Forum

Otwarte forum dyskusyjne

  • user_nick
    czarownica44 napisał 48 mies. temu kategoria: nowotwór pęcherza moczowego

    Rak pęcherza moczowego


    Walczę z nim już 8 lat,po pięciu latach walki okazało się, że są nacieki i jedyne wyjście to usunięcie pęcherza i wszystkiego co jest w pobliżu. Decyzja musiała być podjęta błyskawicznie. Oczywiście zdecydowałam się na tak skomplikowaną operację. Od trzech lat mam pęcherz zrobiony z jelita, początki były trudne, ale już jest ok. Myślę, że przerzutów nie będzie, wierzę w to bardzo mocno.
    Pozdrawiam wszystkich chorych i zdrowych, życzę wytrwałości i wiary w siebie:))

  • czarownica44 napisał 28 mies. temu

    monya piszesz, że tata ma przerzuty, czy te przerzuty są na płuca?? Trzeba mie nadzieję, że będzie dobrze:)
    Pozdrawiam:)

  • monya napisał 28 mies. temu

    witaj czarownica44 nie wiem jak to dokładnie jest, mama jest tak przybita tym wszystkim, że nawet nie wypytała lekarza mówi , że woli nie wiedziec. Ja obecnie nie mogę z nim jezdzic po lekarzach ponieważ mam małego dzidziusia ( dla taty to tez powód do życia, bo pierwszy wnusio na którego czekał). Przerzuty ma na miednicę, to na kości, niedługo zakończy lampy to zrobia badania,bedziemy wiedziec czy się cholerstwo zatrzymało. Bo na razie to wiadomo raz lepiej, raz gorzej się czuje. Pozdrawiam.

  • czarownica44 napisał 28 mies. temu

    Witaj monya:). Życzę więc powodzenia i żeby wszystko było dobrze:)
    Pozdrawiam i trzymaj się cieplutko:)

  • viola2406 napisał 28 mies. temu

    Jutro mój tata ma wyniki i wizytę u lekarza. Bardzo się boję tego, czego się dowiemy.

  • bajka napisał 28 mies. temu

    Głowa do góry Viola! Nie martw się na zapas Z każdej sytuacji jest wyjście.

  • czarownica44 napisał 28 mies. temu

    viola2406 muszą by dobre, nie mozna myśle inaczej:)) Trzymam kciuki:)

  • kago12 napisał 28 mies. temu

    Viola2406 będzie dobrze nie martw się ja w to wierze zaraz napisz jak będziesz miała wyniki , trzymam mocno kciuki pozdrawiam wszystkich

  • kago12 napisał 28 mies. temu

    Nie napisałam że mój tato idzie do szpitala 30 grudnia a 2 ma operację ja już mam pomału wszystkiego dosyć strasznie się martwię było lepiej ale teraz jak już jest data i wiadomo to jest jakoś inaczej tata super się trzymał do momentu jak się dowiedział konkretnej daty , data też nie nastraja optymistycznie powiedział że najgorsze że będzie w sylwestra w szpitalu , jest mu ciężko zresztą nam też ale wiem że muszę wytrzymać dobrze że teraz tak jest przed świętami i uciekam w pracę ale co to będzie za wigilia raz jeszcze pozdrawiam

  • czarownica44 napisał 28 mies. temu

    kago12 na pewno perspektywa spędzenia sylwestra w szpitalu nie nastraja , ale im wczesniej zrobia operację tym lepiej, gdyby nie dieta przed operacą, sylwesta tata by spędzał razem z Wami. Ważniesze są Święta i to, że spędzicie je razem i musicie się z tego cieszyc. Mam nadzieję, że bedziecie się starali nie myślec o operacji tylko bedziecie wspólnie cieszyc się ze Świąt.
    Pozdrawiam serdecznie:))

  • viola2406 napisał 28 mies. temu

    Witam Wszystkich, dziękuję za słowa otuchy. Niestety, wiadomości, które otrzymałam nie są dobre. Tato czeka właśnie na lekarza w szpitalu, więc nic nie wiemy o leczeniu, ale wynik jest zły. Guz G 3 ( A TEGO SIĘ NAJBARDZIEJ BAŁAM)!Reszty w opisie nie rozumiem. Czy ktoś wie, jakie są rokowania w takim wypadku?

  • czarownica44 napisał 28 mies. temu

    viola2406 spokojnie , najpierw trzeba się skonsultowac z lekarzem. Jak już będziesz wiedziała co powiedział lekarz to napisz bo cos mi tu nie gra, jest T1, T2, T3 i T4 a Ty piszesz, że G3 dlatego poczekam na Twoją wiadomośc.
    Pozdrawiam:)

  • czarownica44 napisał 28 mies. temu

    Oczywiście nie martw się na zapas, guzy w pęcherzu moczwym są tyko złośliwe, nie ma łagodnych, ale nie oznacza to, że to koniec. Zaczyna się walka i trzeba pokonac bestię:)) Tak jak ja to zrobiłam:))

  • kago12 napisał 28 mies. temu

    viola 2406 nie martw się wszystko będzie dobrze musimy wierzyć bo inaczej można zwariować , staram się brać przykład z czarownicy i jak czytam wypowiedzi to coraz bardziej wierze że będzie dobrze musimy dać radę , będzie dobrze ja wiem że tak się mówi ale ja czasami też mam chwilę załamania ale jakoś idę do przodu, zresztą ja teraz bardzo dużo pracuję mnie to pomaga , nie myślę cały czas i staram się nie nakręcać , powiem szczerze że bardzo boję się wigilii bo nie wiem jak będzie ale musimy się trzymać i dać radę , pokonać to wszystko i w końcu trochę odetchnąć pozdrawiam wszystkich , viola daj znać co i jak

  • viola2406 napisał 28 mies. temu

    Tak czarownico to jst G3, czyli najwyższy stopień złośliwości. Odezwę się później, ponieważ jestem w pracy.

  • czarownica44 napisał 28 mies. temu

    ja miałam trzy guzy i kazdy inny, było też oznaczenie G2, G3, ale T wydaje mi się najważniesze i wiem, że T2-T4 jest z naciekami co nie znaczy, że nic nie da się zrobic, prawdopodobnie beda usuwac pecherz.
    Napisz co powiedział lekarz.
    Pozdrawiam:)

  • maniusia0 napisał 28 mies. temu

    u mojej babci wykryto guza na pecherzu od razu zostal on usuniety. Na węzłach chłonnych jest juz przerzut:( Do tego wyszystkiego po wycięciu tego guza nie może sie ruszyć strasznie boli ja kręgosłup ma podawaną morfinę ale to nie uśmierza bólu kręgosłupa. Pęcherz nic nie boli tylko strasznie ten kręgosłup i żebra:( POMOCY....... co robić?;(((

  • czarownica44 napisał 28 mies. temu

    maniusia0, nie dobrze jak są przerzuty, ale jeśli są trzeba chyba usuną węzły, tak mi sie wydaje,, ale nie jetem lekarzem i trudno powiedziec. Mówisz, ze babcię boli kręgosłup, była usypiana czy znieczulenie w kręgosłup? Wydaje mi się, że powinnicie uda się do lekarza, nie mozna tego lekceważyc. Zastanawiam się po co morfina, no chyba, że ma związek z przerzutami. Nie znając przyczyny, nie potrafię nic powiedziec.
    Może ktoś inny się wypowie.
    Pozdrawiam:)

  • maniusia0 napisał 28 mies. temu

    miala znieczulenie w kregoslup i do tego ona juz wczesniej miala bole kregoslupa. Najgorsze jest to ze nawet siadac nie moze:( babcia caly czas jest w szpitalu ale tylko podaja kroplowke i morfine i nic wiecej.... Babcia twierdzi ze po tej operacji guza na pęcherzu nic ja nie boli jedynie problem jest z tymi zebrami i kregoslupem... bo nawet wstac nie moze:( ci lekarze nic nie robia denerwuje mnie to bardzo... ze nic nie dzialaja w tym kierunku tylko faszeruja ja morfina:((( Brak mi juz slow...

  • czarownica44 napisał 28 mies. temu

    Tak myślałam, bóle kręgosłupa są prawdopodobnie po znieczuleniu, ale nie wiem jak długo może tak byc, A co wogóle powiedzieli lekarze o tych bólach? Wydaje mi się, że nie jest to wina raka pęcherza. Zapytaj lekarzy co jest powodem i jak mają zamiar dalej leczyc, powinni dac jakąś odpowiedź. Napisz jak będziesz coś wiedziała.
    Pozdrawiam.

  • viola2406 napisał 28 mies. temu

    Witam Wszystkich, mój tato miał w zeszłym tygodniu wyniki badań i wizytę u lekarza. Wyniki tak jak pisałam okazały się złe.Niestety, nie widziałam ich i nie wiem jaki tam są oznaczenia poza G3, które oznacza stopień złośliwości. 3 stycznia ma tomografię, która nie wiem dokładnie co ma stwierdzić(może ktoś wie?).Pod koniec stycznia operację usunięcia pęcherza. Lekarz stwierdził, że rokowania są dość dobre i dał ojcu szansę przezyci 10- 15 lat(?). Oby.Pozdarawiam.

  • maniusia0 napisał 28 mies. temu

    A więc raz lekarze twierdza ze moze to byc przerzut na kosci a raz ze w pucach zbiera sie woda:( ale nic w tym kierunku nie robia... brak mi slow... jutro babcia ma miec robione usg brzucha i przeswietlenie klatki piersiowej... narazie tyle i nic wiecej. czekamy jeszcze na wyniki z Poznania czy na tym pecherzu to byl przerzut czy tez guz od ktorego wszystko sie zaczelo... kolejny problemem jest to ze babcia nie cce jesc... nie wiemy juz czym mamy ja karmic... wezmie dwie lyzki zupy i tyle i od czasu do czasu akiegos owoca kawalek zje. Nie mam pojecia jak sie za to wszystko mamy zabrac jest ciezko:(

  • czarownica44 napisał 28 mies. temu

    Witaj viola2406:). Tomografia potrzebna jest do stwierdzenia drożności przewodów moczowych, stanu nerek i okolicznych organów. Nie wiem na jakiej podstawie lekarz stwierdził, że tata przeżyje 10-15 lat bo tego nie wie nikt . Ja mam usuniety pęcherz i mój lekarz nie powiedział mi ile lat będę żyła, ale wiem, że na pewno długo:)
    Pozdrawiam:)

  • czarownica44 napisał 28 mies. temu

    maniusia0 z tego co ja wiem i co mówili mi lekarze to przy raku pęcherza, przerzuty są na płuca, a nie na kości, ale poczekajmy na wyniki. Najpierw trzeba stwierdzic czy pierwszy pojawił się guz w pęcherzu. Co do jedzenia , to powinna babcia jeśc, żeby miec siłę. Może niech je mało, ale często.
    Pozdrawiam i napisz co się dzieje i jaka diagnoza:)

  • kago12 napisał 28 mies. temu

    Witam wszystkich jak czytam to wszystko to widzę ile ludzi ma problemy i aż serce się kraje, viola tak czytam co powiedział lekarz i trochę się dziwię że tak powiedział, mojemu tacie nic takiego nie mówił powiedział tylko że widzi dużą szansę na wyzdrowienie ale co do lat to nie mówił sama nie wiem czy to dobrze czy źle, my czekamy teraz na operację ale nic o tym nie mówimy staramy się rozmawiać o wszystkim tylko unikamy tego tematu bo tata strasznie to przeżywa , maniusia babcia na pewno się martwi i dlatego nie ma apetytu i piszesz że jest w szpitalu a tam chyba nikt nie ma apetytu ale jak wróci do domu to na pewno się zmieni miejmy nadzieję że apetyt wróci, wiem że jest ciężko ale może trzeba iść prywatnie do lekarza wtedy coś będzie wiadomo , wiem jaka bezsilność jest straszna ale musicie jakoś sobie radzić i podtrzymywać babcię na duchu, viola mój tata też miał tomograf lekarz powiedział że lepiej na nim widać drożność i czy gdzieś nie ma przerzutów , tomograf był potrzebny przed operacją na szczęście wyszedł dobrze jak można tak powiedzieć i u was też będzie dobrze , twój tata ma też mieć operację w styczniu więc obie mamy świetny styczeń, u mnie już niedługo zaczynam się denerwować ale już jakby inaczej nie panikuję lecz wieże że będzie dobrze inaczej być nie może trzymam kciuki za wszystkich , monya a jak tam twój tata nie odzywałaś się ostatnio

  • viola2406 napisał 28 mies. temu

    Kago12 kiedy Twój tata ma operację?Jak on się teraz czuje? Wiecie, lekarz powiedział mojemu ojcu o tym, że przeżyje tyle lat raczej niezbyt dosłownie, zwłaszcza, że w tej chwili ma 70 lat. Ale ja nie mam nic przeciwko temu.Pozdrawiam.

  • kago12 napisał 28 mies. temu

    witam Twój tata przeżyje jeszcze baaaaardzo długo a mój tata ma operację 2 stycznia 30 grudnia idzie do szpital więc nowy rok i sylwester w szpitalu , czas niefajny niestety no ale nie możemy nic zrobić wiesz ja już zaczynam się denerwować jak to jest tak blisko a Twój tata wie już kiedy operacja?

  • viola2406 napisał 28 mies. temu

    Witaj Kago 12, mój tata 3 I ma tomograf, a operację dopiero pod koniec stycznia. Będę śledziła co dzieje się z Twoim tatą, ponieważ mój idzie tą samą drogą. Trzymaj się!

  • czarownica44 napisał 28 mies. temu

    Jezu na sianku złożony,
    Któremu hołd dały bydlęta
    Racz przyjąć nasze ukłony,
    Które niesiemy na Święta.
    Daj odbyć Gwiazdkę wesoło,
    Wszystkim co sercu są mili.
    Spraw by kochani wokoło
    Przyszły rok w szczęściu spędzili
    Żebyście wszyscy pałali optymizmem i nadzieją , że wszyscy bedziemy zdrowi i szczęśliwi.
    życzę wszystkim z "policzmy się"

  • kago12 napisał 28 mies. temu

    Dziękuję za życzenia ja również chciałabym WSZYSTKIM złożyć życzenia , przede wszystkim dużo zdrowia bo to jest najważniejsze oraz bardzo dużo pozytywnej energii i WIELKIEJ nadziei na wszystko co dobre ,aby następny rok był taki jaki sobie wymarzymy i aby na twarzach wszystkich ludzi gościła wielka radość i uśmiech oby Pan Bóg wysłuchał wszystkich naszych próśb

  • czarownica44 napisał 28 mies. temu

    dziękuję:) oby się spełniło:)

  • viola2406 napisał 28 mies. temu

    Spokojnych i pełnych nadziei Świąt Bożego Narodzenia. Uśmiechu, bliskości ukochanych osób życzę wszystkim Tym, którzy na co dzień zmagają się co najtrudniejsze. Oby Nowy Rok przyniósł nam wszystkim tylko dobre chwile.

  • Agatek napisał 28 mies. temu

    witam wszystkich
    u mojego taty wykryto raka brodawczakowatego pęcherza o wysokim stopniu złośliwości. Ta G3. Stało się to przypadkiem, z czego w sumie się cieszymy, bo guz był mały - 12mm - powierzchowny i nieinwazyjny. Ale czy znajdzie się tu ktoś o podobnych doświadczeniach, bo w zasadzie nie wiemy, co dalej? Równo 2 miesiące po wycięciu tato ma mieć kontrolę. Mam tyle pytań, oprócz szoku, chciałabym jakoś pomóc, ale jak?

  • czarownica44 napisał 28 mies. temu

    Witaj Agatek:)
    Praktycznie wszyscy mam jakieś doświadczenie w tym temacie. Na pewno Twój tata będzie leczony, bo miimo, że guz został usunięty, to trzeba to leczyc dalej. jak masz jakieś pytania to pytaj, w miarę możliwości postaramy sie odpowiedziec.
    Pozdrawiam:)

  • Agatek napisał 28 mies. temu

    dziękuję:) wierzę w to, że ludzie którzy mają bardzo podobne przejścia, potrafią dobrze i skutecznie pomóc:) zwłaszcza, że nikt nam nie wytłumaczył paru rzeczy - co to znaczy, że guz był nieinwazyjny? czy duża złośliwość oznacza zagrożenie życia? co to znaczy "trzeba to leczyć dalej?" Przepraszam za być może naiwne pytania, ale nie trafiliśmy póki co na lekarza, który dokładnie by nam wszystko wyjaśnił. Wyznaczono jedynie termin następnego badania. Z góry dziękuję za odpowiedż... i mam taką refleksję, czytając Twoje wpisy czarownico44, że kobiety potrafią się niesamowicie mobilizować, walczyć, trzymać życia najsilniejszym z uścisków... bo mój Tato po diagnozie podłamał się i boję się, że nie do końca wierzy w tzw. pozytywne myślenie

  • ona25 napisał 28 mies. temu

    Agatek

    pytasz czy duza zlosliwosc oznacza zagrozenie zycia- pomysl ze duzo ludzi nawet w tych czasach umiera nawet na zapelenie pluc grype lub na inne choroby ktore wydaja sie nie grozne :)

    prawie kazda choroba nie leczona moze byc zagrorzeniem dla zycia :) dlatego Twoj Tata musi podjac leczenie :) i wtedy wszystko bedzie dobrze :)

    pytalas tez co oznacza ''guz byl nieinwazyjny'' to super wiadomosc !!!! nieinwazyjny oznacza raka nienaciekajacego czyli duzo wieksze szanse na wyzdrowienie. nieinwazyjny oznacza ze nie przerzucil sie i nie ma do tego tendencji :)

    to jest bardzo dobra wiadomosc :) wszystko bedzie dobrze :)

    pozdrawiam

  • czarownica44 napisał 28 mies. temu

    Nie wiem czy pomogę, ale zawsze warto spróbowac. Leczyc trzeba, mimo usuniecia. Brodawczaki to takie "typy", które odrastają i leczenie jest konieczne. Nie wiem dlaczego lekarz nie wyjaśnił Wam jak bedzie przebiegac leczenie i nie odpowiedział na wszystkie pytania. W sumie dobrze, że jest ten portal bo wiele osób nie wie czego ma się spodziewac. Jeśli chodzi to, że był nieinwazyjny, oznacza to , według nowej klasyfikacji, zmiany nieinwazyjne nie przekraczają błony podstawnej. Wszystkie zmiany przekraczające błonę podstawną (łącznie z T1 !) są zmianami inwazyjnymi.
    Wydaje mi się, że przy nastepnej wizycie musicie wypytac lekarza o wszystko, musi powiedziec. W razie pytań oczywiście postaramy się tutaj odpowiedziec.
    Pozdrawiam:)
    Agatek skąd jesteś? Może ktoś bedzie mógł polecic dobrego urologa:)

  • Agatek napisał 28 mies. temu

    dziękuję Dziewczyny:) temat "skąd jestem" jest trochę skomplikowany, bo: Tato mieszka na Dolnym Śląsku, guza wykrył urolog z Leszna ale ponieważ wyznaczył termin TURBt blisko 2,5 miesiąca później, zdecydowaliśmy się uruchomić znajomości i zalatwić zabieg w Łodzi (!) możliwie jak najszybciej. w ten sposób Tato, który nie byłby jeszcze nawet operowany, teraz w terminie pierwotnego zabiegu pojedzie już do Łodzi na pierwszą kontrolę. Uff:) A ja jestem taką córką oddaloną, bo mieszkam tuż pod Warszawą. To trudne, bo jak tu pomagać na co dzień? tato prowadzi firmę, jest człowiekiem na chodzie, ale w mieście gdzie mieszka, nie ma dobrych urologów, o onkologii nie wspomnę, bo nie ma wogóle:(

  • czarownica44 napisał 28 mies. temu

    Agatek skoro mieszkasz pod Warszawą trzeba było załatwic miejce w Warszawie, ja jestem z Warszawy:). Jeśli macie znajomości w łodzi to ok, Leżałam z dziwczyną z Łodzi , leczyła się w Warszawie:). W każdym razie nie ma się co martwic , musi byc dobrze:) Jak tata prowadzi firme to dobrze bo bedzie miał czym się zając, a nie myślec o chorobie:).
    Pozdrawiam:)

  • Profil usunięto napisał 28 mies. temu

    Witam jestem tu nowa. :( pisze ponieważ jakies 2 miesiace temu dowiedzieliśmy sie ze mama ma rozpadajacego sie guza w pecherzu, guz byl umiejscowiony kolo przewodu do lewej nerki i oslabilo to nerke bo byl w niej i jest nadal zastuj moczu Guz został usuniety ale nie jest dobrze z wyników hist. okazało sie ze to rak o średnim stopniu złośliwosci czyli G2. Mama 10 lutego ma isc do szpitala na operacjie usuniecia pecherza i wszystkich narządów kobiecych. dodam że przerzutów nie ma żadnych. Mama jest bardzo załamana ma 46 lat dopiero. Ja pomagam jej jak mogę wspieram ją ale on się tak bardzo boi że umrze i zostawi nas mam brata ktory ma 11 lat i bardzo przezywa chorobę mamy on jest bardzo przywiązany do mamy i do mnie jest mi bardzo źle kiedy widze jak placze poprostu serce mi pęka w środku. :(

  • Agatek napisał 28 mies. temu

    To dobrze trafiłaś, bo tutaj wszyscy prawie zamartwiają się o swoich bliskich... i gdy się czyta te wpisy to czujesz, że najważniejsze to nie tracić nadziei, każdy przypadek jest inny, każdy inaczej reaguje na leczenie i co najważniejsze - skoro i tak nie wiemy, co się z nami stanie jutro, zamartwianie się nie ma sensu, trzeba chwycić byka za rogi i walczyć!

    czarownico44 - pod koniec roku nikt nie chciał przeprowadzić tego TURBt w żadnym ze znanych mi miejsc - wiadomo, fundusze służby zdrowia. I tak trafiliśmy do Łodzi, z czego się cieszę, bo stało się to błyskawicznie, a wtedy nie wiedzieliśmy jeszcze, że to G3. Tato za nic póki co nie przeniesie się do nas, bo pracuje i ta praca go napędza a to ważne. Ale myślę, że w miarę rozwoju leczenia skorzystam z każdego specjalisty, do którego uda mi się wejść drzwiami lub oknem:) więc Twoja warszawska wiedza i doświadczenia mogą okazać się bezcenne:)

  • czarownica44 napisał 28 mies. temu

    joanna198830 Nie matrw się na zapas, bedzie dobrze, usuną pęcherz i resztę narządów żeby nie było przerzutów. Dobrze, że nerki dobrze pracują mimo osłabienia jednej z nich. Skoro nie ma przerzutów to będzie dobrze.
    Najważniejsze to trafi w dobre ręce:)
    Pozdrawiam:) i głowa do góry.

  • czarownica44 napisał 28 mies. temu

    Agatek w miarę moich możliwości służę pomącą :)
    Pozdrawiam

  • Agatek napisał 28 mies. temu

    dziękuję:)
    za dwa tygodnie Tato będzie miał USG mocno wypełnionego pęcherza, a za miesiąc 1. cytoskopia. Czekamy i szukamy wszędzie pozytywnych informacji, żeby przekazać je Tacie
    pozdrawiam Cię serdecznie, wierzę, że silna kobieta poradzi sobie z każdą trudną sprawą - życzę Ci mnóstwa sił!

  • czarownica44 napisał 28 mies. temu

    W takiej chorobie trzeba byc silnym Agatek :). Rak to nie wyrok i to przekaż tacie:) , trzeba walczyc:)

  • Profil usunięto napisał 28 mies. temu

    czarownica44

    Dziękuję z miłe słowa.
    A ja się obawiam że mama trafiła do nie do końca dobrego lekarza ja nie wiem ale czy to jest możliwe żeby nie leczyć jej teraz kiedy wiadomo że jest zastuj w lewej nerce tylko kazano jej czekac do operacji przeciez ta nerka z zastojem moczu może się wykończyc do terminu operacji. A tu nawet nie dostała żadnych lekarstw na przegonienie tego zastoju z nerki :(

  • Agatek napisał 28 mies. temu

    Joanno198830, też byliśmy zdziwieni, że gdy okazało się, że wycięty guz to G3 lekarz nie zalecił od razu chemii tylko wyznaczył termin pierwszej kontroli. skonsultowaliśmy to z innym doktorem, który w sumie powiedział to samo. Ja bym już od razu działała, ale widocznie jest jakiś cykl, któremu trzeba się poddać (najgorsze jest to czekanie!). może też popytaj jakiegoś innego lekarza, jeśli Mama cierpi, powinno być wyjście zaradcze.
    Trzymam kciuki, mam znajomą która długo zmagała się z rakiem piersi. Wychodzi z choroby a jej największą siłą jest wnuczka - też ma 11 lat:)

  • Profil usunięto napisał 28 mies. temu

    Agatek
    Mama jest w domu i czuje się mozna powiedziec dobrze po usunieciu guza byla 21 grudnia do kontroli i okazało się za jest zatuj w nerce i lekarz powiedzial ze trzeba usunac pecherz zeby tez ratwac nerke. Mam nadzieję że bedzie wszystko dobrze mama jest silna kobieta ale i tak bardzo się boi życia bez pechęrza itd

  • Agatek napisał 28 mies. temu

    Myślę, że trzeba pokazać mamie choćby wpisy czarownicy44, uświadomić, że często nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele ludzi obok nas żyje "bez czegoś" - choćby kobiety bez piersi czy macicy szczęśliwe, że odzyskały zdrowie. Nie wiem, może i mój Tato będzie kiedyś postawiony wobec tego problemu, grunt żeby uświadomic kochanej osobie że to nie koniec świata, że dla nas najbliższych najważniejsze jest, że Mama czy tato po prostu są obok nas, z pęcherzem, czy bez ale są. A strach trzeba oswoić - może uda się wam znaleźć kogoś kto żyje ze sztucznym pęcherzem czy stomią i zechce porozmawiać o tzw. prozie życia, byle tylko pokazywał, że to w miarę normalne życie a nie biadolił. Jak najwięcej pozytywnych przykładów, tak staram się pocieszać mojego Tatę, choć mam czasami okropne momenty zwątpienia i strachu. Ale Tacie nie pokażę tego za nic (mam nadzieję, że tego nie czyta:))

  • kago12 napisał 28 mies. temu

    Witam wszystkich dawno nic nie pisałam ale może to dlatego że teraz czekamy na operację w piątek tato idzie do szpitala a 2 stycznia jest operacja do tej pory trzymałam się jakoś ale teraz strasznie się denerwuję nerwy już o sobie z powrotem dają znać, czytam wszystkie wpisy i widzę jak wiele ludzi zmaga się z podobnym problemem i powiem że najgorsze jest czekanie jak chcielibyśmy coś zrobić a tu trzeba czekać i nic nie można zrobić joanna 198830 nie załamujcie się wszystko będzie dobrze mama jest młoda i na pewno silna najważniejsze że nie ma przerzutów mój tata też bardzo się boi właśnie życia bez pęcherza strasznie to przezywa ale rozmawiałam ze znajomą i okazało się że ona bez pęcherza żyje już kilka lat ma woreczek i nigdy nikt nie poznałby że choruje jest pełna życia wiary i wesołości aż pozazdrościć może niejeden zdrowy agatek u ciebie jest chyba dobrze bo guz jest nieinwazyjny więc myślę że na razie będzie leczenie inne i nie będzie operacji wycięcia pęcherza tak przynajmniej mi się zdaje bo u mojego taty były od razu nacieki i to jest niezbyt dobrze i musi być usunięty cały pęcherz , z tego co czytam to teraz najszybciej mój tata będzie operowany nawet nie wiecie jakie mam nerwy sama nie wiem jak to wszystko wytrzymam , najgorsze dla mnie to było czekanie na wyniki , potem jakoś to było wiedzieliśmy już że jest rak złośliwy i trzeba walczyć i byłam pewna że damy radę teraz to wszystko powraca strach i jeszcze raz wielki strach

  • czarownica44 napisał 28 mies. temu

    Witajcie:). Strach w niczym Wam nie pomoże. Musicie stawic czoło temu . Bez pecherza można zy i to w miarę dobrze. Poczatki są trudne, ale każdy da radę :), trzeba tylko wierzyc, że będzie dobrze.
    Agatek , chetnie bym porozmawiała z Twoim tatą, ale nie wiem czy to jest możliwe. Jeśli czytałaś wcześniejsze wpisy to pisałam, że jestem z Warszawy. Widzę, że dobrze by było gdyby była mozliwośc stworzenia grupy wsparcia, ale nie wiem jak to zrobic. Może macie jakieś pomysły??
    Pozdrawiam i spokojnie dziewczyny, wszystko bedzie dobrze:))

Musisz być zalogowany aby dodawać wypowiedzi. Zaloguj się teraz lub załóż konto.