. płuc, a gdzie TK jamy brzusznej, gdzie scyntygrafia kości raz na 2-3 lata ( bolą mnie)....nic, nic......i jak tu żyć spokojnie i pilnować, żeby znów mnie nie dopadł ( a rak jasnokomórkowy lubi walnąć, nawet po 10 - 15 latach!) Nienawidzę chodzić do lekarzy i prosić, niemal błagać.....a Oni, w swojej łaskawości, poświęcają mi 5 minut, ucisną brzuch 3-4 razy i " do zobaczenia za rok"! Następny numer zaliczony!!! Staram się jakoś z tym żyć i ciągle muszę się pilnować, żeby nie myśleć o chorobie.....stram się cieszyć życiem, ale jestem stale na huśtawce.......
  7. pacjentka2010 napisał 24 mies. temu

    Chciałabym spytać się czy stały wzrost i wreszcie przekroczenie normy markera Ca 15-3 (po lecze nie raka piersi) bezwzględnie świadczy o nawrocie choroby? Czy wynik może ulec zmianie?
  8. ms_p napisał 24 mies. temu

    Diagnoza RAK wcale nie musi oznaczać końca. Sama byłam chora 7 lat temu na raka jajnika. dziś jestem zdrowa i cieszę się z życia jak nigdy wcześniej. ....
  9. tomyyyy napisał 24 mies. temu

    pozdrawiam wszystkich którzy wyszli z choroby nowotworowej oraz tych którzy są w trakcie. TRZYMAM ZA WSZYSTKICH KCIUKI sam jestem po chorobie nowotworowej jądra
  10. iwona napisał 24 mies. temu

    czy istnieje całkowite wyleczenie raka tarczycy,który dał przeżuty do węzłów chłonnycg