Forum

Otwarte forum dyskusyjne

  • user_nick
    czarownica44 napisał 47 mies. temu kategoria: nowotwór pęcherza moczowego

    Rak pęcherza moczowego


    Walczę z nim już 8 lat,po pięciu latach walki okazało się, że są nacieki i jedyne wyjście to usunięcie pęcherza i wszystkiego co jest w pobliżu. Decyzja musiała być podjęta błyskawicznie. Oczywiście zdecydowałam się na tak skomplikowaną operację. Od trzech lat mam pęcherz zrobiony z jelita, początki były trudne, ale już jest ok. Myślę, że przerzutów nie będzie, wierzę w to bardzo mocno.
    Pozdrawiam wszystkich chorych i zdrowych, życzę wytrwałości i wiary w siebie:))

  • Agatka80 napisał 14 mies. temu

    Heniek
    mama z wiekszych miast ma najblizej do Pily, do Bydgoszczy jest jakies 100Km wiec wiekszy kawalek drogi, ale po przezyciach w pilskim szpitalu, zdecydowalismy ruszyc gdzie indziej. Na pewno jak wyjdzie ze szpitala podam jej adres tego forum i dziekuje za informacje o stowarzyszeniach, poszukam w sieci i moze znajde kogos z kim mama bedzie mogla porozmawiac, zadac jakies pytania czy rozwiac wszelkie watpliwosci. Mama niestety nalezy do osob strasznie upartych i w sumie choc do innych rzeczy jest twarda, to pojscie do szpitala czy ba chocby do lekarza, to jakby nie wiem jaki wyczyn byl. Dla niej lepiej jest zacisnac zeby, polknac tabletke przeciwbolowa i milczec w cierpieniu. Te dolegliwosci jakie miala juz kilka lat tzn. klopoty z wstrzymywaniem moczu jak byla gdzies na miesicie i wstrzymala z braku mozliwosci pojscia w wiadome miejsce, to pozniej nie mogla sie wysikac albo lecialo jakby chcialo a nie moglo...to nie jest cos co wie od wczoraj. Ciagle tlumaczyla to tym,ze pewnie ma opuszczona macice, bo w zyciu duzo ciezkich rzeczy dzwigala (mama jest z tego typu osob, ktore same przenosilyby gory, bo nie chce nikogo pytac, prosic czy sprawiac klopot)...No i masz.... w koncu dzieki Bogu dala sie namowic, ale tez i chyba sama sie wystraszyla jak pojawil sie krwiomocz. Mysle, ze po malu chocby przez rozmowe z innymi na sali, ktorzy sa po operacji czy usuniecia nerek czy wielokrotnego usuwania guzow z pecherza troche rzeczy zrozumiala i to jej pomaga zaakceptowac swiadomosc, ze pecherz musi byc usuniety.
    Dziekuje jeszcze raz serdecznie za pomoc i slowa wsparcia.
    Pozdrawiam i zycze milej niedzieli

  • misia napisał 14 mies. temu

    Haniu kochana trzymaj się dzielnie i pamiętaj, że jesteśmy z Tobą:) Jesteś silną Kobietą i w tym Twoja moc:)
    Heniek aż miło się czyta, że tak szybko wracasz do formy no i Twoja postawa innym dodaje sił. Przyznaję, że to forum jest magiczne i sama żałuję, że tak póżno to odkryłam.
    A co do tych lekarzy i szpitali to rzeczywiście niestety to prawda. Na szczęście nasz lekarz jest całkiem normalny, ale początki nie były łatwe. Od początku choroby chodzę z mamą do lekarza, nawet wchodzę z nią do gabinetu. Wiem że może to trochę głupio brzmi, ale z perspektywy czasu wiem, że to był dobry pomysł. Mama na początku była jak w jakimś amoku. Do tego niesamowity lęk, który wręcz paraliżował. Ale od początku musiałam się wziąć w garść bo wiedziałam, że mama sama sobie nie poradzi. A to że jestem uparta to tylko pomogło. Zadawałam lekarzowi tysiące pytań dotyczących choroby itd. Oj na pewno nie dałabym się tak łatwo spławić gdyby nie chciał ze mną rozmawiać. Jedno jest pewne, że czasem trzeba do upadłego walczyć i się nie poddawać.
    Życzę wszystkim dużo zdrówka:) i siły...

  • kaja1 napisał 14 mies. temu

    Witajcie.
    Mogę się przyłączyć do tych, którzy maja nieciekawe doświadczenia z lekarzami.. ktoś tu pisał o Łodzi. Czy macie jakiś namiar na onkologa, u którego moglibyśmy skonsultować nasz wynik?
    Buziole i zdrówka kochani.

  • facingnorth napisał 14 mies. temu

    Ja też muszę przyznać, że ostatecznie do zalogowania się skłoniły mnie wpisy Pana Heńka. To wprost nieprawdopodobne jaka siła i spokój z nich emanuje zważywszy na fakt, że od operacji minął tak krótki czas! Oczywiście za wszytskim stoi najstabilniej Czarownica 44 i to też się bardzo odczuwa. Ze wszytskich sił chciałabym wesprzeć te córki które martwią się ojców i mamy! Mam starszych już rodziców i wiem co to znaczy strach o nich, poczucie bezradności kiedy czuję, że lekarze nie troszczą sie o nich tak, jak bym chciała... Teraz martwi mnie jednak takze to, jak ich wprowadzić w moją sytuację...

  • ania2 napisał 14 mies. temu

    Agatka 80 tak sobie myślę,że lepiej byłoby gdyby Mama trafiła do Jurasza albo CO w Bydgoszczy?Trzymam kciuki za Wszystkich:)Jutro mam cystoskopię brrrr-stres jak choinka.Pozdrawiam,

  • Agatka80 napisał 14 mies. temu

    misia i kaja1 wam rowniez duzo zdrowka i sily, by walczyc

    facingnorth-> nie martw sie kochana na zapas, stres i zamartwianie nie sluza niczemu dobremu a z tego co pisalas, to w Twoim przypadku jest wiele znakow zapytania i sa diagnozy a za chwile wykluczenia w tym temacie. Udaj sie jeszcze raz na badania-tak jak pisalam wczesniej takie, ktore dosc rzetelnie potwierdza lub wyklucza raka a dopoki nie wiesz nic na 100% staraj sie zajmowac czyms przyjemnym,kieruj mysli w innym kierunku jak zamartwianie sie na zapas. Co do wprowadzania rodzicow w sprawy choroby, to jest to na pewno nie mniej trudne jak uswiadamianie dzieci o chorobie rodzicow. Na pewno powinni wiedziec, bo pozniej beda mieli pretensje, a Tobie tez bedzie latwiej ze swiadomoscia, ze nie robisz tajemnic przed nimi lub ich oklamujesz- w koncu oni taka informacje tez musza gdzie "przetrawic"... Takie forum to naprawde skarb, mozna sie wygadac, posluchac rad i poczytac o doswiadczeniach innych i dowiedziec sie, nie jestes sam/sama, nie ty jeden/nie ty jedyna, ludzi z podobnymi problemami, troskami jest wiecej. Trzymam kciuki za kazdego z Was, za moja Mame i za tych wszystkich, ktorych bliskich dotknela ta straszna choroba, zeby mieli sile, by wspierac swoich bliskich w kazdej chwili i by nie bylo nawrotow, bo ten strach jaki czlowiekowi po wyjsciu z choroby caly czas towarzyszy, to najbardziej niechciany "przyjaciel" jaki towarzyszy chyba cale zycie. Pozdrowienia

  • Agatka80 napisał 14 mies. temu

    Ania2 wiesz jak tak czytam posty to tez tak mysle, ale nie masz pojecia od ilu lekarzy do innych lekarzy byla odsylana i jakie sa kolejki i odlegle terminy nawet jak probowala dostac sie najpierw prywatnie do urologa, ktory dalby jej skierowanie do tych wlasnie szpitali-slyszala wtedy pazdziernik najwczesniej a to juz wszystko tak dalece zaawansowane u niej. Wyszukalam w sieci namiary do Dr. Siekiery, mama zadzwonila zeby sie zarejestrowac na wizyte prywatna i uslyszala czerwiec najwczesniejszy wolny termin. Problem polega na tym, ze jestesmy z bylego wojewodztwa pilskiego wiec nie podlegamy pod Bydgoszcz, wiec dostac sie do szpitala w innym regionie mozna tylko przez skierowanie od lekarza np podczas wizyty prywatnej. Probowalismy wszystkiego, ale to jest przerazajace, ze nawet jak chcesz isc prywatnie to sa takie kolejki. Z tym Grudziadzem to tez bylo szczescie w nieszczesciu, ze pewnie ktos innym odmowil i mogli mame wcisnac gdzies miedzy wiersze, ale to jest to cisnienie zaczelo wariowac wiec bylo ryzyko, ze z podanej narkozy sie nie wybudzi i termin przeszedl kolo nosa a tylko ten dzien i ta konkretna godzina wchodzily w gre, bo niestety tam tez maja tak napiety terminarz operacji, ze leci jak na tasmie produkcyjnej jedna operacja po drugiej-smutne ale prawdziwe, rowniez dla lekarzy.

  • ania2 napisał 14 mies. temu

    Mama ma już termin tak?Nie wiem może by spróbować do prof.Wolskiego z Jurasza?Ciężkie te wszystkie problemy na prawdę..........

  • Agatka80 napisał 14 mies. temu

    Aniu w tej chwili mama jest w szpitalu Biziela w Bydgoszczy, tam wlasnie pobrali probki guza i wyslali zeby wynik byl szybciej do Jurasza, bo tam maja jakis super sprzet gdzie wszystko trwa krocej. Jutro podadza jej termin operacji usuniecia pecherza moczowego wraz z organami pobliskimi a w miedzyczasie ma isc do domu zeby nie blokowac lozka. Wiec jutro dopiero bede wiedziala najblizszy termin. Mam nadzieje ze nie bedzie musiala znow zbyt dlugo czekac ale z tego co czytam i slysze, to wszedzie to samo musisz czekac na swoja kolej i tego nie obskoczysz. Wiem, ze w Bydgoszczy jest jeszcze jakiej prywatne centrum onkologiczne, gdzie za wszysto trzeba zaplacic z wlasnej kieszeni. Nazwisko prof. Wolskiego z Jurasza sobie zanotowalam w razie jakby termin operacji byl bardzo odlegly-dziekuje:D

  • misia napisał 14 mies. temu

    ania2 wiesz przecież, że wszystko będzie w porządku, BO PRZECIEŻ NIE MOŻE BYĆ INACZEJ:) wiem co to znaczy stres przed kolejną cystoskopią... a jutro prędziutko pisz co i jak:)
    Agatka80 wiem, że to wszystko bardzo trudne dlatego życzę Ci dużo siły i wytrwałości. A mama jest silna i na pewno dacie radę:)

  • Agatka80 napisał 14 mies. temu

    Witajcie Kochani, mama jest znow w domu i czeka na operacje, w najblizszych dniach ma przyjsc wynik histopatologiczny i wtedy ma byc odrazu operowana. Okazalo sie, ze nowotwor przeszedl juz przez sciane pecherza i pozostaje tylko radykalny krok, czyli usuniecie pecherza moczowego. Poza tym sa tez zajete kanaliki nerkowe a jak lekarz prowadzacy stwierdzil, nowotwor ma postac dosc agresywna i jeszcze z miesiac i nerki tez bylyby do usuniecia, wiec zaczal sie bieg o czas. Nie wiem jak to bylo u Was, mamie lekarz powiedzial, ze ma przed operacja jesc duzo bialka, duzo miesa, zeby wzmocnic organizm przed tak ciezka operacja, zeby organizm mial pozniej sile na regeneracje po operacji. Powiedzial tez, ze bedzie dwoch chirurgow podczas operacji, ktora w zaleznosci od tego jak pojdzie, bedzie trwala miedzy 6 a 8h a po operacji przez miesiac wracanie do sil i zdrowia.
    Misia-> dzieki za cieple slowa i ja tez wierze, ze bedzie dobrze, ciagle zycie w strachu to na dluzsza mete takze meczace, tymbardziej ze z wszystkich stron slysze, ze to sie ciagle odnawia i to tylko kwestia czasu, ze trzeba usuwac pecherz. Podalam mamie adres strony, zeby weszla sobie tutaj i poczytala, moze tez bedzie miala pytania, odezwiemy sie pozniej:D

  • ania2 napisał 14 mies. temu

    Jestem po cystoskopii nic nie odrosło :)))))Misia Mama jak często ma teraz cystoskopie ?Agatka trzymam mocno kciuki za Mamę-niech poczyta wpisy na forum to na pewno się trochę uspokoi i niech do nas się odezwie -będzie Jej lżej:)Pozdrawiam Wszystkich.

  • czarownica44 napisał 14 mies. temu

    ania2 gratulacje:))) aby tak było zawsze:)))

    Agatka jak są nacieki to trzeba usunąć i lekarz ma rację, teraz to walka z czasem, jeśli chodzi o jedzenie to pierwszy raz słyszę , ale na zdrowy rozum to faktycznie sił potrzeba:).
    Pozdrawiam:)

  • heniek napisał 14 mies. temu

    ania 2
    cieszesię że wszystko dobrze. Inaczej być nie może
    Agatka
    Mi powiedziano ze białko jest porzebne do gojenia się ran. Otrzymywałem białko w postaci białego proszku.
    czarownica
    miło Cię czytać mimo urlopu. Na ten urlop chyba nie zasłużyłaś
    tatinka
    jaka decyzja ?
    Pozdrawiam Heniek

  • facingnorth napisał 14 mies. temu

    Przepraszam, że niepokoję, ale chciałam się zapytać czy cystoskopia to bolesny zabieg? czy faktycznie wystarczy posmarowanie żelem, bo jak mi tłumaczono, tak się praktykuje? Na szelki wypadek dodam, że jestem kobietą :-)

  • tatinka napisał 14 mies. temu

    witaj heniek!
    jeszcze nie ma wyniku his pat,ale na wypisie ze szpitala jest napisane; podejrzenie przetrwałego raka g2,więc na moją logikę to ten dziad chyba wgryzł się w ścianę. Tata jest załamany nic co prawda nie mówi na ten temat ale to widać po oczach.Jeszcze ta nasza sluzba zdrowia ma wiele do życzenia a to dodatkowo obciąza chorą osobę.Ciężkie to wszystko jest.Boże pomóż nam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • heniek napisał 14 mies. temu

    facingnorth
    żel smaruje i jednoczesnie srodek przeciwbólowy, pozycja ginekologiczna.
    pare minut i po szystkimw

  • Agatka80 napisał 14 mies. temu

    Aniu ciesze sie z Toba, ze wszystko ok i mozesz odetchnac i dzieki za trzymanie kciukow na pewno sie przyda. Po malu tez udziela mi sie zdenerwowanie i spac nie moge, to chyba normalne, milion mysli a do tego ta odleglosc, ale chcemy brac urlop jak bedzie operacja i po operacji, bo wtedy Mama bedzie nas potrzebowac bardziej jak kiedykolwiek-takie uroki zycia bardzo daleko od rodzinnego domu, no ale damy rade, musimy.
    Heniek to jednak dobrze radzil lekarz, tez tak pomyslalam, ze jako lekarz z wieloletnim stazem w temacie tego typu operacji wie co mowi:D
    Tatinka trzymam tez kciuki za Twojego Tate.
    Czarownica tak teraz zaczal sie wyscig z czasem, wizja braku w tym wszystkich jeszcze nerek, to juz nie przelewki. Wiesz, to dobrze, ze Pan Doktor postawil sprawy jasno, nie robil Mamie jakis zludnych nadziei i przedstawil ta opcje jako jedyna, ma czas na to, zeby sie mentalnie na wszystko nastawic, przygotowac a nie zyc zludzeniami, na to nie ma juz poprostu czasu. A co do pecherza z jelita, Mama dzis przy wypisie ze szpitala spytala dlaczego to nie wchodzi w gre, bo wie ze taka opcja tez istnieje-Doktor powiedzial, ze jego wieloletnia praktyka lekarska pokazala mu, ze mniej wiecej po roku czasu pacjenci wracaja i wybieraja jednak worek, bo okazuje sie to nie tak proste jakby sie moglo wydawac, nie kazdy potrafi sie w tym wszystkim odnalezc. Tymbardziej podziwiam zreszta wszystkich Was tutaj. Mama narazie dzisiaj juz nie chciala sie tym tematem zajmowac, stwierdzila ze duzo tych wszystkich informacji dzis uslyszala i narazie nie chce o nic pytac...szanuje jej decyzje i zobaczymy co przyniosa najblizsze dni.
    Spokojnej nocy Wszystkim zycze.

  • ba67 napisał 14 mies. temu

    Witam wszystkich serdecznie!!!dawno nie pisałam ale codziennie czytam wszystko na forum.Moją historie znacie nie tak dawno w listopadzie miałam miec operacje tak zwana radykalna,wtrzebienie miednicy małej....wiadomo co to takiego,ale obeszło sie bez tego zostałam w całosci...bez jednej nerki ale to było wczesniej.Usuneli mi wezły chłonne tyle ile sie dało,na moje pytanie czemu odstapiono od operacji....chirurg mi odpowiedział ze nie było takiej potrzeby,miałam czekać na wyniki histo....i przyszły....przerzuty do wezłow chłonnych...pomyślałam no to fajnie rozcieli i zaszyli bo nic sie nie dało juz zrobic.I zasuwam do ordynatora zeby mu powiedziec co mysle o ludziach ,którzy kłamią bo tak pomyślałam....że mnie poprostu okłamał,a on na to że nie tylko nie kłamał ale sam był zdziwiony,bo to on poinformował mnie w marcu co sie do mnie przyczepiło i jeszcze mówi..nie dawałem pani wtedy szans ale reka boska nad pania czuwa.!!!!!!to było w grudniu miedzy swietami.Zaraz po nowym roku gonie do onkologa i pytam co to znaczy a on ze....my onkolodzy mówimy prawde a inni lekarze to tak sobie..myslałam ze wyjde z siebie i stane obok...ale policzyłam do 10 i pytam -co dalej?i wysłali mnie na rezonas,musiałam odstac w kolejce te 3 tygododnie,w miedzy czasie załapałam sie na wizyte w Europejskim Centrum Zdrowia w Otwocku do prof.Borówki i on mówi ze czekamy na wyniki rezonansu to bedziemy wiedziec wszystko.W piatek pojechałam po wyniki i lekarz mówi--pani Beato nie wiem jak mam to powiedzieć-myślę sobie oho dobrze nie jest!!!a on pani rezonans jest ksiażkowy,remisja 100 procent....to juz całkiem zgłupiałam,...za trzy miesiace prosze do kontroli....byłam tak skołowana,ale znalazłam radiologa który opisywał mój rezonans zeby mi osobiscie wszystko wytłumaczył.Jeszcze jestem w szoku ale wiem,że to nie koniec...w kazdej chwili ten podstepny gad znów może zaatakować ale już go znam!!!!Mój mąż nie wiem! czy z radości! mówi że jestem złośliwsza od niego i się przestraszył!Jeśli tak to tylko złośliwa jestem dla niego.Kochani trzymam za wszyskich kciuki i serdecznie pozdrawiam.

  • misia napisał 14 mies. temu

    ania2 wiedziałam, że wszystko będzie dobrze:) mama cystoskopię ma co 3 miesiące. Wizytę mamy w marcu a po niej kolejną cystoskopię.
    facingnorth z tego co mama mówi to badanie nie boli, ale czuję się lekki dyskomfort, ale co tam najważniejsze żeby było wszystko dobrze:)
    ba67 super że go przechytrzyłaś i bądz dla tego potwora każdego dnia coraz bardziej złośliwa!!! Wspaniałe wiadomości:)

  • facingnorth napisał 14 mies. temu

    Dziękuję za informacje, w tej sytuacji czekam "niecierpliwie" na termin cystoskopii ;-)
    Do Ba67 - jestem jeszce przed ostateczną diagnozą ale zaglądam tu od listopada i Pani historia szczególnie wydawała mi sie jakaś "bliska", no nie wiem, jak to określić. Bardzo trzymałam za Panią kciuki i martwiłam się Pani milczeniem, ale teraz autentycznie jestem spokojna! :-)

  • hela108 napisał 14 mies. temu

    mam pytanie u mojego ojca wystąpiła wysypka ,bardzo swedzi go całe ciało.Byłam na wizycie u rodzinnego to mi powiedział ze jest bardzo wysoki poziom potasu,kreatyninyi mocznika w badaniach z krwi.Boje sie żeby to nie było wynikiem wodonercza,czyżby druga nerka też odmawiała już posłuszeństwa.powoli opadam z sił,już nawet płakać niemoge>>>

  • czarownica44 napisał 14 mies. temu

    ba67 super wieści, oby tak dalej:)) niech wszyscy piszą takie nowiny to będziemy skakać z radości:))
    Pozdrawiam:)

    Heniek:) urlop czy nie jak mogę to zaglądam:) internet nie zawsze pozwala:)
    Pozdrowionka:)

    hela108 nic nie mogę na ten temat powiedzieć:(, nie znam się na tym, ale bądźmy dobrej myśli:)

  • heniek napisał 14 mies. temu

    ba67
    takie wpisy można czytać i czytać - gratuluje
    Pozdrawiam Heniek

  • kaja1 napisał 14 mies. temu

    ech... znów wszystko mi zjadło... Zatem po krótce-Witajcie kochani. Ba i Anuś-super wieści, ąż człek nabiera chęci do walki. Heniu-cieszę się, że wszystko dobrze się układa. Tatinka-trzymam kciuki. G2 nie musi kwalifikować do wycięcia pęcherza, ważne są nacieki. Cierpliwości w czekaniu na wyniki, choć wiem, że zwariować można. Co do białka - to koniecznośc i przed operacją i po, choć na zdrowy rozum-powinno kolidować z nerkami. Ale cóż, trzeba. Cystoskopia- mój mąż i inni pacjenci (mężczyźni) mówili zgodnym chórem, że takiego bólu jeszcze nie przeżyli, nie wiem, jak to jest u kobiet. tu nie podawali nic przeciwbólowego. po pierwszym badaniu mąż prawie zemdlał. Agatko, dobrze, że ta operacja będzie tak szybko. Przemyśl jednak termin urlopu, bo jeżeli ma kto być przy mamie po operacji, później bardziej się przydasz-fizycznie, psychicznie i by zadbać o odpowiednią dietę. W szpitalu jest opieka i lekarze, w domu bywa różnie, a 3 tyg jest się w szpitalu, jeśli nie ma powikłań. Urlopu na kilka miesięcy przecież nie weźmiesz. To oczywiście moje zdanie.
    Hela- decyzję musi podjąć lekarz, nie myśl od razu o najgorszym.
    Buziole kochani i zdrowiejcie.

  • gloria napisał 14 mies. temu

    Długo mnie nie było ale były problemy z tatą- jest po wszczepieniu rozrusznika co bardzo poprawiło pracę serca ale koniec z chemią. Lekarze mówia że ona nie była obojetna ale miała duży wpływ na prace serce stad te zaburzenia rytmu. Miejmy nadzieje że będzie ok.

  • tatinka napisał 14 mies. temu

    Witam proszę o odpowiedz.Czy jeśli Tata dostanie skierowanie na tomografię komp od lekarza który prowadzi prywatna praktyke lekarską i nie ma podpisanego kontraktu z nfz to będzie musiał płacić za to badanie?

  • kaja1 napisał 14 mies. temu

    tatinka, pewna nie jestem, ale my też mieliśmy skierowania z prywatnego gabinetu i nie płaciliśmy. lekarz jednak tez pracował w szpitalu, w którym były badania.
    Córka-odezwij się, martwimy się!
    Gloria- pewnie, ze będzie ok, nie ma innej opcji... :)

  • facingnorth napisał 14 mies. temu

    TK prywatnie (miednicy mniejszej) to wydatek ok. 800 zł. Więc warto spróbowac uzyskać skierowanie, ale musi je wystawić najprawdopoodbniej lekarz specjalista - ten pierwszego kontaktu nie może. Najlepiej poza wizytami prywatnymi zapisać się do jakiejś poradni urologicznej, regularnie umawiać na terminy i otworzyć sobie w ten sposób ścieżkę do uzyskania potrzebnych skierowań. Ale wiem jakie są wszędzie terminy :-( ale to warto zrobić na przyszłość. PS warto lekarza też na wszelki wypadek poprosić o zapisek "pilne" na skierowaniu na TK, o ile oczywiście jest taka potrzeba.
    dziękuję za informacje o cystoskopii :-) aha, jeszcze chciałam zapytać czy trzeba być na czczo i czy można potem prowadzić samochód?

  • ania2 napisał 14 mies. temu

    Facingnorth powiem tak -miałam trzy cystoskopie jak do tej pory i nigdy nic nie bolało zarówno przed jak i i po:)Jest tak jak Heniek napisał parę minut i po cystoskopii:)Nie musisz być na czczo ale przy tym badaniu w przeciwieństwie do usg pęcherz musi być pusty.Pewnie u mężczyzn jest trochę gorzej jak Kaja 1 napisała:(ale Heniek jak czytasz też nie narzekał:)))Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i zdrowiejcie:))))Hanna Aniołku napisz nam coś:)))

  • Agatka80 napisał 14 mies. temu

    Hela108, wysypka moze byc reakcja alergiczna, ale wysoki poziom potasu i kreatyniny wskazuje na zaburzenia funkcji nerek-nie chce Cie martwic, ale zbyt wysoki potas niszczy klebuszki nerkowe i uposledza funkcje nerek, jesli jak piszesz Twoj Tato ma tylko jedna sprawna nerke to trzeba dzialac szybko.
    U mnie Kochani tez niewesolo, bo Mama albo wpadla w jakas depresje albo sama nie wiem. Dzisiaj oswiadczyla mi, ze nie podda sie zadnej operacji, ze woli umrzec...:( Ona nawet zwyklych badan sie boi i odwleka je jak moze a tu jak jej powiedzieli, ze 6-8h operacja to na Mamy rozumowanie moze tego nie przezyc a nawet jak przezyje to co to za zycie, skoro wiele rzeczy nie bedzie mogla robic, jakby posprzatanie mieszkania bylo sensem zycia. Wieci mi jako dziecku rece normalnie opadaja. Tato jest po amputacji palcow przy nogach (powiklania cukrzycowe), ma problemy z sercem i oboje sa teraz schorowani, ja mieszkam 1000Km od domu, mam meza i prace i nie wiem jak mialabym to wszystko pogodzic, zeby wszystkim dogodzic. Mama bedzie miala dopiero 54 lata a Tata 60 a juz takie problemy jakby mieli przynajmniej z 80 z haczykiem. Wiecznie sie martwie, wyszukuje roznosci zeby im pomoc, ulzyc w chorobach ale raka nie potrafie odczarowac i jak slysze takie gadanie "lepiej umrzec" to opuszczaja mnie sily. Niecale dwa lata temu brat lezal z udarem na OIOMie, cudem z tego wyszedl, Tata po zawalach,udarach i z powiklaniami cukrzycowymi, Mama teraz z tym cholernym rakiem pecherza i przerzutami a ja juz zwyczajnie nie mam sily. Jestem wykonczona tym wiecznym zamartwianiem sie i walka, jestem taka wypalona, wpadlam w anemie i nie moge z niej wyjsc ale tez i jak, no sami powiedzcie? Przeciez to ktos o stalowych nerwach by nie wytrzymal. Przepraszam, ze Was zawalam tymi zalami, ale musialam gdzies dac upust emocjom, maz jest teraz w pracy, to moge sobie troche poplakac. Zwyczajnie boje sie, ze tak bedzie z Mama jak u Corki, ze zanim Mama sie w sobie zbieze lub przestanie wyszukiwac powody dla ktorych zycie bez pecherza i reszty nie ma sensu,to ze otworza i zszyja i powiedza ze juz za pozno...Dlatego wyrazam podziw dla wszystkich tu obecnych, ktorzy to przechodzili i mysleli tez o swoich bliskich, bo ja czuje sie podle wiedzac ile sie nagimnastykowalam a jaka moja Mama podjela decyzje...

  • tatinka napisał 14 mies. temu

    Agatka80
    rozumiem jak Ci ciężko. Ale w tym całym dramacie piękne jest to że dbasz o swoich rodziców i bardzo ich kochasz.Mój Tata też powiedział że nie podda się radykalnej operacji i koniec,ale myślę że to taki mechanizm obronny. Ludzie chorzy często buntują się ze zwyczajnej bezsilności i strachu.My czekamy na his pat i wtedy zapadnie decyzja.
    facingnorth,kaja1
    tata leczy sie prywatnie i niestety za badanie trzeba zaplacic a jak sie dzisiaj udał do lekarza urologa na nfz to pan doktor powiedział ze nie da skierowania bo cyt," jak narazie nie trzeba.proszę przyjść w maju". Piękny ten nasz kraj ale służba zdrowia pozostawia wiele do życzenia
    córka
    co u Ciebie,jak Mama

  • heniek napisał 14 mies. temu

    Agata 80
    Te 6 czy 7 godzin operacji i tak jest poza Jej świadomościa. Obudzi się jak bedzie po wszystkim. Nie ma takiej opcji aby zrezygnowała z operacji. Im szybciej się zdecyduje tym lepiej. Po operacji jest trochę ciężko ale czs leci i wszystko wraca do normy. Do worków można się przyzwyczaić. Nie są takie straszne. Wkładam ręke do kieszeni i wiem czy trzeba opróżnić. Miesiąc po operacji normalnie funkcjonuję. Problemem jest dzwiganie większych ciężarów.
    Na tym forum nie czytałem wpisu osoby która załuję że wyraziła zgodę na operację, natomiast jest dużo osób które nie mają pęcherza i nie mają raka. Normalnie funkcjonują i cieszą się że są wsród najbliższych.
    Pozdrawiam Heniek

  • Agatka80 napisał 14 mies. temu

    Tatinka i Heniek dziekuje Wam za wsparcie i slowa otuchy, mam naprawde gleboka nadzieje, ze to tylko nerwy i strach kieruja Mama i dlatego tak mowi, narazie poki co jeszcze ze szpitala nie dzwonili. Powiem szczerze Heniek, ze sama sie obawialam tego czasu operacji, bo jednak sporo narkozy musza wpompowac w organizm przez tak dlugi czas operacji, wiec sama pomyslalam, ze to musi byc niebezpieczne. Mama poprostu sie boi, ze sie nie wybudzi, ze umrze na stole operacyjnym i tak sie nakreca. Mam pelne zrozumienie dla tej calej sytuacji, bo jasne, ze jako osobie stojacej obok latwo sie pomadrowac a moge sobie tylko wyobrazic, co Mama czuje w tej chwili. WIem moze to pytanie jest idiotyczne, ale czy istnieje jakies ryzyko podczas tej operacji, ze mozna sie nie wybudzic etc? Jak dobrze, ze jestescie-dziekuje!!!

  • tatinka napisał 14 mies. temu

    Agatka80 ryzyko jest zawsze,ale równie dobrze zdrowy człowiek może położyć się spać i już się nie obudzić.Agatka80 mój Tata człowiek którego kocham ponad życie też ma raka i jest to dla mnie cięzkie doświadczenie i boję się jak to będzie co go czeka. Te ostatnie trzy miesiące jego choroby nauczyły mnie że życie jest nieprzewidywalne i trzeba WALCZYĆ I NIE PODDAWAĆ SIĘ!!! Ja sobie obiecałam ze koniec z użalaniem,pora żeby tata szedł na wojne z tym potworem!!! Wspieraj mamę i moze namów ją do poczytania wpisów na tym magcznym forum,opowiedz o doświadczeniach osób które są po operacji i co prawda posiadają worek ale co z tego, najważniejsze że żyją i mogą robić wiele rzeczy i cieszyć się życiem.GŁOWA DO GÓRY I NAMAWIAJ MAMĘ BO NIE MA TAKIEJ OPCJI ŻE NIE ZGODZI SIĘ NA OPERACJĘ!!! trzymam kciuki
    p.s mam taką refleksję,kiedyś to rodzice się nami zajmowali,a teraz role sie odwracają...wiedziałam że kiedyś przyjdzie taki moment ale nie wiedziałam że tak szybko.
    corka
    odezwij się co się dzieje?
    Pani Haniu jak Pani się czuje?

  • tatinka napisał 14 mies. temu

    ba67
    cieszę się że wszystko dobrze,miło czytać takie wpisy.pozdrawiam

  • pistacja napisał 14 mies. temu

    Agatko80, tak jak piszą wszyscy - NIE MA TAKIEJ OPCJI ŻEBY TWOJA MAMA NIE PODDAŁA SIĘ OPERACJI!!! Tak jak pisałam już wcześniej, mój tata jest ponad rok po operacji usunięcia pęcherza. Nie wiem jak bardzo się bał tego zabiegu - był dzielny albo udawał, bo na pewno zdawał sobie sprawę, że to bardzo poważna operacja, tym bardziej w jego wieku bo jest już po 70-ce, a do tego problemy z nadciśnieniem. Tak jak pisze tatinka - ryzyko jest zawsze, przy każdej operacji i nie tylko. W końcu na drogach codziennie ktoś ginie, ale jakoś wsiadając do samochodu raczej nie myślimy czy z niego jeszcze wysiądziemy.

    Operacja jest faktycznie długa (choć nie zawsze aż tak - u mojego ojca 4,5 godziny), a potem powolne wybudzanie i doba na sali pooperacyjnej - na ogół pod wpływem środków przeciwbólowych, więc niezbyt świadomie. Tata mówi, że niewiele z tej doby pamięta ;) Potem też nie jest łatwo, bo cięcie rozległe, worki, rurki itp., ale jak byłam u taty w drugiej dobie po operacji to już wstał z łóżka, bo przecież trzeba się ogolić ;)

    A potem powoli, powoli wszystko wraca do normy i naprawdę można NORMALNIE żyć z tym, czyli z workami, a raczej trzeba myśleć, że w końcu żyje się bez tego - czyli bez raka!!! No i najważniejsze - ŻYJE SIĘ. Mama mojej znajomej, też "z workiem" mawiała ponoć nawet, że ma to swoje plusy - teraz może "sikać" na stojąco, jak facet :)) I to jest właściwe podejście!!! Nie dać się, mieć do tego dystans i przegnać raczysko.

  • pistacja napisał 14 mies. temu

    Heńku, rodzynku Ty nasz męski :) Wybacz mi bardzo może intymne i delikatne pytanie - jak sobie radzisz z "samoobsługą" worków? Pytam, bo mój tata - pod każdym innym względem świetnie radzący sobie z choroba i całą sytuacją - w tej kwestii jest oporny. Czyli traktuje mamę jak prywatną pielęgniarkę stomijną ;) To na pewno bardzo wygodne (dla taty), ale chyba zaczyna mamę trochę "uwierać", a ja nie wiem jak go podejść i zmusić do większej samodzielności.

  • heniek napisał 14 mies. temu

    pistacja
    nie radzę sobie. Podobnie jak tata pomaga mi żona z zawodu pielęgniarka. Na dzień dzisiejszy ja wszystko szykuję. Wycinam otwór, szykuje wszystko co potrzebne a żona przykleja. Napewno zrobiłbym to sam, ale z zoną rażniej. Wszelkie zmiany skórne pierwsza zauważy. Bardzo dawno temu powiedziała TAK i do dzisiaj się cieszy. Na dobre i na złe. A poważnie wspólne wykonanie tej czynnosci napewno zbliza. Łatwiej o tym rozmawiać. Nie dziwi się jak wkładam ręke do kieszeni aby sprawdzić stan napełnienia. Odwracając sytuację zrobiłbym tak samo. Na tym między innymi polega miłość.
    Pozdrawiam Heniek

  • heniek napisał 14 mies. temu

    Przed operacją było tyle wpisów wspierających mnie. Gdzie jesteście. Odezwijcie się. Krótko co tam u Was
    Pozdrawiam Heniek

  • emma napisał 14 mies. temu

    Jesteśmy, jesteśmy Heniek! Tak to juz jest ze dla weteranów walki z tym gnojkiem kazdy dzień to juz szara codzienność. Ale zwycięstwo zawsze cieszy. Masz super żone!! A w ogóle to bardzo mi imponuje Twoje podejście do tego co sie wokól Ciebie dzieje!!

  • monia123 napisał 14 mies. temu

    Witam
    Juz jakis czas jako gosc czytalam wasze wpisy,ktore duzo mi daly.
    Moja mama miala usuwany pecherz i robiona stomie w kwietniu 2012,przeszla chemioterapie i jak narazie jestdobrze,
    Mam pytanie bo wizyte mamama dopiero w kwietniu. Nie wiem czy trzeba robic markery nikt nam nic niemowil.Powiem szczerze ze sie nie znamy.
    Zycze wam szykiego powrotu do zdrowia.

  • pistacja napisał 14 mies. temu

    Heniu, tak pięknie napisałeś o swoich relacjach z żoną... Masz rację, to bardzo zbliża. Ja się tylko martwię, co będzie w przypadku "awarii", gdy mamy nie będzie w pobliżu, dlatego chciałabym tatę sprowokować do większej samodzielności.

    monia123, mój tata też po operacji i późniejszej chemii miał badania po dłuższym odstępie czasu - jakoś tak 4 miesiące po ostatniej chemii. Nie robił w tym czasie dodatkowych badań. Teraz, ponieważ jest pod opieką 2 onkologów (chirurga i chemioterapeuty) wizyty kontrolne (na przemian) wypadają co 3 miesiące - i wtedy w zależności co zaleci lekarz - USG, badania krwi i zawsze RTG płuc, TK

  • monia123 napisał 14 mies. temu

    Pistacja Dziekuje za odpowiedz.
    Mama wlasnie ma robiona krew, usg i rtg na wizytach.
    Zastanawiaja mnie czy trzeba sprawdzac markery.

  • joanna13 napisał 14 mies. temu

    Witam wszystkich. Zaczęłam szukać informacji na temat raka pęcherza, bo mojej Mamie zdiagnozowano carcinoma urotheliale invasivum G3, T2. Mama jest już po 2 resekcjach tych zmian, ale wcześniej była nadzieja, że to nie jest groźne. Mama miała miesiąc temu operację wstawienia protezy stawu kolanowego i jest bardzo wymęczona, a teraz jeszcze to...Jest zapisana na wizytę do ordynatora urologii w szpitalu praskim na 20.02, ale myślę, że warto poszukać konsultacji onkologa. Czy ktoś mógłby polecić dobrego lekarza w Warszawie?

    Niektóre Wasze wpisy, zwłaszcza czarownicy 44 skopiowałam i wydrukuję dla Mamy. Jest przerażona wizją życia bez pęcherza.
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie
    Joanna

  • heniek napisał 14 mies. temu

    Joann 13
    Na pierwszych wpisach znajdziesz e-mail do czarownicy. Ona mi pomogła w tej kwesti. Szybka decyzja jest konieczna
    pozdrawiam

  • joanna13 napisał 14 mies. temu

    Heniek
    Dzięki. Twoje niektóre wypowiedzi też skopiowałam dla Mamy. Życzę Ci dalej takiego optymizmu, no i oczywiście zdrowia. Wiem, że czeka mnie niełatwe zadanie podtrzymywania Jej na duchu i wsączania w Nią woli walki. Przeczytanie Waszych wypowiedzi bardzo mi pomogło.
    Pozdrawiam

  • facingnorth napisał 14 mies. temu

    Witam wszystkich Panstwa! Jestem już po cystoskopii - wszyscy mieli rację - zupełnie da sie przeżyć, czekali na nią też meżczyźni w tym jeden, który kontrolnie musi ją robić co roku od 5 lat i siedział uśmiechnięty i rozmowny. Piszę to dla tych mężczyzn którzy moze oglądają to forum ale nie ujawniają swojej obecności :-)
    Niestety mina doktora bardzo mnie martwiła, znów pytał o kwestie ginekologicze i zapowiedział konieczność pobrania wycinków w znieczuleniu w kręgosłup. Niestety jakaś zmiana jest widoczna i co gorsza nie wiadomo, czy to jednak nie jest przypadkiem już z narządów kobiecych. Więc zcekam na termin tego pobrania i już naprawdę się martwię :-(
    Pozdrawiam wszytskich a szczególnie wszystkie córki martwiące się o rodziców! Wiem, że człowiek wolałby się martwić o siebie niż o tatę lub mamę. Ale tak pięknie można im podziękować za opiekę i troskę w dzieciństwie...

  • tatinka napisał 14 mies. temu

    facingnorth
    dobrze że cystoskopia odbyla się bez problemów.Trzymam kciuki i modlę się za wszystkich chorujących i zatrapionych swoją chorobą i za tych którzy pokonali tego potwora. Te forum stało się moją codzienna lektura i dzięki nim mój optymizm i nadzieja się zwiększa. facingnorth rozumiem ze oczekiwanie na wyniki i nie wiedza może doprowadzić do szału ale nie wolno się załamywać_MUSI BYĆ DOBRZE!!!!
    czarownico dziękuję za stwożenie tego magicznego forum ,to dodaje wielu ludzia sil
    heniek ty takze pomogles mi oswoic sie z chorobą taty za co wielkie dzięki
    corka niepokoje sie,co sie dzieje

  • tatinka napisał 14 mies. temu

    facingnorth z jakiej częsci Polski jesteś? pytam poniewaz poszukuje informacji na temat lekarzy i szpitali w moim miejscu zamieszkania.pozdrawiam

Musisz być zalogowany aby dodawać wypowiedzi. Zaloguj się teraz lub załóż konto.