Forum

Otwarte forum dyskusyjne

  • user_nick
    czarownica44 napisał 47 mies. temu kategoria: nowotwór pęcherza moczowego

    Rak pęcherza moczowego


    Walczę z nim już 8 lat,po pięciu latach walki okazało się, że są nacieki i jedyne wyjście to usunięcie pęcherza i wszystkiego co jest w pobliżu. Decyzja musiała być podjęta błyskawicznie. Oczywiście zdecydowałam się na tak skomplikowaną operację. Od trzech lat mam pęcherz zrobiony z jelita, początki były trudne, ale już jest ok. Myślę, że przerzutów nie będzie, wierzę w to bardzo mocno.
    Pozdrawiam wszystkich chorych i zdrowych, życzę wytrwałości i wiary w siebie:))

  • hanna.57 napisał 19 mies. temu

    ania2!
    Gdzie się wczoraj podziewałaś?Odezwij się.
    bogda!
    Co z Tobą,jak się czujesz?

    Kobietki co z Wami,gdzie się podziałyście?Oj!,nieładne,nieładnie tak wagarować,hi,hi.

    Drotka!
    Mówiłaś,że będziesz zaglądać,my nie będziemy wiedziały kiedy,bo skasowałaś profil,wiedz Kochana że myślimy o Tobie,o Twoim mężu,mam nadzieję,że jest lepiej.Pozdrawia,życzę dożo zdrowia,buziaczki:-}

    Basia48!
    Myślę,że niebawem nas odwiedzisz,nie mogę się już doczekać,zdrowiej,buziaczki:-}

  • ania0905 napisał 19 mies. temu

    Witam wszystkich, a zwłaszcza czarowownicę i hannę57- podziwiam za siłę ducha, chęć walki i nie tylko...do tego chęć pomocy innym. Jak historia większości z Was moja dotyczy mojego kochanego taty. O chorobie dowiedziałam się 1,5mies.temu, gdy był juz po usunieciu pierwszego guza-4cm(2 wycinki złośliwe inwazyjne, 1 nie). Po miesiącu nastapilo wznowienie(1,5cm), pobrali 3 wycinki z czego jeden złośliwy- rak brodawczakowaty inwazyjny G1, o T nic w wynikach nie znalazłam. Póki co skierowano nas do onkologa w Katowicach
    Dosia-czytalam twoje wypowiedzi, także jestem z Śląska, moze moglybysmy porozmawiac, ale niestety nie pojawialas sie ostatnio:(
    Onkolog nie zrobil na mnie dobrego wrazenia, powiedzial sucho ze to gleboka postac raka i na pewno trzeba bedzie usunac pecherz, ale przedtym tomografia w celu wykluczenia przerzutow- tak bardzo sie boje, czy jest tu wogole ktos kto wygral walke majac przerzuty?? czy wznowienie to to samo? bo przeczytalam wszytskei wypowiedzi i niestety znalazlam tylko te ktore walke przegraly:(
    Najgorsze jest to ze tata nie bardzo chce walczyc i slyszec o usunieciu pecherza, oboje rodzicow zmarlo na raka(watroba i pluca) i chyba to odbiera mu sile. Jednak po waszych wpisach wiem ze musimy sie wziasc w garsc i zrobic wszystko aby go zmobilizowac. Dodam ze jestem w 6mies ciazy- wierze ze mysl o pierwszym wnuku da mu sile!!
    Chcę sie umowic na konsultacje do prywatnego lekarza (tomograf za 2 tyg, plus wyniki).szkoda mi tego czasu-myslicie ze to dobry pomysl?moze szukam zludnych nadziei....

    Pozdrawiam serdecznie, trzymajcie sie cieplo:)

  • dorotakoz5 napisał 19 mies. temu

    Witaj,
    może faktycznie warto zmienić lekarza? Naszego polecił nam sam urolog, teściowa ma usunięty pęcherz i nosi worek, i tak naprawdę nie ma ani widać, ani jej to nie przeszkadza. Miała bardzo złośliwego raka i teraz dostaje chemię. Najgorsze co może Twój tato zrobić to się załamać i dać chorobie. Postaraj się go zapisać do psychologa no i bardzo głośno i wyraźnie mu powiedz ze ma dla kogo żyć! w końcu kto Ci pomoże przy maleństwu? Kto będzie je rozpieszczał (mówi się ze od tego są dziadkowie!). Trzymaj się!!!

  • ania0905 napisał 19 mies. temu

    Dorotka dziękuję za odpowiedź i słowa otuchy. Niestety właśnie wróciłam od taty i nie chce slyszec o konsultacji lekarskiej, czy zmianie lekarza, nic nie daja tlumaczenia i prosby:( Slysze tylko, ze co on powie innego niz tamten lekarz z tych samych wynikow i po co isc przed ta tomografia itp. Tłumacze, ze moze potrzebne sa inne badania poza TK i da sie juz cos zrobic a nie czekac az nowotwor sie bedzie dalej rozwijal i naceikal, poprzedni zaczal na nowo juz po miesiacu:/ i Nie wyglada na zalamanego, ale w srodku sie gryzie, ma ciezki charakter, uparty jak osiol. Akurat trafila kosa na kamien, ja tez latwo nie odpuszczam, ale martwie sie tez o swoje malenstwo, ciagle nerwy:( Psycholog odpada, nie zgodzi sie.Myslalam o jego koledze, ktory mial syna z nowotworem mozgu zlosliwym, tez lekarze nie dawali nadziei , ale szukali i chlopak jest zdrowy juz z 10 lat, moze on by go przekonal....ciezkie to wszystko

    A odnosnie badan to nie sa one dla mnie jednoznaczne, nie okreslaja stopnia zlosliwosci G, ani T.
    O tym drugim juz napisali: dno guza carcinoma urotheliale papillare LG sine signis invasionis
    sciana prawa: inflamatio chronica

    Opis histop: Male widoczne fragmenty sciany pecherza z oznakami zapalenia i obrzeku. W jednym z dwoch wycinkow carcinoma urotheliale invasivum LG(malego stopnia). Widoczne nacieki blaszki własciwej. Warstwa miesniowa bez nacieku raka.
    W badaniach usg wyszlo ze w miednicy malej widac jakies zlogi(TK miednicy, jamy brzusznej, klatki piersiowej 24.09) Czy ten opis cos Wam mowi, tak wiele wiecie na temat tej choroby??

  • ania2 napisał 19 mies. temu

    Hanna :)jestem ,jestem Kochana -to już nałóg,że zagląda się tutaj co dzień:)Tym bardziej miło jak czytam ,że tak świetnie sobie radzisz po operacji a przy tym tryskasz humorem i wszystkim starasz się pomóc:))))Czarownica chyba jeszcze u Syna?:)))).........ważne,że zdrowa:))) Ines powiem tak,G2to pośredni stopień złośliwości,najgorzej rokuje G3,a T1-nacieka podścielisko a nie błonę mięśniową więc skoro nie nacieka błony mięśniowej to przerzutów nie powinno być bo skąd.W tej sytuacji TK j.brzusznej i miednicy wystarczy.Pozdrawiam Was dziewczyny:)))))

  • hanna.57 napisał 19 mies. temu

    ines!
    Kochana wiem,że boisz się,ale nie martw się na zapas,u mnie było znacznie gorzej bo wynik po pierwszym zabiegu brzmiał"Carcinoma urotheliale invasium G3 pT1"to było 31,03,2012r.po drugim zabiegu"Naciekający rak urotelialny o wyższej złośliwości{infiltrating uroherial cancer high garde} {M8120/3};pT1"to było 14,05,2012r.po tym wyniku natychmiastowa cystektomia radykalna,a był yo 15 czerwca 2012r.wynik histo.usuniętych narządów bardzo zły tz;
    "Przerzuty raka urotelialnego w czterech na siedem węzłów chłonnych.-Mikroskopowo;naciek raka urotelialnego o wyższym stopniu złośliwości.Naciek przekracza błonę mięśniową i obejmuje tkankę tłuszczowa.W tkance tłuszczowej znaleziono jeden węzeł chłonny z przerzutami raka"ten wynik z dnia 18,06,2012r.
    17,07,2012r. zrobiony TK miednicy mniejszej z kontrastem wynik "pojedyńczy węzeł chłonny przy naczyniach biodrowych prawych o śr. 1,4 cm."Ten wynik napisałam w skrócie.Jak sama widzisz nie jest tak wesoło,ja się tym nie martwię,bo jestem pod bardzo dobrą opieką lekarską;urolodzy i onkolog.Będzie dobrze,trzymam kciuki,pozdrawiam,buziaczki:-}

  • hanna.57 napisał 19 mies. temu

    ania0905!
    Witamy Cię na forum!dzięki za miłe słowa.Kochana przeczytaj mój poprzedni wpis,tam znajdziesz moje wyniki,nie martw się na zapas,bo to w niczym Tobie nie pomorze,a przy okazji gratulacje-ciąża to wspaniale,tym bardziej nie możesz się irytować.Pytasz nas o to czy ktoś wygrał z przerzutami?na pewno tacy są,a jak ich nie ma to powiem tak JA BĘDĘ TĄ CO WYGRA Z PRZERZUTAMI.To prawda macie przed sobą nie lada zadanie pt"mobilizacja taty do leczenia"wierzę w Was DACIE RADĘ!Pozdrawiam,buziaczki dla tego maleństwa co nosisz w brzuszku też:-}

  • hanna.57 napisał 19 mies. temu

    ania2!
    Hej słoneczko ładnie to tak wagarować?Rzeczywiście ,masz rację,że to nałóg,jednego się wyzbyłam,ale za to popadłam w drugi.Ale mi słodzisz?Kochana robię to co lubię,taka już jestem.Hi,hi.Pozdrawiam,buziaczki:-}

    czarownica44!
    Jak się masz DOBRY DUSZKU,pozdrawiam,buziaczki:-}

  • Profil usunięto napisał 19 mies. temu

    Witam serdecznie
    hanna.57
    Jestem kochana wpadłam właśnie w malutkiego dołka, ale już się wygrzebuję z niego. Czekam teraz na TK no i ten wynik histopat. jaki będzie to zobaczymy.
    Haniu
    Jak miałaś robione TURB to czy też miałaś po tym dyskomfort w postaci bólu cewki i pieczenia bo to już jest prawie 2 tyg.
    Pozdrawiam wszystkich cieplutko

  • ania2 napisał 19 mies. temu

    Hanna wcale Ci nie słodzę ,jesteś fajna Dziewczyna i tyle:))))Hanna masz rację,że skoro jesteś pod dobrą opieką to trzeba im ufać i będzie dobrze:)Bogda zamiast wpadać w dołka zaglądaj tutaj częściej i nie myśl o chorobie:)))Na dołka świetny pomysł ma Hanna...:)A tak na poważnie to ja miałam przez pewien czas czas lekki dyskomfort ale mija dość szybko,nie martw się to minie:)))Pozdrawiam:)

  • Profil usunięto napisał 19 mies. temu

    Witam Wszystkich Byłam z mama dzis u pani onkolog z wynikami TK no i WSZYSTKO JEST DOBRZE guzki w plucach okazały sie pozapalne i jak sie okazało mama miała je juz w listopadzie w ubieglym roku jak miala robione TK i nie powiekszyły sie ani troszkę. Hanna.57 a co do węzła którego mam miała powiekszonego miałaś rację pani onkolog powiedziala że normalne. Dziewczyny dziękuję wam bardzo bo to dzięki wam wierzyłam do samego końca że wszystko bedzie dobrze. Nie piszę często tutaj ale codziennie wieczorami wchodzę i czytam waszę wypowiedzi jesteście naprawdę świetne:)

  • Profil usunięto napisał 19 mies. temu

    hanna.57 "pojedyńczy węzeł chłonny przy naczyniach biodrowych prawych o śr. 1,4 cm" mama miała identycznie jak Ty nawet taka sama wielkość węzła, też biodrowy i też z prawej strony

  • goska8318 napisał 19 mies. temu

    hej dziewczyny dawno mnie nie było bo mam tyle zajeć że już nie ogarniam.

    tata współczuje Ci jeśli chodzi o twojego tatę :(

    dona jesli chodzi o wężyki to unormowało się w końcu dopasowali odpowiednia długość i jest ok ale aż strach następnej wymiany, mam nadzieję że nie będziesz miała takich przebojów, mama ogólnie od wczoraj zaczeła chemie i juz dzis zaczeły sie wymioty pomimo że brała środki przeciwwymiotne źle znosi chemie mam nadzieje ze ten stan sie poprawi

  • gloria napisał 19 mies. temu

    Relacje z frontu: kontakt z tatą powoli powoli wraca . odpowiada na pytania może bez entuzjazmu ale jednak Jest różnica kiedy jestem z nim sama, a kiedy jestem ze starszym synem ktorego uwielbia. Wie już że będzie chemia ale podszedł do tej informacji bez emocji. czy ta chemia zawsze wygląda tak strasznie jak piszecie?

  • hanna.57 napisał 19 mies. temu

    bogda!
    No nie tylko nie dołek!Ty chyba nie nosisz przy sobie drabinki,bo gdybyś ją miała nie byłoby tego dołka.
    Kochana nie wolno się Tobie załamywać,i co z tego że chorujemy?!,musisz walczyć niczym lwica,a że czasami są gorsze dni,to nie koniec świata.Słoneczko nastaw się na właściwe tory,i ruszaj do zwycięstwa,a wiem,że dasz radę,bo nie może być inaczej,zatem ruszaj do walki z ogromnym zapałem,z uśmiechem na ustach,tak będzie lżej.
    No cóż,różnie to bywa po zabiegu TURT,jeden mniej,drugi więcej,odczuwa dyskomfort,ja????właśnie ja należałam do tych drugich,było nie fajnie,bolało, z dnia na dzień ból wzmagał się,powiem tak;nie mogłam się doczekać operacji,a to dlatego,że ból był nie do wytrzymania,dziś nic nie boli,jest OK.Mam nadzieję,że Ty jesteś w grupie tych pierwszych,że za jakiś czas to minie,tego Tobie życzę!Pozdrawiam,buziaczki:-}
    ania2!
    Jaka Ty jesteś Kochana,dzięki za miłe słowa,ale i tak mi słodzisz,hi,hi.Pozdrawiam,wielkie buziole Tobie ślę:-}

  • hanna.57 napisał 19 mies. temu

    joanna198830!
    Wiara czyni cuda,należy zawsze mieć wiarę,Twoje dobre wieści uradowały mnie ogromnie.Raduje mnie też to,że w małym stopniu mogłam Tobie pomóc.Wierzę,że i u mnie będzie dobrze.Pozdrawiam,buziaczki:-}
    goska8318!
    Będzie dobrze,to na pewno jest przejściowe,trzymam kciuki.Pozdrawiam,buziaczki:-}
    gloria!
    Na takie relacje z frontu czekaliśmy,z czasem będzie coraz lepiej.Pozdrawiam,buziaczki:-}

  • ines napisał 19 mies. temu

    ania2, hanna57
    dziekuje Wam kochane za odpowiedz, tak sie pocieszam, ze jak jest T1 to bedzie dobrze, ale jestem przerazona jeszcze TK(boje sie czy tam bedzie czysto), dzis dzownili do mamy i w poniedzialek ma sie zjawic w szpitalu- prawodopodobnie operacja we wtorek bedzie ale najpierw ten TK zrobia na oddziale po podaniu kroplowki (bo mama ma zly wynik keratyniny ponad 2)
    hanna57 ja nie rozumiem tego, bo Ty mialas T1 i mialas potem przezruty?
    joanna198830
    wspaniala wiadomosc:):):)
    gloria
    dobrze, ze tata powoli zaczyna sie otwierac i mam nadzieje, ze niedlugo bedzie juz tak jak kiedys, trzymam kciuki
    dziewczyny a co to jeste to TURT?

  • hanna.57 napisał 19 mies. temu

    ines!
    Kochana,proszę nie martw się na zapas,musi być dobrze!Mój potwór był naciekający,o najwyższym stopniu złośliwości.
    "ZABIEG TURT
    Zabieg polega na wprowadzeniu do pęcherza przez cystoskop specjalnego narzędzia endoskopowego – resektoskopu, którym urolog wycina nieprawidłowe tkanki. Bezpośrednio przed przystąpieniem do przezcewkowej resekcji guza pęcherza moczowego urolog wykonuje cystoskopię. Resektoskop jest narzędziem wyposażonym w układ optyczny i pętlę elektryczną, którą urolog pod kontrolą wzroku wycina tkankę nowotworową z pęcherza moczowego. Dobrą widoczność podczas zabiegu zapewnia stały przepływ płynu płuczącego.

    TURT jest leczeniem z wyboru u pacjentów z powierzchownym rakiem pęcherza moczowego. Powierzchowny rak pęcherza to taki, który nie nacieka tkanki mięśniowej ściany pęcherza moczowego. Blisko 70% pacjentów trafiających do urologów z rakiem pęcherza ma postać nienaciekającą w chwili rozpoznania nowotworu."
    Ten fragment skopiowałam.
    Pozdrawiam,buziaczki:-}

  • ines napisał 19 mies. temu

    hanna57,
    u mojej mamy jest napisane
    miesniowka bez naciekow nowotworowych,
    wiec ona ma powierzchownego wg. Ciebie? To moze nie bede jej usuwac pecherza, choc przy wymiarze 15x9 cm to raczej prawdopodobne ze usuna?

  • ania0905 napisał 19 mies. temu

    Dziewczyny wszyscy jestescie tutaj kochane!! Dzieki temu forum dowiedzialam sie wiele na temat tej choroby i diagnozy taty, chyba wszystko co na dzien dzisiejszy powinnam wiedziec, jeszcze TK i czy są przerzuty, ale dzieki waszemu optymizmowi i zaparciu wyganiam wszytskie zle mysli i wierze ze bedzie tylko dobrze:) . Zdaje sobei sprawe ze ciezkie dni jeszcze nadejda, ale z pozytywnym mysleniem bedzie przez nei przejsc latwiej. Moge tylko podziekowac i trzymac za Was wszystkie kciuki.

    Ines
    Niestety z tego co wyczytałam od dziewczyn i z przypadku mojego taty obawiam sie ze usuniecie pecherza bedzie konieczne. Moj tata rowniez ma raka nienaciekajacego miesniowe (choc inwazyjny) i o małym stopniu złosliwosci powiedzieli ze czeka go usuniecie. Ten typ raka( sam guz) jest oporny na chemoterapie i po wycieciu lubi szybko odrastac( u nas po 1, 5 mies od wyciecia pojawilo sie nowe 1,5cm.) wiec stale wycinanie nei mialoby sensu i zachowanie pecherza dawaloby ryzyko pozniejszych glebszych naciekow.
    Wizja tego wydaje sie byc okropna i trudna do przyjecia przez naszych tatow, ale musimy im przekazac to co pisza tutaj te dzielne kobiety- ze da sie z tym zyc, zyja i sa szczesliwe, choc nie obejdzie sa bez gorszych dni.
    Tymbardziej ze wyniki nie sa najgorsze- to badziewie jest nieobliczalne, ale miejmy nadzieje ze bedzie dobrze:)
    Mysle sobie i probuje tlumaczyc tacie to w ten sposob, ze dobrze ze medycyna wogole daje nam inne wyjscie i mozliwosci w tej sytuacji jakim jest usuniecie pecherza. Przeciez wiele ludzi przechodzi podobne operacje zoladka, nerek itp, ale dlatego ze nie sa zwiazane z rakiem sa latwiejsze do przyjecia.

    Trzymaj sie cieplo, musi byc dobrze!!

  • hanna.57 napisał 19 mies. temu

    ines!
    Trudno mnie cokolwiek powiedzieć,bo po pierwsze nie jestem lekarzem,a po drugie każdy przypadek jest inny,Kochana musisz być dobrej myśli,musi być dobrze.Decyzję należy pozostawić lekarzom,oni najlepiej wiedzą co mają zrobić.Zdaję sobie z tego sprawę,że każdy pragnie zachować pęcherz ,to normalne,jednak jeśli zajdzie taka potrzeba usunięcia to nie należy si wahać,bez pęcherza można żyć,a to najważniejsze"ŻYCIE":-}
    ania0905!
    Ty też jesteś Kochana.Zgadzam się z Tobą,guzy odrastają.Jesteś dzielną kobietą,wspierasz tatę,i to się ceni,a pęcherz???z nim czy też bez niego,bez niego zyskamy życie,najcenniejszy dar.Po operacji,dają nam nowe życie{ja tak to odebrałam,nie wiem jak inni}.Pozdrawiam,buziaczki:-}

  • Profil usunięto napisał 19 mies. temu

    Dziewczyny może to nie normalne co napisze ale NIE MARTWCIE SIĘ NA ZAPAS ja się ja się martwiłam i przez te ostanie 3 tygodnie schudłam 5 kg no i dziś rano zasłabłam okazało się że mam anemię i leże sobie teraz w szpitalu lekarz mi powiedział że widać że przechodzę jakis stres że poznał to odrazu po mnie że jak na 24-latke mam wyglądam na bardzo zmęczoną, no i że prawdopodobnie jestem w ciąży jeszcze. Ale to dopiero potwierdzi się jutro dokładnie. Cieszę się ale sie boję. A to dlatego dziewczyny że straciłam już dwoje dzieci synka w 24 tyg (miał wadę genetyczna) caly czas leżałam w szpitalu, i potem w 10 tyg poroniłam. Ech ale teraz jak się potwierdzi to bedzie już napewno dobrze :)

  • ania2 napisał 19 mies. temu

    Ines skoro nie nacieka błony mięśniowej to powierzchowny:)Znaczenie w tej sytuacji ma tez wielkość guza.....ale lekarze na pewno zrobią co należy .We wtorek będą robić RE TURT-tak?Poza tym na prawdę tak szybko pęcherza nie usuwają ale wszystko zależy od wyników najważniejsze ,że nie nacieka:)Gloria mówiłam,że małymi kroczkami Tata zaakceptuje nową sytuację :))))Joanna nie możesz się stresować:))))Życzę powodzenia a jutro samych dobrych wiadomości:)Hanna już pewnie sobie śni:)Pozdrawiam Cię mocno i wszystkie Dziewczyny:)

  • hanna.57 napisał 19 mies. temu

    Witajcie Kochani!
    joanna198830!
    Napisałaś coś wspaniałego,bo naprawdę nie ma co się martwić na zapas.Sama doświadczyłaś tego,schudłaś,aż w końcu znalazłaś się w szpitalu,czy było warto!?Odpowiedź brzmi jednoznacznie "NIE"
    Kochana,teraz kiedy okaże się,że jesteś w ciąży musisz dbać o siebie ze zdwojoną siłą,jeśli zapanujesz nad tym,będzie wszystko OK.Twoja mama,będzie miała jeszcze większą motywację,bo będzie oczekiwać wnuczki,lub wnuczka.Życzę tobie dużo zdrowia,buziaczki:-}
    ania2!
    Oj,tak o tej porze to ja już śpię,chodzę spać między 22-gą,a 23-cią.,za to wstaję o 6-tej,budzę się o tej godzinie,i o dalszym spaniu nie ma mowy,tak mam zaprogramowane,hi,hi.Za pozdrowienia pięknie dziękuję,pozdrawiam równie mocno,buziaczki:-}

  • pawel 59 napisał 19 mies. temu

    Witam wszystkich,
    Po przeczytaniu waszych wypowiedzi, chciałem podzielić się swoją historią z nadzieją, że tchnę w Was trochę wiary.
    Może trochę wstępu: o guzie w pęcherzu dowiedziałem się / oczywiście przypadkowo / w maju ubiegłego roku,
    diagnoza guz wielkości 3,5 x 2,5 cm. W pierwszym momencie zdziwinie, smutek i chyba jednak zrezygnowanie.
    W czerwcu trafiłem do szpitala w celu przeprowadzenia TUR i jak zawsze badań histopatologicznych wycinków.
    Już w czasie zabiegu Lekarz / życzę każdemu takiego Fachowca / mówił, że guz jest osadzony głąboko w ściance pęcherza i boi się, żeby nie przebić jaj w trakcie zabiegu.
    No cóż, po wszystkim 10 długich dni w oczekiwaniu na wynik - diagnoza G3 - masakra, żegnałem się z życiem i cały czas myślałem, ile zostało mi do końca. Po wynikach histopatologicznych, tomografia komputerowa i skierowanie do szpitala w celu usunięcia pęcherza, ale przd tym wizyta u onkologa. Miałem możliwość najpierw poddać się radioterapii i dopiero póżniej usunięcie pęcherza. W trakcie rozmowy z Profesorem zapytałem czy możliwe wytworzenie jest pęcherza z jelita, oraz czy leczenie onkologiczne nie będzie wystarczające? Leczenie onkologiczne zdaniem Profesora pomogło by na jakieś dwa lata, lecz spowoduje tak duże zrosty, że przypadku powrotu do niego będzie musiał wyciąć dużo więcej niż jest to konieczne w tej chwili. Może spowodować to dużo większe komplikacje.
    Co do wytworzenia pęcherza z jelita - jak najbardziej tak, ale .... trzeba pobrać dodatkowe wycinki aby spróbować brać to pod uwagę.
    Znowu szpital i kolejne wycinki, i tu zaskoczenie całe obszar wokół pęcherza czysty, i co ważniejsze po dwóch miesiącach od TUR brak jakichkolwiek nowych narośli w samym pęcherzu. Mimo takich optymistycznych wyników w listopadzie zgodnie z zaleceniem Profesora stawiłem się do szpitala w celu usunięcia pęcherza / z dużą nadzieją na to by nie był to worek /.
    I tu chylę czoło przed moim "cudotwórcą", jeszcze raz w przeddzień planowanej operacji chciał sprawdzić stan pęcherza. Przed planowaną operacją cystoskopia. I co? i nic - czysto, pięknie jak u nastolatka . Wyrok odłożony - ciekaw byłem na jak długo.
    Dzięki Bogu już półtora roku i czysto, bez wznowień i najmniejszych zmian.
    Jednego oczywiście muszę pilnować - systematyczne badania - cystoskopia co trzy miesiące.

    Uszy do góry - nawet G3 nie jest wyrokiem śmierci. Z tym też możesz wygrać i żyć normalnie.

    Pozdrawiam Was serdecznie Paweł.

    ps. w przyszłem tygodniu kolejna cystoskopia ???

  • ania2 napisał 19 mies. temu

    Paweł-witamy rodzynka:))Jesteś świetnym przykładem ,że wynik jeszcze nie przesądza wszystkiego.Wszyscy wiemy co oznacza G3.....a jednak wcale nie musi być wyrokiem.Trafiłeś na świetnego fachowca,inni może usunęliby już pęcherz:(Napisz nam po cystoskopii.Powodzenia i pozdrawiam wszystkich:))))

  • bbb napisał 19 mies. temu

    Paweł super wiadomości. Zdradź miejsce gdzie Cię diagnozowano i leczono bo mialaś farta trafić na super fachowca.

  • hanna.57 napisał 19 mies. temu

    pawel 59!Witaj szczęściarzu,wiem że G3 nie oznacza wyroku,ja nie miałam tyle szczęścia,bo pęcherz ciachnęli,ale nie zamierzam się poddać TĘ WALKĘ WYGRAM!!!Pozdrawiam,miłego dnia.

  • misia napisał 19 mies. temu

    Fajnie się czyta dobre wiadomości, aż człowiek się uśmiecha.
    My jutro też mamy kolejną,kontrolną cystoskopię i przyznam, że zdenerwowanie jest.
    Pozdrowienia i buziaki dla wszystkich!!!!

  • ines napisał 19 mies. temu

    Witam,
    dzownilam do mamy bo juz od dzis jest w szpitalu i na jutro ma wyznaczona operacje, ale niestety nie beda jej robic TK(nie iwem dlaczego) bedzie miala jednak usuniety pecherz i przeprowadzona przetoke z jelita do woreczka. Zastanawia mnie tylko dlaczego nie zrobia jej jednak Tk, zeby zobaczyc czy jama brzuszna i miednica sa w porzadku.
    Moze wiecie o co w tym wszytkim chodzi, bo ja juz sie gubie!

  • pawel 59 napisał 19 mies. temu

    bbb miejsce o które pytasz to Łódź, a konkretnie Szpital Kopernika. Mój świetny lekarz prof. Różański - ordynator urologi.
    Muszę jednak przyznać, że cały personel na urologi zarówno lekarze jak i pielęgniarki to naprawdę fachowy zespół.
    Każdemu z lekarzy tam pracujących powierzę swoje zdrowie z pełnym zaufaniem w Ich wiedzę i poświęcenie.
    Polecam równie mocno dr. Salagierskiego, który był wspaniałym wykonawcą mojego pierwszego TUR.
    To włąśnie on tak ładnie wszystko wyciął, że nie mam teraz problemu.
    POZDRAWIAM :)))

  • Profil usunięto napisał 19 mies. temu

    ines moja mama miała robione TK po operacji 3 tygodnie dopiero

  • ines napisał 19 mies. temu

    joanna198830
    dziekuje za odpowiedz, myslalam ze to trzeba zrobic przed operacja, zeby zobaczyc czy wszytko dookola jest czyste.
    pawel59
    to wspaniale co piszesz i mysle, ze wiele osob postawi na nogi

  • czarownica44 napisał 19 mies. temu

    Witam wszystkich:)) Dawno nie pisałam, a lektura długa:))
    Widzę, że wszystko jakoś się układa i każdy dąży do celu czyli zdrowia:). Bardzo się cieszę, tak trzymajcie:)
    Pozdrawiam Was serdecznie i życzę zdrówka:) Całuski.

  • hanna.57 napisał 19 mies. temu

    misia!
    Będzie dobrze,nie ma innej opcji,zatem zdenerwowanie na bok.Pisz jak po cystoskopi.Buziaczki:-}

    ines!
    Trzymam kciuki za powodzenie operacji,musi być dobrze.Kochana ja miałam TK miesiąc po operacji,buziaczki:-}

    czarownica44!
    Miło Cię czytać,Dobry Duszku,Buziaczki:-}

  • misia napisał 19 mies. temu

    Witam wszystkich!!!
    Jesteśmy po cystoskopii i wszystko w porządku, bardzo się cieszę. Buziaki i życzę zdrówka!!!

  • Profil usunięto napisał 19 mies. temu

    dziewczyny widzę że ostro wagarujecie sobie :) a ja już w domu w południe wróciłam. W ciąży nie jestem to tylko ta anemia tak działała na mnie. Już jest troche lepiej nie jestem taka słaba i nie kręci mi się już w głowie. Mam antybiotyk i troche witamin. Nawet nie wiecie jak mi się oberwało po uszach od mamy :p ale już jest dobrze już jej przeszło:) troche mi jest głupio teraz ale i tak lekarz powiedzial ze anemie muszę mieć już chwilę z tego co wykazały wyniki. pozdrawiam wszystkich.

  • ania2 napisał 19 mies. temu

    Misia super ,że wszystko bez zmian oby tak dalej:))))Joanna dbaj o siebie,Twoje zdrowie też jest ważne:)Ines co u mamy?Tak sobie myślę ,że Basia się do nas długo nie odzywa:((((Hanna co u Ciebie nasz Aniołku :)Pozdrawiam Was.

  • ines napisał 19 mies. temu

    Dziewczyny, mama po operacji, ale wszytkiego dowiem sie jutro bo dzis juz lekarzy nie bylo jak dzwonilam. Operacje miala do 17, ale cos mi jeszcze chodzi po glowie. Mam powiedziala, ze lekarz mowil ze ten wynik ktory jej pobrali przed operacja jeszcze nie jest taki (staly) miala G2T1 bo teraz wysla jeszcze raz do zbadania tego guza. Powiedzcie mi czy tak zawsze jest, ja myslalam, ze juz bedzie te T1 i nie bedzie nowego czekania na wynik. Ludze ise tylko, ze mama moze zle zrozumiala.

  • ona25 napisał 19 mies. temu

    ines

    zawsze po operacji wysylaja wycinek na badania - bo tylko on jest 100% pewny - znam osoby u ktorych przed operacja mowili ze rak jest zaawansowany a po operacji okazywalo sie ze nie :)

    tak samo znam ludzi u ktorych po biopsji mowili ze maja raka a po operacji okazywalo sie ze nie :)

    wiec moze sie okazac ze wynik po operacji jest lepszy :) wiec glowa do gory bedzie dobrze :)

  • hanna.57 napisał 19 mies. temu

    misia!
    Wiedziałam,że będzie dobrze.Ten wpis raduję wszystkich tu piszących,cieszymy się razem z Wami.Pozdrawiam,buziaczki:-}

    joanna198830!
    Musisz dbać o siebie,też dałabym Tobie burę,za to że nie dbasz o siebie.Pozdrawiam,buziaczki:-}

    ania2!
    Jesteś kochana,dzięki za nazwanie mnie Aniołkiem.Jak na razie to w miarę dobrze,życie toczy się spokojnym rytmem,nie rozmyślam o chorobie,przynajmniej do 13 listopada,a potem zobaczy się,co los mnie gotuje,myślę że będzie dodrze,na wszelki wypadek "drabinka"zawsze w pogotowiu.Też myślę o Basi44.Pozdrawiam,buziaczki:-}

    ines!
    Teraz to już z górki,mama będzie pomału dochodziła do siebie,będzie dodrze.Nie wypowiem się na temat wyniku,bo nie znam się na tym,mogę powiedzieć tylko tyle,że u mnie było to G3/pT1 inwazyjny{,po zabiegu cystoskopi 2x},a po operacji ten sam wynik z tym że były przerzuty do czterech węzłów.Nie martw się na zapas,będzie dobrze.Pozdrawiam,buziaczki:-}

  • ania0905 napisał 19 mies. temu

    Witam wszystkich. Jakoś optymistycznie sie zrobilo, same dobre wiadomosci, milo to czytac, oby bylo takich wiecej.
    U mnie i u taty tez duzo lepiej - udalo mi sie go naklonic na konsultacje z onkologiem , jestesmy juz po wizycie.
    Przekazano nam pozytywne informacje ze jest to dosc wczesnie wykryte i nowotwor o niskiej zlosliwosci, mimo ze naciekajacy(okazalo sie ze w jednym wycinku maly naciek na blone miesniowa) jednak powiedziano ze z mala szansa na przerzuty. Od razu zaproponowano leczenie agresywne - radioterapeutyczne polaczone z chemioterapia, odstepujac od usuwania pecherza, co tate bardzo ucieszylo, mnie takze, czytam jednak wypowiedz Pawła59 i nadechodza watpliwosci, czy to na pewno wystarczy??

    Paweł59
    Na poczatku oczywiscie bardzo sie ciesze, ze Twoja historia z tym paskudztwem zakonczyla sie tak pozytywnie, trzymam kciuki za cystoskopie i kolejne wyniki:)
    Odnosząc sie do tego co napisalam powyzej i Twojego przypadku, chciałam zapytac czy ostatecznie byles poddany radioterapii, czy po zabiegu TUR nic juz sie nie pojawilo?? I czy był to nowotwór naciekający błonę mięśniową?
    Ja rowniez zapytalam onkologa, co jezeli po tej terapii okazaloby sie ze nadal rak jest ( i ewentualne przerzuty jakie wyszlyby w TK) to takze odp.podobnie jak u Ciebie : ze pecherz moze byc zajety zrostami i usuniecie moze byc bardziej klopotliwe. Jednak powiedzial, ze biorac pod uwage wiek taty(54l) niska zlosliwosc - LH i wczesne wykrycie nie nalezy miec czarnych scenariuszy i od razu usuwac.

    Juz sie cieszylam, ale teraz sama juz niewiem co o tym myslec!! Czy zaufac lekarzom, czy znow sie skonsultowac.
    Dodam ze jest to onkolog z Instytutu Onkologii w Gliwicach i skierowal nas na w.w leczenie 28.09 do specjalisty onkologa w urologii - Dr.Maciejewski. Na pewno Instytut ma lepszą opinię niż szpital do którego skierowano nas na początku.

    ???

  • pawel 59 napisał 19 mies. temu

    ania0905
    Po TUR nie miałem radioterapii, tak jak pisałem po pierwszym zabiegu TUR nie miałem żadnych wznowień. Cały czas czysto.
    Pytasz czy guz był naciekający błonę mięśniową - tak bardzo głęboko, stąd obawa lekarza by podczas zabiegu nie przebić ściany pęcherza.
    Pozdrawiam

  • Profil usunięto napisał 19 mies. temu

    Dziewczyny kochane powiedzcie mi proszę, czy któraś z Was po zabiegu TURB sikała krwią, bo kurczę właśnie ja 2 tygodnie po zabiegu przed chwilką poszłam do toalety i mam wrażenie że poszła ze mnie sama czysta krew. Wcześniej kilka dni czułam dyskomfort w postaci bólu, pieczenia, kłucia, ale dowiedziałam się że tak może być więc a tam. Wczoraj byłam u urologa nie badał mnie tzn nie robił usg nawet się pochwaliłam że nie krwawię a on stwierdził że po zabiegu i jeszcze tak krotko to nie powinnam wyszłam od niego w skowronkach - a tu masz. Jutro idę na tomograf więc się wyjaśni, ale mimo wszystko napiszcie proszę co? Dziekuję

  • misia napisał 19 mies. temu

    Kochana z tego co pamiętam, to lekarz mówił mamie, że może się tak zdarzyć. Zobaczysz co będzie dalej, czy będzie się to powtarzać i jakby co to idz do lekarza, lepiej sprawdzić. I nie martw się na zapas:)

  • Profil usunięto napisał 19 mies. temu

    bogda moja mama po zabiegu turb też sikała krwią, i nam lekarz powiedział że to jest normalne.

  • Profil usunięto napisał 19 mies. temu

    misia, joanna
    dziękuję kochane dziewczyny było mi to potrzebne już się uspokoiłam. No widzicie lekarz a lekarz wystarczy jedno zdanie powiedzieć pacjentowi i ile to znaczy. A mnie nic powiedział co mogłoby się zdarzyć i uznać że jest ok. Ale zmieniłam lekarza i będzie ok.
    Pozdrawiam

  • ania2 napisał 19 mies. temu

    Bogda nie martw się ja też jakiś czas po zabiegu sikałam z krwią -nie jest to nic nadzwyczajnego,no chyba,że trwałoby to zbyt długo:(Też od razu dzwoniłam do mojego lekarza i kazał się nie martwić ponieważ zdarza się to dość często .Paweł -a wlewki miałeś czy tylko Tur i nic poza tym?Hanna pewnie ,że 13-tego będzie dobrze.....ale mimo wszystko zawsze człowiek ma rożne myśli..najważniejsze myśleć pozytywnie i tyle:)U mnie też ok , 12 pażdziernika mam tez wizytę ale tylko cytologia moczu i usg,cystoskopia dopiero w styczniu:)Pozdrawiam Was mocno :)

  • kingside123 napisał 19 mies. temu

    cześc dziewczyny:) widze, ze optymizm pełny:) ja dziś zawiozłam tata na drug zabieg do szpitala na kolejna biopsję, nie wiem co mu teraz wytna podobno pozostałośc po wycietym guzie wczesniej zeby zobaczyc czy komorki sa zdrowe czy cos takiego?ktoś z was tez tak miał? jestem dobrej myśli, ze bedzie ok. nie wiem tylko czemu po 1 operacji nie dostał chemii? ale moze tak musi być.dam znac jak po zabiegu. Pozdriawiam

  • ania0905 napisał 19 mies. temu

    kingside123
    U mojego taty postepowanie bylo takie samo. Raczej nie chodzi o zle wyciecie, trzeba sprawdzic czy nic nowego sie nie pojawilo (nie odroslo), jezeli tak to sprawdzic znow histopatologicznie, aby ocenic rodzaj nowotworu, jego tempo rozrostu itp.aby pozniej wiedziec co dalej.
    Ale nei martw sie na zapas, widze ze jestesmy na podobnym etapie leczenia/diagnozy. U nas rowniez od razu nie dano leczenia, chyba nie mozna az tak szybko zaplanowac jakiego typu mialoby byc by nie zaszkodzic.

    Mojemu tacie zaproponowano radioterapie , zamiast usuwanie pecherza, wiec jest swiatelko w tunelu:)
    Tylko dziewczyny, czy sadzicie ze to an pewno dobrze??bo wszyscy maja operacje:( i naprawde sama juz niewiem??

Musisz być zalogowany aby dodawać wypowiedzi. Zaloguj się teraz lub załóż konto.