x

Ta strona używa ciasteczek (cookies) zgodnie z Polityką Prywatności. W Twojej przeglądarce możesz zmienić ustawienia dotyczące przechowywania lub dostępu do cookies.

W OBECNEJ KAMPANII POLICZYŁO SIĘ Z RAKIEM 0112409 OSÓB

Rak szyjki macicy (leczenie bez operacji) a skutki ubocznymi leczenia

taterniczka napisał

Raj szyjki macicy (bez operacji leczenie: radiochemioterapia i brachyterapia) - po 5 mies jak radzic sobie ze skutkami ubocznymi leczenia jak np drazniace wezły chłonne, jajniki, wieczne wzdecia i gazy, wiecznie pełny pęcherz? Kto moze pomóc?

Najnowsze odpowiedzi (881):
  • luiza napisał

    Myśle że pomocy musisz szukac tam gdzie byłaś leczona. Mam nadzieje swoją drogą że organizatorzy zorganizuja gorąca godzine z zginekologiem onkologiem!

  • taterniczka2010 napisał

    Byłam u mojego lekarza onkoginekologa. Po badaniu ginekologicznym stwierdził, ze ok.... Zrozumiałam, ze to normalne???? Ile jeszcze normalnych (nienormalnych) objawów będzie? Czy ktos wie czy po takim leczeniu jak moje mozliwa jest aktywnosc fizyczna? Np rower, basen? Lekarz mówi aby wszystko z umiarem ale gdze ten umiar?

  • tolla napisała

    Witam, tez to wszystko przezylam tzn radioterapia i brachyterapia prawie 12 lat temu. Wiec teraz juz Taterniczko zawsze musisz uwazac, nie przeciazaj sie, nie wysilaj sie za bardzo.Z biegiem czasu sama bedziesz wiedziala kiedy jest ten tzw. lekarski umiar. Gdybys miala jakies pytanie to sluze pomoca. Pozdrawiam.

  • taterniczka napisała

    Witaj tolla i bardzo prosze cie o kontakt
    W najblizszych dniach bede miec badania kontrolne, spotkanie z lekarzem. o co pytac? Co jest wazne w tym 'moim' czasie?

  • taterniczka napisała

    I jeszcze ja tak egoistycznie o sobie... nie moge zrozumiec jak to jest powiazane. Przeciez nie miałam operacji wiec dlaczego nie wysilac sie... ruch to dla mnie b wazne. Kogo mam o to pytac? Bardzo prosze o podpowiedz

  • tolla napisała

    Najlepiej wszystko powinien powiedziec ci lekarz co wolno a co nie. Ja po wszystkim moglam podnosic tylko do 5kg, mialam uwazac zeby sie nie przemeczac, nawet niewolno bylo mi wchodzic do stalej wody, tzn, plywanie odpadalo, rok czasu bylam na rencie inwalidzkiej. Do dzis mam problemy z pecherzem (czeste zapalenia pecherza), ale pozatym wszystko dobrze. Teraz mam kontrole w I.O. co 2 lata.

  • taterniczka napisała

    Tolla, czyli to ile juz jestes po leczeniu? Czy wiesz moze jaki to ma zwiazej RSM IIA z przeciazaniem sie???? Przeciez ja nie mialam operacji i jak rozumiem Ty równiez nie miałas? A jeszcze jak teraz jestem po pół roku od leczenia (a mam 36lat) to o co powinnam dopytywac na wizytach kontrolnych? Co powinnam wiedziec na przyszłosc? Niektóre rzeczy mozna przewidziec. Przeciez nie jestesmy we dwie i lekarze chyba wiedza co w danym okresie moze sie dziac. Typu "zazwyczaj", "czesto" itp itd. Taka wizyka tuz przedemną. Pozdrawiam

  • tolla napisała

    Po leczeniu jestem prawie 12 lat (mialam 27 lat). Zapytaj lekarza czy mozesz plywac, cwiczyc itd, mnie na poczatku odradzali wysilek, poniewaz jak twierdzili organizm byl wyczerpany po radioterapii. Kazdy przechodzi to inaczej, i nie mozna przewidziec reakcji organizmu. Jezeli bedzie cos sie dzialo nie tak, to odrazu do lekarza, ja oprocz Onkologow, mam wspanialego Ginekologa ktory mi pomogl przejsc przez to wszystko i do dzis jak mam jakis problem pomaga. Poczatki byly straszne, balam sie cokolwiek robic, kazde uklucie lub bol sialam panike, ale z biegiem lat przeszlo.

  • taterniczka napisała

    To moze i ta ostroznosc tez pomogła ;) Ja mma wrazenie, zxe jak cos zaczne (chocby jezdzic na rowerze) to nie bede miac umiaru. Dopytam mojego gineonkol. Nie mam dobrego ginekologa. Wszyscy odsylaja mnie do onkogine. I do niego sie udam. Pomyślnosci :)

  • tolla napisała

    Ciekawa jestem co powie lekarz, napisz jak bedziesz po kontroli. Powodzenia i pozdrawiam.

  • taterniczka napisała

    No i po wizycie. Dla mojego lekarza to ja jestem na ta chwile onkologicznie ok (cytologia, markery, USG jamy brzusznej). Z tych "nie" to solaria no i pamietac o diecie ja to nazywam lekkostrawnej. Bo np nadal mam skłonnosci do wzdec a i nerki lubia "za szybko pracowac". Ale moje nerki to inna "działka'. Lekarz ciagle chce mi dac chyba do zrozumienia iż czas skonczyc z panikowaniem i wracac do świata szarych ludzi. Życie to nie tylko pogłebianie wiedzy o raku. Czas go troszke odstawic na "boczny tor"... takie mam wrazenie. Trudno mi tak od razu przestawic sie ale czas od siebie wiecej wymagac :)

  • taterniczka napisała

    A i jeszcze. Ja tak meczyłam pytaniami lekarza a on mi wskazał na inna pacjetke obok. Nie pamietam w tej chwili dokładnie jego słów ale zrozumiałam iz chodziło o spokoj tej osoby. Kazdy jest inny...ale pomyslałam, iż ja tu panikuje a wyniki przciez sa dobre a co przezywaja jak maja złe... Czas cieszyć sie tym co sie ma. Ja zawsze mało chorowałam. Powiedziałabym iz mam silny organizm. Trafiło sie i nie wiem dlaczego. Moze z moim przeciez optymizmem i tym pomimo wszystko silnym organizmem poradze sobie i z "rakiem". A teraz mi b przykro, iż tolla tak ciezko to przechodziłas.. Sama nie wiem co jeszcze przdemna. Teraz myśle i czuje tak jak napisałam wyzej. Pozdrawiam

  • tolla napisała

    To super ze wszystko ok. Ja bardziej psychicznie bylam tym zalamana , mialam 27lat i tu nagle taka diagnoza.bo z choroba i zabiegami dawalam rade jakos. Do diety dolacz sobie kisiel i banany naprawde pomagaja z zaburzeniami jelit, tyle tego jadlam ze dzis nie patrze na kisiel :)

  • taterniczka napisała

    Tolla. :) Z kiślem to ja juz podczas leczenia miałam do czynienia jak miałam straszna biegunke czyli pomagał w nawadnianiu. Przynajmniej tak wyczytałam wtedy w internecie a jakie ma jeszcze własciwosci? Ciekawe co pisza o nim w int. Banany jakos mi teraz "niepodchodza" ale bede pamietac. Dziekuje za rady i wiecej prosze:) Chetnie tez podziele sie tym co mi służy. Jestem na etapie kiwi. Kiwi sama znalazłam w int i od porad od rodziny na zaparcia. Minusów kiwi nie znam. Wogóle uwazam, iż dieta jest b ważna. Nawet moj lekarz "małomówny" wspomniał o diecie:) Uwielbiam kiwi :) ale to to juz bardziej chyba "prywata"...;)

  • tolla napisała

    Kisiel i banany pomagaja podobno w regeneracji sluzu w jelitach, a diete to chyba tylko z powodu biegunek musisz jeszcze przestrzegac. Cos kiedys slyszalam zeby nie zazywac witaminy B6 poniewaz rozbija komorki w organizmie. (niewiem czy to prawda na 100% ale ja raczej uwazam na ta witamine).

  • taterniczka napisała

    O tej B6 poczytam i zapytam dietetyka... Dziekuje za podpowiedzi. Tolla, czy mozesz napisac jakies miałas leczenie. Moje jest na samym poczatku. Jak widze z tego co piszesz leczenie było dla Ciebie b obciazajace... Co to za RSM? Moj (nadal mi to dziwnie brzmi) to IIA. Czy Ty miałaś operację (ja nie miałam), Pozdrawiam

  • tolla napisała

    Nie mialam operacji, mialam tylko radioterapia i brachyterapia. Te oznaczenia to pewnie w jakim stopniu jest naciek (tak mi sie wydaje) ja mialam III B. No byl to dla mnie cios, ale teraz juz jest ok i pogodzilam sie ze wszystkim.

  • taterniczka napisała

    Tolla, jest ok bo ma byc ok. Ja jestem (jak wydaje mi sie) świezo po leczeniu i jeszcze dociekam choc coraz spokojniej. Ja równiez miałam radio i barhyt ale i jeszcze chemie... co prawda podobno słaba (o ile chemia moze byc słaba), nie wypadły mi włosy. Nie miałas chemii wiec temat menopauzy Ciebie nie dotyczył i niedotyczy? I tu jest pytanie na gorącą godzinę: co z ta menopauzą.... leki ... Pozdrawiam

  • tolla napisała

    Mialam menopauze, nawet po radioterapii sie ma. Ale przeszlam to spokojnie, bez lekow i do dzis nic nie biore. Czasem ma sie hustawki nastrojow, i jakis czas mialam uderzenia goraca. Trwalo to nie za dlugo moze do roku. (hustawki nastroju zostaly, ale to chyba ma kazda kobieta :) )

  • taterniczka napisała

    Hustawki nastrojów równiez znam i to az b dobrze, az za.... Do tego dochodzi taka "chłopczyca", czy tez twarda baba. Wahałam sie nad tym pytaniem .... jak wyglada sprawa z chyba koniecznym pogodzeniem sie iz o ile wiem koniec z mozliwoscia urodzenia..bo mama mozna byc-tyle dzieci czeka... Jak juz sie ma dziecko to moze łatwiej a jak sie wogóle nie ma a tu taka wiadomosc... A tymczasem cieszmy sie zyciem :) Pozdrawiam

  • tolla napisała

    No niestety nie mam dzieci, zawsze jakos niebylo czasu nauka, praca. no a potem juz... za pozno bylo. Ale juz nawet nie mysle o tym, bo tak jak napisalas ciesze sie ze zyje.

  • taterniczka napisała

    Takie to zycie. Trzeba docenic to co sie ma :) A w miedzyczasie miło by było dzielic sie rada itp. Pozdrawiam

  • taterniczka napisała

    No i potrzebuje rady. Chodzi o uczucie wzdecia. Drażniacy bol brzucha. Myslałam, ze znalazłam na to sposób ale ile mozna życ na mrożonej fasolce, brokułach, buraczkach i płatkach owsianych. Bardzo proszę o rade czego napewno nie powinnam jesc (a przynajmniej co w jakich połaczeniach)... Podstatwowe zasady na nie np: smazone, mleko, kasza jęczmienna. Jeszcze musze sprawdzic. Potrzebuje rady co moge jesc, gdzie o tym poczytac...Pozdrawiam

  • tolla napisała

    Na poczatku dania lekko strawne tzn. miesa, ryby gotowane albo duszone z warzywami, nic smazonego. Kiedys mialam wrzody na zoladku i mialam taka diete, wiec po powrocie z onkologii tez wrocilam do tej diety i mialam spokoj. Ale o fasolce i brokulach nie slyszalam poniewaz wydaje mi sie ze one powoduja wzdecia. Dobrze jest tez zazyc czasem espumisan.( Poczytaj o dietach na zoladek)

  • taterniczka napisała

    Ok, dziekuje Ci. Poczytma o dietach na zoładek. a czy Ty a moze ktos po leczeniu miał straszne problemy z koncentracja, bole głowy, straszne zapominalstwo? Lekow wolałabym nie brac. Czy ktos poleci na to cos wsród żywnosci, moze herbatki. Pomyslałam o int i bede szukac ale juz coraz bardziej mnie te wiadomosci nie sprawdzone mecza swoim 'wykluczaniem sie'. Jak mozna podawac sprzeczne informacje??? Licze na porady wypróbowane. Jak ktos cos potrzebuje rowniez polecam sie. Pozdrawiam

  • JustynaS napisał

    Ja mam problemy z pamięcią i to często nie pamiętam (czasami) podstawowy słów. Przerażające. Wiele osób, z którymi rozmawiam i są po leczeniu 'chemicznym' mają problemy z 'niepamięcią'. Nic na to nie stosuje. I nie wiem jak poprawiać pamięć i koncentrację jedzeniem lub herbatkami.

  • taterniczka napisała

    Ja jednak nysle, ze jest jakis sposób i trzeba sobie pomóc. Np czy ktos słyszał o oczyszczaniu organizmu po chemii.? Podobno sa nawet ziolka... Prosze o podpowiedzi

  • JustynaS napisał

    Przejrzałam pobieżnie książeczkę WITAMINY I BIOPIERWIASTKI.
    - cholina - uczestniczy w procesach zapamiętywania następujących w mózgu - naturalne źródła: żółtka jaj, drożdże, wątroba, kiełki pszenicy, zielone warzywa
    Ogólnie witaminy z grupy B wpływają na stan nerwów, sprawność intelektualną.
    - magnez - sprawia, że potrafimy się koncentrować - źródła: ziarna dyni, migdały, orzechy, szpinak, soja, kakao, czekolada, grube kasze, płatki owsiane, fasola, groch, ryby morskie, figi, banany, warzywa liściaste, pieczywo razowe.

  • taterniczka napisała

    :) dziękuję. Sprawdze w doswiadczeniu :) I co jeszcze z tym oczyszczaniem po chemii, wogóle leczeniu..

  • taterniczka napisała

    I jeszcze...Czy ktos moze czytał 'Antyrak" Nowy Styl Życia autor: dr David Servan- Schreiber. Ja czytam ja po raz drugi (za pierwszym razem ja połknełam chyba, była u konca lecznia). Co o niej myślicie?