x

Ta strona używa ciasteczek (cookies) zgodnie z Polityką Prywatności. W Twojej przeglądarce możesz zmienić ustawienia dotyczące przechowywania lub dostępu do cookies.

W OBECNEJ KAMPANII POLICZYŁO SIĘ Z RAKIEM 0112409 OSÓB

Rak jelita grubego

wiolah napisał

Rzadko czytam wypowiedzi na temat raka jelita grubego, nie wiele o tym wiemy :( Spadło jak grom z jasnego nieba :(

Najnowsze odpowiedzi (554):
  • oldan napisał

    Co Ciebie konkretnie interesuje? Ja jestem juz po... Wszystko jest ok !

  • wiolah napisał

    Witam b.dziękuje za odzew.To fantastyczna wiadomość,że wszystko ok! bałam się bardzo poruszyć ten temat,bałam się że przeczytam same złe wiadomości,zwłaszcza kiedy czytałam w necie statystyki i rokowania dotyczące chorych na raka jelita grubego.To mojej Mamie zdiagnozowano raka jelita.Mama jest 2 tygodnie po operacji ( a dokładnie po usunięciu guza z jelita) ,wiem że dalej leczenie onkologiczne,czyli chemia. Najbardziej zastanawiam się jak Mama zniesie tą chemię, zastanawiam się czy wystarczająco będziemy przy niej, a żeby była silna i w ciężkich chwilach walczyła i nie poddawała się. Nie mam zupełnie pojęcia jak to wygląda. Uchyliła bym nieba gdybym tylko była pewna że to pomoże.NIe mam konkretnych pytań, ja poprostu nie wiem co nas czeka ?!

  • oldan napisał

    Pewnie nie będzie łatwo i nie wiem kto będzie miał gorzej Wy zdrowi, czy Mama w trakcie leczenia. Ja miałam 10 wlewów chemii (miało być 12) i 28 sesji radioterapii (to nie było miłe). Po samej chemii energia mnie rozpierała - po pierwszej bal prawie do rana, po drugiej snowboard w Dolomitach itd. Nie miałam żadnych nudności itp. to wszystko zależy oczywiście od wielu czynników, ale ja jestem przykładem, że chemia to może być pikuś :) a potraktowano mnie z grubej.... Teraz już prawie tego wszystkiego nie pamiętam i jestem szczęśliwa:) pozdrawiam i trzymam mocno kciuki!

  • filip napisał

    Moja mama już po 60-tce miała raka jelita. Usunięto jej cienkie i połowę grubego (niestety zbyt późno zdiagnozowano). Przeszła chemię pomoimo wielu przeciwskazań (inne choroby). Zniosła ją niespodziewanie dobrze. Została wyleczona. Trzeba pamiętać, że od samego początku była pozytywnie nastawiona. Później jeździła już tylo na kontrolę. Jeśli u Twojej mamy usunięto tylko guza, to znaczy, że się nie rozsiał - BARDZO DOBRE ROKOWANIA. Trzeba się stosować do wskazań onkologa. Być może trzeba zmienić styl życia. Mnie niedawno zdiagnozowano raka jelita (spadek po mamie :). Czekam na wyniki badań histopatologicznych. Z całą pewnością pokonam go - tak, jak i Twoja mama. Mam jeszcze małe dzieci, więc w ogóle nie biorę pod uwagę innego scenariusza. Raka trzeba traktować, jak wiele innych chorób. To nic szczególnego ani wyjątkowego. 90% sukcesu jest w naszej głowie. Psychika odgrywa ogromną rolę.Myślę tylko pozytywnie. Już w trakcie chemii będę stosował antyoxydanty - które zaaprobował onkolog - z myślą dożycia co najmniej 90 lat (tak mi cyganka wywróżyła :). Paradoksalnie po takich traumatycznych przeżyciach wielu ludzi docenia to, co ma. Są tacy, którzy odkrywają, że są szczęśliwi, tylko o tym poprzednio nie wiedzieli. Śmiało wychodźcie na środek ringu. Nie dajcie się zapędzić rakowi w róg. Mam wrażenie, że jesteś przestraszona - niepotrzebnie. Rak jest po to, żebyśmy go pokonali i docenili np. spacer z dzieckiem czy wypicie kawy z żoną. Na pewno wygramy!

  • wiolah napisał

    Witam Filipie
    Bardzo dziękuję,za Twoją wypowiedź, to naprawde dla mnie potrzebna wiedza. Masz rację jestem przestraszona, ale może to wynik mojej niewiedzy(bo z rakiem w Mojej Rodzinie spotykamy sie pierwszy raz),ale być może dzięki słowom Twoim i inych wpisujących się tu nabiore wiary i pewności że z tym draniem można wygrać, że to wcale nie jest wyrok!!!! Marzę tylko o tym,a żeby mojej Mamie nie zabrakło wiary i sił do ZWYCIĘSTWA !!! Życzę z całego serca ażebyś ZWYCIĘŻYŁ

  • pralina napisał

    Filip kiedy twoja mama miala operacje

  • filip napisał

    Moja mama miała operację w 2001 roku. Były b. złe rokowania, bo był b. późno zdiagnozowany. Ponadto mama miała wiele przeciwskazań (m.in. zaawansowana wieńcówka, wada serca itd.). Jednak udało się. Ja z kolei od 1 czerwca zaczynam radioterapię (tylko 5 naświetlań) i operacja usunięcia guza, który ma w tej chwili 5,5 cm (usuwa się fragment jelita wraz z otoczką tłuszczu). Pobiera się materiał do badań histopatologicznych. Właśnie wyniki tych badań zadecydują czy będzie chemia. Gdybym trochę więcej wiedział o raku jelita - kolonoskpię wykonałbym sobie w 2001 roku - być może był to wtedy polip a nie guz rakowy (guz w jelicie wcale tak szybko nie rośnie). Na pewno po operacji muszę coś zrobić w kwestii szerzenia wiedzy onkologicznej. Jak uniknąć, jak wyprzedzić i jak sobie radzić, gdy już jest. To bardzo ważne. Ja od września-października 2009 r. krwawiłem, ale wyniki krwi miałem b. dobre, nie traciłem na wadze, nie pociłem się, nie byłem męczliwy (tak jest zresztą do dziś). W związku z tym od lekarza, do lekarza - mówili o: uchyłkach, może hemoroidy, zespół jelita drażliwego, zapalenie jelita itp. Nawet gastroenterolog, która wykonywała mi kolonoskopię, była temu przeciwna - bo kolonoskopia zaostrzyć miała mi zapalenie jelita, które podejrzewała. Tymczasem kolonoskopia jest podstawowym badaniem i przy jakichkolwiek wątpliwościach należy ją bez zwłoki wykonywać. A co by się stało, gdybym miał w dolnym odcinku hemoroidy? Leczyli by mnie na nie, a guz dalej by rósł. Oprócz wiedzy medycznej potrzebne jest jeszcze logiczne myślenie: przecież można mieć i hemoroidy i raka! - jedno drugiego nie wyklucza. Pardon, trochę przynudzam, ale środowisko chorych i i ch najbliższych powinno się zjednoczyć w celu niesienia wiedzy (i to tej praktycznej) oraz otuchy - ona jest bardzo potrzebna. Pozdrawiam i do przodu siostry i bracia!

  • pralina napisał

    Filip dala mama rade tyle lat po operacji to i nadzieja dla innych
    mysle ze i u ciebie sie wszystko dobrze ulozy
    ja mam tez raka jelita i nie dostalam chemi bo wiezly chlonne byly czyste jak i pluca i watroba
    dzieki ze odpisales bo razem zawsze razniej

  • filip napisał

    Pralina - to nie masz, tylko miałaś raka. Teraz zdrowy tryb życia (na ile można), suplementacja - przede wszystkim antyoksydanty, żeby już nigdy nie było nawrotu.

  • wiolah napisał

    Witajcie
    Troszkę czasu się nie odzywałam, ale jestem ponownie. Mama jest po operacji, podobnie jak u Ciebie Filipie, jej guz miał 5 cm plus NIESTETY przerzut około 1 cm na wątrobie, pocieszające są wieści że węzły chłonne są czyste. Najbardziej w tym wszystkim wkurzające jest to, że podobnie JAK w Twojej sytuacji podejrzewano kilkanaście różnych chorób tylko nie raka!!!! Czy ktoś potrafi mi wytłumaczyć dlaczego Ci lekarze nie zaczynają od wykluczania najpoważniejszych chorób, tylko odwrotnie.Dlaczego nie założyli najpierw że to rak! W przypadku mojej Mamy lekarze też nie skłaniali się ku temu,żeby zrobić kolonoskopie! Teraz jeszcze kilka badań i czekamy na decyzję o chemii. Pozdrawiam wszystkich Walczących i Zwycięzców

  • wiktor44 napisał

    Znalazłem ciekawy artykul który daje nadzieje http://www.pulsmedycyny.com.pl/index/archiwum/14241

  • bb napisał

    To intersująca informacja ale pozostaje pytanie kiedy znajdzie powszechne zastosowanie!

  • alakszmi napisał

    Witajcie,

    czytam często forum, ale to mój pierwszy wpis tutaj. Wcześniej jakoś nie znalazłam nic na temat raka jelita grubego, a właśnie ten temat najbardziej mnie interesuje. Moja mama też zachorowała. Wiolah - jak czytam Twoje posty to mam wrażenie jakbym czytała historię mojej mamy. Rak jelita, podczas operacji ujawnił się przerzut do wątroby, węzły chłonne czyste. Widzę, że minął ponad rok od Twojego ostatniego wpisu, ale może zaglądasz tu jeszcze czasem. Napisz proszę co u Twojej mamy.

    Oldan, filip, pralina - co u Was?

    Ja zrobiłam badania genetyczne, czekam na wyniki - będą w grudniu.

    Pozdrawiam Was serdecznie!

  • ivo napisał

    Napisz prosze jakie badania gentyczne robiłaś i dlaczego musisz tak długo czekac na wynik?

  • alakszmi napisał

    Ivo, robiłam badania genetyczne w kierunku raka jelita grubego - nie wiem jakie to dokładnie. Czekam tak długo, ponieważ tyle się czeka na badania genetycze w tym kierunku właśnie (6 mies.).

  • witoldkrzak napisał

    Mam pytanie do forumowiczów: czy ktoś miał wykonywana tzw kolonoskopie kapsułkową a jeśli tak to gdzie to mozna wykonac?

  • bb napisał

    Już gdzies to było na forum. To jest metoda która pozwala badać zmiany w obrębie jelita za pomoca obrazu przekazywanego z kapsuły którą sie połyka. Obraz jest zapisywany a potem analizowany. Niestety w tej metodzie nie można od razu, w czasie badania usunąć zmian podejrzanych.

  • alf napisał

    No tak ale kolonoskopia nie należy do najprzyjemniejszych badań.

  • iwa62 napisał

    Witam Wszystkich! Jest to mój pierwszy wpis na forum. Mam 49 lat, od ponad czterech lat mieszkam i pracuję w Wielkiej Brytanii. Moje problemy jelitowe rozpoczęły się około dwóch lat temu. Początkowo były to nieregularne wypróżnienia, potem doszły jeszcze inne dolegliwości, ale były to książkowe objawy drażliwego jelita. Do lekarza nie poszłam gdyż uważałam, że poradzę sobie sama. Poza tym, nie brałam pod uwagę leczenia w UK. Nie wiem dlaczego, ale przerażała mnie tutejsza służba zdrowia, chociaż nigdy z niej nie korzystałam. Inne procedury, bariera językowa, to wszystko wydawało mi się takie trudne. Będąc w Polsce,dla spokoju sumienia, zrobiłam badania krwi. Okazało się, że mam niewielką anemię, ale tłumaczyłam to złymi nawykami żywieniowymi i dużą ilością wypijanej kawy. Ponieważ należę do grupy ryzyka ( mój dziadek i moja mama chorowali na raka jelita grubego), zrobiłam też badania na poziom markerów. Wyniki były bardzo dobre. Lekarz zasugerował mi jednak, że ze względu na obciążenia genetyczne, powinnam w niedługim czasie zrobić sobie kolonoskopię. Badanie to zaplanowałam na najbliższy pobyt w Polsce. Zaopatrzona w żelazo i leki na drażliwe jelito wróciłam do UK z nadzieją, że będzie lepiej. Jednak zmian na lepsze nie było a dolegliwości wręcz nasilały się. Zaniepokoiło mnie to trochę i nie czekając już na pobyt w Polsce poszłam do lekarza pierwszego kontaktu. Badania krwi znów wykazały anemię. Zostałam skierowana do specjalisty. Tutaj chorobami jelit zajmuje się chirurg. Po badaniach endoskopowych, rezonansie magnetycznym i kolonografii, 19 maja br usłyszałam diagnozę- rak jelita grubego. Czułam się jakby świat mi się zawalił, jakby moje życie dobiegało końca. Choć nie wykluczałam takiej ewentualności, to jednak do końca wierzyłam, że to nie rak Po tygodniu załamania powrócił optymizm i wiara, że będzie dobrze, ze musi być dobrze. Mam dwóch synów, mam dla kogo żyć. Miałam i mam w nich wielkie oparcie. 11 lipca rozpoczęłam pięciotygodniową terapię, chemioterapię i radioterapię jednocześnie. Chemioterapię przyjmowałam w tabletkach (Xeloda) a na radioterapię dojeżdżałam codziennie do szpitala. Leczenie przebiegło bez żadnych komplikacji i skutków ubocznych. 7 września miałam operację usunięcia guza. Udało się zespolić jelito, jednak na czas wygojenia mam wyłonioną stomię. Miałam niewielkie problemy z gojeniem fragmentu szwu, ale wszystko już jest ok. Badania histopatologiczne wyciętego fragmentu jelita i sąsiadujących węzłów chłonnych wykazały brak przerzutów do węzłów. Czekam teraz na wyniki tomografii komputerowej i wizytę u onkologa. Opiekę lekarską i pielęgniarską mam bardzo dobrą. Od pierwszego dnia pobytu w domu po operacji, codziennie przyjeżdża pielęgniarka na zmianę opatrunku. Wszystkie leki otrzymuję za darmo. Wszystko, co potrzebne do stomii mam bez ograniczeń, z dostawą do domu. Czuję się jak pacjent a nie jak intruz. Pokuszę się o stwierdzenie, że w nieszczęściu szczęście, ze znalazłam się tutaj. W Polsce na pewno byłoby mi trudniej. Pozdrawiam, życzę samych ZWYCIĘSTW i obyśmy byli zawsze tak optymistyczni jak Filip

  • marcin13 napisał

    czesc iwa.
    Mam pytanka do ciebie,moj tato jest z nami w UK,pracował 2 lata,zachorowal na raka jelita grubego,zrobili mu operacje,przerzutow nie ma.Jestem cały czas przy nim(nie mowi po angielsku)do srody ma byc w szpitalu,załozyli mu stomie.tato bardzo schudł jest załamany,wczoraj bylo z nim lepiej,ale dzisiaj znowu zwracał,nie wiem,czy to przejciowe,bardzo sie o niego martwie,jak moge mu pomoc?ogarnia mnie bezradnosc.niedlugo przyjedzie mama chca zostac w uk na stale,wiadomo zeby wracac do polski i leczyc sie przy tak powaznej chorobie to trzeba sporo kasy.Wiadomo na pomoc,z mojej strony moga liczyc,ale czy nalezy sie tacie jakes chorobowe,albo renta w uk,do pracy wroci dopiero za 3 miesiace,a utrzymac rodzine ?dodam,ze maja jeszcze 7 letniego syna.
    pozdrawiam wszystkich i zycze powrotu do zdrowia.

  • iwa62 napisał

    Witaj Marcinie.
    Przede wszystkim nie załamujcie się, myślcie pozytywnie. Rozumiem, że tata jest załamany, ale Ty musisz tatę z tego stanu wyciągnąć. A co mówią lekarze? Ja nie miałam takich objawów po operacji, nie mam pojęcia skąd te wymioty.A to, że schudł, to raczej normalne przy nowotworach. Teraz, po operacji, musi dobrze odżywiać się i dojdzie do siebie.Najważniejsze, ze nie ma przerzutów. A stomia to najmniejszy problem, można normalnie z nią żyć. I Twoja pomoc to nie bezradność, ale wsparcie psychiczne. Wierzę, że będzie dobrze. A co do świadczeń, tacie należy się zasiłek chorobowy. Niewielkie pieniądze, bo to tylko 16 funtów dziennie tj.dokładnie 81,60f na tydzień. Może starać się o dofinansowanie na mieszkanie tzw. jeśli takowe wynajmuje(na siebie musi mieć wynajem), no i myślę, ze wszystkie świadczenia na dziecko. Wiem też, ze jest taka opcja, ze przez pierwsze 4 tyg. zwolnienia zakład pracy może płacić zasiłek w wysokości normalnych poborów. Ja z tego nie skorzystałam, bo pracuję przez agencję. Mogłabym też o to wystąpić, ale wiem ,że od razu zwolnią mnie, bo już była taka sytuacja. O tej możliwości napiszę Ci później jak dowiem się dokładnie. Bądźcie optymistyczni, to naprawdę pomaga. Odezwę się jeszcze, Ty też pisz co u taty. Pozdrawiam i głowa do góry.

  • sumak napisał

    Marcin13 jak sobie radzi Twój tata? Udało sie coś zalatwic jesli chodzi o wsparcie socjalne?

  • Wiki_As napisał

    Podejrzewam ze mam raka jelita ale nie wiem czy isc do lekarza. Bo jak to by powiedziec boję się strasznie. zastanawiam sie czy nim pojde do niego to nie zrobic takiego testuw domu Caretest FOB- krew utajona. a jak uważacie?

  • irena_g_k napisała

    Jeżeli masz jakieś podejrzenia to idź do lekarza i poproś o kolonoskopię po co się domyślać lepiej sprawdzić i w razie potrzeby rozpocząć leczenie im prędzej tym lepiej.Pozdrawiam.

  • kubus85 napisał

    witam serdecznie od jakiegoś roku mam: wzdęcia i bóle, prawa strona, badania krwi dobre, CTR 1.5%, brak krwi utajonej w kale USG ok, jednak objawy nie ustają, cały czas tak samo,
    Gdzie mogę udać się w Poznaniu na kolonoskopie i do gastrologa?
    Bo mam poważne wątpliwości tym bardziej ze moja matka mając 43 lata umarła na raka.

  • Mamaprzemka napisała


    Użytkownik @irena_g_k napisał:
    Jeżeli masz jakieś podejrzenia to idź do lekarza i poproś o kolonoskopię po co się domyślać lepiej sprawdzić i w razie potrzeby rozpocząć leczenie im prędzej tym lepiej.Pozdrawiam.


    Dokładnie, z badaniami nie należy zwlekać, w końcu to nie są przelewki...
    A jeśli jest strach przed kolonoskopią - bo inwazyjna, stresujaca (no wiecie) to sa tylko 2 wyjścia: a) przełamać strach i mimo to zrobić badania, albo b) zrobić test septyna 9 - to nowa, skuteczna i nieinwazyjna (czytaj: nie boli) alternatywa dla kolonoskopii.
    P.S kubus w Poznaniu chyba też mozna to zrobić - trzeba by się upewnić w punktach pobrań, ale od czego jest internet:)

  • elza napisał

    Ale kolonoskopie można zrobic w znieczuleniu ogólnym i wtedy nic się nie czuje.

  • anNel napisał

    witam wszytkich !
    Przepraszam, za zale, nie mam z kim otwarcie pomówić o tym co czuje :( nie chce meza i rodziny zamartwiać...
    od paru miesiecy nie wypróżniam się jesli nie pomoge sobie tabletkami , bóle pleców, brzucha, wymioty...
    poszłam do lekarza dostałam skierowanie na koloniskopie i sugesie bym sobie zrobiła tesk na utajoną krew w kale
    nie robiłam, pomyslałam, po co ? skoro z kolonoskopii wszystko wyjdzie?
    dzwoniłam chyba wszedzie gdzie to mozliwe na terenie warszawy, najblizszy termin dostałam na sierpien :(
    wróciłam dzis myslą do wspomnianych wyzej testów :(
    chwile temu zrobiłam :( wynik pozytywny :(
    Boze jak bardzo sie boje :( mam 36 lat i trójke dzieci
    syn 16 , w szkole sredniej miałam mu pomóc ?
    córeczka 10 lat, na skrzypcach gra dla mnie
    i synek 6 latek idzie w jej slady od wrzesnia ...
    nie moge czekac do sierpnia na badanie? moze mi pomogliby mi, gdybym wczesniej badanie mogła miec przeprowadzone? moze nie umre szybko ? jestem potrzebna moim dzieciom :( jestem przerazona :( mój mąz spi, dzieci smacznie snią a moje serce pęka :(
    pomyslałam, ze moze pojechałabym gdzies na dyzur, chocby zaraz, do szpitala, ale niby z jakiego powodu mieliby mi od razu badanie przeprowadzic? takich jak ja jest setki niestety :( nie wiem co robic, przepraszam :(

  • anNel napisał

    nie boje sie badania, boje sie wyniku :(

  • justLina napisał

    do anNel
    nie czekaj, wydaj ostatnie pieniądze i zrób kolonoskopię prywatnie. To najpewniejsze badanie. Jesteś jeszcze taka młoda.Ja (lat61) przeszłam operację 3 lata temu ( guz wielkości 1,5cm, nowotwór złośliwy z przerzutem do 1 węzła) chemioterapia 8 wlewów przez pól roku,Po odebraniu wyniku płakałam kilka dni, operacja bardzo szybko i wzięłam się w garść, myślałam pozytywnie i dzisiaj jestem 3 lata po diagnozie i wyniki dobre, czuję się dobrze. Pewnie,że czasami dopadają różne myśli ale cieszę się każdym dniem.Proszę Cię " stań na głowie" a przyspiesz kolonoskopię i bądź dobrej myśli.Pozdrawiam