Forum

Otwarte forum dyskusyjne

  • user_nick
    czarownica44 napisał 48 mies. temu kategoria: nowotwór pęcherza moczowego

    Rak pęcherza moczowego


    Walczę z nim już 8 lat,po pięciu latach walki okazało się, że są nacieki i jedyne wyjście to usunięcie pęcherza i wszystkiego co jest w pobliżu. Decyzja musiała być podjęta błyskawicznie. Oczywiście zdecydowałam się na tak skomplikowaną operację. Od trzech lat mam pęcherz zrobiony z jelita, początki były trudne, ale już jest ok. Myślę, że przerzutów nie będzie, wierzę w to bardzo mocno.
    Pozdrawiam wszystkich chorych i zdrowych, życzę wytrwałości i wiary w siebie:))

  • czarownica44 napisał 29 mies. temu

    Witaj viola2406.
    Z tego co pisałaś wcześniej wnioskuję, że to jest pierwszy zabieg jaki bedzie miał Twój tata. Pytasz czy to możliwe, żeby miał zabieg w piatek, oczywiście, że tak, jest to możliwe, badania zrobią po przyjeciu do szpitala, ( pobiorą krew, zrobia EKG), a piatek rano zrobią zabieg. W poniedziałek wypisza ze szpitala:). Potem będziecie czekać na wyniki i później leczenie. Po takich operacjach nic się nie zmienia jeśli chodzi o funkcjonowanie. Głowa do góry i spokojnie, wszystko będzie dobrze:)
    Pozdrawiam:)

  • kago12 napisał 29 mies. temu

    Witajcie , muszę znowu pomarudzić no ale trudno wiem że mnie zrozumiecie , mój tata dzisiaj był u lekarza i prawie nic nowego się nie dowiedzieliśmy, to wszystko co mówił to ja już wiem od Was z tego forum, pęcherz trzeba wyciąć a co do rekonstrukcji to dopiero zobaczą podczas operacji , na operację czekamy , mamy nadzieję że będzie w grudniu ale jest bardzo dużo pacjentów , viola powiem Ci jak było u mojego taty , więc cały zabieg nie był długo i tata miał znieczulenie miejscowe,nie usypiali go ale to głównie dlatego że miał bardzo wysokie ciśnienie, potem nawet żartował że było fajnie , trochę potem go bolało jak wyciągali cewnik który włożyli ale poza tym nie było źle, po zabiegu zaraz wyszedł do domu po3 dniach a potem czeka się na wynik już w domu około 2 tygodnie, no a badania to takie standardowe, ja myślę że jak ma skierowanie do szpitala to w jeden dzień porobią mu badania i zaraz będzie zabieg, myślę że nie będziecie długo czekać, mój tata robił już jakieś badania przed szpitalem ale to mu zlecił lekarz ale to jakieś takie proste, wszystko powiedzą wam w szpitalu głowa do góry będzie dobrze, wiem że tak się mówi ale inaczej być nie może, ja myślę że to będzie szybko serdecznie pozdrawiam wszystkich , nie sądziłam że kiedyś będę brała siłę z takiego właśnie forum dziękuję

  • kago12 napisał 29 mies. temu

    to jeszcze ja lekarz powiedział że te węzły muszą zbadać bo są powiększone i jak będzie coś nie tak to trzeba innego leczenia ja nie byłam u lekarza a moi rodzice już nie dopytywali jak będzie jeszcze wyglądało to leczenie

  • czarownica44 napisał 29 mies. temu

    Kogo12 jesli usuną pęcherz to węzły chłonne również, nie wiem o jakim leczeniu mówisz. Przy takich operacjach usuwają wszystko co może byc zagrożone przerzutami. I nie martwcie się na zapas, trzeba być dobrej myśli i będzie dobrze:)
    Pozdrawiam :)

  • kago12 napisał 29 mies. temu

    Witam właśnie wróciłam od taty ale z nim nie jest najlepiej już brakuje mi sił bardzo się boję o niego bo on tak jakby już nie walczył sama nie wiem co robić do psychologa nie chce iść a na siłę się nie da raz tylko był bardzo szczęśliwy jak rozmawiał z pewną osobą co też na to choruje ta osoba była pełna energii i on wtedy też odżył tak bardzo się cieszyłam że zaczyna normalnie funkcjonować ale to było chwilowe poradźcie mi czy jak bym wzięła tatę na siłę, może jakoś mi się uda na taką wizytę to coś da wiem że jak on sam nie będzie chciał to nic z tego ale muszę coś zrobić bo już nie mogę na to patrzeć niby rozmawia czasami się uśmiecha ale to jest wszystko sztuczne może ktoś korzystał z porady i może coś doradzić bardzo proszę

  • czarownica44 napisał 29 mies. temu

    Witaj kago12.
    Nigdy nie korzystałam z psychologa, ale skoro tata lepiej znosi to po rozmowach z osobą która też jest chora , to może zorganizuj taki spotkanie:). Moę są takie spotkania , dowiedz się w szpitalu. Nie wiem gdzie mieszkasz bo chętnie porozmawia bym z Twoim tatą :). Na siłę nic się nie da, to On powinien przede wszystkim chcieć być zdrowy i z tym walczyć. Może niuech poczyta to forum?
    Pozdrawiam:)

  • viola2406 napisał 29 mies. temu

    Kogo 12, nie zmuszaj taty do pójścia do psychologa, ponieważ może to odnieść odwrotny skutek. Psycholog, grupy wsparcia są dobre dla ludzi młodszych. Starsi w to nie wierzą, wręcz wstydzą się mówić komuś takiemu o sobie. Natomiast popieram czarownicę44, że powinien rozmawiać z innymi ludźmi chorymi w szpitalu czy w przychodni. Psychika w tej chorobie jest bardzo ważna, nie możesz dopuścić do tego żeby się załamał. Nie możesz mu powiedzieć, że czytasz wypowiedzi ludzi na forach i wiesz, że z tego się wychodzi? W przypadku mojego taty to działa. Pozdrawiam.

  • kago12 napisał 29 mies. temu

    Macie rację nie zmuszę mojego taty do psychologa a jeżeli chodzi o propozycję czarownicy 44 to by było cudowne ale ja mieszkam koło Katowic więc boję się że może daleko a może mam TAKIE SZCZĘŚCIE , a jak tam tata viola2406 jest już w szpitalu , wiecie już kiedy zabieg? My jeszcze nic nie wiemy chociaż wiemy że czas jest bardzo ważny. Czarownica 44 dziękuję Ci za taką propozycję rozmowy z moim tatą a może mieszkasz koło Katowic? Dziękuję i trzymam teraz kciuki za Twojego tatę viola2406 pozdrawiam Was bardzo gorąco

  • czarownica44 napisał 29 mies. temu

    kogo12 przykro mi , ale mieszkamy tyci daleko:(, szkoda, na pewno rozmowa by pomogła. Może w szpitalu popytaj, a może jednak wypowiedzi na forum pomogą. Można wydrukować i dać tacie do poczytania..
    Pozdrawiam serdecznie:)

  • kago12 napisał 29 mies. temu

    czarownica44 ale przykro a już miałam nadzieję że się spotkamy ale byłoby super , nie będę już nic kombinować bo wiem że z tatą trudno a o forum mu mówię ale nie dałam do czytania chyba nie chciałabym żeby czytał co pisałam mogłoby mu być przykro ale o Tobie mówiłam że dałaś sobie radę

  • czarownica44 napisał 29 mies. temu

    Nie musisz drukować wszystkiego tylko wybrane wypowiedzi. Ja też żałuję, że mieszkacie tak daleko, ale nic na to nie poradzimy.
    Pozdrawiam i głowa do góry:))

  • viola2406 napisał 29 mies. temu

    Witam wszystkich, mój tata ma dzisiaj zabieg usunięcia guza. Trzymajcie kciuki. Pozdrawiam.

  • kago12 napisał 29 mies. temu

    Viola2406 trzymam kciuki będzie dobrze nic się nie martw dobrze że tak szybko pozdrawiam

  • czarownica44 napisał 29 mies. temu

    Spokojnie viola2406, w poniedziałek tata bedzie w domu:)
    Pozdrawiam:)

  • viola2406 napisał 29 mies. temu

    Niestety, jest gorzej niż myślałam. Guz jest tak duży, że nie dało się go w całości usunąć w taki sposób. Po świętach tata będzie miał operację. Czy duży guz to musi być wyrok?

  • ona25 napisał 29 mies. temu

    duzy guz nie jest wyrokiem :) ja sama jestem po raku. mialam dwa guzy ktore mialy 3 i 4 cm. dzisiaj jestem zdrowa :) moje wszystkie wyniki sa idealne :)

    napisz jak duzego guza ma Twoj Tata. nie martw sie wszystko bedzie dobrze :) duzy guz nie oznacza tego ze bedzie zle. lekarze poprostu wytna go w inny sposob :)

    pozdrawiam :)

  • viola2406 napisał 29 mies. temu

    Witaj ona25, nawet nie wiesz, jak bardzo Twoje słowa są dla mnie ważne. Niestety, guz mojego taty na usg miał 4-5 cm. Dzisiaj podczas zabiegu okazało się jednak, że był większy. Zajmował prawie połowę pęcherza! Czy Twój guz był bardzo złośliwy?

  • ona25 napisał 29 mies. temu

    Nie martw sie tak jak moja lekarz powiedziala- czasami jest tak ze ludzie maja malutkie guzy a okazuje sie ze sa bardziej grozne niz u ludzi ktorzy maja te duze.

    moje guzy niestety byly zlosliwe :/

    pytalas kiedys jak mozesz pomoc dla Taty. On jest teraz na poczatku tego wszystkiego i jest mu naprawde ciezko (tylko chory tak naprawde wie jak to jest) powiem Ci ze ja przez rok bylam zalamana. rodzina nie wiedziala co ma robic chcieli wyslac mnie do psychologa !! ale ja nie chcialam o tym slyszec

    pomogly mi rozmowy na forach z ludzmi ktorzy przeszli przez ta chorobe i teraz sa zdrowi.
    Nigdy nie pokazujcie dla Taty ze sie martwicie bo to go tylko zalamie . pomysli sobie ze pewnie bedzie zle skoro wszyscy sie tak martwia

    musicie pokazac mu ze raka traktujecie jak grype !!! ze jestescie na 100% pewni ze bedzie dobrze !!! ze nie ma innej opcji jak wyzdrowienie Taty !!!

    moze tego nie widzicie ale Tata napewno patrzy czy jestescie zamysleni i smutni (ja patrzylam na rodzine jak sie zachowuja) jesli bedziecie sie smiac i zachowywac normalnie i pokarzecie ze nie myslicie ale WIECIE ze bedzie dobrze to on tez z czasem bedzie tak myslal :)

    teraz Wy macie bardzo duzy wplyw na to jak Tata bedzie sie czul psychicznie. choremu nigdy nie mozna pokazac ze myslicie o chorobie ze zastanawiacie sie jak to bedzie.
    on chce widziec ze sie nie martwicie bo wiecie ze bedzie dobrze !!! nie pytajcie taty czesto jak sie czuje. tylko przyjdzcie i zachowujcie sie tak jakby choroby nie bylo :) zapytajcie co porabia jak tam dzien i porozmawiajcie o normalnych zwyklych rzeczach :)
    litowanie sie i pokazywanie ze myslicie ciagle o chorobie tez moze go bardziej zalamac.poprostu zachowujcie sie tak jak przed choroba :)

    powiem Ci ze moja rodzina nigdy nie pokazala mi ze sie martwi !!! traktowali moja chorobe jak grype nawet o niej nie rozmawiali !!! zachowywali sie jakby nic mi nie bylo !! widzialam po nich ze wogole sie nie martwia ze wiedza ze bedzie dobrze :) to naprawde mi pomoglo bo myslalam ze skoro oni sie nie martwia to naprawde mysla ze bedzie dobrze :) i sama zaczelam w to wierzyc :)

    jesli Tata nie chce o tym rozmawiac nie rozmawiajcie z nim :) widocznie sam chce sobie z tym poradzic :)

    a jesli bedzie chcial sam sie odezwie :) zawsze mowcie mu same pozytywne rzeczy. ze sa przeciez ludzie ktorzy mieli tego raka i zyja po nim dlugie lata :) (przeciez taka jest prawda) jak Tata bedzie mowil ze pewnie umrze (ja tak mowilam rodzinie jak bylam chora) powiedzcie mu ze nie chcecie sluchac tych glupot !!! ze ludzie po tym raku zyja to czemu on ma nie zyc :)

    wiesz co mysle ze mu pomoze-poszukalabys jakiegos forum z ludzmi po tym raku :) wyszukala samych pozytywnych wpisow-pojdz to Taty i powiedz ze czytalas troche wypowiedzi ludzi ktorzy przez to przeszli :) powiedz ze ludzie po tym mormalnie zyja :) potem zaproponuj mu ze moze poszedlby z Toba do komputera usiadl sobie gdzies wygodnie i poczytalabys mu troche wypowiedzi ludzi ktorzy zyja po tym raku juz jakis czas :) (oczywiscie czytalabys same pozytywne wpisy) jestem 100% pewna ze to pomogloby dla Taty :)
    albo jak twoj Tata siedzi sobie gdzies w pokoju wes laptopa usiadz w tym samym pokoju i powiedz mu ze cos mu przeczytasz :) poczytaj mu same dobre rzeczy :) nie pokazuj mu wpisow bo wyszuka jeszcze cos zlego poprostu sama mu poczytaj troche tego (oczywiscie dobre wypowiedzi) :) takie wpisy ludzi po tej chorobie pomoga mu :)
    ja prawie mialam depresje i wlasnie tylko takie fora mi pomogly :)

    troszke sie rozpisalam :)

    pamietaj najwazniejsze jest teraz to zeby cala rodzina nie dala po sobie znac ze sie martwi. ze wszyscy jestescie pewni ze wszystko bedzie dobrze :) ze ta choroba jest jak grypa wyleczy sie ja i bedzie ok :)

    glowa do gory wiem ze jest Wam teraz bardzo ciezko sama to przechodzilam ale z czasem bedzie coraz lepiej :) po leczeniu Tata odpocznie wkoncu od ty

  • ona25 napisał 29 mies. temu

    glowa do gory wiem ze jest Wam teraz bardzo ciezko sama to przechodzilam ale z czasem bedzie coraz lepiej :) po leczeniu Tata odpocznie wkoncu od tych wszystkich badan (ktore bardzo doloja chorego) odetchnie troche od tego wszystkiego i spojrzy na to wszystko z innej strony :) polki Tata chodzi po tych wszystkich lekarzach bedzie mu ciezko z tym wszystkim. ale jak bedzie juz po leczeniu bedzie juz tylko lepiej :)

    napisz co mowia lekarze jakie rokowana ma Twoj Tata ?

    dodam ze mam 25 latek i mam cale zycie przedemna :)

  • ona25 napisał 29 mies. temu

    dodam jeszcze ze znam ludzi po raku zlosliwym ktorzy zyja i maja sie swietnie :) powiem Ci ze najdluzej po tym raku znam dwie kobiety :) jedna zachorowala jak miala 28 lat dzisiaj ma 75 :)
    druga kobieta- to byla szefowa mojej cioci -zachorowala jak miala okolo 30 paru lat jej rokowania nie byly zaciekawe jej choroba byla zaawansowa- dzisiaj jest staruszka ma 80 latek :) nie moglam uwierzyc jak dowiedzialam sie ze ona miala raka. nawet nie wiemy ile osob ktore codziennie widzimy i mijamy ja ulicy byly chore na to samo co my :)

    naprawde po tej chorobie mozna zyc jeszcze bardzoooooo dlugo :)

  • kago12 napisał 29 mies. temu

    Witajcie wszyscy viola2406 na razie nie martw się to czy guz jest duży czy mały to wg mnie nie ma dużedo znaczenia najważnijsze czy są nacieki i jaki charakter ma guz mój tata miał guza 3-4 cm i niestety były nacieki i okazał się złoliwy , teraz musi mieć operację wycięcia całego pęcherza niestety koljka jest tak duża że wczoraj lekarz powiedział że dopiero po nowym roku , robił badania i lekarz powiedział że są dobre i można czekać , powiedział że przed świętami nie będą go ruszac dopiero zaraz po nowym roku termin operacji mamy w przybliżeniu znać w czwartek , powiem szczerze że denerwuję sie bo ja bym wolała zaraz i mieć juz to za sobą, mam nadzieję że lekarz nie oszukuje w jakiś tam sposób że operacja dopiero w nowym roku , wiecie niby na świeta spokuj z szpitalem ale ja wcale nie czuję się z tym dobrze, ona25 dziękuję za taką wyczerpującą odpowiedź powiem raz jeszcze że ciesze sie że takie forum jest gdzie można wylać wszystkie swoje żale, viola a kiedy twój tata ma mieć operację wiecie już jakiś termin czy tak jak my nie wiemy niczego, ale wilkością się nie martw to nie jest wyrocznia tak też kiedyś powiedział lekarz u nas a czy też teraz czekacie na wynik? Co mówili lekarze bo u nas juz zaraz po pierwszej operacji dużo wiedzieliśmy tzn moja mama bo nam nic nie chciała powiedzieć ale Ty bądź na razie spokojna ,mój mąż rozmawiał z biologiem lekarzem i on powiedział że to czy guż jest miękki czy twardy , duży czy mały o niczym nie świadczą wic głowa do góry więc razem mamy super rok przed sobą ale ja wierzę że kolejny rok 2012 będzie dobry dla nas wszystkich , tacie zacznę czytać wyrywki na tym forum , jak zaczynam opowiadać że piszę z ludźmi którzy chorowali tak jak on to nawet słucha z ciekawością pozdrawiam Wszystkich

  • kago12 napisał 29 mies. temu

    Ona 25 wiesz tutaj masz rację mój tata mówi że ma już dosyć tych lekarzy tych badań więc mam nadzieję że wszystko się skończy dobrze i że już odpocznie od tych lekarzy chociaż na trochę, nawet teraz jak się dowiedział że operacja po nowym roku to usłyszałam od niego taką ulgę w głosie ale u mnie jej nie ma ja bym chciała mieć to już za sobą a on tak się ucieszył

  • ona25 napisał 29 mies. temu

    Witajcie :)
    wiem cos o tym czekaniu i powiem ze to chyba jest najgorsze w tym wszystkim :/
    ja bylam juz tak zmeczona tym wszystkim (badaniami chodzeniem po lekarzach) ze wiecie co-nawet mnie ich wynik nie obchodzil tylko to zebym jak najszybciej wrocila do domu

    kago12
    fajnie ze Tata jest zainteresowany Twoimi opowiadaniami o ludziach ktorzy byli na to chorzy :)
    uwierzcie mi to chyba najlepsze lekarstwo na to wszystko- uslyszenie czegos dobrego od ludzi ktorzy to wszystko przeszli i ktorzy zyja teraz normalnie . mi to pomoglo BARDZOO i wlasnie dzieki temu wyszlam z tego strasznego dola. mysle ze mozesz nawet poszukac jakiegos innego forum gdzie ludzie sa juz po leczeniu i maja sie dobrze :) np: ''ludzie ktorzy pokonali raka pecherza'' :)

    pozdrawiam :)

    GLOWA DO GORY BEDZIE DOBRZE :)

  • lord napisał 29 mies. temu

    Szkoda że nie ma wolontariatu takiego jak u Amazonek gdzie kobiety które przeszły leczenie wspieraja te ktore na to leczenie czekają lub są w trakcie

  • algia napisał 29 mies. temu

    Lord ma rację, że wolontariat dla innych pacjentów z rozpoznaniem raka bardzo by się chorym przydał. Nic prostszego niż zorganizować takie działania. Wolontariuszki wspierające Amazonki również są Amazonkami. Kiedy zaczynały wolontariat pacjencki nie był w Polsce znany. Każda grupa chorych może się zorganizować i wyjść poza własne sprawy do innych potrzebujących, by ich wspierać własnym doświadczeniem.

  • czarownica44 napisał 29 mies. temu

    Witajcie:)
    Też o tym myslałam, nie wiem tylko jak i gdzie mogliby spotykać się tacy ludzie jak my. Ja bardzo chetnie pomoge, wesprę takie osoby, ale z Warszawy i okolic bo mieszkam w Warszawie. Myślałam, że na początek można sie spotkać nawet w kawiarni i poprostu porozmawiać. Jeśli ktos cgciałby to bardzo proszę. Potem można pomyśleć o czymś innym. A może macie jakieś propozycje???
    Pozdrawiam:)

  • viola2406 napisał 29 mies. temu

    Witajcie, przepraszam, że skupię się na sobie, ale JESTEM ZAŁAMANA! Czekam na wyniki badań taty jak na wyrok. Wiem jednak, że będzie źle. Okazało się, że guz rósł tak, że nie było go widać w całości. Być może wrastał poza pęcherz.Po odebraniu wyników ma iść na onkologię i przejść badania. Powiedzcie mi co to oznacza. Jakie są rokowania w najgorszym typie tego nowotworu, bo to podejrzewam.

  • viola2406 napisał 29 mies. temu

    To jeszcze raz ja . Czy to normalne, żeby przy tak dużym guzie wyniki morfologii były idealne, prawie wszystko w normie? Mój tata tak ma.

  • zofia tyburska napisał 29 mies. temu

    Wyniki miałam super a rak mnie zżerał..Nawet ob tylko 2!!!

  • viola2406 napisał 29 mies. temu

    Ale też rak pęcherza? Wyszła Pani z tego?

  • czarownica44 napisał 29 mies. temu

    Rokowania są zawsze viola2406, ja miałam 3 duże guzy. Teraz jest wszystko ok. W lutym będzie 5 lat od usunięcia pęcherza, a wcześniej przez 5 lat miałam usuwane guzy kilkanaście razy. Nigdy nie zwątpiłam w to, że bedę zdrowa. Fakt, że rakowcy nawet po "wyleczeniu" muszą co roku chodzić na kontrolę, ale uważam, że jestem zdrowa:)). Pozdrawiam

  • kago12 napisał 28 mies. temu

    Viola 2406 ja wiem jak to jest czekać na wynik dla mnie to też był koszmar nie umiałam nic zrobić, byłam załamana wszystko widziałam w czarnych barwach nabawiłam się też nerwicy (zresztą zmagam się z nią już dużo lat) ale powiem ci że był to najgorszy okres a potem jak już dostaliśmy wynik to zaczęliśmy inaczej myśleć nie dajemy się nawet tata jest już czasami uśmiechnięty i zaczyna myśleć inaczej , dasz radę uwierz mi to minie a nie wiadomo czy wynik będzie zły może nie było nacieków a to jest ważne u mojego taty już niestety były nacieki więc nie możesz myśleć że na pewno będzie źle bo tego nie wiesz, a widzisz sama ile ludzi z tym się zmaga i jacy są pogodni i szczęśliwi więc ja wieże że u naszych ojców też tak będzie , szkoda że czarownica mieszkasz w Warszawie Ty masz tyle w sobie szczęścia że na pewno trochę spadłoby i na nas ale to daleko, wiem że jak by były takie spotkania to też dla rodzin byłoby lżej (wiem to po sobie jak mogę z wami porozmawiać)teraz nawet jak widzę tatę uśmiechniętego to też mi lepiej chociaż nachodzą różne myśli ale staram się je zdusić w zarodku i zaczynam wierzyć DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ZA ROZMOWY one tak dużo dają, wiem że tak ciągle dziękuję ale jestem bardzo wdzięczna. Viola2406 a może Ty mieszkasz gdzieś w pobliżu Katowic razem zawsze łatwiej to wszystko znieść pozdrawiam wszystkich

  • viola2406 napisał 28 mies. temu

    Witaj Kogo 2406, niestety mieszkam w Łodzi, więc to trochę daleko. Dobrze , że Twój tata lepiej się czuje. Kiedy ma operację? Mój tata jest bardzo silny psychicznie. Nie wierzy, że spotka go coś złego. On daje nam wszystkim siłę. Natomiast problemem jest moja mama, która dobija nas wszystkich. W tej chwili, do wyjścia taty jest u mnie, a ja nie mogę się doczekac kiedy pojedzie. To straszne, prawda? Ale już nie mogę, ona swoją rozpaczą i biernością zaraża wszystkich. Ja wiem, że muszę działać i to daje mi siłę. Nie cierpię siedzieć i płakać, a ona to robi. Wiem, że cierpi, ale dobija wszystkich.

  • kago12 napisał 28 mies. temu

    viola szkoda że mieszkasz tak daleko ale nawet nie wiesz jak bardzo Cię rozumiem miałam dokładnie to samo z moją mamą jak z nią rozmawiałam to po rozmowie czułam się strasznie , bez nadziei i wiary ,moja mama jakby nie wierzyła w nic tylko kiwała głową ale dla niej to na pewno straszny cios ja tak sobie próbowałam wyjaśniać ale teraz widzę że się zmieniła ja myślę ze z Twoja mama będzie, teraz to jest duży cios dla niej , teraz to Ty musisz być silna za was dwie , staraj się nie rozmawiać z mamą na temat co by było gdyby ja tak robiłam po prostu unikałam tego typu rozmów ale wiem że czasami się nie da ja nawet się z nią pokłóciłam ale wszystko teraz minęło , nie jest lekko ale będzie dobrze , wynik na pewno jeszcze będzie przed świętami , ja sobie ciągle powtarzam że na reszcie ten rok się kończy i nadchodzi następny i ten będzie dobry, wygląda na to że jesteś bardzo młodą osoba ja jeszcze mam męża i on mi dawał dużą otuchę i jak się rozklejałam to on mnie z tego wyciągał a jak piszesz nie lubisz siedzieć i płakać a to już połowa sukcesu a to że Twój tata jest taki silny psychicznie to druga połowa sukcesu , dacie radę u mnie jak czytałaś był problem z tatą załamał się strasznie ale teraz jakoś się podniósł chyba mamy podobne problemy i wierze że damy sobie radę życie nie jest proste ale jest takie jakie sami go stworzymy a więc głowa do góry

  • kago12 napisał 28 mies. temu

    jeszcze raz ja co do operacji to będzie w styczniu a kiedy dokładnie to nie wiemy dowiemy się wstępnie w czwartek a Twój tata już jest w domu czy jeszcze w szpitalu, jak wróci do domu to też wszystko będzie lepiej. Ja teraz dużo pracuję i to mi pomaga nie myśleć o różnych głupotach jak ja teraz to nazywam

  • czarownica44 napisał 28 mies. temu

    Dziewczyny głowa do góry:) Musi byc dobrze i nie można myśleć inaczej. U Was jest odwrotnie jak było ze mną, u mnie to ja musiałam wszystkim mówić, że będzie dobrze, wszystkich pocieszać i jak ktoś by mnie zobaczył w szpitalu to nie uwierzył by, że jestem chora, oczywiście przed operacją:)), potem , wyglądało trochę inaczej:)). Jak do mnie przychodziła córka to żeśmy się smiały, opowiadałyśmy sobie o wszystkim, ale o chorobie nie, bo po co:). Na prawdę dużo zalezy od nas samych, wiara czyni cuda i tak jest:). Myślałam co prawda, że zakończę leczenie po 5 latach, wydłużyło się do 10, ale jest dobrze i mam kontrole w szpitalu już co roku:)) Zawsze byłam i jestem wesołą kobietką, lubię się śmiać i dowcipkować , a chwila przygnębienia trwała bardzo krótko i tylko dlatego, że nie wiedziałam jak powiedzieć o tym rodzinie. Potem było juz normalnie:)) Nie powiem, żeby się nie martwili, ale po co na zapas się zamartwiać:))
    Pozdrawiam :))

  • viola2406 napisał 28 mies. temu

    Kago12 wcale nie jestem młoda, mam 44 lata i dwóch synów(10 i 14 lat) i to oni zawsze byli dla mnie najważniejsi. Mój mąż pełni teraz rolę matki i ojca, ponieważ ja bardzo dużo pracuję i organizuję leczenie taty. W ciągu dwóch dni zorganizowałam mu profesora urologii, konsultację i miejsce w szpitalu. Cieszę się, że tata jutro wychodzi. Może wszyscy wreszcie odżyjemy. Tak swoją drogą, to niezłe święta się nam szykują, prawda?Pozdrawiam wszystkich.Czarownica 44, dzięki, że jesteś z nami.

  • czarownica44 napisał 28 mies. temu

    viola2406 na pewno wszytko bedzie dobrze i święta też będą udane:), w końcu będziedzie wszyscy razem:)). Tylko niech mama nie da po sobie poznać, że aż tak się martwi i nie przesadzajcie z nadopiekuńczością:). Traktujcie tatę normalnie oczywiście z pewnymi ulgami:).
    Pozdrawiam :)

  • viola2406 napisał 28 mies. temu

    Przepraszam, że pytam, jaka była u Ciebie diagnoza, po pobraniu wycinka. Jezeli nie chcesz, nie odpowiadaj na to pytanie.

  • Basiia napisał 28 mies. temu

    Witam was dziewczyny!!! czytam te forum i chce się z Wami podzielić historią mojego taty 62 lata... rozpoznanie 29 wrzesień guz prostaty 4=4w /g glesona. Zastosowano hormonoterapię (zastrzyk co 3 miesiace) za dwa tygodnie potężny krwotok z pęcherza -zrobili przpalanie i drugą biopsję ,tym razem z pęcherza .po tygodniu tato bardzo spuchł i miał zatrucie organizmu moczem -przekłuli nu nerkę i zalożyki cewnik na plecach z prawej strony. hemoglobina 6'2 podali 2jednostki krwi i wypisali do domu... 23 listopada wynik biopsji 3 grupa złośliwości Ema+ chromograninaA+ synaptofizyna+ iki67 50% . Byłam u lekarza a on mówi że mamy robić morfologię co 2 tyg. i podawać krew wrazae gdyby spadła. Leczenie się nie zmienia ,jest dalej takie jak przy raku prostaty. Nie wiem co mam o tym myśleć??? To wygląda na to że nie ma żadnego ratunku dla niego ??? moja mama i ja opiekujemy się nim cały czas... Tato nie trzyma moczu(bardzo się wstydzi) czesto chodzi do wc.,ma parcie na kiszkę stolcową,biegunkę . Tato ma wielkiego guza prostaty 10 cm na 8 cm.myślę że to parcie to przez guza... Dlaczego oni nie operują tego pęcherza ,tu piszecie że to się operuje i można żyć....Mój tato jest bardzo słaby ,mało je i jeszcze ta biegunka!! Napiszcie co o tym myślicie .Na nikogo nie mogę liczyć ,muszę wspierać moją mamę (Ma skłonności do depresji) nie mogę jej wszystkiego powiedzieć ....

  • kago12 napisał 28 mies. temu

    Witam wszystkich serdecznie viola2406 jesteśmy w podobnym wieku 40 lat i też dwoje dzieci syn 18 lat skończył a córa 9 dobrze że są to trzeba też się nimi zająć i jakoś ten czas leci , ja tez pomyślałam o świętach zawsze tak bardzo się na nie cieszyłam i już na początku grudnia coś tam robiłam to są moje ulubione święta i trzeba się nimi cieszyć razem ze wszystkimi, tata zawsze przygotowywał karpia i oczywiście w tym roku nic się nie zmieni musimy normalnie w miarę żyć pozazdroszczę rodzinie czarownicy że mieli właśnie w niej takie wsparcie ale my też musimy się trzymać, a zresztą jeszcze nie ma wyniku a może te święta naprawdę będą dla was szczęśliwe jak przyjdzie wynik pomyśl o tym, Basiia mój tata jest w podobnym wieku ja sama czytam to co piszesz i nie rozumiem jakie leczenie jest prowadzone u Twojego taty powiem tak że zaprowadź tatę do jakiegoś prywatnego dobrego lekarza i niech ci wszystko powie , teraz lepiej zapłacić za wizytę u dobrego specjalisty który będzie mógł prowadzić tatę, mój tata będzie miał operację w styczniu wycięcie całego pęcherza , prostata to jednak coś innego może leczenie polega na czym innym i nie trzeba operacji , wiem jak bardzo źle się czujesz ale wg mnie jak najszybciej poszukaj dobrego prywatnego specjalisty , weź wszystkie badania i wtedy zacznij całe leczenie, dasz radę na pewno uwierz teraz jest ciężko ale potem jak już będziesz wiedziała co dalej robić będzie lepiej , wiem że też potrzebujesz wsparcia a na mamę liczyć za bardzo nie mozesz musisz radzić sobie sama a to bardzo ciężko głowa do góry musi jakoś to w końcu wszystko się wyjaśnić ,, napisałam co ja bym zrobiła a może ktoś bardziej się zna trzymaj się i napisz co postanowiłaś bo coś trzeba robić a niewiedza jestem najgorsza pozdrawiam

  • czarownica44 napisał 28 mies. temu

    Witaj Basiia:)Ja podobnie jak kogo12 nie bardzo rozumiem na co w ostateczności leczą u Twojego tatę. prostatę, pęcherz czy nerki?Wszstko podlega pod urologię, ale trzeba konkretnie wiedziec z czym trzeba walczyc. Ja tez bym poszła na prywatną wizytę do specjalisty. Samo badanie krwi to chyba troche za mało. Jeśli ktos będzie chciał namiary na świetnego lekarza w Warszawie to chetnie podam.Pozdrawiam :)

  • czarownica44 napisał 28 mies. temu

    viola2406 kogo pytasz o diagnozę po pobraniu wycinka??

  • viola2406 napisał 28 mies. temu

    Pytam Ciebie. Być może gdzieś na tych stronach to jest, ale gdybyś mogła powtórzyć... .

  • czarownica44 napisał 28 mies. temu

    Witaj viola2406:)
    Pierwszy wunik po USG to były 2 duże guzy, a drugie USG po tygodniu pokazało 3 duże guzy 3 i 4 stopień. Jeden z lekarzy powiedział, że nidy jeszcze nie widział tak olbrzymich guzów. Zapytałam lekarza czy to jest rak złosliwy i dowiedziałam się, że rak pęcherza moczowego jest tylko złosliwy, łagodnych nie ma. Tak więc diagnoza była jasna. Poszukałam dobrego lekarza i zaczęłam leczenie. Ponieważ guzy zajmowały prawie cały pęchęrz musiałam bardzo szybko podda się pierwszej operacji, potem było leczenie BCG , potem guzy się odnawiały i były bastępne operacje i tak przez 5 lat. Póżniej jak poszłam na kontrlolę ( myślałam, że zakończę już zmagania z tym typem) okazało się, że są nacieki i trzeba usuną pęcherz. Resztę juz znasz:))
    Pozdrawiam:)

  • viola2406 napisał 28 mies. temu

    Dziękuję Ci za odpowiedź. Wiesz, że jesteś doskonałym psychoterapeutą?Pozdrawiam. Kago 12 co u Ciebie?

  • monya napisał 28 mies. temu

    Witam wszystkich dawno tu nie zaglądałam. Mój tata ma cały pęcherz wycięty minął już rok od operacji, jeszcze się z tym wszystkim nie pogodził, obecnie jeździ na naświetlania ponieważ są przerzuty:( Schudł juz ponad 25 kg i jak zawsze go pamiętam był silnym i twardym facetem, teraz to już nie ten sam człowiek...ale ja wierze, że wróci do formy. Kupiłam nawet przez internet pestki moreli i serwujemy tacie. Kago 12 poczytaj o tych pestkach w necie... może cudu nie bedzie, ale warto próbowac wszystkiego. Pozdrawiam

  • Basiia napisał 28 mies. temu

    Dzięki dziewczyny !!!! Jestem ze Świdnicy ,tatę leczę w klinice Wojskowej we Wrocławiu .... Jak ktoś ma namiary na dobrego lekarza urologa to bardzo proszę o podanie kontaktu. W tej Klinice niby sami fachowcy .... nie wiem co mam dalej robić... Byłam prywatnie u dr.Tuchendlera i powiedział że leczenie się nie zmienia mimo tego drugiego raka w pęcherzu,dalej hormonoterapia zaczęta przy prostacie. ??????

  • czarownica44 napisał 28 mies. temu

    viola2406 cieszę się, że moge pomóc chociaż w ten sposób:))

  • czarownica44 napisał 28 mies. temu

    Basiia ja mam świetnego lekarza, ale w Warszawie. Nie wiem czy jesteś zainteresowana. W onkologii w Warszawie leczą się ludzie z całej Polski, ale wybór nalezy do pacjenta.
    http://www.prosalute.info/nowe.php?post=105 poczytaj może czegoś dowiesz się na tej stronie:)
    Pozdrawiam:)

Musisz być zalogowany aby dodawać wypowiedzi. Zaloguj się teraz lub załóż konto.