x

Ta strona używa ciasteczek (cookies) zgodnie z Polityką Prywatności. W Twojej przeglądarce możesz zmienić ustawienia dotyczące przechowywania lub dostępu do cookies.

W OBECNEJ KAMPANII POLICZYŁO SIĘ Z RAKIEM 0112409 OSÓB

rak jelita grubego - problemy po operacji

jedynka napisał

mój tata miał ok pół roku temu operacje na raka jelita grubego, kiedy po operacji dochodzil do siebie pojawiły sie problemy - z kazda chwila był coraz słabszy, mial twardy brzuch i wymiotował az w koncu stracil przytomnosc. wszystko to nagle ustapilo, podejrzewano ze bylo to zlepienie jelit. pozniej mial radioterapie i chemioterapie i teraz kiedy chemioterapia powoli dobiega konca nagle brzuch stal sie twardy i tata ciagle wymiotuje, jest w szpitalu 2 dobę i lekarze nie bardzo wiedza co robic. czy ktos spotkał sie juz z czyms takim? prosze o szybką odpowiedz..

Najnowsze odpowiedzi (54):
  • geno 1951 napisał

    Witam. Jestem Geno, mam 60 lat i dopiero rozpocząłem walke z rakiem. Jestem po operacji wyciecia guza jelita grubego ( rak wstępnicy ) 18 dni. Teraz staram sie o tym nie myslec i zyc normalnie ale nie wiele wiem jak mam teraz postepowac. To znaczy jak sie odżywiac, jak spedzac czas by nie myslec o tym. moze ktos mi doradzi ? Pozdrawiam.

  • Paula89 napisał

    Geno, to bardzo dobrze, że operacja się udała. Mój tato 3 tygodnie temu był operowany. Czekamy na wyniki histo. Na wypisie jest napisane ,nowotwór złośliwy. Wierzymy, że histo wskaże co innego.
    Co do jedzenia. Nie wolno jeść smażonych potraw ( pewnie już takie podstawowe informacje posiadasz). Podajemy tacie zupy na piersi z kurczaka, kasza jęczmienna,jagnięcina jest wskazana. truskawki z jogurtem naturalnym to duże urozmaicenie dla taty. Kupujemy również zamiast chleba, tzw. bułkę paryską czy wrocławską można ją posmarować masłem i dodać chudą wędlinę. warto brać błonnik.

  • b48adf9fa358c90e31e9ae467a5b2663 napisała


    Użytkownik @geno 1951 napisał:
    Witam. Jestem Geno, mam 60 lat i dopiero rozpocząłem walke z rakiem. Jestem po operacji wyciecia guza jelita grubego ( rak wstępnicy ) 18 dni. Teraz staram sie o tym nie myslec i zyc normalnie ale nie wiele wiem jak mam teraz postepowac. To znaczy jak sie odżywiac, jak spedzac czas by nie myslec o tym. moze ktos mi doradzi ? Pozdrawiam.



    Geno witaj ,moj mąż jest po operacji raka w jelicie grubym a konkretnie w odbytnicy.Rak złośliwy .tak wpisano czarnymi literami.Sprawę pogorszył fakt że wycieto mu 25 cm jelita i ,niestety wyłoniono stomię .Jest po operacji 6 miesiecy ,lekarz zaraz po "nakazał " mi żywić męża bardzo dobrze tzn ,kupowaliśmy drób ze wsi taki nie karmiony paszami ,cielęcinę ,tłuste ryby.Zjadł od tego momentu duże ilości rosołów ,zup na kaczkach ,kurach ,ryby,Aktualnie je wszystko ,tylko czasami wystrzega sie produktów wzdymajacych.Je śliwki ,jogurty i popija espumisan i błonnik 100% w tabletkach .Ale zauważam ,że już też pije mało.Ważne pij dużo wody tzn ok 2,5 l dziennie .Jeżeli nic za bardzo Ci nie dolega to dobrze się odrzywiaj.Natomiast nie wiem co to jest wstępnica? Proponuję byś napisał na maila chętnie podpowiem ,bvoman@gmail.com .Mówi się tylko ,że nowotworom nie powinno się dostarczać cukru i mąki ,tym się żywią Pozdrawiam ciepło pisz jak zechcesz do mnie .P.s mąż pracuje i aktywnie żyje ,tak jak przed operacją.
    sierotka

  • geno 1951 napisał

    Do sierotka..Geno. Dziekuje za odpowiedz na moje pytanie o diete. Taka wlasnie diete sobie aplikuje ale kilka informacji mi sie przyda bo nie do konca bylem przekonany o niektorych produktach. Teraz po malej korekcie mej diety bede sie staral unikac cukru i maki bo troche cukru mialem w swej diecie. W piatek mam konsultacje w klinice wiec napewno postaram sie pozniej odezwac. Pozdrawiam i jeszcze raz dziekuje. Geno.

  • b48adf9fa358c90e31e9ae467a5b2663 napisała

    Witaj Geno jestem ciekawa jak się masz ? napisz coś na maila najchętniej pozdrawiam ciepło
    sierotka

  • Ewa19 napisała

    Bardzo proszę o pomoc, jestem córką kobiety która choruje na nowotwór jelita grubego 3 stopnia, potrzebuje listę dobrych lekarzy którzy zajmują się tym nowotworem w ciężkim stopniu :(

  • b48adf9fa358c90e31e9ae467a5b2663 napisała


    Użytkownik @Ewa19 napisał:
    Bardzo proszę o pomoc, jestem córką kobiety która choruje na nowotwór jelita grubego 3 stopnia, potrzebuje listę dobrych lekarzy którzy zajmują się tym nowotworem w ciężkim stopniu :( Witaj napisz skąd jesteś.Mąż jest po operacji raka w odbycie .Dobra klinika jest Klinika Nowotworowa w Gliwicach.Pamiętajcie , że najpierw powinna być radioterapia a potem dopiero operacja.Tak zalecaja madrzy lekarze ,tak było u nas .Podaję Tobie maila bvoman@gmail.com mogę napisać Tobie więcej ,jak to przechodziliśmy i jak jest teraz.Pozdrawiam goraco ,myśl pozytywnie ,nie wolno się załamywać.A odstawcie natychmiast mąkę i cukier.Tak radzą onkolodzy ,raczyska tym się żywią.


  • b48adf9fa358c90e31e9ae467a5b2663 napisała

    Witajcie jestem ciekawa czy Geno zaglądasz tutaj ?odezwij się proszę ,jak możesz.

  • córka napisał

    Jak to? Najpierw radioterapia a potem dopiero operacja? U mamy wykryli raka jelita- przyszły wyniki histopatologiczne, a za kilka dni mam w planie wieźć ją na planowaną operację:( Poradźcie co robić? Może domagać się wcześniejszej radioterapii?

  • b48adf9fa358c90e31e9ae467a5b2663 napisała

    Witam sa rodzaje guzów np w jelicie grubym ,ktorych nie wolno operować bez wczesniejszego naświetlania ''wysuszenia"' gdyz taka kolejnośc mogłaby "skrócić zycie pacjentowi" ,tak to określił lekarz chirurg operujacy męża.Stwierdził po radioterapii..."tak powinno sie robić najpierw radio potem operacja a nie odwrotnie.Zastrzegam się ,że tak było w przypadku guza u męża.Nie mogę tego odnosić do innych przypadków ,ponieważ o kazdym z nich powinni się wypowiedzieć specjaliści.Ale lekarze często rodzinni i innni ,za szybko chcą wycinać ,co czesto kończy sie też dla pacjenta po prostu żle.

  • b48adf9fa358c90e31e9ae467a5b2663 napisała

    A o to info na podstawie opracowania przez dr hab.n.med Tomasza Jastrzebskiego
    spec.chirurga onkol,specj chirurga ogólnego

    "Radioterapia przedoperacyjna"
    Stosuje sie rózne techniki radioterapii przedoperacyjnej ,ktora ma na celu zmniejszenie masy guza(schemat I),lub /i uzyskania sterylizacji miejscowej(schemat I ,II) ,co ma wpływ zarówno na zmniejszenie wznów miejscowych (o ok 50%) jak i poprawę przeżyć odległych (o ok 10).
    Uważa się ,że napromieniowanie przedoperacyjne zwiększa szansę na możliwość wykonania zabiegu oszczędzajacego zwieracze...""


  • iwa62 napisał

    Witam. Ponad rok temu miałam operację usunięcia guza jelita grubego. Operację miałam poprzedzoną terapią, radioterapią połączoną z chemioterapią. Przez pięć tygodni miałam naświetlania przyjmując jednocześnie chemię w tabletkach(Xeloda). Po operacji nie zalecono mi jakiejkolwiek terapii. Na razie jest dobrze. Kilka lat temu moja mama miała taką samą operację. Nie była ona poprzedzona żadną terapią jak również po operacji nic nie zastosowano. Lekarz powiedział, że na raka jelita grubego nie ma skutecznej terapii, jeśli coś stosują to robi to więcej szkody niż pożytku. Nie miałam powodu nie wierzyć lekarzowi, tym bardziej, że mama miała problemy z krążeniem. Teraz mam bardzo mieszane uczucia co do tej decyzji lekarzy. Mama miała 74 lata i czy to nie była czasem zwykła ekonomia? Mama miała operację w Polsce a ja w UK. Korzystając z obecności na forum chciałam zapytać, czy może ktoś jest zainteresowany workami do stomii firmy Coloplast (15010 to numer katalogowy, można sprawdzić na stronie internetowej firmy). Chętnie oddam, mam ich około 100szt. Pozdrawiam

  • b48adf9fa358c90e31e9ae467a5b2663 napisała

    Witaj Iwa swietnie ,że Tobie sie udało .Jak bys wpisała na forum stomików ,że posiadasz do oddania sprzet w postaci worków ,chetni byliby natychmiast.Jest gro stomików ,którym nie wystarcza z przydziału.Pozdrawiam bardzo ciepło:)

  • b48adf9fa358c90e31e9ae467a5b2663 napisała

    IWA 62 na forum stomików potrzebuje ktos woreczków czy masz je jeszcze? PILNE bardzo dziekuje .

  • iwa62 napisał

    Już mam zaklepane, dla ośmioletniego dziecka. Przykro, ze nie mam więcej.

  • b48adf9fa358c90e31e9ae467a5b2663 napisała

    Witaj Iwa 62 nic nie szkodzi ,ja zapytałam w imieniu osoby mi nie znanej ,ale zalogowanej na Forum Stomików .Kazdy to rozumie .Pozdrawiam ciepluto i oby tego sprzetu było potrzeba jak najmniej ,tego wszystkim serdecznie zyczę ;):)

  • flavietta napisała

    Witam serdecznie.
    Opiszę krótko sytuacje mojego Taty

    od 2004r. był pod stałą opieką hepatologa, od 2008r zaczęły się problemy z wynikami wątrobowymi, leczony był przeróżnymi antybiotykami, w 2009 złapał od kociaka boreliozę i tez się z tym męczył przez 1,5 roku - oczywiście faszerowany był silnymi antybiotykami. Pani hepatolog trzymała rękę na pulsie jeśi chodzi o wyniki taty wątrobowe które cały czas były złe...
    poza tym w kwietniu 2009r Tato zaczął krwawic z odbytu - róznie, raz delikatnie, raz wogóle, raz mocniej...

    Pani hepatolog kierowała go do jakiś dziwnych klinik, to od boreliozy, to na jakiś durny test wega, klinika VOLLA w Krakowie i wiele innych, (gdzie wykryto że Tata ma hemoroidy, później że to szczelina w odbycie - i przepisywali jakieś drogie maści) - o zgrozo !!! .

    Ponieważ my byliśmy zupełnie nieświadomi jakiejkolwiek złej choroby a tym bardziej jakiś skutków gdzieś w jakiejś rozmowie ze znajomymi padło ze teraz jest jakiś tam okres darmowych badań kolonoskopii w ramach profilaktyki raka, po czym Tato zapisał siebie i mame na takie badanie, a że na NFZ to 1,5 miesiąca jeszcze musieli na to czekac

    ... i tak...

    9 wrzesień 2011 - badanie kolonoskopia - wykryto guza j.grubego złośliwego
    lekarz prowadzący to badanie od razu stwierdził ze złosiliwy po tym co widział, od razu zasugerował żeby szybko sprawdzić wątrobe... Dzień póżniej było już wiadomo o duzych guzach z przerzutu w wątrobie ... prawy cały płat zajęty i naciekanie na lewy mniejszy

    w Zielonej Górze - gdzie mieszkamy od razu powiedzieli że dają maksymalnie kilkanascie tygodni zycia, że bardzo niewiele... że operacji nikt sie nie podejmie... - to był dla nas wyrok śmierci - dla naszej całej czwórki, nie tylko dla Taty !!! chociaż nie zapomnę tych dni... teraz płakac się chce jak do tego wracam...

    cały wrzesnien jeżdzenia, szukania pomocy po całej Polsce, masa lekarzy, wizyt, wybór leczenia, operowania...
    wreszcie trafiliśmy na lekarza z Dolnośląskiego Centrum Onkologi we Wrocławiu - człowiek dusza!!!
    zooperował Tate w pierwszej operacji wycinając guza w jelicie ale jednoczesnie podczas tej samej operacji dostał się także do wątroby gdzie podwiązał prawy płat żeby nie dochodziła tam świeza krew i nie odżywiała guzów oraz zrobił alkoholizacje tego płata...

    wiadome było że musi być druga operacja by wycieli tą podwiązaną część wątroby - cały prawy duży płat...
    jednakże zanim druga operacja , potrzebna była chemia (chirurg powiedział nam wyraznie zeby tez nie czekac za długo z chemią i maksymalnie 4-6 wlewów i kolejna operacja) Chemicy niestety stwierdzili ze musi byc cały cykl i koniec kropka... gdzie tak naprawde super wyniki były do 6 wlewu, póżniej już nic się nie zmieniało albo markery szły w górę

    Tato dostał cykl FOLFIRI - 12 wlewów

    W trakcie tego cyklu okazało się (przez nieuwagę) że Tata ma jeszcze plamki na płucach. (Pisze prze nieuwagę bo tomograf zlecany był tylko i wyłacznie na brzuch i miednice a nigdy na płuca i przypadkiem przy przedostatnim tomografie aparat uchwycił jedną plamkę na dole na płucu... lekarz chemii to zlekceważył i nawet powiedział ze to pewnie śruba od aparatury, po czym sami nakazaliśmy TK klatki piersiowej)... Okazało się że i w płucach znalazło się kilka znacznych plamek na obydwu płatach płuc...

    Mieliśmy teraz zupełny mentlik - już trzeba było oerowac 2 raz wątrobe a tu płuca wyszły jeszcze...
    i co robic.....

    udało nam sie dotrzec do wspaniałego lekarza z Centrum Transplantologii Wątroby w Warszawie który szybciutko i bardzo dokładnie zooperował Taty wątrobę - usunął prawy płat i zrobił termoablacje malutkiego guza na lewym płacie.
    Tato już po 4 dniach podniósł sie z łóżka - beż żadnych komplikacji i powikłań... super...

    Po miesięcznej rehabilitacji Tato fajnie doszedł do siebie
    Otrzymaliśmy namiary od naszego prowadzącego lekarza z Warszawy namiar

  • flavietta napisała

    Otrzymaliśmy namiary od naszego prowadzącego lekarza z Warszawy namiary na Klinike płucną w Otwocku
    Byliśmy na konsultacji i w każdej chwili Tate by tam mogli operowac. Jednak zalecono byśmy się wstawili ponownie z wynikami i TK klatki za około 3 miesiące, wtedy wiadomo by było co się z tym dzieje i jaka jest potrzeba operacji… a na razie mieliśmy się nie martwic
    Tak więc po operacji minęło jakieś 2 tyg, zrobiliśmy markery – superrr, spadły do minimum. Minął przeszło miesiąc po czym markery podskoczyły znacząco do góry.
    Konsultacja w Warszawie i decyzja o ponownym podaniu chemii .
    Na chwilę obecną tato jest przed 8 wlewem chemioterapii (tym razem mamy FOLFOX4).
    Markery na początku poszły znów w dół ale teraz zaczęły się znów lekko podnosić…
    I teraz się nasuwa pytanie…. Co jest przyczyną??? Chemia nie działa czy jest w organizmie jakiś stan zapalny ??? Ponieważ po drugiej operacji zrobił się Tacie zbiorniczek otorbiony z płynem w loży po wyciętym płacie wątroby, spory 10cm na 4cm i poza tym pod szwami zrobiły się trzy malutkie zbiorniczki z płynem (największy ma 13 mm).
    Bardzo bardzo bardzo mocno suplementujemy Tate, bardzo !!! Dostaje cała game różnych specyfików. Łącznie miesięczna kuracja wszystkiego wynosi około 1.500-2.000zł miesięcznie.
    Dodatkowo obcięliśmy mu pasztety, wędzonki, mięsa czerwone i tłuste, żadnych smażonych rzeczy ani żadnego jasnego pieczywa, dużo warzyw i masa soków, więcej ryb…
    To wszytsko daje naprawdę BOSKIE wyniki krwi – tak naprawdę to tak dobrych Tato nie miał od 2004 roku - jak ma teraz . Wszystko dzięki tym dodatkom i zmianie żywienia. Oczywiście nie odcieliśmy Tacie zupełnie wszystkiego, żeby nie zwariować też z tymi dietami rakowymi z Internetu przypadkiem, nieeeeee….. Tato nawet raz w miesiącu pije malutkie piwko bezalkoholowe tak więc nie jest on pozbawiony wszelkich uciech…
    Najważniejsze jest to że dowiedzieliśmy się także , o czym nie mieliśmy pojęcia że CUKIER – GLUKOZA – to jedyne i największe pożywienie dla Raka !!! Mąka biała i biały ryż także (w nich jest aż 80% glukozy). W kazdym bądź razie markery nasze u Taty mogły rosnąć z powodu tego, ze tato podjadał słodkości… Odcięto cukier TOTALNIE – i wyniki są lepsze !!!

    Tak więc – podsumowując….
    Tato miał przepowiednie o kilku kilkunastu tygodniach (dosłownie powiedziano – „bardzo bardzo niewiele”) a jest już 16 miesięcy od wykrycia - rok i 4 miesiące i Tata ma się naprade świetnie !!!
    Uważam że nie należy jednak załamywac rąk !!!
    Trzeba walczyć z tym dziadostwem !!! Za wszelką cenę !!! aleeee najważniejsza jest pomoc bliskich
    My każdego dnia wyznajemy zasadę że JEDEN ZA WSZYSTKICH I WSZYSCY ZA JEDNEGO !!!
    Teraz od przyszłego tygodnia bierzemy się w garśc i dodajemy dwa nowe składniki Taty medykamentów – DCA i kapsacyina .
    Zobaczymy co będzie ale MUSI BYĆ TYLKO LEPIEJ! … Niezależnie leci jeszcze co 2 tyg chemia.

  • flavietta napisała

    ahh i dodam jeszcze że Tato czynnie - wręcz aktywnie pracuje (biurowo) ale także prowadzi szereg spotkań po całej Polsce jako wykładowca. Nie ma czasu na pierdy :-) i jak tylko może - kino, teatr, filharmonia, czy tez wypady relaksujące to w góry czy nad może - oczywiście jeździ z mamą która dokładnie pilnuje każdego medykamentu i wszystko Tacie skrupulatnie podaje w określonej częstotliwości. Robi to wszystko na codzień co robił zanim dowiedział się o chorobie...

    Czasem tylko nachodzą go jakieś dołki.... ale nie ma się co dziwic... trzeba tylko wtedy odpowiednio porozmawiac !

  • flavietta napisała

    ahh - dodam jeszcze tylko o markerach Taty - w momencie jak się dowiedział o chorobie miał w setkach i tysiącach !!!

    CEA - 540
    CA 19-9 - 4029



  • flavietta napisała

    Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się więcej lub potrzebował by jakiejś pomocy - proszę pisac, śmiało !
    odsprzedam@op.pl
    pozdrawiam serdecznie

  • córka napisał

    Flavietta
    Czytając twoje słowa o historii choroby taty, ale i o Waszej walce z rakiem, czy raczej z rakami...podziwiam, gratuluję..brakuje słów.
    Dech zapiera ile tego ,,świństwa" może się zakocić w człowieku i to w jednym czasie..Przeraża niedbałość niektórych lekarzy, sami musieliście prosić o TK klatki piersiowej...Ale najbardziej zachwyca Wasza- rodziny walka o tatę, jesteście cudowni. Wasz tata ma prawdziwy skarb w domu. Dziękuję flavietta- dodajesz mi skrzydeł..Pozdrawiam.

  • jawa napisał

    Szukam namiarów na dobrego proktologa w Warszawie?

  • flavietta napisała

    Dziękuję za piękne słowa ale muszę tu coś koniecznie dodać !
    To my mamy prawdziwego Skarba w domu - Tate kochanego i mój największy życiowy autorytet !
    I to dla niego tylko żyję i będę walczyć za pięciu i dziesięciu jak będzie taka potrzeba !
    On dobrze wie że jest dla nas wszystkim i wie również że jak tylko będzie tracił wiarę to że ciągnie mnie za sobą !
    Tak jest faktycznie. Nie wyobrażam sobie życia bez mojego cudownego Taty !!!
    - i dlatego on godzi się na wszystko co uważamy ze może jakoś pomóc, daje z siebie też co może, choć wiadomo, bywają ciężkie i łzawe chwile... Ale NIE DAMY GO NIKOMU !!!

    zawsze był jakiś taki zimny, nie okazywał uczuć, nie potrafił...
    teraz jednak to się zmieniło...
    nawet umie zapłakać czasem ale wie dobrze ile jest dla nas wart !!!!!

    Tym który chcą pomóc swoim bliskim napiszę ! - BLISCY SĄ NAJWAŻNIEJSI i nie ma inaczej !!!
    Nasze sztywne motto to - JEDEN ZA WSZYSTKICH - WSZYSCY ZA JEDNEGO !!!

  • Ewa19 napisała

    http://www.facebook.com/photo.php?v=263321590466062&set=t.100003646690001&type=3&theater

    to jest film o mojej mamie jeżeli ktoś z państwa ma facebook wystarczy sie zalogowac

  • flavietta napisała

    link nie działa :-(((

  • rufinek22 napisał

    Witam wszystkich.

    Mój Ojciec był od miesiąca leczony na zatwardzenie i bóle brzucha w przychodni... ciągle mu wmawiano ze to niestrawność, wirus itd...
    Poszliśmy w zeszłą środę do lekarza prywatnie. ten od razu kazał zrobić badania, na drugi dzień były wyniki i skierowanie do szpitala w Bytomiu. zrobiono Kolonoskopie,na poniedziałek tomografie komputerową.
    W wtorek rano ojca wzięli pod nóż... Poszlismy wieczorem do niego operacja jeszcze trwała.
    Czekaliśmy na lekarza 2 godziny...stało się lekarz powiedział ze Ojciec ma nowotwór odbytu z przerzutami na płuca i wątrobę (nie potwierdzone badaniami, wzięte próbki z wątroby). Powiedział Nam ze Ojciec nie nadaje się do chemioterapii ani radioterapii, jedynie leczenie wspomagające i poprawa komfortu życia dzięki stomii.

    Po operacji ociec czuje się świetnie, uśmiecha się rozmawiał z matka ...on chyba się nie domyśla co jest naprawdę.

    Rodzina jest załamana.

    Bardzo was wszystkich proszę o pomoc, kontakty do dobrych specjalistów, porady, wskazówki działania wszystko mile widziane. proszę pomóżcie piszcie na rufinek22@o2.pl

    błagam o pomoc.

  • carla napisał

    Najlepiej chyba poprosić o kosultacje w Centrum Onkologiiw Gliwicach. Tam masz wszystkich specjalistów i niech oni się wypowiedzą: i radioterapeuta i chemioterapeuta. Czasami punkt widzenia chirurga jest bardzo wąski. Trzeba próbowac i walczyć.

  • b48adf9fa358c90e31e9ae467a5b2663 napisała

    Rufinek napisz konkretniej czego oczekujesz? jakiej pomocy dot stomii,czy innej

  • b48adf9fa358c90e31e9ae467a5b2663 napisała

    podaje Ci maila bvoman@gmail.com