Forum

Otwarte forum dyskusyjne

  • user_nick
    Profil usunięto napisał 23 mies. temu kategoria: inne nowotwory

    Czy będę żyć?


    Mam 37 lat i raka surowiczego III a, urodziłam dwa miesiące temu synka, mam córeczkę siedmioletnią, nie wiem czy mam szanse..bardzo sie boje...

  • Goska75 napisał 23 mies. temu

    Witaj Maju37!!!
    Wszystko będzie ok, trzeba pozytywnie myśleć to najważniejsze nie załamywać się:))) Masz wspaniałą dwójkę, która Cię bardzo potrzebuje,(mnie nie było dane mieć drugiego dziecka o czym bardzo marzyłam,ale cieszę się że mam wspaniałego syna i korzystam z każdej chwili:)Proszę myśl pozytywnie;:)) Pozdrawiam, wszystko będzie ok!!!

  • Profil usunięto napisał 23 mies. temu

    Gosiu czy też masz jakieś przejścia z rakiem? Ja nie umiem walczyć...Nie umiem po prostu.

  • Rybenka napisał 23 mies. temu

    Hej, co to znaczy nie umiem!!
    Walka to nie bicie sie mieczem z przeciwnikiem, to po prostu leczenie. Masz dzieci i dla nich chyba warto troche sie zle poczuc przy leczeniu chemioterapia?
    Wiem co mowie, bo jestem w trakcie leczenia raka piersi.

  • Profil usunięto napisał 23 mies. temu

    Więc podziwiam za silną wolę i charakter. Ja nie umiem...To już jest jakiś stopień III A z tego co czytałam kiepskie rokowania. Ja mam tylko dzieci, nie mam rodziny, nie mam wsparcia...nie mam nic.

  • Rybenka napisał 23 mies. temu

    Kiepskie to nie znaczy zadne!!
    Nie mozesz sie poddac bez walki, bez leczenia!
    Dzieci potrzebuja miec mame. Nie mow ze nie masz nic, skoro masz je!
    Sa fundacje ktore wspieraja osoby w trudnych sytuacjach, np rak-and roll
    Mam nadzieje ze jestes pod opieka lekarza i masz plan na leczenie?

  • Profil usunięto napisał 23 mies. temu






























    Dopiero jutro będę się widziała z lekarzem, czy Ty bierzesz chemię?

  • Rybenka napisał 23 mies. temu

    jestem juz po chemii, w trakcie radioterapii,

  • Profil usunięto napisał 23 mies. temu

    Powiedz Rybenko jak sobie radzilas z chemia? Jest ciężko?

  • Rybenka napisał 23 mies. temu

    wiesz, myslalam, ze bedzie gorzej. Owszem, czulam sie zle, ale ani razu nie zwymiotowalam. I wlasciwie prowadzilam prawie normalne zycie, jakies 4 dni dawalam sobie na odpoczynek, a potem normalka domowa, mam 3 dzieci, wlasciwie jedno juz poza domem, ale male ma 8 lat tylko

  • Rybenka napisał 23 mies. temu

    Nie jest latwo, ale teraz dostaje sie leki ktore pomagaja lepiej zniesc chemie, to juz nie jest tak jak bylo kiedys, wymioty, wycienczenie

  • Profil usunięto napisał 23 mies. temu

    Mozesz mi polecic jakies leki?

  • Rybenka napisał 23 mies. temu

    Lekarz na pewno ci dobrze doradzi, ja niestety nie znam sie na lekach dostepnych w Polsce, ale wiem, ze pacjenci maja przepisywane leki oslonowe, zaufaj lekarzom,

  • Profil usunięto napisał 23 mies. temu

    Jaki ty miałaś stopien zaawnasowania? Wiesz co to jest III a?

  • Rybenka napisał 23 mies. temu

    zupelnie nie znam sie na twoim nowotworze. Moj byl dosc wczesnie wykryty, ale w raku piersi roznie bywa, zalezy nie tylko od stopnia zaawansowania ale od rodzaju przede wszystkim. Ja staram sie nie myslec w ogole o stopniach zaawansowania, zlosliwosci, po prostu postanowilam sie leczyc. Z wiara w wygrana, bo to wiem na pewno, pozytywne myslenie zabija komorki nowotwprowe i wspiera leczenie bardzo!

  • Profil usunięto napisał 23 mies. temu

    cytat: zalezy nie tylko od stopnia zaawansowania ale od rodzaju przede wszystkim.

    Jesteś pewna? Bo ja mam niski stopien złosliwości.

  • Rybenka napisał 23 mies. temu

    Wiesz, ja lekarzem nie jestem, onkologia jest ogromna dziedzina wiedzy. Mi sie wydaje ze to cudownie ze jest maly stopien zlosliwosci. Ale lekarz ci to najlepiej wytlumaczy

  • Profil usunięto napisał 23 mies. temu

    Dziękuje.

  • Profil usunięto napisał 23 mies. temu

    Witam Maju nie wiem czy dobrze wpiszę ,ale nie martw się będziesz żyć i to jeszcze długo.Ważne jest pozytywne myślenie ,nie wolno Ci wątpić ,żyj normalnie i lecz się ,słuchaj lekarza .Mój mąż ma nowotwór złośliwy i nic złego się nie dzieje jest po operacji w listopadzie ub roku .Tym bardziej ,jeśli to podłe raczysko nie jest złośliwe to bedzie dobrze.pozdrawiam Ciebie bardzo serdecznie.
    Użytkownik @Maja37 napisał:
    Dziękuje.


  • ona25 napisał 23 mies. temu

    maja
    kochana jest Ci ciezko bo jestes na poczatku tego wszystkiego :/ ja mam 25 lat i jestem po raku !!! przez rok czasu bylam zalamana !!! po roku zrozumialam ze w tych czasach z rakiem mozna wygrac :) kiedys moze rak byl wyrokiem ale nie teraz :) chociaz powiem Ci ze moja babcia zna kobitke ktora jest po raku zlosliwym 50 lat !!!!
    nawet nie wiesz jak Cie teraz rozumiem wiem ze latwo jest mowic ''nie martw sie'' do mnie tez ludzie to mowili ale ja poprostu nie moglam sie nie martwic :/ nie dalam rady- dzisiaj jestem zdrowa podchodze do tego wszystkiego inaczej :) i jestem pewna ze po jakims czasie Ty tez spojrzysz na to wszystko inaczej :) potrzeba poprosty czasu :)

  • Profil usunięto napisał 23 mies. temu

    Ona25 a gdzie miałaś raka? I jakiego? Boze, ja tak bardzo się boję...

  • njolanta40 napisał 23 mies. temu

    Maju , lęk to normalna sprawa , ale nie panikuj kochana , to nic CI nie da , a wrecz zaszkodzi , wiem co pisze , bo sama mam raka i po pierwszej chemi mialam duzego doła , ale zawsze mowie to jest nieuniknione , wazne aby szybko wyjsc z tego dołka i dalej zyc normalnie . Masz dzieci wiec masz dla kogo zyc , i co to znaczy nie umiem walczyc , jak sie przylozysz , zmienisz myslenie to potrafisz walczyc , zaufaj mi , wiem , ze teraz nie dowierzasz temu co my tu piszemy , a kto do Ciebie pisze , My , czyli Ci co maja raka i walcza , a na poczatku tez nie bylo latwo. Wiec sie kochana nie zalamuj tu , tylko bierz sie za walke , glowa do gory , piers do przodu , usmiech i po walke o zdrowie.
    Pozdraw. jola

  • ona25 napisał 23 mies. temu

    maja
    tak jak mowi jola strach to normalna rzecz w takiej chwili ale uwierz mi bedzie dobrze :) z czasem i strach minie :)

    ja mialam raka tarczycy zlosliwego :( operacja trwala 7 i pol godziny ale wszystko dobrze sie skonczylo :) (tarczyca jest umiejscowiona w takim miejscu ze trzeba bardzoooo uwazac zeby czegos nie uszkodzic) po operacji i badanu guza dowiedzialam sie tez ze mialam go w sobie okolo 8 lat !!!! nie mialam o tym zielonego pojecia (przez przypadek wykryli u mnie raka)
    dzisiaj jestem zdrowa - powiem Ci ze latwo nie bylo szczegolnie psychocznie ale po chorobie czlowiek czuje sie silniejszy !!!
    dzisiaj wyniki mam super lekarz mowi ze spokojnie dorzyje starosci :) i ze w tych czasach wiecej ludzi choruje ale duzo mniej umiera :)
    naprawde teraz raka mozna pokonac chemia jest inna leki tez :) lekarze lepiej wiedza jak leczyc jaka chemie podac :) bedzie dobrze jestem tego pewna :)
    ja w czerwcu koncze 26 latek :) i w lipcu minie 2 lata od diagnozy :) zareczylam sie 4 tygodnie temu :) patrze w przyszlosc a nie w przeszlosc :)

    lekarze tlumacza mi ze to nie te czasy gdzie rak byl wyrokiem teraz wiedza jak maja podejsc tego cholernego raka :) mowila mi tez ze z roku na rok leczenie sie zmienia i jest coraz lepsze i skuteczniejsze :)

    a to ze sie boisz to normalne niestety tego nie sa sie przeskoczyc :( ale wiem po sobie ze bedzie coraz to lepiej :) ja nie wierzylam ze kiedy kolwiek sie z tego podniose (jestem strasznie nerwowa osoba) a jednak wszystko da sie przezyc :)

  • Profil usunięto napisał 23 mies. temu


    Użytkownik @Maja37 napisał:
    Ona25 a gdzie miałaś raka? I jakiego? Boze, ja tak bardzo się boję...

    Maju słuchaj co radzą Ci osoby ,które przeszły przez to ,rzeczywiście kiedyś rak to był wyrok ,obecnie rakiem nazywają coraz więcej schorzeń ,organizm bardzo reaguje na stres a tym bardziej chory organizm.Musisz przebywać jak najwiecej wśród przyjaciół i znajomych ,byś jak najmniej rozmyślała.Bądż cały czas zajeta ,różnymi sprawami ,nawiazuj kontakty i przyjażnie ,zapraszaj ludzi na kawki ,na zupę chociażby nie izoluj się .TO BARDZO WAZNE .Podam Tobie mojego maila ,jak bedzie Ci trudno ,pisz i jak bedziesz miała dobry dzień też pisz.Zawsze odpiszę bvoman@gmail.com.Pozdrawiam goraco

  • Profil usunięto napisał 23 mies. temu

    njolanta40

    jak przechodziłaś chemie?

  • ona25 napisał 23 mies. temu

    maja

    chcemia wydaje sie straszna ale mozna ja przezyc naprawde :)

  • Profil usunięto napisał 23 mies. temu

    Napiszcie proszę jak sobie radziłyście z chemią? Mnie nie ma kto pomoc, mam malego synka, wczesniaka ur w 29 tyg, ciązy, słyszalam ze chemia zwala z nog.

  • ona25 napisał 23 mies. temu

    nie koniecznie sa ludzie ktorzy po chemi funkcjonuja normalnie :) niedawno kobitka z mojej rodziny miala chemie i w zyciu nie powiedzialabym ze miala chemie :) chodzila jak maszyna :)

    mam tez ciocie ktora pare tyg temu zakonczyla chemie i tez miala sie swietnie kiedy ja przyjmowala :)

  • Profil usunięto napisał 23 mies. temu

    dziekuje, mam nadzieje,że dam radę...pewnie wiecie co czuje ale ja nie umiem sobie z tym poradzic

  • njolanta40 napisał 23 mies. temu

    Ja Maju chemie dobrze przechodze nie wymiotuje , na poczatku jestem slaba , tak do 3 dni , a potem wszystko wraca do normy , wiem , ze z dzieckiem malenkim jest trudniej , ale jestes dzielna i sobie poradzisz dziewczyno , juz przeciez pokazalas , ze sie nie poddajesz , bo sama wychowujesz dzieci, a to wielka sztuka.
    Nie martw sie na zapas chemia nie wszystkich zwala z nog , ja jestem tego przykladem,

  • Profil usunięto napisał 23 mies. temu

    njolanta40 bardzo dziekuje, dajesz i wiarę...

  • Rybenka napisał 23 mies. temu

    Sluchaj joli, i lecz sie i planuj sobie sukienke na slub swoich dzieci

  • Goska75 napisał 23 mies. temu


    Użytkownik @Maja37 napisał:
    Gosiu czy też masz jakieś przejścia z rakiem? Ja nie umiem walczyć...Nie umiem po prostu.


    Droga Maju!!!
    U mnie diagnoza zwaliła mnie z nóg,podobnie jak ty byłam załamana wydawało mi się,że to koniec!!!! Nowotwór złośliwy tarczycy(rak rdzeniasty z przezutami do węzłów chłonnych).W 2008 r. po 2 mies.od wykrycia byłam po operacji.Zadnej chemii,naświetlań ani jodu niestety na niego nic nie działa:( ale po operacji było wszystko ok:) dobre wyniki,samopoczucie i POZYTYWNE NASTAWIENIE !!!! Teraz mam wznowę na wątrobie,diagnozują mnie od roku i kochana walczę bo przecież się nie poddam!!!! mam wspaniałego 13 letniego syna,którego muszę wprowadzić w dorosły świat:) Kochana Maju głowa do góry WALCZ!!!! Poradzisz sobie bo my kobiety jesteśmy bardzo silne i wytrzymałe !!!!
    pozdrawiam serdecznie Maju !!!!!

  • prezesik785 napisał 23 mies. temu

    Witaj Maja37.
    Spokojnie i bez paniki. Podejdż do swojej choroby jak do zwykłej grypy,którą trzeba wyleczyć i już !!!!!!!!!!!!!!!!!
    Ja chorowałem na Ostrą Białaczkę Limfoblastyczną i nadal jestem zakażony wirusem HCV,
    Tylko spokuj może nas uratować a stres i zamartwianie się na wyrost pogarsza nasz stan.
    Z Białaczką się uporałem jeszcze tylko HCV i znów będę jak nowy.
    Cierpliwość,spokój i optymistyczne nastawienie na leczenie to nasza największa broń.
    Wiem,że jesteś silna i pokonasz chorobę tak jak wielu z nas !!!!!!!!!!!!
    W pełni zgadzam się z Gosią !!!!!!!!
    Gosiu na odbudowę wątroby i uszkodzenia lekami bardzo pomógł mi Ostropest plamisty (mielony) z ALT 400 zbiłem przez miesiąc na 48 i lekarze powiedzieli,że to na pewno błąd w badaniu i kazali powtórzyć i znów niski wynik 45.
    Dla zainteresowanych zostawię nazwę mojego bloga pt. Moja Walka na policzmysię .
    Pozdrawiam i proszę walczcie tak jak ja !!!!!!!!!!!!!!!!

  • Goska75 napisał 23 mies. temu

    Witaj prezesik.
    Tak zgadzam się z ostropestem,łykam od 2 miesięcy,ale mój Alt jest od roku w normie ostatni wynik 36.

    pozdrawiam wszystkich miłego i optymistycznego dnia:))))))))))

  • Profil usunięto napisał 23 mies. temu

    Właśnie wróciłam od lekarza. W środę dostanę pierwszą chemia, 6 cykli co 21 dni.

    Lekarz mi powiedział,że nie jest źle. Że są dwa raki, jeden dobry a drugi zły. Ja mam tego dobrego na całe szczęście.



    Stopień III a to też podobno nie tragedia.Są to zmiany mikroskopijne. Znaleźli jeden na otrzewnej, na trzonie macicy, bardzo drobną zmianę pojedyńczą i na jajnikach też kilka bardzo drobnych zmian. Jajowody bez zmian, zatoka Douglasa drobne ognisko inwazyjne reszta tkanek pobranych wolna od utkania nowotworowego.

  • ona25 napisał 23 mies. temu

    maja
    super wiadomosc ze rak jest tak maly !!!! :) wybciej dran zniknie :)

  • Rybenka napisał 23 mies. temu

    No widzisz!!
    Dasz rade, a walka nie taka straszna jak ci sie wydawalo!!
    sciskam

  • njolanta40 napisał 23 mies. temu

    Widzisz Maju , nie mozna sie poddawac na samym poczatku , a panika to niedobry doradca , podchodz bardziej spokojnie do wszystkiego , a wszystko bedzie dobrze, pozdr.

  • agasia napisał 23 mies. temu

    Maja37
    Jak dobrze ,że masz "TEGO DOBREGO RAKA".
    Może i mój kiedyś zmieni się w dobrego?
    Trzymaj się dziewczyno masz dla kogo żyć synek Ciebie potrzebuje .A z chemią sobie poradzisz.
    Wierzę w to.
    Pozdrawiam.

  • Profil usunięto napisał 23 mies. temu

    agasia, Ty masz raka otrzewnej?

  • kasia73 napisał 23 mies. temu

    Dziewczyny zapomniałyście chyba ile energii potrzeba do opieki nad niemowlakiem.Ja przechodziłam chemie mając
    2,5- letnią córkę i gdyby nie pomoc rodziny, nie dałabym rady.
    Maja,
    życzę Ci żeby w Twoim przypadku było inaczej, ale musisz mieć kogoś, kto Ci pomoże w kryzysowych momentach, bo takie napewno będą. Bądźmy realistami leczenie onkologiczne nie jest ani łatwe, ani przyjemne.
    Trzymaj się dziewczyno!

  • Profil usunięto napisał 23 mies. temu

    Kasiu jaką miałaś chemię?

  • kasia73 napisał 23 mies. temu

    Maju, miałam cisplatynę (DDP 4x65mg), piątej chemii nie podano mi, bo wyniki nie pozwoliły.

  • Profil usunięto napisał 23 mies. temu


    kasiu a jakim systemem ci to podawali?

  • Profil usunięto napisał 23 mies. temu

    i co mozna zrobic zeby cała chemie wziąć?

  • kasia73 napisał 23 mies. temu

    Maju, miałam wlewy dożylne raz tygodniu.
    Ludzie często mówią, że picie soków warzywnych, szczególnie buraczanego ma dobry wpływ na krew.
    Jakoś w to nie bardzo wierzę. Na hemoglobinę być może, ale na leukocyty- wątpię.
    Na Dum spiro spero jest sporo o wspomaganiu leczenia konwencjonalnego- zajrzyj tam.
    Kiedy rozpoczynasz chemię?

  • Profil usunięto napisał 23 mies. temu

    Kasiu ja zaczynam chemię w środę. Boję się...Ja też mam raka otrzewnej i rozsiał się zatoce Douglasa, na trzonie macicy i w jajnikach. W otrzewnej było tylko jedno ognisko. Żadnych guzów nie miałam tylko zmiany mikroskopijne.No i oznaczenie low grade, niski stopień złośliwości. Chcą mi jeszcze dać chemię dootrzewnową.

  • Profil usunięto napisał 23 mies. temu

    Ja mam mieć 6 cykli co 21 dni.

  • kasia73 napisał 23 mies. temu

    Maja,
    Twoja sytuacja jest poważna- zdajesz sobie z tego sprawę?
    Chemia dootrzewnowa to najlepsze rozwiązanie, wlewami dożylnymi nie ma szans podać takich stężeń leku wszędzie tam gdzie potrzeba. Pocieszające, że chociaż złośliwość niska i ogniska bardzo małe.
    Nastaw się na wojnę, a wygraną zadedykujesz swoim maluszkom. Walka długa, trudna, ale możliwa do wygrania. Ja wierzę w Ciebie, a Ty musisz głęboko uwierzyć w siebie, że pokonasz paskudę.
    Maju, trzymałam za Ciebie kciuki na Kafeterii i tutaj również będę.Ściskam mocno!

  • Profil usunięto napisał 23 mies. temu

    Ty jesteś też na Kafeterii? Pod jakim nickiem?

1 2 dalej
Musisz być zalogowany aby dodawać wypowiedzi. Zaloguj się teraz lub załóż konto.