x

Ta strona używa ciasteczek (cookies) zgodnie z Polityką Prywatności. W Twojej przeglądarce możesz zmienić ustawienia dotyczące przechowywania lub dostępu do cookies.

W OBECNEJ KAMPANII POLICZYŁO SIĘ Z RAKIEM 0112409 OSÓB

Rak trzonu macicy

elka napisał

Ktoś może coś na ten temat powiedzieć?? Jestem 2 lata po operacji i radioterapii. Jeżdże na kontrole do Instytutu Onkologi ale żadnych badań poza ginekologicznym nie mam zlecanych dlatego jestem zaniepokojona. Po 6 miesiąsach miałam badanie na markery ale nikt i nic mi nie powiedział i nie wytłumaczył a teraz nic żadnych informacji. Jestem jeszcze chora na inne choroby czasem byłam w szpitalach rechabilitacyjnych lub w sanatorium a teraz podobno nie mogę bo rak jest przeciwwskazaniem do rechabilitacji tak się dowiaduje od rechabilitantów. Zastanawiam się dlaczego lekarze na onkologi tego mi nie powiedzieli.

Najnowsze odpowiedzi (134):
  • gakako napisała

    Jestem prawie 5 lat po operacji. Miałam radioterapię i brachyterapię. Ostatnie badania robiono mi po brachyterapii, były w porządku i na tym się skończyło. Teraz kontroluję się co pół roku i raz w roku "robią" mi USG. Mnie powiedziano, że markerów przy raku trzonu macicy nie ma. Zresztą podobnie jak i Tobie onkolog mi nic nie powiedział, nie wyjaśnił. Sama doczytywałam i dopytywałam lekarza.
    W sanatorium byłam we wrześniu ubr ale miałam tylko pozwolenie na inhalacje, żadnych masaży, laserów itp.
    Wybieram się na wizytę kontrolną w czwartek i trochę się boję. Dwa tygodnie temu leczyłam pęcherz a od 3-4 dni odczuwam dyskomfort w dole brzucha. Myślę :pęcherz to czy może... Ech... koniec tych czarnych myśli.
    Pozdrawiam:)

  • majka napisała

    Witam....ja jestem 4 miesiące po operacji. Nawet nie zdążylam się oswoić z tym wrogiem jak się dowiedzialam a bylo to 4.12.2009, a już 6.01.2010r bylam operowana. Wszystko toczylo się szybko nie mialam czasu myśleć, martwić się i przeżywać. Operacja byla wykonana laparoskopowo, usunięto mi wszystko lącznie z węzlami chlonnymi, a dlatego laparoskopowo ponieważ mialam mieć natychmiast naświetlania. Po wyjściu ze szpitala wizyta u onkologa (bo mialam skierowanie do szpitala onkologicznego) i onkolog stwierdzil że nie muszę być naświetlana, bo rak okazal się mniejszy niż przypuszczani i nie poczynil jeszcze przeżutów. Więc wrócilam zadowolona do domu, a teraz zamiast lepiej czuję się gorzej. Wszystko mnie boli, bolą mnie uda, pośladki, dól brzucha . Nie wiem czy to tak ma być? Mozę ktoś kto jest dlużej napisze mi o swoich dolegliwościach? Wczoraj robilam wyniki na krew i mam jeszcze USG brzucha robić w związku ze zlym samopoczuciem. Teraz dopiero boję się bo zdaje mi się że za gladko u mnie to poszlo....bardzo się boję i czekam . Do tej pory nie bylam zalamana tylko szok który każdy musi przeżyć po uslyszeniu diagnozy czarnej diagnozy. Proszę o odpowiedż anie , które mają dluższy staż w tej chorobie. Pozdrawiam i wszystkim zdrowia życzę.

  • gakako napisała

    Majko, myślę, że ile kobiet tyle różnych stanów ciała i ducha
    Jesteś pod opieką lekarzy, zrobisz USG i wszystko będzie wiadomo. A teraz nie zamartwiaj się bo nerwy potrafią niesamowicie nas osłabić. A przecież siły są bardzo potrzebne. I pozytywne nastawienie jest OGROMNIE ważne. Poczekaj na wyniki.
    Ja dzisiaj byłam na wizycie kontrolnej. Też byłam zestresowana. Lekarz oświadczył, że moje dolegliwości to efekt popromienny.
    Życzę Ci pozytywnych wyników badań a w związku z tym dużo radości i pogody ducha. To bardzo pomaga w walce z chorobą. Pozdrawiam

  • małgosia16 napisał

    Witaj Elu,ja jestem 4 lata po operacji. przeszłam przez to piekło obronną ręką, na początku radioterapia,chemioterapia i brachyterapia-niby wszystko profilaktycznie,ale ciągle miałam czarne myśli-skoro wyniki histopatologiczne są dobre to po co ta cała terapia? Ale na to pytanie nikt mi nie odpowiedział, więc poddawałam się tej profilaktyce. Póżniej już tylko badania kontrolne-markery, usg,rtg. płuc.We IX 2009 markery poszły w górę i zaczęła się dla mnie gehenna. Na początku usg i tomografia z kontrastem- wszystko ok.I znowu markery-złe. Więc kolonoskopia - nawiasem mówiąc nie taka straszna,-znowu wynik dobry, a markery złe.Moja pani doktor rozkładała ręce i mówiła,że nie ma już pomysłu. W III tego roku skierowała mnie na badanie PET.Czekałam 2 tyg. na zakwalifikowanie do badania. W końcu się udało-wyniki dobre. Ktoś mi powiedział, żeby się nie poddawać-tylko skąd czerpać siłę? Tylko my wiemy ile nas to kosztuje i jak nas wyczerpuje bezustanna walka.Wspaniale jest gdy jest ktoś ,kto nas wspiera. Ale nie zawsze jest taki ktoś. Jednak mimo wszystko warto walczyć o siebie, bo warto żyć dla innych. Więc walcz i nie poddawaj się.Pozdrawiam.

  • majka napisała


    Użytkownik @gakako napisał:
    Majko, myślę, że ile kobiet tyle różnych stanów ciała i ducha Jesteś pod opieką lekarzy, zrobisz USG i wszystko będzie wiadomo. A teraz nie zamartwiaj się bo nerwy potrafią niesamowicie nas osłabić. A przecież siły są bardzo potrzebne. I pozytywne nastawienie jest OGROMNIE ważne. Poczekaj na wyniki. Ja dzisiaj byłam na wizycie kontrolnej. Też byłam zestresowana. Lekarz oświadczył, że moje dolegliwości to efekt popromienny. Życzę Ci pozytywnych wyników badań a w związku z tym dużo radości i pogody ducha. To bardzo pomaga w walce z chorobą. Pozdrawiam



    ***********************************************************************************************************
    Dziękuję za odpowiedż. Ja jestem psychicznie bardzo silną osobą, przeżylam wiele stresów , od których nabylam tą chorobę. Teraz też trzymam się bo wiem że zalamanie to najgorsze co może być w tej chorobie. Najważniejsze że nie jestem sama, mam wiele osób wkolo siebie; rodzina , przyjaciele... ale są takie momenty że czlowiek sam jest ze swoimi myślami i sam musi sobie poradzić z myślami i emocjami. Mam nadzieję że wszystko dobrze u mnie będzie. Nie mam jeszcze wszystkich wyników, ale jestem dobrej myśli. Pozdrawiam wszystkich i życzę zdrówka

  • gakako napisała

    Małgosiu, jakie markery Ci robili???????? Mnie powiedziano, że rak trzonu macicy nie ma markerów. Uświadom mnie proszę ( a może nie tylko mnie?)
    Pozdrawiam

  • elka napisała


    Użytkownik @gakako napisał:
    Małgosiu, jakie markery Ci robili???????? Mnie powiedziano, że rak trzonu macicy nie ma markerów. Uświadom mnie proszę ( a może nie tylko mnie?)Pozdrawiam

    Ja też chętnie się dowiem coś o markerach bo ja miałam tylko raz po 6 miesiącach a później powiedziano mi, że nie ma takiej potrzeby i nie robią takich badań. Ostatnio odczuwam jakieś dolegliwości dość dziwnie w dole brzucha trudno mi nawet nazwać i opisać co i jak czuję ale bardzo się boję i musze szybko zdecydować się na wizytę u onkologa. Pozdrawiam

  • majka545 napisał

    Witam wszystkich.. Mam 57lat , dwa dni temu mialam urodziny a moja corka ma termin porodu na jutro. To jest pierwszy moj wnuk. ja niestety jestem dziewiaty dzien po operacji macicy, jajnikow i jajowodow. Wczoraj na wizycie u specjalisty chirurga oncologa dowiedzialam sie ze mam przerzuty na wezly chlonne i musze przejsc radiotwrapie. Radioterapia ma trwac codziennie przez 6 tygodni ale moge zaczac dopiero za trzy tygodnie po wygojeniu sie rany po operacji. To ze mam raka winie mojego lekarza ginekologa do ktorego chodzilam regularnie na badania. Gdy dwa lata temu po zakonczeniu brania hormonow"COMBE PATCH" pojawilo mi sie lekkie krwawienie to on oswiadczyl ze to przez hormony ale wszystko sie unormuje. i faktycznie plamienie zniknelo. W ubieglym roku zaczela sie choroba kregoslupa. Cysta ktora trzeba bylo usunac. Po operacji zaczela sie choroba korpal tunel, i straszny gosciec w obydwu rekach. Lekarze wyslali mnie na rete. I leczenie. tTabletki, zastrzyki i steroidy. W czsie brania steryldow zaczelam plamic. Bardzo mnie to zdziwilo. Plamienie sie nasilalo. Poszlam wiec do mojego ginekologa. On mnie zbadal pobral wymaz na czystosc szyjki i powiedzial. Jest ok. Ja mu mowie o plamieniu a on na to ze to chyba przez steryldy. I to sie unormuje. Nie dawalo mi to spokoju. Przeczytalam na komputerze o kolgoskopi wiec dzwonie do niego z pytanie czy robia colgoskopie. A on zdziwiony i pyta po co mi colgoskopia? Przeciez jest wszystko w porzadku. Poszlam do niego i uparlam sie na to badanie. Przyszedl inny lekarz i powiedzial ze zrobi mi biopcje to bedzie pewniejsze. Natychmias pobram wycinki z macicy. Po pieciu dniach mam telefon od mojego ginekologa z wiadomoscia "Ma pani raka trzonu macicy 1stopnia". Co z takim lekarzem zrobic? Powinien miec zabrana licencje do wykonywania zawodu .Mieszkam w Stanach i mam ubezpieczenie od meza z pracy. W Stanach sa bardzo zle ubezpieczenia a ceny sa straszne. Przed operacja nie mozesz dowiedziec sie ile to bedzie kosztowac. Dopiero pozniej przychodza ogromne rachunki. Dla przykladu za sama operacje odciecie cysty od kregoslupa- 75 tys dolarow. Za pobyt jeszcze wiecej. Badanie takie jak tomografia computerowa 8 tys.dol. To jest cos strasznego. Wiec prosze mi powiedziec jak walczyc z rakiem przy takich cenach? Ja jestem pozytywnie nastawiona, wiem ze musze wygrac z rakiem, ale czasem gdy widze te rachunki to trace nadzieje..Zrobilam mamografie jak co roku i okazalo sie teraz ze mam guzy i musze zrobic biopcje. 11.XI. ide na biopcje. Strasznie sie boje wyniku...Jesli ktos z was przeszedl operacje i radioterapie prosze do mnie napisac.. Pozdrawim Was wszystkich i badzmy dobrej nadziei..Zycze duzo sily...

  • irena_g_k napisała

    Witaj mam 56 lat w kwietniu tego roku przeszłam operację usunięcia macicy,a wszystko dlatego,że byłam uparta.Cztery lata temu przeciągnęła mi się miesiączka ,natychmiast poszłam do lekarza i on skierował mnie na czyszczenie macicy.Biopsja wyszła super.po trzech latach zaczęłam lekko plamić ,a towarzyszył temu dość obfity śluz.Znowu czyszczenie macicy.Wyniki były dobre,ale plamienie i śluz pokazywał się od czasu do czasu.Uparłam się na operację bo miałam dość tej sytuacji.Mój ginekolog twierdził,że owszem trzeba będzie operować ,ale nie ma pośpiechu.Ja jednak nie jestem strachliwa i szpital nie budzi we mnie lęku prosiłam go o wcześniejszy termin i w końcu 8 kwietnia zostałam operowana.Po około miesiącu wezwano mnie do szpitala,aby poinformować mnie,że mam raka trzonu macicy i dalej muszę leczyć się w szpitalu onkologicznym w Brzozowie.Mieszkam w Krośnie to bardzo blisko więc na radioterapię jeździłam sobie sama.Wszystko da się wytrzymać wiadomo naświetlanie brzucha niesie za sobą przykre dolegliwości ,ale dałam rady .Lampy rozpoczęłam 1 czerwca najpierw 4 wewnętrzne raz w tygodniu te były cięższe,ale potem trzy tygodnie przerwy i 23 lampy zewnętrzne.Leczenie zakończyłam 13 sierpnia.Pomału regeneruję organizm ponieważ miałam zapalenie pęcherza potem odezwały się porażone nerwy w pośladkach czułam się jak bym miała zakwasy po ćwiczeniach ,było małe zapalenie w pochwie to tez już pokonałam i myślę ,ze to było by na tyle.pod koniec miesiąca jadę do kontroli do Brzozowa i tak co parę miesięcy.Warto się badać i warto leczyć ,myślę,że najwięcej siły daje strach ,on motywuje nas do walki z wszelkimi chorobami.IRENA!

  • bb napisał

    irenko trzymaj się! Teraz to juz z górki. Każdy dzien to nowe siły i co raz dalej od przykrych wspomnień. Wygrasz tak jak wielu z nas!!

  • dorotanawrot napisał

    Majko a ja myślałam że w Stanach jest lepiej niż u nas, ja też jestem po operacji usunięcia macicy i jajników i po radioterapii w lutym będzie już 2 lata, teraz mam 47 lat, niestety rak jest złośliwy ale do tej pory nic sie nie dzieje i czuję się dobrze czego i Tobie życzę, kontrola co 3 miesiące i tak leci, nawet nie myślę o chorobie, pracuję, też mam wuka 1,5 roczku. Pozdrawiam

  • elka napisała

    Witam wszystkich ponownie... 10 stycznia 2011 minie 3 lata od mojej operacji. Jak do tej pory czuję się dobrze chociaż miewam różne drobne dolegliwości. Niepokoi mnie fakt, że nie robią mi żadnych badań poza kontrolnym ginekologicznym. Nie jestem przekonana czy to wystarczy i boję się żeby czegoś nie przegapić. W Instytucie Onkologi lekarz nawet nie mówi czy mam przyjechać do kontroli i za jaki czas. Sama staram się jechać co 6 miesięcy ale mam wrażenie, że te kontrole to jakby jakieś nieporozumienie. Brak jakichkolwiek informacji od lekarza oraz jakichś dodatkowych badań kontrolnych wprowadza mnie w stan ciągłego niepokoju o przyszłość. Napiszcie proszę czy wasi lekarze też mają takie podejście do naszej choroby. Pozdrawiam i życzę szczęścia i dużo zdrowia oraz wytrwałości w 2011 roku.

  • irena_g_k napisała

    Cześć Elka 8 kwietnia tego roku minie rok od mojej operacji i tak jak Ty czuję się dobrze .29 listopada zeszłego roku byłam u kontroli ginekologicznej u mojej Pani doktor w Brzozowie i następna wizytę mam za pół roku.Widocznie nasza choroba nie wymaga dodatkowych badań i same musimy obserwować jakieś zmiany i zgłaszać.Bratowa mojej cioci też chorowała na raka trzonu macicy i zmarła po 30 latach od operacji i naświetleń ,więc myślę że jest dobrze.Dolegliwości są bo lampy jeżeli je miałaś robią swoje ,pomagają i robią rewolucję żołądkowe i nie tylko .Ja tez mam jakieś tam małe problemy,ale ogólnie jest ok.Robiłam USG i mammografię piersi tak z urzędu dla własnego komfortu psychicznego i tez jest dobrze.Myślę,że nie powinnaś się martwić,żyć normalnie i robić swoje.Powiem Ci moja droga Elu,że jakoś zbytnio się tym wszystkim nie przejmowałam i zdarza mi się zapominać o tej mojej chorobie.Mam wspaniałą rodzinę pięć kotów i mnóstwo zajęć pozdrawiam Cię i głowa do góry PA!Elu trochę wyżej jest opis jak to wszystko się zaczęło przeczytaj!

  • gosiorek13 napisał

    Witam wszystkich,
    w poniedziałek dowiedziałam się że moja mama ma raka trzonu macicy G2. Teraz czekamy na operację usunięcia macicy.Lekarz mówi,że samo badanie które wykryło raka niewiele mówi o samym stopniu zaawansowania.Operacja za 2 tygodnie,czekanie na wynik histopatologiczny 4 tygodnie.Mama czuje się dobrze.....wszyscy jesteśmy w szoku.Jeśli chodzi o objawy to wspomniała coś o okazjonalnym plamieniu. Czy operacja wycięcia macicy jest bardzo skomplikowana?skierowana została do zwykłego szpitala na odział ginekologiczny....

  • irena_g_k napisała

    Witaj !Twoja mama miała to szczęście,że czyszczenie macicy i biopsja wykazały raka.Ja poszłam do lekarza miałam czyszczenie macicy i biopsja nie wykazała choroby.Ponieważ miałam plamienie i to mnie drażniło poprosiłam lekarza o operację i w zeszłym roku 8 kwietnia operacja się odbyła.Pobrany materiał do badania wykazał raka.13 sierpnia zeszłego roku zakończyłam radioterapię.Sama operacja nie jest ciężka jest jak cesarka ,na piąty dzień po operacji byłam już w domu.Sama prowadziłam auto ponieważ czekało na mnie pod szpitalem.Głowa do góry dacie radę.Pozdrawiam!

  • gosiorek13 napisał

    Dzięki Irenko za słowa otuchy,ale cały czas nie mogę przestać o tym myśleć.Jestem pełna podziwu dla twoich umiejętności kojarzenia faktów. Ja zawsze zarzucałam wszystkim dookoła,że są hipochondrykami.czy przed lub po operacji mama powinna zrobić jakieś dodatkowe badania. Wiem,że na oddział onkologiczny na ktory mama musiałaby się zgłosić po operacji nie przyjmują bez zdjęcia płuc, więc już sobie je zrobiła,ale jeszcze nie ma wyników (tutaj chodzi zapewnie o przerzuty).w ogóle chciałabym coś zrobić,coś przyspieszyć,a tu taka bezsilność i czekanie boję się o ten stopień zaawansowania bo chyba w sumie wszystko od tego zależy a mama miała chyba bardzo długo zbyt dużo tego endometrium,ale lekarz zawsze jej coś tam przepisywał i do końca nie wiem co robił,ale w końcu mama przez przypadek poszła do innego i pierwsze co zrobił to dla sprawdzenia wysłał na to czyszczenie
    pzdr

  • irena_g_k napisała

    No własnie to czyszczenie jest podstawą,ale nie zawsze jak widzisz w moim przypadku się nie sprawdziło.Po operacji wyszło,że mam G1 nigdzie nie było przerzutów,ale to pewnie dlatego,że w porę poszłam na tę operację.Prześwietlenie płuc i tak by robili mamie w szpitalu przed samą operacją i nie chodzi tutaj o przerzuty tylko o gotowość płuc do operacji.Ja nawet nie byłam usypiana bo mam astmę i miałam znieczulenie do kręgosłupa i wierz mi wolała bym mieć narkozę .Spisz budzisz się i po sprawie.A co do tego jak daleko posunął się rak to badanie materiału po operacji wszystko wykaże. Nic nie przyspieszysz bo dalsze leczenie dopiero wprowadzą po zagojeniu ran. Jak pisałam operację miałam 8 kwietnia,a pierwszą lampę 1 czerwca.Długa droga przed Twoją mamą,ale dobrze się skończy.Mnie doktorka powiedziała,że nie miała bym tego raka tylko mój organizm nie poradził sobie z siła hormonów podczas przekwitania i dlatego tak się to skończyło.Moja ciocia ze stroni męża siostry mojej mamy miała raka trzonu i po operacji miała lampy i żyła jeszcze 30 lat zmarła na serce tak,że mamy szanse spokojnie.Ja tez się bałam do momentu jak przyjechałam do Brzozowa i rozpoczęłam leczenie wtedy było już z górki.Nie zbyt przyjemne są lampy wewnętrzne ja miałam 4 ale zewnętrzne ,a miałam ich 23 to już pikuś taż sama na nie jeździłam. Zresztą moja droga mam 56 lat rodzinę cudowną i 5 kotów.Zapraszam na mojego bloga.www.irenakoty.blog.onet.pl pozdrawiam!

  • agnes napisał

    Jestem tu nowa witam panie dowiedziałam się że mam raka trzonu macicy w początkowym stadium na początku przeżyłam koszmar dziś już podchodzę do tego inaczej zaczęłam cieszyć się z każdej chwili mam 32 i wiem że jeszcze wiele prze de mną . lekarze radzą usunąć mi macicę i szyjkę macicy wtedy gwarantują mnie że , będzie ok , czy któraś z Was przechodziła taką operację jakie są przygotowania jak szybko się dochodzi do siebie . Proszę o odpis Agnes

  • irena_g_k napisała

    Cześć Agnes wszystko opisałam wyżej czytaj od początku to moja sytuacja.Pozdrawiam!

  • agnes napisał

    dzięki za odpis ale usuwali ci wszystko jak długo do siebie dochodziłaś Irenko

  • irena_g_k napisała

    Ja wszystko zniosłam super mam zostawione jajniki ,ale w Brzozowie powiedzieli,że nie potrzeba drugiej operacji ,aby je usuwać.Lampy zrobiły mi manewry w jelitach ,trzeba przestrzegać diety podczas lamp i da się wytrzymać ja osobiście nie narzekałam przyznam się ,że jadłam wszystko latałam z biegunką ale co tam jakoś przetrwałam.

  • agnes napisał

    jaki miałaś stopień raka jakie objawy dolegliwości z góry dzięki za odpowiedz. Gdzie byłaś operowana podaj miejsce jaka opieka

  • irena_g_k napisała

    Słabe plamienie rzadko stopień raka G1 .Operowali mnie w szpitalu w Krośnie ,ale nie z myślą,że to rak bo biopsja nie wykazała raka,dopiero materiał badany po operacji wykazał chorobę.

  • agnes napisał

    w krośnie a opieka jaka była

  • agnes napisał

    słabe plamienia a ja skrzepy w okresie i niestety zrobili histeroskopię operacyjną wycinki rak trzonu macicy

  • irena_g_k napisała

    W Krośnie opiekę miałam super lekarze wspaniali dużo w nich ciepła i zrozumienia dla cierpienia.Ja byłam bardzo nie grzeczna ,nie reagowałam na leki przeciw bólowe.Podobno mam niski próg bólowy dlatego tak cierpiałam po operacji.Panie leżące obok mnie były cichutkie,a ja lepiej nie mówić dałam plamę.

  • Iwona_WB napisał

    Witam wszystkie Panie. U mojej mamy (62 lata) zdiagnozowano raka trzonu macicy (gruczolakorak G2), w poniedziałek mam ją zawieźć do Rzeszowa na operację. Mama jest załamana, ja też. Podtrzymuje ją na duchu jak mogę, tłumaczę, że musi walczyć. Czytam wypowiedzi Pań i modlę się, żeby mama miała tyle siły ile Panie mają. Na wyniku z łyżeczkowania wyczytała, że to prawdopodobnie typ jasnokomórkowy i gdzie indziej już sobie doczytała, że to bardzo złośliwa odmiana. Poradźcie proszę, co mogę zrobić, żeby zmusić ją do walki...

  • agnes napisał

    Słuchaj tak szybko operują ja czekam na operację miesiąc mam 1 stopień raka trzonu macicy w endometrium bez nacieku a twoja mama jakie miała objawy jak się czuje . Będzie dobrze nie jest to najgorszy wynik . Owszem jest się czego bać ale trzeba Wierzyć że się uda przecież ludzie z tego wychodzą nie martw się będzie ok. Ja byłam w Bydgoszczy i dostałam termin zrobili mi uzg to nie jest tak szybko. pozdrawiam dobrej pogody ducha .

  • Iwona_WB napisał

    Dziękuję Agnes za słowa otuchy, ja też życzę Ci dobrej pogody ducha. Trzeba wierzyć, że wszystko będzie dobrze. Mama miała krwawienia po menopauzie. Zaczęły się w lipcu, nie mogłam jej zmusić do pójścia do ginekologa, taka jest uparta. Powtórzyło się w listopadzie i tu już sprawę postawiłam na ostrzu noża. No i poszła. Dostała skierowanie na zabieg. Wynik przyszedł po 10 dniach, gruczolakorak cewkowo-brodawkowy, prawdopodobnie jasnokomórkowy G2. Dostała skierowanie do szpitala. Była w szpitalu 3 dni, to było przed świętami, miała być operowana, ale stwierdzono cukrzycę, więc się rozmyślili i dali jej skierowanie do szpitala wojewódzkiego w Rzeszowie. No i jedziemy w poniedziałek... Agnes, a skąd wiesz, że u Ciebie jest bez nacieku, jakie badanie musi być przeprowadzone, żeby uzyskać taką informację?
    Martwię się nie tylko o mamę, ale i o siebie też. Mam w domu dwójkę małych dzieci i 90-cio letnią babcię na pampersach. Mama jest jedynaczką i ja też. Zupełnie nie mam na kogo liczyć. Przepraszam, że się tak rozgadałam, ale trochę mi ulżyło. Wysłałam mamę dzisiaj do fryzjera w ramach terapii antystresowej : )
    Mama czuje się dobrze, trochę ją bolą plecy w okolicy krzyżowej, ale mówi, że juz 15 lat ją tak bolą, to się przyzwyczaiła. Od zabiegu łyżeczkowania krwawienia ustały. Pozostałe wyniki badań ma dobre, łącznie z rtg płuc.
    Agnes, pracuję z chłopakiem, którego żona jest 5 lat po usunięciu macicy i po chemioterapii. Miała jakieś 33 lata jak zachorowała.Teraz jest zdrowa. Pozdrawiam ciepło.

  • agnes napisał

    Dzięki że odpisałaś miło mi ,słuchaj miałam robione uzg i mam wynik że nie stwierdza się naciekania ja mam problem w endometrium niejednorodne. Zaczęło się od skrzepów w okresie i 9 dniowych okresów były regularne okresy bezbolesne.Lekarz zobaczył w uzg mięśniaka kazał go usunąć stwierdził że on jest powodem moich problemów. Zdecydowałam się po 5 miesiącach na histeroskopię operacyjną w narkozie. Było ok tylko wymioty 1 dobę spore . Czułam się dobrze zero leków tydzień brudzenia po 14 dniach wróciłam do sił. Czekałam na okres przyszedł regularnie 3,5 dniowy bez problemów oczekiwanie na wynik się wydłużyło to mnie zaniepokoiło. Jak okazało się po miesiącu niestety gruczolak .z metaplazją płaskonabłonkową . Mnie też pobolewają plecy z 3 lata.widzę jesteś super córką podziwiam nie załamuj się mi też jest ciężko są dni że płaczę i są takie za które Bogu jestem wdzięczna muszę tego gnojka się pozbyć. Nie potrzebny mi on wcale i damy radę Wspólnie przetrwamy tą giechenne. Niestety operację mam przestawioną bo miałam anginę i na 16 lutego . Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło pamiętaj Co nas nie zabiję to nas wzmocni. pozdrawiam odpisz ile masz lat masz męża który cię wspiera dużooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo siły