x

Ta strona używa ciasteczek (cookies) zgodnie z Polityką Prywatności. W Twojej przeglądarce możesz zmienić ustawienia dotyczące przechowywania lub dostępu do cookies.

W OBECNEJ KAMPANII POLICZYŁO SIĘ Z RAKIEM 0112409 OSÓB

Chłoniak

Leon napisał

Witam serdecznie , mam nadzieje ,że dobrze dobrałem miejsce, jeśli nie wybaczcie. Bo pisze to cały roztrzęsiony.
Mój ojciec od ponad 1,5 roku miał różne bardzo dziwne objawy , zaczęło się od ogólnego osłabienia i niechęci do wszystkiego a szczególnie do wykonywanej pracy ( tutaj należy wspomnieć ,z mój ojciec uwielbia to co robi i było to dziwne) . W międzyczasie pojawiły się dwie plamy jakby siniaki o obydwóch stronach ( na wysokości wątroby) Ale cała akcja zaczęła się na jesieni w tamtym roku. Pojawiły się gorączki do 40 stopni bez przyczyny i kaszel , który mnie prywatnie nie dawał spokoju. Lekarka prze sponad 3 miesiące leczyła to na grypę to na anginę ojca ale bezskutecznie. Pojawiły się ogromne bóle jak to się mojemu ojcu wydawało bóle jelita. Po następnych 2 miesiącach wreszcie otrzymał skierowania na badania . Badania nie wyszły najgorzej ( nie pamiętam ) , na prześwietleniu nie wyszły jakieś większe zmiany w płucach , ew. na dole było cos podobno niegroźnego ( to ważne do tego co napiszę pod spodem) . Ale w kolejnym badaniu brzucha lekarz pierwszego kontaktu wyczuł guz na jelicie grubym .
Trafił do szpitala z rozpoznaniem guza na jelicie grubym , ale jak się bardzo szybko okazało to nie był guz tylko śledziona. I tutaj kilka słów o niej powiększona ponad dwukrotnie. Ojca zaczęto podejrzewać o marskość wątroby i traktować jak alkoholika .Przyczyniło się do tego to ,że pojawiły się żylaki przełyku. W szpitalu na badaniach spędził 2 tygodnie , pobierano mu szpik do badań i nie ma najprawdopodobniej w nich zmian ( badania zrobione na nasza prośbę w kierunku białaczki). W zeszłym tygodniu wykonano u niego gumkowanie żylaków na przełyku a dzisiaj był u lekarza , który po krótkiej rozmowie stwierdził chłonni aka i wysłał ojca na biopsję .Ojciec jest do tego stopnia zmęczony operacją ,że wybiera się do szpitala dopiero w poniedziałek.
Na dzień dzisiejszy wiem bardzo ale to bardzo mało to znaczy są domysły: lekarz twierdzi ,że chłoniak zaatakował już płuca ,wątrobę i śledzionę. Nie wiem co to za chloniak .ale ja jako jego syn ( który ma trochę pojęcia na ten temat a trochę doczytał). Chce wiedzieć jakie są szanse wyjścia w przypadku zaatakowania tych narządów przez chlonniaka. Wiem ,ze jest podane za mało szczegółów ale powiem wprost nie mówię o tym w domu ale bardzo ale to bardzo kiepsko to widzę.
I druga rzec z, która interesuje ojca jak wygląda pobieranie biopsji .
To tyle na teraz proszę jeśli można na odpowiedzenie na moje pytania.

Najnowsze odpowiedzi (5):
  • Leon napisał

    Sytuacja nas przeraża .Czas mija ( a on w tym przypadku jest najważniejszy) a ojciec do tej pory nie ma nawet zrobionej biopsji. Ponieważ trwa przepychanka pomiędzy hematologiem a chirurgami. Ponieważ hematolog chce aby biopsja polegała na operacji w postaci i pobrania sporego wycinka do badania .A chirurdzy chcą tą sprawę załatwić laparoskopowa. Uważają ,że operacja w tym przypadku jest bezsensowna. Nie wiem już co o tym wszystkim myśleć.

  • alf napisał

    Leon postaw sprawe ostro porozmawiaj z ordynatorem i spytaj na co czekają? Gdzie się leczycie bo może warto pomyśleć o innym miejscu?

  • alf napisał

    Leon jakie znalazłeś wyjście z problemu?

  • bb napisał

    Ale laparoskopowo tez mozna uzyskać odpowiednia ilośc materiału do badania. Alf ma racje, postaw sprawę ostro!

  • alf napisał

    Leon czy cos się wyjaśniło w sprawie Twojego taty?