x

Ta strona używa ciasteczek (cookies) zgodnie z Polityką Prywatności. W Twojej przeglądarce możesz zmienić ustawienia dotyczące przechowywania lub dostępu do cookies.

W OBECNEJ KAMPANII POLICZYŁO SIĘ Z RAKIEM 0112409 OSÓB

Rak żołądka

teqila7501 napisał

Witam
Mam 35 lat. W sierpniu 2009 roku wykryto u mnie raka żołądka. Błyskawicznie zostałam skierowana na operacje. Usunięto mi cały żołądek łącznie z węzłami chłonnymi jamy brzusznej.
Ja na szczęście nie miałam żadnej chemioterapi ani naświetlania bo okazało się że węzły chłonne są czyste i nie ma przerzutów. Lekarz stwierdził że to cud bo rak był dosyc spory i wyjątkowo złośliwy, miał ponad 4cm.
W lutym 2010 roku zrobiono mi usg i wykazało że na wątrobie są jakieś zmiany...przeraziłam się, już myślałam że bestia znowu zaatakowała. Zrobiłam tomograf komputerowy, oczywiście prywatnie bo gdybym miała robic z NFZ to czekała bym do lipca na wykonanie badania. Na szczęście okazało się że te zmiany to nic złośliwego.
Teraz mimo że wiem że wygrałam walkę z bestią to i tak nie czuję się za dobrze z powodu braku żołądka. Mam bardzo silną anemię, jestem słabiuteńka bo jem bardzo niewiele i oczywiscie chuda jestem jak szkapa. Czasem mam wrażenie że jak zawieje silniejszy wiatr to mnie zdmuchnie.
Ale pomimo to cieszę się że żyję, mam 12letniego synka i to właśnie dla niego stoczyłam tę walkę. Tymbardziej że wychowuję go sama i ma tylko mnie.
Pozdrawiam

Najnowsze odpowiedzi (252):
  • Aganiok84 napisał

    Godne podziwu i musi Pani wiedzieć,że dużo łask Panią spotkało.
    7,04,2010
    hmmmm Nie mogłam podnieść się z łóżka... Na izbie przyjęć stwierdzono silną anemię, zostałam w szpitalu, toczyli krew.
    Kolejnego dnia endoskopia. Dieta itd... Następnie tomografia.
    14,04,2010
    Wychodzę ze szpitala, diagnoza-rak żołądka. Mogę jeść co chcę i pić by przygotować się do operacji, nabrać sił...
    7,05,2010
    Nadszedł ten czas-dzień operacji... Usunęli cały żołądek i płat wątroby.
    14,05,2010
    Wyszłam, chodzę jak babcia:o) zgarbiona i obolała,ale ciszę się,że już nie leżę w tych białych ścianach...
    18,05,2010
    Do dziś nie jestem w stanie w to uwierzyć...
    Nie ma właściwych słów pocieszenia, ani nie można się oswoić, choć brzmi to paradoksalnie wiem:o)
    Czekam na decyzję o ewentualnej chemioterapii...
    Miałam czyste węzły chłonne i byłabym szczęśliwa mogąc uzyskać taką diagnozę jak Pani:o)
    Doskonale wiem,że pozytywne myślenie jest zbawienne:o) i modlitwa:o) są też ziółka i soki ze świeżych warzyw i owoców:o) Mam to za sobą. Teraz jestem zadowolona gdy normalnie się załatwię:o) Nie czuję się na siłach i już nie mogę się doczekać gdy ściągną szwy, gdy będę prostowała plecy podczas chodzenia i będę miała siłę do życia. Obecnie uwłacza mi to poczucie bezradności, ale mam bliskich,którzy nie pozwalają mi się tym kłopotać.
    Podziwiam Panią za to ile musiała Pani przejść i dziękuję za ten promieniujący optymizmem wpis. Agnieszka.

  • teqila7501 napisał

    Aganiok84...jeśli to Panią pocieszy to ja już dwa miesiące po operacji sama jeździłam samochodem. To że jest Pani zgarbiona i obolała to całkiem normalne. Ja po operacji obawiałam się że nigdy się już nie wyprostuję i nie będę mogła normalnie funkcjonowac, a jednak gdy szrama dobrze się zabliźniła chodzę i funkcjonuję normalnie, niektórzy znajomi nie wierzą że jestem po tak ciężkiej chorobie i operacji dopóki nie pokażę im ogromnej blizny wzdłuż brzucha .Jedynym widocznym świadectwem mojej choroby jest to że jestem chuda.
    Myślę że jeżeli u Pani w węzłach chłonnych nie znaleziono komórek rakowych tzn że nie będzie potrzebna chemia. Czyste węzły chłonne świadczą o tym że nie ma przerzutów i samą operacją pozbyto się pasożyta. Z całego serca życzę Pani aby nie było potrzebne dalsze leczenie...
    Pozdrawiam gorąco :)

  • bozena53 napisał

    Witam!
    W 1998r przeszłam resekcję żołądka 1/3 z powodu nowotworu.Jem do dzisiaj mało a często.Ponieważ po usunięciu żołądka nie enzymu trawiennego ,trzeba się posiłkować sztucznymi witaminami.Ja też miałam ciągle anemię,bardzo mało przybierałam na wadzę.3 lata temu zaczęłam chudnąc,biegunki wodniste,ginęłam w oczach .Zrobiono mi badania pod kątem witamin.Wykazało niedobór witaminy B12,niedobór żelaza i niedobór białka.Już do końca życia będę brać w zastrzykach B12 raz w miesiącu.Białko jest tylko w proszku,kupuję je w sklepach sportowych,jako odżywki.Żelazo,to jest kuracja która starcza na parę lat.Przez tyle lat przybrałam 10 kilo.Nie jestem gruba,ale nie wyglądam jak anorektyczka.
    Życzę Paniom z całego serca dużo siły i zdrowia.POZDRAWIAM.
    P.S:Ja po operacji ,pamiętam,że 5 razy podchodziłam do pralki,żeby włożyć pranie do automatu,nie było siły.

  • Aganiok84 napisał

    Minęły 24dni od operacji, w tym czasie doczytałam,że usunięto mi także lewy płat wątroby. Z każdym dniem nabieram sił i jestem już całkiem samodzielna:o)
    Niedługo okaże się na podstawie wyników czy będę miała chemię czy też nie. Modlę się codziennie i przy okazji uczę się nowego stylu życia- wierząc,że będzie dobrze, choć nie ukrywam,że troszkę się obawiam...
    Teqila7501 znam Pani wpisy już na pamięć:o) Dziękuję.
    Bozena53- dziękuję- dużo ważnych i ciekawych informacji:o)
    Będę jeszcze tu pisała, gdyż dobrze podzielić się własnymi perypetiami z ludźmi, którzy doświadczyli tego samego:o)

    Życzę UŚMIECHU i optymizmu co dnia!!! W tym co nas spotkało Drogie Panie jest taka paradoksalna przypadłość,że już zawsze będziemy szczupłe:o) bez "Syzyfowej pracy":o)
    BĄDŹMY SILNE!!! Pozdrawiam.

  • bozena53 napisał

    Witam!
    Życzę Paniom,aby mogły tak jak ja ,napisać kiedyś,Jestem 12-18....lat po operacji.
    Ja miałam wtedy 45 lat.Córka 18,syn 22lat.Obecnie mam 2 dwóch wnuków(6lat,4latka),od córki.U syna będzie w lipcu następny wnuk.
    Na pewno Panie były cewnikowane,przed operacją.Ja też byłam,w szpitalu zarazili mnie jakąś bakterią.
    Jakiś czas po operacji,dostawałam bardzo wysoką temperaturę.Myślałam,że coś złego się dzieje,chyba
    z pół roku to trwało za nim zdiagnozowano,robiąc posiew moczu,bakterie w moczu.Na pogotowiu to raz zaproponowano mi wizytę u psychiatry.Myślano,że ze strachu mam wysoką gorączkę,nawet do 40 st,
    z silnymi dreszczami.Piszę o tym ,bo może coś takiego wystąpić.
    Może Panie mają konkretne pytania,chętnie pomogę.

    Potrzebujemy czasu,by marzyć,czasu by wspominać i czasu,by sięgnąć ku nieskończoności.
    Potrzebujemy czasu,aby być.
    POZDRAWIAM

  • patrysiiia215 napisał

    ja mam dziadka ma 74 lata i bardzo go kocham , ma silny organizm był w latach 60 mistrzem Polski w zapasach i kocham go ponad zycie naprawde tak bardzo ze jak pomysle ze go zbraknie to mi serce pęknie , dziadek zoczół słabnac zrobilismy baania okazało sie ze to rak zoładka wycieli cały zoładek i wezły chłonne , ale teraz 2 lata po operacji gdy wydawało sie ze juz jest tak dobrze dziadek znów zachorował , nie moze jesc , jest taki oslabiony i wiem ze osoba ktorą tak bardzo ocham szanuje podziwiam umiera odchodzi , serce mi peknie !

  • shwarze_lola napisał

    Moi drodzy, mam 27 lat i wszystkie objawy raka żołądka, w piątek idę na gastroskopię, która jak mam nadzieję wszystko wyjaśni. Jestem przerażona i zrozpaczona. Proszę o mentalne wsparcie!

  • bb napisał

    Na razie to jest tylko prawdopodobnie podejrzenie więc nie martw się na zapas. Może to jakiś przewlkeły stan zapalny albo wrzody albo Helicobacter? Bedzie dobrze jesteśmy z Tobą.!!!

  • shwarze_lola napisał

    Helicobacter mam już stwierdzony, niestety leki nie pomagają i jest jakiś stan zapalny. Staram się nie panikować, ale boję się okrutnie. Dziękuję za słowa wsparcia !! To bardzo wiele dla mnie znaczy !!! Napiszę jakie są wyniki po wykonanej gastroskopii. Pozdrawiam serdecznie !

  • bb napisał

    Lola czy już coś wiadomo?

  • shwarze_lola napisał

    Witam. Przez kilka dni nie miałam internetu więc nie mogłam odpisać. Jestem już po gastroskopii. W żołądku stwierdzono przekrwienie w antrum mirtnie, natomiast w dwunastnicy dostrzeżono wręby na szczytach fałdów co stanowi przesłankę dla podejrzenia choroby trzewnej. Niestety nadal bardzo się martwię gdyż słyszałam, że gastroskopia często nie wykrywa istniejącego raka żołądka a ja mam wciąż dolegliwości (kłucie w lewym boku i czasem i w innych partiach jamy brzusznej, stan podgorączkowy, niedokrwistość, znacznie podwyższone ob,chudnę i jestem słaba) typowe dla tej koszmarnej choroby. Będę wdzięczna za rady i każde słowo. Pozdrawiam wszystkich!

  • Agatis napisał

    Mój narzeczony ma ciągłe bóle brzucha. Miał robioną nie jedną gastroskopię ale wykazała tylko Helicobacter i stan zapalny i tak trwa to już ze 3 lata. Dodatkowo miał robione usg wątroby itp ale nic nie stwierdzono .
    Z tą tylko różnicą, że on nie chudnie tylko tyje.
    Podejrzewali wrzody ale wykluczyli je ostatecznie i tez podejrzewaliśmy że może to coś gorszego ale lekarz NIBY zaprzeczył.....

  • shwarze_lola napisał

    Dziękuję ślicznie za odpowiedź! Mnie martwi (między innymi oczywiście) ten ciągły stan podgorączkowy, chudnięcie i silne osłabienie aż do stanu przypominającego zasłabnięcie. Słyszałam, że helicobacter jest czasem bardzo trudno wyleczyć i potrafi się ciągle nawracać więc może to on jest jednak przyczyną dolegliwości Twojego narzeczonego a być może nabawił się dodatkowo nerwicy żołądka jeśli badania są w porządku, w każdym bądź razie życzę jemu i Tobie także dużo zdrowia !!!

  • Agatis napisał

    Wiesz mam nadzieję że to jednak to helicobacter bo faktycznie co je wyleczy to wraca ale to już go trzyma 3 lata a sama wiesz jak z lekarzami bywa....
    Moja mama zanim dowiedziała się że ma raka kości przeszła przez pół roku przez kilku lekarzy... ortopedę, reumatologa i innych i nikt nie podejrzewał raka aż znalazł się jeden mądry który chcial to wykluczyć w pierwszej kolejności.
    Boję się że z nim też tak może być ......
    Ale mam nadzieję że u Ciebie będzie wszystko ok i to nic poważnego...

  • shwarze_lola napisał

    Dziękuję ! Bardzo chciałabym żeby okazało się to niczym poważnym, chociaż objawy nie napawają optymizmem...
    W związku z Twoim narzeczonym jestem dobrej myśli, pewnie pogorszyłoby mu się znacznie przez 3 lata gdyby było to coś naprawdę niepokojącego. Jednak wyobrażam sobie jak męczące i stresujące są tak długie dolegliwości. W związku z tym mam nadzieję, że uda się wyeliminować w końcu ich przyczynę. Pozdrawiam!

  • Agatis napisał

    Mam nadzieję że i w Twoim przypadku okaże się to nic groźnego i to jakiś fałszywy alarm.
    A oprócz gastroskopii nie da się wykonać jakiegoś badania które zbadałoby Twój żołądek i wykluczyło to co najgorsze?

  • Gina napisał

    Lola a może przyczyną są hormony ? tarczyca ? . Mogą być różne bóle i chudnięcie też.

  • shwarze_lola napisał

    Agatis - gastroskopia chyba jest najlepszą metodą aczkolwiek często nieskuteczną ze względu na specyfikę budowy żołądka, który jest pofałdowany i łatwo się różnym patologicznym zmianą "ukryć". Chociaż jeśli wykonana była kilkakrotnie tak jak u Twojego narzeczonego to szanse, że coś przegapiono są niewielkie. Będę robić badania do skutku :(
    Gina - zamierzam zrobić badania na tarczycę, dziękuję za radę!
    Teraz męczy mnie wewnętrzna gorączka, kiedy mierzę temperaturę mam trochę ponad 37 stopni, ale odczuwam jakbym miała o wiele więcej. Doszło do tego wszystkiego jeszcze uczucie pieczenia skóry w niektórych partiach np pleców czy dłoni, ale nie ma śladów żadnego podrażnienia. Czy komuś się to z czymś kojarzy ? Coraz bardziej się boję !!!

  • shwarze_lola napisał

    Zrobiłam sobie badania na tarczycę - jest w porządku. Niestety moja lekarka rodzinna najwyraźniej mnie lekceważy, twierdzi, że to stres i helicobacter a ja czuję się coraz gorzej, nie mam na nic siły. Pieczenie i wrażliwość skóry utrzymuje się, mam wrażenie, że to jakaś reakcja neurologiczna. Inne dolegliwości też nie mijają. We wtorek kolejne badania krwi. Jestem załamana.

  • Gina napisał

    Lola opanuj się !!!!!! Nerwy nie pomogą ..... sama sobie szkodzisz . Musisz wykluczyć alergię . Może masz uczulenie na np. proszek , płyn do płukania ......... Mi ostatnio kawał zrobiła pralka - źle płukała bo zapchany był odpływ . Miałam podobny problem z tym swędzeniem . Nie twierdzę że w Twoim przypadku jest tak samo ale sprawdź . Podobno na tle nerwowym mogą być nawet jakieś wysypki na skórze .

  • oorion55 napisał

    witam !! mój dziadek ma raka żołądka ma 83 lata ;/ ma cukrzyce. Nie chce podjąć się operacji czy dobrze robi ? czy jednak powinien się poddać operacji ? boi się ,że się nie wybudzi ze śpiączki !! proszę o wasze zdanie na ten temat !!

  • shwarze_lola napisał

    Wydaje mi się, że przy alergii miałabym jakieś ślady na skórze, a tu tylko to dziwne pieczenie, ale na razie staram się o tym nie myśleć. Staram się też nie panikować, chociaż przychodzi mi to z trudem, szczególnie w momentach gdy najgorzej się czuję. Dziękuję że odpisujecie, nie czuje się z tym przynajmniej taka sama...
    Oorion - a co mówią lekarze ? Najlepiej jest zasięgnąć opinii kilku specjalistów, chociaż wiem, że to jest koszto i czasochłonne. Myślę, że tutaj trzeba zwrócić się do lekarzy, w końcu to oni posiadają najlepszą wiedzę na ten temat. Życzę dziadkowi powrotu do zdrowia !!!

  • oorion55 napisał

    oni mówią żeby podioł się operacji a on odrazu podpisał odmowę !!

  • shwarze_lola napisał

    Może jeszcze uda Wam się przekonać dziadka. W szpitalach są specjaliści psycholodzy, ewentualnie rozmowa z lekarzem, który wytłumaczyłby mu wszystko co jest związane z taką operacją, co zyskuje i jakie są konsekwencje nie poddania się jej. Próbujecie różnych sposobów a może uda się jednak dziadka namówić. Powodzenia i oczywiście pozytywnego rozwiązania tej kwestii !!!

  • shwarze_lola napisał

    Ps. Orionie, jeśli mogę się zapytać w jaki sposób zdiagnozowano u Twojego dziadka ten nowotwór ?

  • oorion55 napisał

    pobierali mu wycinek żołądka ;/

  • shwarze_lola napisał

    Dzięki Orion. Jak idzie namawianie dziadka, udało się ? Jak on się czuje ? Pozdrawiam !

  • oorion55 napisał

    nie daje rady się przekonać ;/ ale czuje się dobrze !!

  • folefka napisał

    Na [link usunięty przez moderatora] wyczytałam, że rak żołądka, obok raka macicy jest jednym z najgroźniejszych odmian nowotworu. Także cieszy mnie fakt, że pokonała Pani "najzłośliwszego wroga". Teraz można życzyć radości ze zdrowia :)
    Wielkie szczęście na Panią spłynęło - a może pomoc Boga... :)

  • Agatis napisał

    shwarze_lola co tam u Ciebie słychać? jak tam zdrówko? dawno Cię nie było...