Forum

Otwarte forum dyskusyjne

  • user_nick
    czarownica44 napisał 47 mies. temu kategoria: nowotwór pęcherza moczowego

    Rak pęcherza moczowego


    Walczę z nim już 8 lat,po pięciu latach walki okazało się, że są nacieki i jedyne wyjście to usunięcie pęcherza i wszystkiego co jest w pobliżu. Decyzja musiała być podjęta błyskawicznie. Oczywiście zdecydowałam się na tak skomplikowaną operację. Od trzech lat mam pęcherz zrobiony z jelita, początki były trudne, ale już jest ok. Myślę, że przerzutów nie będzie, wierzę w to bardzo mocno.
    Pozdrawiam wszystkich chorych i zdrowych, życzę wytrwałości i wiary w siebie:))

  • gloria napisał 20 mies. temu

    Czy krew pojawiająca sie od dwóch dni w moczu to coś niebezpiecznego?

  • ania2 napisał 20 mies. temu

    Gloria-krew w moczu niekoniecznie oznacza coś niebezpiecznego,żeby to wykluczyć nie zwlekaj i czym prędzej udaj się do lekarza najlepiej od razu do urologa!Pozdrawiam wszystkich:)

  • hanna.57 napisał 20 mies. temu

    Witajcie Kochani!
    nixe20 to zależy od lekarza prowadzącego,skoro tak uznał?,u mnie było to wcześniej.
    goska8318 nie masz za co przepraszać,każdy ma prawo do pomyłki,Twoja mama zapewne jest w trakcie operacji,TRZYMAM KCIUKI,OPERACJA SIĘ UDA,NIE MOŻE BYĆ INACZEJ.Nie pal,to zgubny nałóg.
    bogda dziękuję,napisz coś więcej,jak się czujesz?
    dona1955 dziękuje,kochana musisz jeść{ja też z początku miałam okropny jadłowstręt,zmuszałam się,z dnia na dzień było coraz lepiej}aby dojść do sił musisz zacząć jeść,wierzę w Ciebie,przeżyłaś ciężką operację,masz już z górki ,zatem do POSIŁKÓW KOCHANA,JEMY!!!i nie ma zmiłuj się!!!czy lekarze nie kazali Tobie dużo pić?zastanawiam się co mogło spowodować ten zastój,wiem,że jak mało się pije mocz robi się gęsty,aby był rzadszy należy dużo pić,takie wiadomości wyczytałam w internecie,powiem tak z mojego doświadczenia,obserwacji:jak mało piję mocz robi się żółty,kiedy wypijam dużo płynów mocz jest o barwie słomkowej.Pozdrawiam,miłego dnia:-}

  • hanna.57 napisał 20 mies. temu

    gloria!!! Ania ma rację,nie możesz tego zbagatelizować,nie popełniaj tego samego błędu,jaki ja popełniłam.pozdrawiam:-}

  • goska8318 napisał 20 mies. temu

    Witajcie mama jest już po operacji na szczęście udał się operacja była cięzka z tego co mówił lekarz ale usuneli tego gnoja i przy okazji okolice czyli macice i węzły chłonne jeszcze sie z nią nie widzieliśmy bo spała jutro z rana jedziemy i na pewno już coś tam będzie można z nią porozmawiać, jestem szczęsliwa że się udało pozdrawiam ..PS tak częste picie powoduje że mocz jest jasny i rzadki powinno się pić jak najwiecej tak mówił każdy lekarz mojej mamie

  • hanna.57 napisał 20 mies. temu

    Gosiu!bardzo się cieszę, z tego powodu,czyż nie mówiłam,że będzie OK.,nie potrzebnie się na zapas martwiłaś.Kochana proszę ucałuj swoją mamę od nas,za to że była tak dzielna.:-}

  • ania2 napisał 20 mies. temu

    Gośka świetnie ,ze mama już po operacji napisz jak się czuje:)Hanna jaki błąd popełniłaś,zlekceważyłaś krwiomocz?Pozdrawiam Was.Gloria poszłaś do lekarza?

  • dosia napisał 20 mies. temu

    jestem w kropce, tata znosi chemię jako tako (po jednej większej dawce tracił czucie w nogach i był strasznie osłabiony ) po mniejszych dawkach jest ok, wyniki krwi ma świetne, anemia się nie wdała i decyzją onkologa ma mieć kolejne 2 dawki po 3 wlewy ...
    a ja się boję ,że to źle ,że nie wycinają dziada :(
    sama nie wiem czy coś kombinować, konsultować?
    wiemy z TK ,że płuca i kości czyste mimo tak ogromnej złośliwości...

    czy ktoś zna podobny przypadek? jest sens ciągnąć chemię i osłabiać organizm ??!!

    cieszę się,że tak dużo pozytywnych wiadomości ostatnio !!!! trzymam kciuki za wszystkich !!

  • ona25 napisał 20 mies. temu

    dosia

    moja ciocia miala ogromnego guza piersi (rak) i lekarze tez leczyli ja chemia - wszyscy bylisly w szoku jak okazalo sie ze nie bedzie miala operacji - po chemi okazalo sie ze guza nie ma - ciocia nie miala amputowanych piersi mimo ze guz byl duzy - teraz wszystkie wyniki ma super - widocznie tak mialo byc - lekarze wiedza co robia - i tak jak u Twojego Taty ciocia miala sporo wlewow

  • hanna.57 napisał 20 mies. temu

    Witam Kochani!
    Gośiu odezwij się,co z mamą.
    ania2 tak Aniu,myślałam że to sprawy typowo kobiece,{i to był mój błąd to był koniec listopada},kiedy zaczęło boleć w okolicach pachwin nadal myślałam o sprawach kobiecych.Oczywiście udałam się {dopiero z początkiem stycznia} do lekarz,a jakże tylko nie do tego co powinnam,narastający ból wystraszył mnie,zatem poszłam do ginekologa,lekarz zbadał,zrobił wymaz cytologiczny,USG dopochwowo,za dwa tygodnie po wynik,{wynik był OK.}mówiłam o tych bólach,zapisał jakieś leki na cały miesiąc, po miesiącu do kontroli,jednak ból nadal się nasilał.Po miesiącu ponowna wizyta,ponowne badanie USG,{w między czasie udałam się na wizytę do lekarza rodzinnego,ten z kolei wysłał mnie na badanie moczu,wynik [ ICD:A13 -250]}pomimo takich wyników moczu lekarz twierdził,że nie ma nic niepokojącego,mogę jedynie udać się do urologa.Następnego dnia wizyta u lekarza rodzinnego,ten z kolei czytając wynik osłupiał,natychmiast skierowanie do urologa,PILNE,pomimo takiego skierowania termin do urologa odległy{koniec maja}a jest początek marca,na pytanie a prywatnie usłyszałam odpowiedź DZIŚ i tak zaczęło się odpowiednie leczenie,tj:pierwszy zabieg TURT-wynik pT1/g3,oczywiście w między czasie po histori jaką opisałam wcześniej,mój lekarz polecił innego urologa,tu ponowny zabieg z tymże w innym szpitalu,powtórka z rozrywki,po dwóch tygodniach termin na operację.
    Proszę wszystkich NIE WOLNO LEKCEWAŻYĆ KRWIOMOCZU!!!
    Pozdrawiam,miłego dzionka:-}

  • hanna.57 napisał 20 mies. temu

    dosia!
    Kochana w moim przypadku nie było mowy o chemi przed operacją.Już po pierwszym zabiegu,lekarz kierował mnie na radykalną operację,drugi zabieg to potwierdził.Powiem tak każdy z nas to indywidualny przypadek,u jednego stosują chemię,a u drugiego nie,musisz być dobrej myśli,można się skonsultować,ą raczej powinno.Ja miałam dwa takie zabiegi i każdy w innym szpitalu,robione przez dwóch innych doktorów ,wyniki też też w dwóch innych miejscach,jestem za tym aby konsultować.Trzymam kciuki,pozdrawiam:-}

  • dona1955 napisał 20 mies. temu

    witajcie wszyscy, hanna jest tak jak pisałaś, że małymi kroczkami idzie się do zdrowia, jadłowstręt mi minął,wahania temperatury też się stabilizują i nie jestem już tak bardzo słaba,chodzę po domu i po podwórku, troszkę już pomagam córce w domu ,tak że idzie ku dobremu.
    też jestem za tym by konsultować się z lekarzami ale wam powiem że oni wiedzą co robią, ja walkę z rakiem zaczęłam w 2009r pierwszą operacją usunięcia nerki z moczowodem aż do pęcherza, później było 7 tur, 12 wlewek bcg a cystoskopia co 3 miesiące i co pół roku tk i prześwietlenie płuc, ale już na początku leczenia lekarz urolog powiedział mi że pęcherz i tak trzeba będzie usunąć ,jedynie odwleczemy to w czasie na ok 3 lata i tak się stało,po 3 latach zaczął wnikać w mięśniówkę i trzeba było operować,leczyłam się na urologii ale przed operacją urolog wysłał mnie na konsultację na onkologię gdzie potwierdzili djagnozę i jestem już po operacji i zostałam już na onkologii

  • dona1955 napisał 20 mies. temu

    od czasu kiedy mi się to przytkało piję dużo wody i jest dobrze, nigdy nie lubiałam dużo pić ale muszę i się zmuszam ,może się przyzwyczaję,
    hanna jak długo czekałaś na wynik , bo ja jeszcze nie mam ,dzwoniłam w poniedziałek to kazali mi dzwonić pod koniec tygodnia ,że może już będą a 04.08 będzie już miesiąc po operacji, boję się czemu tak długo
    gosia napisz co z mamą i jeśli mogę coś doradzić to wspieraj ją psychicznie bo to bardzo ważne

  • Profil usunięto napisał 20 mies. temu

    Dzisiaj mama dostała zaświadczenie od endokrynologa że można przeprowadzić operację bo sprawa tarczycy się unormowała teraz tylko musimy się umówić w szpitalu na termin przyjęcia. Oby szybko poszło bo mama jest strasznie osłabiona nic nie może jeść i ogólnie bardzo źle się czuje prawie codziennnie ma temperaturę i do tego ciągle ten krwiomocz . Czy ktos tak miał bo nie wiem co robić, mama nie jest w stanie przejść paru kroków taka jest słaba boję się że będzie trzeba czekać na miejsce w szpitalu:((

  • Profil usunięto napisał 20 mies. temu

    dosia- a co powiedział Wam lekarz od chemioterapii??? My mieliśmy spotkanie i nam wyjaśnił, że w związku z tym, że mąż jest dość młody i zdrowy, nie chorował do tej pory na żadne poważne choroby, to lekarze zalecają chemię ze względu na wysoką złośliwość.Po wycięciu samego guza-odrósł natychamiast. Nie miał przerzutów , ale lekarz radził, żeby wykorzystac chociaż te kilka % , któe zwiększa szanse na to, że ewentualne komórki rakowe, niewykrywalne przez tomograf, zostaną zniszczone. Miał 3 razy po 3 wlewy. Był wykonczony, ale teraz , pół roku po zakończeniu chemii wraca do powoli do zdrowia. Lekarka powiedziała, że jeśli podano by chemię po operacji to byłoby to bardziej obciążające dla organizmu, który bedzie osłabiony operacją, więc na pewno chemia byłaby podana ( o ile podaliby wogóle) po kilku mies.Mąż zadecydował, że podda się chemii. Zawsze to jakaś nadzieja, że nie będzie przerzutów....., bo chemia nie działa na raka pęcherza-tzn. nie można leczyć go chemią, jest odporny.
    W piątek wizyta u lekarza, po wszystkich badaniach. Żyjemy normalnie z dnia na dzień-byle do piątku.

  • dosia napisał 20 mies. temu

    ona 25 super ,że cioci tak się udało pokonać paskudztwo , u nas szans na zanik nie ma bo guz jest też na zewnątrz pęcherza ale może faktycznie chemia zatrzyma ewentualne przerzuty

    hanna 57 no i to mnie zastanawia na jakiej podstawie lekarz twierdzi,że chemia nie tylko radykalne cięcie
    super ,że dochodzisz do siebie , życzę zdrówka !!!!

    aga dobrze że mama już ma zgodę, daj znać co tam w szpitalu się udało załatwić, trzymam kcuki !!!!

    drodka ciężko mi powiedzieć co dokładnie powiedział onkolog ponieważ mój tata uparcie nie pozwala wejśc z nim do gabinetu :( i wiemy tyle co nam sam przekaże
    z tego co mówił to z racji świetnych wyników krwi , i ogólnie dobrego stanu zdrowia ,lekarz zalecił dalszą chemię, od początku ta lekarka mówi ,że życie bez pęcherza jest bardzo ciężkie i ciągnie chemię
    mówiła ojcu,że rzadko kto dostaje 3 dawkę w 1 serii bo już anemia i pogorszenie stanu zdrowia a tata daje radę

    z tą informacją o odporności raka pęcherza na chemię mnie zabiłaś, miałam nadzieję,że to działa też na komórki rakowe ulokowane w pęcherzu...

    z konsultacją może być cięzko bo tylko w innym mieście jest oddział onkologii a terminy straszne, tutaj jakoś jest wyjątkowo traktowany i ma wszystko na cito -z racji tego,że do onkologa kierował go zastępca ordynatora -to są 2 szpitale obok siebie więc kadra się zna


    dziekuję Wam bardzo za wszystkie odpowiedzi, zawsze coś rozjaśnią takiemu laikowi jak ja

  • hanna.57 napisał 20 mies. temu

    Witajcie Kochani!
    dona1955 kochana nie przesadzaj z pracą,jeszcze nie teraz,jest za wcześnie,jeszcze się napracujesz,wyniki miałam po 12-stu dniach.

    aga31 świetna wiadomość,jest zgoda super.Proszę Cię przekonaj mamę do jedzenia,musi mieć siłę przed operacją,krwiomoczem nie przejmuj się .

    Drodka i tak trzymać-ŻYĆ NORMALNIE,a po piątku będzie tak samo.

    dosia dziękuj, otóż ten potwór był inwazyjny,nie było sensu leczenia chemią,takie leczenie odwlekłoby tylko w czasie,tak czy inaczej operacja musiałaby być przeprowadzona.

    Pozdrawiam,zdrowiejcie Kochani,miłego dnia:-}


  • Profil usunięto napisał 20 mies. temu

    Dosia- ja nie odpuszczam i zawsze towarzyszę męzowi u lekarza, nawet ogólnego, gdyż w razie czego to ja muszę dalej działać, więc trzeba wiedzieć co lekarze mówią, radzą itd. Też się opierał, ale ja twarda jestem. Dzisiaj też byłam po swoje leki u lekarza, ale powiedziałąm też , że On bardzo cierpi, od razu dał nam kartkę na jutrzejszą wizytę w szpitalu-o jakie badanie ma poprosć lekarza prowadzącego, żeby ominąć czekanie w kolejce.

    Jak mężowi wycieli samego guza pierwszy raz to wtedy szybko chemia przez 3 mies. i po miesiącu operacja. Mieli nadzieję, że nie odrośnie (po chemii był tomogra), ale niestety, zagnieździł się spowrotem, więc musieli ciąć cały pęcherz.

    Hanna- wiem, że nie mamy wpływu na wynik, niestety, jednak jak sobie pomyślę, że znowu mielibyśmy całą tę walkę toczyć tutaj we dwoje to ja już chyba nie mam siły. Bardzo się boję, że nie dam rady. I tak wszystko na mojej głowie, więc myślę, że może się uda. Nikomu tak naprawdę nie mówimy ile to trzeba przejść, nie chcemy martwić nikogo.

    Mąż sobie znalazł rozrywke- Poker, kiedyś grywał w internecie, teraz zaczął grywać w klubie. Matko, jeszcze mi się hazardzista zrobi :)). Jednak sama mu radzę, żeby poszedł, wtedy tyle nie myśli.
    Dobrej nocki

  • gloria napisał 20 mies. temu

    Dzięki wam za wsparcie. Sprawa dotyczy mojego taty dostaliśmy sie na USG i wyszlo że sa w pęcherzu moczowym brodawczaki i to one podobnno powodują te krwawienia. Tata ma 72 lata itroche sie tym przestraszył i nie bardzo wiadomo co dalej z tym robić.

  • Profil usunięto napisał 20 mies. temu

    Gloria- na pewno ktoś tutaj CI odpowie, mój mąż miał raka, a nie brodawczaki.

    Wyniki męża złe, w poniedziałek konsylium i zadecydują co dalej-tzn.jakie badania trzeba wykonać. Ma płyn w miednicy, a nie powinien tam być. Nic nie mówili, póki nie zadecydują o dalszym leczeniu. W przyszłym tyg. dowie się kiedy będą badania. Na razie musimy czekać. A miałam nadzieję....

  • ania2 napisał 20 mies. temu

    Drodka trzeba dalej walczyć ,takie jest to brzydactwo:(Trzymam mocno kciuki! Gloria-brodawczaki to niestety rak pęcherza:(Zgadza się,że powodują krwawienia i przez to właśnie najczęściej dowiadujemy się ,że coś tam rośnie:(Tata powinien jak najszybciej udać się do specjalisty-nie lekceważ tego!Pozdrawiam Wszystkich:)

  • hanna.57 napisał 20 mies. temu

    Witajcie Kochani!

    Drodka! Kochana nie wolno się poddawać,DACIE RADĘ!!!Ja na Twoim miejscu powiedziałabym jaka to trudna walka,wtedy nie będziecie sami.Proszę nie traćcie nadziei "ta umiera ostatnia",zawsze są szanse.Trzymam kciuki :-}

    gloria! Ania2 ma rację,to naprawdę jest rak,jednak wiedz,że to nie jest wyrok,dlatego czym prędzej zawieź tatę do specjalisty.

    Pozdrawiam,zdrowiejcie kochani:-}

  • Profil usunięto napisał 20 mies. temu

    Kochane ale ja wyczytałam właśnie że brodawczaki są łagodne w 70% tylko że lubią odrastać

  • goska8318 napisał 20 mies. temu

    Witam brodawczaki miała jedna pani która leżała z moja mama w pokoju wycinali jej ciągle a raczej wypalali bo odrstały aż w końcu tak zniszczyli pęcherz że musieli go usunąć. Mama ok już wstaje po operacji ma dwa worki bo dużo musieli wyciąć i nie dało by rady zrobić na jedna stronę bo mama jest też troche przy kości, ogólnie czuje sie bardzo dobrze psychicznie również cieszy się że ma to świństwo już usunięte ale coś tam zostawili przy węzłach chłonnych bo nie mogli dojść ale nie wiadomo czy rak już tam siedział przyjdą wyniki to zobaczymy co dalej , teraz myśli o workach itp dziewczyny czy te worki są refundowane ? napiszcie ile was to kosztuje pozdrawiam buźka

  • goska8318 napisał 20 mies. temu

    Drodka czyli chemia nic nie daje w przypadku pęcherza ale radioterapia tak ? ciekawe co dalej będzie z mamą co będą stosować bo podejrzewam że na wycięciu się nie skończy lekarz sam mówił że to była ciężka operacja i zaawansowane mocno było no ale wycieli udało się ale pewnie coś jeszcze zastosują

  • hanna.57 napisał 20 mies. temu

    bogda no właśnie odrastają potwory,jak się czujesz?Pozdrawiam:-}

    goska8318 to wspaniała wiadomość że twoja mama czuje się dobrze,worki urostomijne są refundowane 480 zł.na miesiąc,zatem nic nie płacisz,w przypadku Twojej mamy będzie to 480zł X dwa czyli 960 zł na miesiąc.Pozdrawiam:-}

  • ania2 napisał 20 mies. temu

    Miło się czyta Gośka,że u mamy coraz lepiej-zobacz jak Hanna wraca do zdrowia:)Teraz już z dnia na dzień na pewno będzie czuła się lepiej:)Gdyby brodawczaki były łagodne to nie powinny odrastać-są one najłagodniejszą formą raka:(Pozdrawiam Was:)))

  • Profil usunięto napisał 20 mies. temu

    Aniu-wiem, że będziemy walczyć, ale to każdy żyje nadzieją, że po operacji już tylko bedzie dobrze...

    Hanna - rodzina wie, najbliżsi , ale nikt nie może tutaj do nas przyjechać, niestety. Każdy ma swoje życie, rodziny, małe dzieci, więc musimy radzić sobie sami. A to właśnie najtrudniej, bo nawet nie ma komu przekazać swoich obaw i tak duszą się w środku i tylko można liczyć na cud.

    Gośka- chemia nie działa na pęcherz, ale radioterapia tak, są też inne metody, ale nie zagłębialiśmy się w nie-tylko lekarze wspominali, że mogą męża wysłać na leczenie za granicę, jeśli tylko uważa, że tego potrtzebuje. Jednak on postanowił radykalnie pozbyć się raka, a nie próbować. Ta świadomość źle na niego działała, no i nie ma 100% gwarancji, że będzie to na pewno skuteczne leczenie. Jedno było pewne-po wycięciu pęcherza-nie ma tego raka.

    Dziewczyny, macie problemy ze skórą wokół stomii? Czy po prysznicu suszycie worki. Mąż ciągle ma stan zapalny skóry, swędzi. Mówią, że to odparzenia.

  • dona1955 napisał 20 mies. temu

    goska mama przy wyjściu ze szpitala dostanie taki wniosek o worki, z tym trzeba iść do NFZ gzie dadzą drugą część wniosku i podbiją na rok i z tymi dwoma kartkami idzie się do sklepu gdzie są te worki i tam wydają ,mama dostanie na miesiąc 960zł limitu i za tą kwotę ma dostać worki i jakieś kremy czy płyny do pielęgnacji, radziłabym kupić w tym sklepie szare mydełko ze srebrem i tym myć skórę wokół stomii

    drodka z tego co wiem to nie każde worki nadają się do każdej skóry ,trzeba wybrać taki przy którym nie będzie swędziało bo broń boże odparzenia, ja mam worki z firmy Dansac, są tez z firmy Conva tec, czy Coloplast ,ja do prysznica ściągam worek(kupuję dwuczęściowe) a jak nie to go trochę osuszam, bo on się nie namoczy , jeśli męża swędzi to spróbujcie zmienić worki i myjcie to miejsce szarym mydełkiem ze srebrem

    życzę wszystkim powodzenia i cierpliwości a wszystko będzie dobrze

  • Profil usunięto napisał 20 mies. temu

    Witam wszystkich cieplutko. Haniu ja czuję się podle, bo czekam już ponad miesiąc na ten zabieg, ale mój doktor który ma mi to robić pojechał odpoczywać no i niech odpoczywa. W ubiegłym tygodniu poszłam do ginekologa w C.O. chciałam wykluczyć sprawę ginekologiczną- kurde zawsze byłam nadgorliwa. Za bardzo nie mógł mnie zbadać bo ten bandyta jest tak duży i bolesny zlecił mi zrobić markery Ca 125 i dwa tam jakieś na jelita. No i ten Ca125 mam podwyższony pozostałe ok. No i teraz nie wiem czy to wznowa po 19 latach czy coś nowego. Weszłam do sąsiadek "rak jajnika" i stwierdziły że CA może też być podwyższone bo mam cały czas stan zapalny mojego pęcherza, dopiero się trochę uspokoiłam, ale w piątek dzwonił do mnie doktor i zalecił mi zrobić prywatnie bo na onkologii tego nie robią marker HE4 także w poniedziałek mam już zajęcie. Hanna ale już jest postęp nie chodzę i nie płaczę i dziękuję Ci bardzo. Pozdrawiam i ściskam Was wszystkie

  • Profil usunięto napisał 20 mies. temu

    Drodka a skąd wiesz że chemia nie działa na pęcherz? czy jesteś tego pewna? Nie denerwuj się ja nie podważam Twoich słów ja się nigdy nie spotkałam z takim twierdzeniem, bo poprostu jestem laikiem

  • Profil usunięto napisał 20 mies. temu

    Bogda- nam lekarze powiedzieli, że chemia, którą miał mąż nie działa na raka pęcherza,żebyśmy nie oczekiwali, że się zmniejszy lub zniknie itp. i ja osobiście nie słyszałam, żeby leczono nią pęcherz. Na 100 % powiedzieli nam, że chemia jest po to, żeby zabić ewentualne ogniska rakowe w organizmie, niewidoczne na Tomokomputerze.
    No i lekarze robili mu tomograf po zakonczeniu każdej serii, żeby zobaczyć czy przypadkiem się coś nie zmienia, bardziej mówili, że czy nie rośnie/nie zwiększa się w szybszym tempie.Wiem, że są jakieś inne sposoby -coś jak naświetlania itp.

  • gloria napisał 20 mies. temu

    Dzieki dziewczyny - własnie umówiłam tatę do urologa oczywiście prywatnie podobnie jak USG boinaczej to pare miesięcy czekania. Dam znać jutro mamy wizytę!

  • Profil usunięto napisał 20 mies. temu

    Witam
    Mama ma dzisiaj zabieg tzn chcą pobrać głęboki wycinek, myślałam że tym razem już wytną to cholerstwo.
    Dziwne to jest że znowu pobierają wycinek , mimo tego ze tk było robione to dalej lekarze nie wiedzą jak ten guz głęboko siedzi?pocieszające tylko jest to że mama troszkę lepiej się czuje i je w końcu normalnie:)

    Czy znowu po pobraniu wycinka będziemy musieli czekać dwa tygodnie na jakieś wyniki? Nic z tego nie rozumię

  • Profil usunięto napisał 20 mies. temu

    Drodka dziękuję Ci kochana jestem usatysfakcjonowana tą odpowiedzią Pozdrawiam serdecznie Ciebie i męża

  • hanna.57 napisał 20 mies. temu

    Witajcie kochani!

    bogda! Kochana teraz jest taki sezon-urlopy-,w tym przypadku musisz uzbroić się w cierpliwość"jak długo czekasz na zabieg?"Martwi mnie to że Ty czujesz się podle,cierpliwości kochana,a złe samopoczucie wyrzuć do kosza,więcej optymizmu.Słoneczko uśmiechaj się,z uśmiechem jest lżej,wiem co piszę.Zrobiłaś postępy,i to mnie cieszy ogromnie,nareszcie nie RYCZYSZ,trzymaj tak dalej,a wszystko nabierze jasnych barw,świat będzie piękniejszy.Co do markerów nic na ten temat nie wiem,koniecznie muszę zagłębić się w tym temacie,obiecuję.Zatem głowa i uszy do góry,i nie ma zmiłuj się,bez względu na wszystko,musisz walczyć nie masz innej drogi,DASZ RADĘ,WIERZĘ W CIEBIE,JESTEŚ SILNA.

  • Profil usunięto napisał 20 mies. temu

    Mama już po zabiegu tzn pobierali po raz drugi głęboki wycinek do badania i znowu trzeba czekać dwa tygodnie na wyniki, tylko po co drugi raz robią to samo badanie skoro z wyników już wiedzą że to rak. Po ytm jak mama odebrała wynik po pierwszym wycinku i była na wizycie u urologa to on stwierdził że to rak że trzeba zrobić tk i zgłosic się do szpitala na wycięcie guza tak się wyraził a teraz się okazuje że oni znowu robili to samo co dwa miesiące temu nic z tego nie wiem? Czy każdy ma robione dwa wycinki zanim sie zdecydują co z tym pęcherzem dalej robić?

  • ania2 napisał 20 mies. temu

    Aga31 a jaki był pierwszy wynik?-być może przy pierwszym wycinku nie uchwycili warstwy mięśniowej dlatego należy powtórzyć badanie.Gloria napisz jak wyszły badania.Pozdrawiam Was:)

  • goska8318 napisał 20 mies. temu

    Aga31 moja mama tez miała robione wycinki chyba z 3 razy i wiedzieli niby że to rakowe ale zwlekali tomografu nie chcieli zrobić i na końcu i tak usuneli pęcherz tylko że gdyby zrobili to pół roku temu jak to wszystko sie okazało to miała by jeden worek a tak ma dwa bo za szybko sie to wszystko rozwinęło i tak cud że udało sie go usunąć i nie przyrósł gdzies do tkanki, nie chce Cię straszyc bo każdy przypadek jest inny ale teraz ja bym nie zwlekała i udała si albo do kogos innego na konsultacje albo naciskała na nich, lekarze z którymi sie potem konsultowaliśmy powiedzieli że to ostatni dzwonek że to powinno być juz dawno wyciete, masakra z tymi lekarzami. Ogólnie dziewczyny dziekuję Wam za miłe słowa i że sie tu wypowiadacie wiele ciekawych rzeczy można sie dowiedzieć na przypadkach innych żałuje że nie weszłam na to forum o wiele wczesniej :-) A jesli chodzi o metody leczenia raka no to chemia ale nie wiadomo jak to w koncu jest w przypadku pęcherza no i radioterapia jest własnie tym naświetlaniem . Ogólnie moja mama w piątek wychodzi ze szpitala wyniki będą pewnie póżniej jestem ciekawa co to będzie dalej.

  • goska8318 napisał 20 mies. temu

    Aga31 jesteszcze raz do Ciebie moja mama w tym pierwszym wycinku miała stwierdzone że to gruczolakorak ale pewności nie mieli sami nie wiedzieli co to jest wycieli go miał 3cm i za krótki okres wyrósł spowrotem potem brali wycinki i nie wiedzieli jak mocno nacieka w głąb no i tomograf im dopiero to pokazał , wiec może nalegaj na tomograf bo te wycinki to szkoda czasu

  • gloria napisał 20 mies. temu

    No i niestety wygląda na to że tata bedzie musial miec usuniety pęcherz. Strasznie się facet załamał a ostateczna decyzja będzie po wszystkich badaniach już w szpitalu.

  • Profil usunięto napisał 20 mies. temu

    Haniu dziękuję Ci to wszystko dzięki Tobie, wiesz taka jestem że muszę z każdej strony dostać po tyłku wtedy się zacietrzewiam i mówię będzie dobrze bo do diabła inaczej być nie może. Jestem z chorobą zawsze SAMA gdy powiedziałam mojemu mężowi że mam złe markery a On już wie co to znaczy - to się na mnie obraził 2 dni się nie odzywał do mnie bo ja znowu narażam go na stres moim RAKIEM.

  • Profil usunięto napisał 20 mies. temu

    Bogda - wpółczuję, wiem jak to ciężko być samemu we wszystkim. Ja tak naprawdę nikomu się nie żalę, robimy dobrą minę do złej gry, a tak naprawdę ledwo sobie radzimy. Jednak, wyjścia nie ma i nawet jak się człowiek pożali i mu lżej to i tak pozostaje ze swoimi myślami sam.... Jednak tutaj można spróbować sobie ulżyć :) i ponarzekać do woli, a reszta będzie Cię wspierać - po to jest forum! Rodzina wie, że mąż ma raka, ale nawet pojęcia nie mają ile z tym zachodu. Widzieli go przed chemią, a potem 3 mies. po operacji-więc i tu i tu w dobrym stanie- i czegóż ja mogę chcieć... nieraz nie miałam jak pojechać i odwiedzićgo w szpitalu i leżał sam kilka dni i tylko kontakt telefoniczny. Nie poddawaj się. My też zaczynamy kolejną walkę. Póki co nikt nie wie co dalej-wszystkie badania od początku. Teraz leży i dosłownie skręca się z bólu, śpi w drugim pokoju,zeby dziecka nie budzić w sypialni, ale i tak słyszę jak stęka. I pomóc nie mogę w żaden sposób. A już miało być tak pięknie. Zobaczymy co przygotująlekarze na piątek po konsylium. Będę się starała jechać z nim, może mi się uda. Wtedy będę spokojniejsza gdy będę osobiście w tym uczestniczyć.Jeszcze 2 dni.

    Gloria - no nie może się tata załamywać, chyba trzeba przedyskutować to z lekarzem, może mu wyjaśni co i jak, że z wyciętym pęcherzem żyje się dalej - najważniejsze, żeby pozbyć się paskudztwa jak najszybciej.
    Dobrej nocki Kochane :)

  • hanna.57 napisał 20 mies. temu

    Witajcie Kochani!

    aga31 ja też miałam dwa zabiegi,myślę że tym nie powinnaś się zamartwiać,taka jest procedura,u mnie po pierwszym zabiegu było wiadoma że to potwór naciekający,{ na drugi zabieg kierował inny doktor}i po drugim zabiegu było już wiadomo pęcherz musi myć usunięty,po dwóch tygodniach była operacja.TK miałam robione miesiąc po operacji.
    Trzymam bardzo mocno kciuki za powodzenie w dalszym leczeniu,DACIE RADĘ!!!:-}

  • hanna.57 napisał 20 mies. temu

    goska8318 nareszcie będziesz miała mamę w domku,dwa worki hm,hm,co to za różnica,WAŻNE ŻE MAMA ŻYJE I MA SIĘ DOBRZE,a z resztą to sobie poradzicie, teraz to już z górki.Tak to prawda to najlepsze forum, Ucałuj mamę.

    gloria to nie koniec świata,czym prędzej będzie przeprowadzona operacja tym lepiej dla Twojego taty.Kochana człowiek jest tak skonstruowany,że jak nie wie co go czeka-wtedy boi się,i to jest normalne,zatem masz nie lada zadanie- przekonać tatę do pozytywnego nastawienia do operacji,daj mu poczytać wpisy na tym forum,a na pewno to wzmocni tatę.Będę nieco szorstka;co lepiej stracić?PĘCHERZ czy ŻYCIE????? Zadaj to pytanie tacie.Przepraszam za te słowa,ale taka jest prawda.Myślisz,że ja się nie bałam?????bałam się,podejrzewam że tak samo jak Twój tato,powiem tak nie on pierwszy,nie ostatni co się boi.Walczcie DACIE RADĘ,wspólnymi siłami pokonacie potwora,wierzę w Was,trzymam kciuki:-}

  • dona1955 napisał 20 mies. temu

    witam wszystkich i chcę się podzielić dobrą wiadomością, byłam wreszcie po wyniki histopatologiczne i lekarz powiedział, że nie będzie żadnej chemii ani naświetlań bo ten dziad był tylko w pęcherzu a węzły i reszta wycięta jest czysta, cieszę się niesamowicie ,
    hanna pytałam o tk bo wiem że ty miałaś ale lekarz powiedział, że po 3 miesiącach będzie usg a po6 miesiącach od operacji dopiero tk, nie wiem czemu tak długo
    bogda dasz sobie radę a mąż się opamięta tylko daj mu trochę czasu aż to do niego dotrze, mój mąż wie tylko że byłam na jakiejś operacji i nic poza tym a pomaga mi tylko moja córka i gdyby nie ona to było by ze mną żle bo na początku z tymi workami to jest problem no i pomoc w domu musi być

  • hanna.57 napisał 20 mies. temu

    bogda chciałabym z Tobą porozmawiać po za forum,napisz do mnie na e-mail:hanna.57wp.pl
    To nie do pojęcia,co piszesz,nie pojmuję jak można być takim egoistą.
    Na pocieszenie powiem Tobie zawsze możesz liczyć tu na nas,teraz wypowiadam się w imieniu Wszystkich,mam nadzieję,że się ze mną zgadzacie.Kochana nie wolno się Tobie poddawać,bez wsparcia ze strony męża też ŚWIETNIE DASZ SOBIE RADĘ,WIERZĘ W CIEBIE. Powtarzaj sobie dam radę to działa,zaufaj mi.Całuski,miłego dnia:-}

  • hanna.57 napisał 20 mies. temu

    Drodka kochana co się stało?Z tego co piszesz,to przypuszczam,że Twój mąż miał operację gdzieś około Świąt Wielkanocnych tego roku,po 3-miesiącach chemia,a teraz coś go boli.Czy dobrze to pojmuję?Napisz proszę co po konsylium.Dacie radę,mąż jest młodym człowiekiem,podołacie:-}

  • hanna.57 napisał 20 mies. temu

    dona1955 JAKA DOBRA NOWINA,cieszę się razem z Tobą.
    U mnie było nieco inaczej:,bo moje wyniki histopatologiczne były nie za dobre,gdyż na 7 węzłów ,4 były z przerzutami,po wizycie u onkologa skierowanie na TK,natomiast wynik TK dobry.Mam już następny termin na TK na 13 listopada,myślę że i ten będzie dobry.W najbliższy wtorek idę do urologa na kolejną wizytę.Jak sobie radzisz z workami,zmieniasz je sama,jakich worków używasz?Pozdrawiam dużo zdrowia życzę wszystkim:-}

  • gloria napisał 20 mies. temu

    Jestem kompletnie załamana . Tata powiedział, że nie będzie się leczył, że to nie ma sensu, że co ma być to będzie, a on nie będzie się sam okalaczał. CO ROBIĆ?

Musisz być zalogowany aby dodawać wypowiedzi. Zaloguj się teraz lub załóż konto.