x

Ta strona używa ciasteczek (cookies) zgodnie z Polityką Prywatności. W Twojej przeglądarce możesz zmienić ustawienia dotyczące przechowywania lub dostępu do cookies.

W OBECNEJ KAMPANII POLICZYŁO SIĘ Z RAKIEM 0112409 OSÓB

Rak pęcherza moczowego

czarownica44 napisał

Walczę z nim już 8 lat,po pięciu latach walki okazało się, że są nacieki i jedyne wyjście to usunięcie pęcherza i wszystkiego co jest w pobliżu. Decyzja musiała być podjęta błyskawicznie. Oczywiście zdecydowałam się na tak skomplikowaną operację. Od trzech lat mam pęcherz zrobiony z jelita, początki były trudne, ale już jest ok. Myślę, że przerzutów nie będzie, wierzę w to bardzo mocno.
Pozdrawiam wszystkich chorych i zdrowych, życzę wytrwałości i wiary w siebie:))

Najnowsze odpowiedzi (4769):
  • karolinagab napisał

    Witam, mój tata za dwa tygodnie będzie mieć tą samą operację co Pani + wycięcie węzłów. Niestety bardzo trudno dowiedzieć się jak człowiek czuje się po takiej operacji? Czy jest coś, co może mu pomóc w tak trudnym okresie? Czy my (osoby bliskie) możemy w jakiś sposób mu pomóc? Czy stosowała Pani jakąś specjalną dietę? Czy po tych trzech latach może Pani pracować? Ponieważ mój Tatuś jest Pracoholikiem,,, nie umie usiedzieć na miejscu.

  • karolinagab napisał

    Bardzo proszę o pomoc.
    Pozdrawiam Serdecznie i życzę zdrowia :)

  • czarownica44 napisał

    Witam serdecznie:)
    Ja również mam usunięte węzły chłonne i organy kobiece, to normalne, że muszą usunąć to wszystko, żeby nie było przerzutów, przynajmniej w okolicy pęcherza. Jeśli chodzi o samopoczucie po operacji to zapewne dużo zależy od organizmu. Moja operacja trwała 8,5 godziny, a na salę wróciłam dopiero po dobie. Człowiek wygląda nieciekawie, bo w koło ma dużo worków, kroplówki, ja miałam dodatkowo urządzenie do znieczulania bólu. Nie wiem czy każdemu taki aparat dają. Widok chorego jest przerażający, ale nie jest źle:).

  • czarownica44 napisał

    Nic mnie nie bolało, bo dawkowanie środków przeciw bólowych było odpowiednie. Po kilku dniach przeszłam już na ketonal, bo po morfinie miałam majaki i nie podobało mi się to. Oczywiście boli wszystko jak zaczyna się chodzić, ale można wytrzymać.
    Jedyną rzeczą jaką może zrobić rodzina to po prostu być i w razie czego podać wodę żeby zwilżyć usta i jakaś drobna pomoc w przbraniu, umycie itp.
    Jestem inwalidką pierwszej grupy i mogę pracować , ale nie w pełnym wymiarze godzin. Niech tatuś się nie martwi, praca poczeka na niego:). Diet nie stosowałam bo nie trzeba.

  • czarownica44 napisał

    Mam małe pytanie, czy tatuś ma mieć pęcherz robiony z jelita, czy worek na zewnątrz. Jeśli pęcherz to chyba nie obiecywali na 100%?
    Życzę Twojemu tacie wytrwałości i dużo zdrowia.
    W razie pytań chętnie odpowiem na każde pytanie, które Cię nurtuje.
    Pozdrawiam:))

  • karolinagab napisał

    Bardzo dziękuję za odpowiedz :)
    Mój tata ma mieć pęcherz robiony z jelita. Tak powiedział mu lekarz prowadzący.
    Czy istnieje możliwość, że będzie inaczej?

    Jak wyglądało Pani leczenie po operacji?
    ps. czy mogła by mi Pani podać nr gg albo jakiś kontakt w razie gdybym miała więcej pytań? Ponieważ akcja Pliczmy się trwa do dzisiaj... i nie wiem czy po tej akcji będzie można jeszcze pisać?

  • karolinagab napisał

    Węzły chłonne miała Pani usówane ponieważ miała Pani na nich guzy? Czy dlatego, że jest to normalne w tego typu operacji? (bo mój tata ma przerzuty na węzły)
    Jakiego stopnia złośliwość miał Pani nowotwór?

  • czarownica44 napisał

    Podam mój mail czarownica44@o2.pl Tam możesz pisać i na pewno odpowiem.
    Z tego co mówił mi lekarz, nie mozna dać gwarancji, że będzie na 100% pęcherz z jelita, ponieważ na jelicie musi być kreska odpowiedniej długości, a można to stwierdzić dopiero podczas operacji, tak więc nie mogli mi tego zagwarantować przed operacją.
    Jeśli chodzi o węzły chłonne to miałam usuwane żeby nie było na nie przerzutu, zawsze usuwają węzły chłonne i to jest normalne.

  • czarownica44 napisał

    Rak pęcherza moczowego jest tylko złośliwy , nie ma łagodnych. W ciągu 5 pierwszych lat miałam kilka operacji, a kiedy miałam zakończyć leczenie okazało się , że są nacieki. Usunięcie pęcherza to była jedyna szansa na wyzdrowienie:)). Mam nadzieję, że tak już zostanie:). Jest dobrze i jedynie co muszę robić to regularnie chodzić na kontrole do szpitala, USG, prześwietlenie płuc i czasami tomografia.
    Pozdrawiam.

  • czarownica44 napisał

    Aha, jeśli faktycznie będzie tata miał zrobiony pęcherz z jelita i życzę mu tego, chociaż wiem, że będzie klął w pierwszych miesiącach, ale niech wie,że później będzie dobrze.:)))

  • czarownica44 napisał

    Mam jeszcze jedno pytanie, gdzie tatuś się leczy? W jakim mieście? Może będzie możliwość spotkania się, zawsze łatwiej porozmawiać niż pisać:)))
    Jeszcze raz pozdrawiam i trzymam kciuki za tatę:))

  • karolinagab napisał

    Mój tata będzie mieć operację w Poznaniu w szpitalu na ul. Engla.

  • czarownica44 napisał

    będę w Poznaniu od 1 czerwca ok. 2 tygodnie, może trzy, kiedy tata ma operację??

  • karolinagab napisał

    Tata idzie do szpitala 28.05 czyli w piątek. Nie wiem do końca kiedy będzie mieć operacje. Pewnie w tym samym dniu nie więc albo w poniedziałek albo we wtorek (tak przynajmniej mi się wydaje).
    Bardzo dziękuję za Panie wsparcie :)

  • czarownica44 napisał

    To wcześniej niż w poniedziałek na pewno nie będzie miał, bo musi najpierw być 3-4 dni na głodówce, żeby oczyścić jelita.
    W takim razie jak będziesz miała ochotę się spotkać to napisz mi na pocztę i jakoś się umówimy.
    Pozdrawiam całą rodzinkę:)

  • karolinagab napisał

    Mam jeszcze jedno pytanie... ponieważ mojego tatę bardzo przeraża to, w jaki sposób będzie się "załatwiać" po operacji... i po jakim czasie wszystko się z tymi sprawami ustabilizuje?
    Jeśli chodzi o spotkanie to na pewno napiszę :)
    Jeszcze raz bardzo dziękuję za wszystkie informacje :)

  • czarownica44 napisał

    I to właśnie jest najgorsze ponieważ nie ma czucia i kontroli nad siusianiem. Musi cierpliwie trenować trzymanie moczu, co nie jest łatwe. Na początku będzie dużo nieprzespanych nocy bo będzie musiał pomalutku rozciągnąć nowy pęcherz. Wiele razy płakałam i klęłam, ale po około pół roku będzie już dobrze. Teraz jestem zadowolona, że mam pęcherz, a nie worek. :)))))


  • Ewela napisał

    Witaj,
    mój tato miał w październiku 2009 taką właśnie operację usunięcia pęcherza i zrobienia zastępczego z części jelita. Operacja trwała 5 godzin, a potem kilka godzin się wybudzał. Po operacji był jeszcze ok. tydzień w szpitalu. Na początku było ciężko, bo nie można pić (choć się chce), a jedynie zwilżać usta chusteczką, człowiek jest podpięty do mnóstwa rurek i worków, odżywianie jest oczywiście też przez rurkę, nie można się ruszyć, żeby nie rozwalić świeżej rany na brzuchu. Po kilku dniach tato zaczął chodzić (wtedy przydał się bardzo elastyczny pas, który można kupić w aptece, taki sam albo podobny do poporodowego). Po powrocie do domu najtrudniejsza było właśnie nauczenie się "korzystania" z nowego pęcherza i przełamanie wstydu (bo dla taty jego choroba była i jest niestety ciągle wstydliwa). Początkowo tato nie wychodził w ogóle z domu, bardzo źle sypiał, bo budził się co 15 minut i biegł do ubikacji. Po kilku dniach zaczął wychodzić na krótkie spacery z psem, potem na coraz dłuższe, a ostatnio spędził pół dnia na chrzcie :) Jest już w wieku emerytalnym, więc zawodowo nie pracuje, ale ciągle uprawia swoją ukochaną działkę i jeździ na ryby.
    Trzymam kciuki - na pewno wszystko się uda!
    A jakbyś chciała pogadać, to mój e-mail: erebacz@hotmail.com

  • karolinagab napisał

    Cześć,

    Bardzo dziękuję za tą wiadomość... niestety nie wszystko po operacji jest jak miało być.... Tata miał bardzo duże przerzuty na węzły chłonne i niestety nie mogli mu zrobić zastępczego pęcherza z jelita. Teraz czeka na chemię i mamy nadzieję, że zadziała... chociaż lekarz mówi, że jest bardzo ciężko ponieważ ma bardzo agresywny nowotwór.
    Teraz szukamy dodatkowych sposobów wspierających organizm w czasie chemię... i wierzymy, że wszystko się w końcu ułoży

    Pozdrawiam Serdecznie :)

  • Ewela napisał

    No kurcze, przykro mi. Trzymam mocno kciki za Tatę, Ciebie i całą Twoją rodzinę.
    Nie wiem nic nt. przechodzenia przez chemię, więc nie będę sie wymądrzać, ale na pewno znajdziesz tu ludzi, którzy będa w stanie Ci pomóc.

    Pozdrawiam,
    Ewelina

  • czarownica44 napisał

    Szkoda, że nie wyszło tak jak było planowane. Pęcherza nie zrobili z jelita bo kreska była krótka, Myślę, że węzły usunęli, a chemia będzie żeby nie było przerzutów. Jeśli chodzi o przerzuty to w tego typu raku przerzuty są na płuca. Chemia na pewno pomoże, chociaż zapewne osłabi organizm.
    Pozdrawiam Ciebie i Tatę i bądźcie dobrej myśli. To jest najważniejsze, nigdy się nie poddawajcie:))

  • dorota54 napisał

    boze mamraka pecherza moczowego jestem zalamana

  • elza napisał

    Hej Dorota co ci powiedzieli lekarze? jak duża jest zmiana jakie proponują leczenie?

  • czarownica44 napisał

    witaj Dorota, nie można się załamywać, można z tego wyjść.

  • monya napisał

    mój tato będzie mial jutro usunięty pęcherz, nie wiem jak będzie się czuł po operacji...pewnie kiepsko ...mam nadzieję że wszystko będzie w porządku strasznie się wszystkiego obawiam.<BR><BR>

  • elza napisał

    Głowa do góry będzie dobrze!

  • monya napisał

    tato już po operacji, nie był do końca wybudzony jak go widziałam i lekarza już nie było przy nim. Pełno rurek podłączonych i mówił, że boli, dostał morfinę....Jutro wybiorę się do niego i poszukamy ordynatora, wierzę, że od dzisiaj już wszystko idzie do przodu i będzie tylko lepiej...coraz lepiej.... dzięki Elza wierzę, że będzie dobrze. pozdrawiam.

  • luiza napisał

    Hej Monya jak tata?

  • luiza napisał

    Monya odezwij się!

  • monya napisał

    witam, tata juz jest w domku:) czuje się dobrze i wygląda już dobrze, na razie nie wychodzi z domu ponieważ czekamy na potwierdzenie otrzymania worków na mocz, będzie uczył się z tym funkcjonować. Najgorzej w nocy z tymi workami co obecnie nosi spać, budzi sie i nie może znaleźć miejsca. W nowym roku będzie miał jeszcze naświetlania, ale mam nadzieję, że nie będzie nawrotu choroby. Już teraz musi być dobrze, wierzę , że najgorsze już za nami. Pozdrawiam.