-
barbara kategoria: nowotwór piersi 21 mies. temu
Rak piersi

Jestem po mastektomii dwa lata i nie mogę jeszcze dojść do równowagi ,nie mam żadnego wsparcia borykam się z nim sama ,czasami mam wszystkiego dosyć.Proszę o jakieś rady bo nie mam nawet z kim o tym porozmawiać .
-
kasiakotek # 21 mies. temu
Ja też jestem po mastektomii zachorowałam w 2007 roku mając 27 lat. Nie należy się tak łatwo poddawać.Dzięki takiej akcji jak ta możemy się wymieniać swoimi doświadczeniami oraz wzajemnie pomagać .Pozdrawiam i głowa do góry.W razie co służę pomocą.
-
-
-
ewam # 21 mies. temu
rada! wyjdź z domu popatrz: drzewa się zazieleniły, kwiatki zakwitły, uśmiechnij się do ludzi i powiedz - życie jest piękne. A on niech spada.
Najlepsze lekarstwo na raka to DOBRE SAMOPOCZUCIE.
Pesymizm, załamanie to jego pożywka - nie masz zamiaru go chyba dokarmiać. Uśmiechaj się - zrób wszystko by umarł śmiercią głodową!!!!!!!!!! -
-
-
a.bil # 21 mies. temu
Witam kobietki
W 2002r. dostałam diagnozę że mam raka piersi. Moja córka miała wtedy 2 lata.
Trafiłam na cudownych ludzi w Klinice Onkologii na Ursynowie.
W wielkim tygodniu przed wielkanocą miała operacje usunięcia piersi i węzłów
W wielki czwartek byłam już w domu
Nie dopuszczałam do siebie myśli że to co się ze mną dzieje może mieć marny koniec
Wyszłam z tego niestety mój partner nie dał rady
Rozstaliśmy się. To była masakra !!!!
Po dwóch latach zrobiłam sobie rekonstrukcje i wyszłam do ludzi
Znalazłam cudownego faceta i mimo różnych opinii lekarskich marzę o dziecku
Dostałam drugą szansę i na pewno dobrze ją wykorzystam
Z tego morał taki:
Bądź w kontakcie z własnym ciałem i nie bój się lekarzy a wszystko będzie OK -
amazonka1960 # 21 mies. temu
Basiu gdzie mieszkasz?
Napewno w twojej okolicy działają amazonki .
Tam napewno znajdziesz wsparcie . -
-
-
emilka # 21 mies. temu
Do Basi ),Basiu trzeba walczyć ja mam 59 i myślę że jeszcze wiele mam do zrobienia moge więcej dla siebie zrobić ,bo przez całe życie byli inni ważni a ja schodziłam na dalszy plan,choroba otworzyła mi oczy ,każdy dzień traktuję jak święto,nie wolno sie załamywać wychodzić jak najwięcej do ludzi na spacery ,podziwiać i cieszyć się każdym dniem ,życzę cierpliwości ,powodzenia:))
-
ewam # 21 mies. temu
przepraszam że się nie odezwałam ale miałam małą robótkę,
mam 48 lat bo 49 skończę dopiero w grudniu hi hi hi
a więc "myszki" jestem w waszym wieku, mam cudowną córkę 21 lat
Barbara; trudna sytuacja domowa - nie powiem Ci o mojej ;) bo Cię załamię
Emilka: przerzuty do kości - objawy- ból br brr brrr kochana, ból , badania scyntografia kości co pół roku.
Lira: nie jestem wielka, jestem NORMALNA ale dzięki
Baby spójrzcie na to tak:
kto z innych ludzi ma drugie, trzecie włosy - tak jak My
kto z innych chodził pomalowany pisakami na całym ciele?
komu schodziły paznokcie u nóg ?
kto może pozwolić sobie na nietrafione zakupy w dniu badań kontrolnych ?
kto może zwalić różne roboty domowe na innych domowników ?
kto może poleniuchować sobie bez konkretnego powodu ?
kto z innych ludzi może powiedzieć "jest nas dwóch" ?
kto z innych jest tak często badany od stóp do głów przez lekarzy ?
My kochane -
ewam # 21 mies. temu
a serio (wierszyk z mojego NK)
Choć mam pod górkę
niestety tak bywa,
choć życia czasami
mam ogólnie dość,
to jednak potrafię
być szczęśliwa, na przekór,
wszystkiemu na złość.
Potrafię cieszyć się drobnymi
rzeczami, potrafię
często uśmiechać się,
choć czasem oczy
pokryją się łzami,
ja ZDROWIE odnajdę
i Uśmiech też:)))
*******o WAS dla WAS******* zawsze Ja
Ewa
mój nr GG 5842725 -
ewam # 21 mies. temu
****
To, że czasami płaczę nie znaczy,
że jestem słaba...
To, że nie zawsze sie uśmiecham nie znaczy,
że nie jestem szczęśliwa...
To, że często marzę nie znaczy,
że nie patrzę realnie...
To, że kocham za mocno nie znaczy,
że można mnie ranić...
To, że nienawidzę nie znaczy,
że jestem zepsuta...
To, że czasami milczę nie znaczy,
że nie mam co powiedzieć..
To, że czasami nie wiem co robić nie oznacza jeszcze,
że nie wiem jak żyć...
(nie wiem kogo to wiersze ale pasują do mnie ) -
ewam # 21 mies. temu
cytat:mam 55 lat i nie wiem czy warto walczyć.
Dziewczyno czy ty słyszysz co mówisz??????
55 lat to druga młodość, dzieci odchowane, jakaś tam stabilizacja TERAZ to czas dla Ciebie
czas na prawdziwe życie !!!!!!!!!!!!!!
Ludzie powiedzcie jej coś bo nie wytrzymam
Mnie to administrator zaraz zablokuje -
-
barbara # 21 mies. temu
Cierpienie - coz mozna z nim uczynic?
Nigdy nie traktuj jak wroga i nie walcz z nim...
Pochyl przed nim delikatnie glowe.
Przyzwyczaj sie do niego, przyjmij z pokora, zaprzyjaznij sie z nim.
Posluguj sie nim w miare lagodnie...jak proteza, bez falszywego
wstydu, ale takze bez pychy -
-
kasiakotek # 21 mies. temu
Witam.do beti30.Widzę że w tym samym wieku jesteśmy i w tym samym roku zachorowałyśmy na raka piersi.Tylko że ja już jestem po rekonstrukcji , jestem zadowolona i szczęśliwa .Pozdrawiam
-
ania80 # 21 mies. temu
A ja napisze tak..złościłam się bo jestem z Wami od pierwszego dnia liczenia a dopiero dzisiaj aktywowali mi konto i mogę cosik napisać.Ta strona to coś wspaniałego bo ładuję tu baterię choć na codzień jestem wesoła,uśmiechnęta i nie myślę o raku piersi.Też mam 30 lat i 13 m-czną córcię.Walczę każdego dnia!
Bardzo cieszę się że jesteście...wszystkie.Bo każda z nas jest taka sama! -
-
-
-
-
-
-
Sylwia # 21 mies. temu
Moja lekarka prowadząca zawsze powtarza - Rak to nie wyrok. Najważniejsze jest to, w której kolejce się ustawimy - po życie z tymi wygranym czy z tymi przegranymi. Z naszym pozytywnym nastawieniem i wsparciem lekarzy prowadzącym choroba nie ma szans ". Życzę wszystkim siły walki ! Miłego dnia !
-
Zonia # 21 mies. temu
Szalone Dziewczyny! Jesteście wspaniałe, a najlepszym dowodem na to jest nowa postawa Barbary!
Basiu, w swojej chorobie 10 lat temu też nie miałam większego wsparcia, ale miałam dzieci w wieku 12 i 16 lat. One dawały mi kopa. tylko o nich wtedy myślałam. Teraz dzieci już są dorosłe, samodzielne a ja szczęśliwa. Chcesz pogadać, pisz na gg, jesteśmy w tym samym przedziale wiekowym ( już za kilka dni będę pięćdziesięciolatką), będzie mi bardzo miło pogadulić z Tobą :):):) -
-
kasiakotek # 21 mies. temu
Hejka ! beti30 jestem bardzo zadowolona z rekonstrukcji, miałam robioną z własnych tkanek. Wszystkie operacje ( oszczędzająca, amputacja i rekonstrukcja) miałam robione w Gdańsku w Klinice chirurgii plastycznej i leczenia oparzeń w Akademii Medycznej. A Ty gdzie miałaś robioną ? Pozdrawiam
-
zofia tyburska # 20 mies. temu
Jestem po amputacji piersi 1,5 roku.Leczenie zakonczone 10 m-cy temu.Myślę,że bedzie wszystko dobrze.W styczniu będ miec rekonstrukcje..Przez chwile nie pomyslałam o śmierci...zycie jest piękne niezależnie od tego ,że trafiają się dni okropne i pogoda nie taka!!Przeszłam chemię,radioterapię.Jestem teraz wzorem dla moich koleżanek walczacych z tą chorobą.Patrza na mnie i mają nadzieję,że za chwilę bedą wyglądac ,jak ja a niedawno była peruka...w której było mi do twarzy..Twarz zrobiła się świetlista i pełna radosci!!!Ważne aby miec obok siebie człowieka ,który jest na dobre i na złe...Pozdrawiam wszystkich .którzy przeżywają te tragedie albo maja ją juz poza sobą.Wazny usmiech,dlatego zrobiły mi sie zmarszczki od usmiechu...
-
-
kasiakotek # 20 mies. temu
Rekonstrukcja droga Barbaro jest darmowa, idź do swojego lekarza onkologa i z nim porozmawiaj na ten temat.Ja czekałam krótko na rekonstrukcje , to zależy od kolejki , i zakończenia leczenia szczególnie chemia i radioterapia.Ja jestem bardzo zadowolona w razie co służę informacją. Pozdrawiam
-
zofia tyburska # 20 mies. temu
Basiu !!Rekonstrukcje robią w Gryficach!!Zapraszam...Są za darmo...Ja będę ją miec w styczniu jesli wszystko bedzie dobrze...Oczywiscie czeka sie w kolejce.Po radioterapii można ją zrobic najwczesniej po 1,5 roku....Ja już przebieram nogami kiedy mi mój doktor zrobi pięknego cycka a takie robi!!!
-
-
zofia tyburska # 20 mies. temu
2 lata!!
-
-
zofia tyburska # 20 mies. temu
Gryfice to nie koniec swiata!!Blisko morze.poopalasz się...Opinię na temat Gryfic sa dobre.Wiele znanych kobiet tu robiła rekonstrukcje!!
-
zofia tyburska # 20 mies. temu
A tak apropos moja była sąsiadka jest z Piotrkowa>>.
-
-
kasiakotek # 20 mies. temu
Witam BETI30!!!! Rekonstrukcję piersi miałam z mięśnia brzusznego.Jestem bardzo zadowolona , skórę też pobrali mi z brzucha bo miałam jej dość dużo ( pozostałości po ciąży, bo dużo przytyłam),Nie mam żadnych komplikacji raz na jakiś czas jeżdżę do Gdańska w celach kontrolnych i naukowych .Mam nadzieję że nic poważnego Ci się nie dzieje.Pozdrawiam
-
monisiam # 20 mies. temu
Witam! Zazdroszczę niektórym Paniom,zwłaszcza te ,które mają swoje rodziny, ja niestety nie mam męża i już go pewnie mieć nie będę, bo kto będzie chciał taką okaleczoną kobietę. Też zachorowałam na tą straszną chorobę jaką jest rak w ubiegłym roku, w wieku 30 lat. Straciłam nadzieję już na wszystko, dlaczego to tak jest, jak już miało być dobrze to coś pękło. Pozdrawiam
-
barbara # 20 mies. temu
Monisia głowa do góry ,jeszcze wszystko przed tobą .Zobacz jak ludzie optymistycznie patrzą przed siebie.Ja też tak głupio myślałam ,ale po tych wszystkich komentarzach zmieniłam swoje zdanie.Tobie też radzę odzyskaj nadzieję,liczę na ciebie nie załamuj się dziewczyno.Pozdrawiam
-
zofia tyburska # 20 mies. temu
Do Monisiam!!Dziewczyno brak piersi to nie koniec świata!!Znajdziesz kogoś kto pokocha Cie bez "cycka"".Gwiazdami nawet po rekonstrukcji już nie będziemy!!Zrobisz sobie ładniejsze...Trzeba życ nie mysląc o tej chorobie.Zobacz ,jak piękny jest świat-konwalie ,bez,niezapominajki kwitną!!Naucz się to widziec.Pozdrawiam
-
-
monisiam # 19 mies. temu
Witam! Mam pytanie Czy może ktoś orientuje się czy po przebytej chorobie nowotworwoej można zmienić klimat. Mieszkam ok 200 km od morza dokładnie w wielkopolsce, w tym roku w czerwcu byłam 2 razy nad morzem po 4 dni. Jak byłam ostatnim razem, to spotkałam taką Panią, która mnie wystraszyła i powiedział, że w rzadnym wypadku nie powinnam zmieniać klimatu, bo to napewno mi zaszkodzi. Ja mastektomię miałam w październiku 2009 roku, miałam chemię i radioterapię, obecnie czuję się dobrze, Więc nie wiem czy to może zaszkodzić? Jeśli ktoś wie coś na ten temat to prisiłabym, o odpowiedź. Bardzo się zmartwiłam
-
JustynaS # 19 mies. temu
W moim przypadku (ostra białaczka szpikowa) lekarz odradził mi zmianę klimatu. Ja mieszkam na Mazowszu, chciałam jechać w góry. (Moja choroba ujawniła się w górach). W tym przypadku jest duża zmiana klimatu. Przy zmianie klimatu organizm szybciej 'pracuje', skoro organizm to i komórki rakowe też mogą pracować na większych obrotach. Podobno jest tak, że organizm przez pierwszy tydzień pracuje tak jakby był w 'starym' klimacie, w drugim tygodniu zaczyna przestawiać się na 'nowy' klimat i dopiero w 3. tygodniu zaczyna korzystać 'z dobroci nowego klimatu'. Nie zamartwiaj się na zapas. Bo nerwy i zbyt duże zdenerwowanie też mogą zaszkodzić. :) Nie zawsze tak się dzieje, że zmiana klimatu zaszkodzi. Szkodzić może bardzo duża zmiana klimatu. Zapytaj się lekarza.
-
mooning # 19 mies. temu
Witam wszystkie panie na portalu...zachorowałam w najmniej oczekiwanym momencie....własciwie to moja intuicja skierowała mnie na prywatne badanie USG gdzie ptwierdzono moja diagnoze,lekarze natomiast przekonywali mnie ze chorobe sobie wymysliłam...zaczeła sie walka z czasem ...były chwile załamania,desperacja,walczyłam dla córeczki,która wychowywałam sama miałam wtedy 36l.(2008r)przeszłam chemioterapie 9 cykli,operacje-mastektomia,naswietlania,w tym momencie jestem zdrowa,czuje sie dobrze,walczyłam dla córki,która jest moim celem w zyciu,wygrałam mimo iz diagnozy lekarzy były rózne....najwazniejsze w tej chorobie jets pozytywne myslenie chec walki,nie wolno sie poddawac mimo czasami beznadziejnosci ,ktora nas dopada.Rok temu poznałam wspaniałego człowieka,ktory akceptuje mnie taka jaka jestem,liczy sie wnetrze a nie cycek-nigdy nie myslałam o rekonstrukcji wydaje mi sie zbedna-dodatkowy ból...ale to tylko moje spostrzezenia...pozdrawiam-Monika......
-
ewam # 19 mies. temu
hej baby 1 dawno mnie nie było tutaj.......... przepraszam!
Monisiam - pytasz o zmianie klimatu hi hi hi nie wiem czy wiesz ale jestem "Jednorożcem" tak jak większość bez rekonstrukcji, mam przerzuty do kości od 2007 roku. w roku 2009 wnerwiłam się na gnojka i w czasie chemii tabletkowej Xeloda p o j e c h a ł a m sobie do Turcji na 7 dni . Po prostu tabletki w kiejdę i cheja. Po przyjeździe okazało się że mam tylko o 50 markerów mniej (Mój rekord to 237 na 30 dopuszczalnych). Będąc w kraju schodziły mi tylko o 8-9 szt. Może to nie reguła, może każdy reaguje inaczej, może ja jestem wyjątek, może 45 stopni w cieniu to dla mnie lek, ale na swoim przykładzie widzę że zmiana klimatu u chorych na raka to mit. Takich mitów na własnej skórze przeżyłam wiele więc.............................. cały czas eksperymentuje, ryzykowne to ale ....... ja eksperymentuje oni mnie leczą. -
ewam # 19 mies. temu
- mooninig - masz rację, ja też nie zdecyduję się nigdy na rekonstrukcję, po co mi to? ból, niewiadoma jak i co? Może tchurze ale dla mnie to nie ma znaczenia. Na rurze tańczyć nie będę (za stara jestem) a na plażę nudystów się nie wybieram. A jak spotkam drugą połówkę w swoim życiu to chcę to zawdzięczać sobie a nie mięśniowi. Pozdrawiam wszystkie WALCZĄCE normalnie żyjące.