Forum

Otwarte forum dyskusyjne

  • user_nick
    jedynka napisał 41 mies. temu kategoria: nowotwór jelita grubego

    rak jelita grubego - problemy po operacji


    mój tata miał ok pół roku temu operacje na raka jelita grubego, kiedy po operacji dochodzil do siebie pojawiły sie problemy - z kazda chwila był coraz słabszy, mial twardy brzuch i wymiotował az w koncu stracil przytomnosc. wszystko to nagle ustapilo, podejrzewano ze bylo to zlepienie jelit. pozniej mial radioterapie i chemioterapie i teraz kiedy chemioterapia powoli dobiega konca nagle brzuch stal sie twardy i tata ciagle wymiotuje, jest w szpitalu 2 dobę i lekarze nie bardzo wiedza co robic. czy ktos spotkał sie juz z czyms takim? prosze o szybką odpowiedz..

  • geno 1951 napisał 23 mies. temu

    Witam. Jestem Geno, mam 60 lat i dopiero rozpocząłem walke z rakiem. Jestem po operacji wyciecia guza jelita grubego ( rak wstępnicy ) 18 dni. Teraz staram sie o tym nie myslec i zyc normalnie ale nie wiele wiem jak mam teraz postepowac. To znaczy jak sie odżywiac, jak spedzac czas by nie myslec o tym. moze ktos mi doradzi ? Pozdrawiam.

  • Paula89 napisał 23 mies. temu

    Geno, to bardzo dobrze, że operacja się udała. Mój tato 3 tygodnie temu był operowany. Czekamy na wyniki histo. Na wypisie jest napisane ,nowotwór złośliwy. Wierzymy, że histo wskaże co innego.
    Co do jedzenia. Nie wolno jeść smażonych potraw ( pewnie już takie podstawowe informacje posiadasz). Podajemy tacie zupy na piersi z kurczaka, kasza jęczmienna,jagnięcina jest wskazana. truskawki z jogurtem naturalnym to duże urozmaicenie dla taty. Kupujemy również zamiast chleba, tzw. bułkę paryską czy wrocławską można ją posmarować masłem i dodać chudą wędlinę. warto brać błonnik.

  • Profil usunięto napisał 23 mies. temu


    Użytkownik @geno 1951 napisał:
    Witam. Jestem Geno, mam 60 lat i dopiero rozpocząłem walke z rakiem. Jestem po operacji wyciecia guza jelita grubego ( rak wstępnicy ) 18 dni. Teraz staram sie o tym nie myslec i zyc normalnie ale nie wiele wiem jak mam teraz postepowac. To znaczy jak sie odżywiac, jak spedzac czas by nie myslec o tym. moze ktos mi doradzi ? Pozdrawiam.



    Geno witaj ,moj mąż jest po operacji raka w jelicie grubym a konkretnie w odbytnicy.Rak złośliwy .tak wpisano czarnymi literami.Sprawę pogorszył fakt że wycieto mu 25 cm jelita i ,niestety wyłoniono stomię .Jest po operacji 6 miesiecy ,lekarz zaraz po "nakazał " mi żywić męża bardzo dobrze tzn ,kupowaliśmy drób ze wsi taki nie karmiony paszami ,cielęcinę ,tłuste ryby.Zjadł od tego momentu duże ilości rosołów ,zup na kaczkach ,kurach ,ryby,Aktualnie je wszystko ,tylko czasami wystrzega sie produktów wzdymajacych.Je śliwki ,jogurty i popija espumisan i błonnik 100% w tabletkach .Ale zauważam ,że już też pije mało.Ważne pij dużo wody tzn ok 2,5 l dziennie .Jeżeli nic za bardzo Ci nie dolega to dobrze się odrzywiaj.Natomiast nie wiem co to jest wstępnica? Proponuję byś napisał na maila chętnie podpowiem ,bvoman@gmail.com .Mówi się tylko ,że nowotworom nie powinno się dostarczać cukru i mąki ,tym się żywią Pozdrawiam ciepło pisz jak zechcesz do mnie .P.s mąż pracuje i aktywnie żyje ,tak jak przed operacją.
    sierotka

  • geno 1951 napisał 23 mies. temu

    Do sierotka..Geno. Dziekuje za odpowiedz na moje pytanie o diete. Taka wlasnie diete sobie aplikuje ale kilka informacji mi sie przyda bo nie do konca bylem przekonany o niektorych produktach. Teraz po malej korekcie mej diety bede sie staral unikac cukru i maki bo troche cukru mialem w swej diecie. W piatek mam konsultacje w klinice wiec napewno postaram sie pozniej odezwac. Pozdrawiam i jeszcze raz dziekuje. Geno.

  • Profil usunięto napisał 20 mies. temu

    Witaj Geno jestem ciekawa jak się masz ? napisz coś na maila najchętniej pozdrawiam ciepło
    sierotka

  • Ewa19 napisał 17 mies. temu

    Bardzo proszę o pomoc, jestem córką kobiety która choruje na nowotwór jelita grubego 3 stopnia, potrzebuje listę dobrych lekarzy którzy zajmują się tym nowotworem w ciężkim stopniu :(

  • Profil usunięto napisał 17 mies. temu


    Użytkownik @Ewa19 napisał:
    Bardzo proszę o pomoc, jestem córką kobiety która choruje na nowotwór jelita grubego 3 stopnia, potrzebuje listę dobrych lekarzy którzy zajmują się tym nowotworem w ciężkim stopniu :( Witaj napisz skąd jesteś.Mąż jest po operacji raka w odbycie .Dobra klinika jest Klinika Nowotworowa w Gliwicach.Pamiętajcie , że najpierw powinna być radioterapia a potem dopiero operacja.Tak zalecaja madrzy lekarze ,tak było u nas .Podaję Tobie maila bvoman@gmail.com mogę napisać Tobie więcej ,jak to przechodziliśmy i jak jest teraz.Pozdrawiam goraco ,myśl pozytywnie ,nie wolno się załamywać.A odstawcie natychmiast mąkę i cukier.Tak radzą onkolodzy ,raczyska tym się żywią.


  • Profil usunięto napisał 17 mies. temu

    Witajcie jestem ciekawa czy Geno zaglądasz tutaj ?odezwij się proszę ,jak możesz.

  • córka napisał 15 mies. temu

    Jak to? Najpierw radioterapia a potem dopiero operacja? U mamy wykryli raka jelita- przyszły wyniki histopatologiczne, a za kilka dni mam w planie wieźć ją na planowaną operację:( Poradźcie co robić? Może domagać się wcześniejszej radioterapii?

  • Profil usunięto napisał 15 mies. temu

    Witam sa rodzaje guzów np w jelicie grubym ,ktorych nie wolno operować bez wczesniejszego naświetlania ''wysuszenia"' gdyz taka kolejnośc mogłaby "skrócić zycie pacjentowi" ,tak to określił lekarz chirurg operujacy męża.Stwierdził po radioterapii..."tak powinno sie robić najpierw radio potem operacja a nie odwrotnie.Zastrzegam się ,że tak było w przypadku guza u męża.Nie mogę tego odnosić do innych przypadków ,ponieważ o kazdym z nich powinni się wypowiedzieć specjaliści.Ale lekarze często rodzinni i innni ,za szybko chcą wycinać ,co czesto kończy sie też dla pacjenta po prostu żle.

  • Profil usunięto napisał 15 mies. temu

    A o to info na podstawie opracowania przez dr hab.n.med Tomasza Jastrzebskiego
    spec.chirurga onkol,specj chirurga ogólnego

    "Radioterapia przedoperacyjna"
    Stosuje sie rózne techniki radioterapii przedoperacyjnej ,ktora ma na celu zmniejszenie masy guza(schemat I),lub /i uzyskania sterylizacji miejscowej(schemat I ,II) ,co ma wpływ zarówno na zmniejszenie wznów miejscowych (o ok 50%) jak i poprawę przeżyć odległych (o ok 10).
    Uważa się ,że napromieniowanie przedoperacyjne zwiększa szansę na możliwość wykonania zabiegu oszczędzajacego zwieracze...""


  • iwa62 napisał 15 mies. temu

    Witam. Ponad rok temu miałam operację usunięcia guza jelita grubego. Operację miałam poprzedzoną terapią, radioterapią połączoną z chemioterapią. Przez pięć tygodni miałam naświetlania przyjmując jednocześnie chemię w tabletkach(Xeloda). Po operacji nie zalecono mi jakiejkolwiek terapii. Na razie jest dobrze. Kilka lat temu moja mama miała taką samą operację. Nie była ona poprzedzona żadną terapią jak również po operacji nic nie zastosowano. Lekarz powiedział, że na raka jelita grubego nie ma skutecznej terapii, jeśli coś stosują to robi to więcej szkody niż pożytku. Nie miałam powodu nie wierzyć lekarzowi, tym bardziej, że mama miała problemy z krążeniem. Teraz mam bardzo mieszane uczucia co do tej decyzji lekarzy. Mama miała 74 lata i czy to nie była czasem zwykła ekonomia? Mama miała operację w Polsce a ja w UK. Korzystając z obecności na forum chciałam zapytać, czy może ktoś jest zainteresowany workami do stomii firmy Coloplast (15010 to numer katalogowy, można sprawdzić na stronie internetowej firmy). Chętnie oddam, mam ich około 100szt. Pozdrawiam

  • Profil usunięto napisał 15 mies. temu

    Witaj Iwa swietnie ,że Tobie sie udało .Jak bys wpisała na forum stomików ,że posiadasz do oddania sprzet w postaci worków ,chetni byliby natychmiast.Jest gro stomików ,którym nie wystarcza z przydziału.Pozdrawiam bardzo ciepło:)

  • Profil usunięto napisał 15 mies. temu

    IWA 62 na forum stomików potrzebuje ktos woreczków czy masz je jeszcze? PILNE bardzo dziekuje .

  • iwa62 napisał 15 mies. temu

    Już mam zaklepane, dla ośmioletniego dziecka. Przykro, ze nie mam więcej.

  • Profil usunięto napisał 15 mies. temu

    Witaj Iwa 62 nic nie szkodzi ,ja zapytałam w imieniu osoby mi nie znanej ,ale zalogowanej na Forum Stomików .Kazdy to rozumie .Pozdrawiam ciepluto i oby tego sprzetu było potrzeba jak najmniej ,tego wszystkim serdecznie zyczę ;):)

  • flavietta napisał 14 mies. temu

    Witam serdecznie.
    Opiszę krótko sytuacje mojego Taty

    od 2004r. był pod stałą opieką hepatologa, od 2008r zaczęły się problemy z wynikami wątrobowymi, leczony był przeróżnymi antybiotykami, w 2009 złapał od kociaka boreliozę i tez się z tym męczył przez 1,5 roku - oczywiście faszerowany był silnymi antybiotykami. Pani hepatolog trzymała rękę na pulsie jeśi chodzi o wyniki taty wątrobowe które cały czas były złe...
    poza tym w kwietniu 2009r Tato zaczął krwawic z odbytu - róznie, raz delikatnie, raz wogóle, raz mocniej...

    Pani hepatolog kierowała go do jakiś dziwnych klinik, to od boreliozy, to na jakiś durny test wega, klinika VOLLA w Krakowie i wiele innych, (gdzie wykryto że Tata ma hemoroidy, później że to szczelina w odbycie - i przepisywali jakieś drogie maści) - o zgrozo !!! .

    Ponieważ my byliśmy zupełnie nieświadomi jakiejkolwiek złej choroby a tym bardziej jakiś skutków gdzieś w jakiejś rozmowie ze znajomymi padło ze teraz jest jakiś tam okres darmowych badań kolonoskopii w ramach profilaktyki raka, po czym Tato zapisał siebie i mame na takie badanie, a że na NFZ to 1,5 miesiąca jeszcze musieli na to czekac

    ... i tak...

    9 wrzesień 2011 - badanie kolonoskopia - wykryto guza j.grubego złośliwego
    lekarz prowadzący to badanie od razu stwierdził ze złosiliwy po tym co widział, od razu zasugerował żeby szybko sprawdzić wątrobe... Dzień póżniej było już wiadomo o duzych guzach z przerzutu w wątrobie ... prawy cały płat zajęty i naciekanie na lewy mniejszy

    w Zielonej Górze - gdzie mieszkamy od razu powiedzieli że dają maksymalnie kilkanascie tygodni zycia, że bardzo niewiele... że operacji nikt sie nie podejmie... - to był dla nas wyrok śmierci - dla naszej całej czwórki, nie tylko dla Taty !!! chociaż nie zapomnę tych dni... teraz płakac się chce jak do tego wracam...

    cały wrzesnien jeżdzenia, szukania pomocy po całej Polsce, masa lekarzy, wizyt, wybór leczenia, operowania...
    wreszcie trafiliśmy na lekarza z Dolnośląskiego Centrum Onkologi we Wrocławiu - człowiek dusza!!!
    zooperował Tate w pierwszej operacji wycinając guza w jelicie ale jednoczesnie podczas tej samej operacji dostał się także do wątroby gdzie podwiązał prawy płat żeby nie dochodziła tam świeza krew i nie odżywiała guzów oraz zrobił alkoholizacje tego płata...

    wiadome było że musi być druga operacja by wycieli tą podwiązaną część wątroby - cały prawy duży płat...
    jednakże zanim druga operacja , potrzebna była chemia (chirurg powiedział nam wyraznie zeby tez nie czekac za długo z chemią i maksymalnie 4-6 wlewów i kolejna operacja) Chemicy niestety stwierdzili ze musi byc cały cykl i koniec kropka... gdzie tak naprawde super wyniki były do 6 wlewu, póżniej już nic się nie zmieniało albo markery szły w górę

    Tato dostał cykl FOLFIRI - 12 wlewów

    W trakcie tego cyklu okazało się (przez nieuwagę) że Tata ma jeszcze plamki na płucach. (Pisze prze nieuwagę bo tomograf zlecany był tylko i wyłacznie na brzuch i miednice a nigdy na płuca i przypadkiem przy przedostatnim tomografie aparat uchwycił jedną plamkę na dole na płucu... lekarz chemii to zlekceważył i nawet powiedział ze to pewnie śruba od aparatury, po czym sami nakazaliśmy TK klatki piersiowej)... Okazało się że i w płucach znalazło się kilka znacznych plamek na obydwu płatach płuc...

    Mieliśmy teraz zupełny mentlik - już trzeba było oerowac 2 raz wątrobe a tu płuca wyszły jeszcze...
    i co robic.....

    udało nam sie dotrzec do wspaniałego lekarza z Centrum Transplantologii Wątroby w Warszawie który szybciutko i bardzo dokładnie zooperował Taty wątrobę - usunął prawy płat i zrobił termoablacje malutkiego guza na lewym płacie.
    Tato już po 4 dniach podniósł sie z łóżka - beż żadnych komplikacji i powikłań... super...

    Po miesięcznej rehabilitacji Tato fajnie doszedł do siebie
    Otrzymaliśmy namiary od naszego prowadzącego lekarza z Warszawy namiar

  • flavietta napisał 14 mies. temu

    Otrzymaliśmy namiary od naszego prowadzącego lekarza z Warszawy namiary na Klinike płucną w Otwocku
    Byliśmy na konsultacji i w każdej chwili Tate by tam mogli operowac. Jednak zalecono byśmy się wstawili ponownie z wynikami i TK klatki za około 3 miesiące, wtedy wiadomo by było co się z tym dzieje i jaka jest potrzeba operacji… a na razie mieliśmy się nie martwic
    Tak więc po operacji minęło jakieś 2 tyg, zrobiliśmy markery – superrr, spadły do minimum. Minął przeszło miesiąc po czym markery podskoczyły znacząco do góry.
    Konsultacja w Warszawie i decyzja o ponownym podaniu chemii .
    Na chwilę obecną tato jest przed 8 wlewem chemioterapii (tym razem mamy FOLFOX4).
    Markery na początku poszły znów w dół ale teraz zaczęły się znów lekko podnosić…
    I teraz się nasuwa pytanie…. Co jest przyczyną??? Chemia nie działa czy jest w organizmie jakiś stan zapalny ??? Ponieważ po drugiej operacji zrobił się Tacie zbiorniczek otorbiony z płynem w loży po wyciętym płacie wątroby, spory 10cm na 4cm i poza tym pod szwami zrobiły się trzy malutkie zbiorniczki z płynem (największy ma 13 mm).
    Bardzo bardzo bardzo mocno suplementujemy Tate, bardzo !!! Dostaje cała game różnych specyfików. Łącznie miesięczna kuracja wszystkiego wynosi około 1.500-2.000zł miesięcznie.
    Dodatkowo obcięliśmy mu pasztety, wędzonki, mięsa czerwone i tłuste, żadnych smażonych rzeczy ani żadnego jasnego pieczywa, dużo warzyw i masa soków, więcej ryb…
    To wszytsko daje naprawdę BOSKIE wyniki krwi – tak naprawdę to tak dobrych Tato nie miał od 2004 roku - jak ma teraz . Wszystko dzięki tym dodatkom i zmianie żywienia. Oczywiście nie odcieliśmy Tacie zupełnie wszystkiego, żeby nie zwariować też z tymi dietami rakowymi z Internetu przypadkiem, nieeeeee….. Tato nawet raz w miesiącu pije malutkie piwko bezalkoholowe tak więc nie jest on pozbawiony wszelkich uciech…
    Najważniejsze jest to że dowiedzieliśmy się także , o czym nie mieliśmy pojęcia że CUKIER – GLUKOZA – to jedyne i największe pożywienie dla Raka !!! Mąka biała i biały ryż także (w nich jest aż 80% glukozy). W kazdym bądź razie markery nasze u Taty mogły rosnąć z powodu tego, ze tato podjadał słodkości… Odcięto cukier TOTALNIE – i wyniki są lepsze !!!

    Tak więc – podsumowując….
    Tato miał przepowiednie o kilku kilkunastu tygodniach (dosłownie powiedziano – „bardzo bardzo niewiele”) a jest już 16 miesięcy od wykrycia - rok i 4 miesiące i Tata ma się naprade świetnie !!!
    Uważam że nie należy jednak załamywac rąk !!!
    Trzeba walczyć z tym dziadostwem !!! Za wszelką cenę !!! aleeee najważniejsza jest pomoc bliskich
    My każdego dnia wyznajemy zasadę że JEDEN ZA WSZYSTKICH I WSZYSCY ZA JEDNEGO !!!
    Teraz od przyszłego tygodnia bierzemy się w garśc i dodajemy dwa nowe składniki Taty medykamentów – DCA i kapsacyina .
    Zobaczymy co będzie ale MUSI BYĆ TYLKO LEPIEJ! … Niezależnie leci jeszcze co 2 tyg chemia.

  • flavietta napisał 14 mies. temu

    ahh i dodam jeszcze że Tato czynnie - wręcz aktywnie pracuje (biurowo) ale także prowadzi szereg spotkań po całej Polsce jako wykładowca. Nie ma czasu na pierdy :-) i jak tylko może - kino, teatr, filharmonia, czy tez wypady relaksujące to w góry czy nad może - oczywiście jeździ z mamą która dokładnie pilnuje każdego medykamentu i wszystko Tacie skrupulatnie podaje w określonej częstotliwości. Robi to wszystko na codzień co robił zanim dowiedział się o chorobie...

    Czasem tylko nachodzą go jakieś dołki.... ale nie ma się co dziwic... trzeba tylko wtedy odpowiednio porozmawiac !

  • flavietta napisał 14 mies. temu

    ahh - dodam jeszcze tylko o markerach Taty - w momencie jak się dowiedział o chorobie miał w setkach i tysiącach !!!

    CEA - 540
    CA 19-9 - 4029



  • flavietta napisał 14 mies. temu

    Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się więcej lub potrzebował by jakiejś pomocy - proszę pisac, śmiało !
    odsprzedam@op.pl
    pozdrawiam serdecznie

  • córka napisał 14 mies. temu

    Flavietta
    Czytając twoje słowa o historii choroby taty, ale i o Waszej walce z rakiem, czy raczej z rakami...podziwiam, gratuluję..brakuje słów.
    Dech zapiera ile tego ,,świństwa" może się zakocić w człowieku i to w jednym czasie..Przeraża niedbałość niektórych lekarzy, sami musieliście prosić o TK klatki piersiowej...Ale najbardziej zachwyca Wasza- rodziny walka o tatę, jesteście cudowni. Wasz tata ma prawdziwy skarb w domu. Dziękuję flavietta- dodajesz mi skrzydeł..Pozdrawiam.

  • jawa napisał 14 mies. temu

    Szukam namiarów na dobrego proktologa w Warszawie?

  • flavietta napisał 14 mies. temu

    Dziękuję za piękne słowa ale muszę tu coś koniecznie dodać !
    To my mamy prawdziwego Skarba w domu - Tate kochanego i mój największy życiowy autorytet !
    I to dla niego tylko żyję i będę walczyć za pięciu i dziesięciu jak będzie taka potrzeba !
    On dobrze wie że jest dla nas wszystkim i wie również że jak tylko będzie tracił wiarę to że ciągnie mnie za sobą !
    Tak jest faktycznie. Nie wyobrażam sobie życia bez mojego cudownego Taty !!!
    - i dlatego on godzi się na wszystko co uważamy ze może jakoś pomóc, daje z siebie też co może, choć wiadomo, bywają ciężkie i łzawe chwile... Ale NIE DAMY GO NIKOMU !!!

    zawsze był jakiś taki zimny, nie okazywał uczuć, nie potrafił...
    teraz jednak to się zmieniło...
    nawet umie zapłakać czasem ale wie dobrze ile jest dla nas wart !!!!!

    Tym który chcą pomóc swoim bliskim napiszę ! - BLISCY SĄ NAJWAŻNIEJSI i nie ma inaczej !!!
    Nasze sztywne motto to - JEDEN ZA WSZYSTKICH - WSZYSCY ZA JEDNEGO !!!

  • Ewa19 napisał 14 mies. temu

    http://www.facebook.com/photo.php?v=263321590466062&set=t.100003646690001&type=3&theater

    to jest film o mojej mamie jeżeli ktoś z państwa ma facebook wystarczy sie zalogowac

  • flavietta napisał 14 mies. temu

    link nie działa :-(((

  • rufinek22 napisał 13 mies. temu

    Witam wszystkich.

    Mój Ojciec był od miesiąca leczony na zatwardzenie i bóle brzucha w przychodni... ciągle mu wmawiano ze to niestrawność, wirus itd...
    Poszliśmy w zeszłą środę do lekarza prywatnie. ten od razu kazał zrobić badania, na drugi dzień były wyniki i skierowanie do szpitala w Bytomiu. zrobiono Kolonoskopie,na poniedziałek tomografie komputerową.
    W wtorek rano ojca wzięli pod nóż... Poszlismy wieczorem do niego operacja jeszcze trwała.
    Czekaliśmy na lekarza 2 godziny...stało się lekarz powiedział ze Ojciec ma nowotwór odbytu z przerzutami na płuca i wątrobę (nie potwierdzone badaniami, wzięte próbki z wątroby). Powiedział Nam ze Ojciec nie nadaje się do chemioterapii ani radioterapii, jedynie leczenie wspomagające i poprawa komfortu życia dzięki stomii.

    Po operacji ociec czuje się świetnie, uśmiecha się rozmawiał z matka ...on chyba się nie domyśla co jest naprawdę.

    Rodzina jest załamana.

    Bardzo was wszystkich proszę o pomoc, kontakty do dobrych specjalistów, porady, wskazówki działania wszystko mile widziane. proszę pomóżcie piszcie na rufinek22@o2.pl

    błagam o pomoc.

  • carla napisał 13 mies. temu

    Najlepiej chyba poprosić o kosultacje w Centrum Onkologiiw Gliwicach. Tam masz wszystkich specjalistów i niech oni się wypowiedzą: i radioterapeuta i chemioterapeuta. Czasami punkt widzenia chirurga jest bardzo wąski. Trzeba próbowac i walczyć.

  • Profil usunięto napisał 12 mies. temu

    Rufinek napisz konkretniej czego oczekujesz? jakiej pomocy dot stomii,czy innej

  • Profil usunięto napisał 12 mies. temu

    podaje Ci maila bvoman@gmail.com

  • Profil usunięto napisał 11 mies. temu

    Rufinek22 tak nagle umilkłaś odezwij się proszę tutaj co z tatą?

  • Loko napisał 10 mies. temu

    Witam mój partner ma w poniedziałek kolonoskopię. Mieszkamy w UK i jestem załamany tym żeby to nie był rak. Miał wcześniej dokładnie rok temu operację przepuchliny. Wszystko poszło dobrze. Od listopada odczuwał z lewej strony coś twardego pod brzuchem. Dokładnie kilka cm od tego gdzie miał operację przepuchliny. Był u lekarza ale nic nie stwierdził. Miał robione badania krwi i wskazali że ma małą ilość żelaza. W maracu był u lekarza który jeszcze raz kazał zlecić badania krwi, kału i teraz ma kolonoskopię. Jeśteśmy sami w UK nie mamy tu takich przyjaciół od serca. Mój partner ma 35 lat i boje się co będzie.

  • Profil usunięto napisał 10 mies. temu

    Loko samo zlecenie na badanie nie oznacza choroby .Lekarz kierując ,może własnie chce ja wykluczyć.Nie bój sie mądry lekarz zawsze tak postępuje,a tym bardziej jak juz pacjent miał operację .Nie zamartwiajcie się na zapas i czytając innych nie sugeruj sie objawami itp.Dużo objawów chorobowych o których czytamy w necie można sobie prxzypisać.Dlatego spokojnie podejdżcie do tego badania,myślę że wszystko będzie dobrze.
    Proszę napisz jak będziecie już mieli wynik.
    Wszystkiego dobrego nie martwcie się
    Pozdrawiam :):):)

  • flavietta napisał 10 mies. temu

    Rufinek odezwij się co tam u Was !!!


    Użytkownik @rufinek22 napisał:
    Witam wszystkich.Mój Ojciec był od miesiąca leczony na zatwardzenie i bóle brzucha w przychodni... ciągle mu wmawiano ze to niestrawność, wirus itd...Poszliśmy w zeszłą środę do lekarza prywatnie. ten od razu kazał zrobić badania, na drugi dzień były wyniki i skierowanie do szpitala w Bytomiu. zrobiono Kolonoskopie,na poniedziałek tomografie komputerową.W wtorek rano ojca wzięli pod nóż... Poszlismy wieczorem do niego operacja jeszcze trwała. Czekaliśmy na lekarza 2 godziny...stało się lekarz powiedział ze Ojciec ma nowotwór odbytu z przerzutami na płuca i wątrobę (nie potwierdzone badaniami, wzięte próbki z wątroby). Powiedział Nam ze Ojciec nie nadaje się do chemioterapii ani radioterapii, jedynie leczenie wspomagające i poprawa komfortu życia dzięki stomii. Po operacji ociec czuje się świetnie, uśmiecha się rozmawiał z matka ...on chyba się nie domyśla co jest naprawdę.Rodzina jest załamana.Bardzo was wszystkich proszę o pomoc, kontakty do dobrych specjalistów, porady, wskazówki działania wszystko mile widziane. proszę pomóżcie piszcie na rufinek22@o2.plbłagam o pomoc.


  • carla napisał 9 mies. temu

    Sierotko gdzie zniknełaś:))))

  • Profil usunięto napisał 9 mies. temu

    Carla jestem ,byłam troszkę zapracowana ,ciągle jeszcze jestem ale jakoś powoli na prostej.Co u Ciebie słychać dobrego? Admin obiecał uruchomić PW i co i nic?:):):)

  • Marcin napisał 9 mies. temu

    Mam pytanie -czy przy raku jelita grubego stosuje się jakieś inne leczenie poza operacją chirurgiczną?

  • bbb napisał 9 mies. temu

    Leczenie operacyjne jest podstawową metoda leczenia. Jeśli zmian jest mało zaawansowana to to leczenie wystarcza. jeśli jednak nowotwór ma bardziej zaawansowany charakter to należy rozważyć i chemio i radioterapie.

  • celina56 napisał 9 mies. temu

    operacja byla w lutym jelita grubego, nastepnie zaczeto podawac chemie w kwietniu pojawily sie bole w biodrze , w lipcu po raz ostatni dano chemie , bole w biodrze sie nasilaja , czy moze to byc zwiazane z tym nowotworem, czy moga to byc przerzuty?

  • irmina napisał 9 mies. temu

    To może być przerzut do kości trzeba zrobić zdjęcie rtg i scyntygrafię.

  • flavietta napisał 7 mies. temu

    Iscador Qu c. Hg Seria 1 i Seria 2 --- 3 OPAKOWANIA

    Mam na sprzedaż 3 opakowania niemieckiego leku na raka jelita grubego ISCADOR
    termin ważności - LIPIEC 2014 r.

    seria 1 - jedno opakowanie
    seria 2 - dwa opakowania

    CENA JEDNEGO OPAKOWANIA W APTECE W NIEMCZECH TO 59 EURO (TYLE JA PŁACIŁAM)
    400ZŁ TO CENA ZA 3 OPAKOWANIA
    - leki starannie przechowywane w lodówce - daję 100% gwarancji !
    ZAPRASZAM
    więcej informacji na meila (odsprzedam@op.pl)

  • flavietta napisał 7 mies. temu

    dodatkowo chcę podpowiedzieć także że jest dobry lek THYM-UVOKAL (poczytajcie w necie) - także na jelito grube i wszelkie sprawy rakowe

    co do mojego Taty - ma się dobrze... odpukać...
    aktualnie jutro jedzie do Warszawy na chemie (ponieważ w Zielonej Górze gdzie mieszkamy dawno już mu odmówili) a w Warszawie mamy cały czas zielone światło i jeszcze kilka schematów leczenia. Aktualnie jutro - będzie to 33 wlew chemii od samego początku jak Tato dostaje ją. Znosił je różnie, bywało ze miał 2 tyg biegunki, że w trakcie 2 dni wypadły włosy ale i było tak spokojnie jakby się nic nie działo... oby tak dalej ....

    Dzięki Bogu!!! ... Tata ma się dobrze i jest już ponad dwa lata od diagnozy - 9 wrzesnia było 2 lata . NIE DAJEMY SIĘ !!!
    aaaaa dodatkowo podaję Tacie także DCA o którym już pisałam, przy okazji leci suplementacja i ciągle to staram się szukać czegoś nowego...
    Tak więc by nie zapeszac.... jest dobrze
    Serdecznie pozdrawiam i zyczę dużo siły i wiary Kochani !!!!!

  • flavietta napisał 5 mies. temu

    Odświeżam troszkę osobę mojego Taty - ma się całkiem dobrze, naprawdę! Jest po 39 wlewach chemii (oczywiście w Warszawie) , chodzi normalnie do pracy a na czas wyjazdu do Warszawy czyli 2 dni pobytu w Warszawie bierze urlop. Tak więc poniedziałek, wtorek, środa praca i w środę wieczorem już W-wa hotel. czwartek podanie chemii, w piątek zakończenie i powrót do domu. I tak prawie co tydzień... Troszkę uciążliwe ale idzie się przyzwyczaić. Jednak... jesteśmy krótko przed kolejny Tomografem i spotkaniem z Profesorem Szczylikiem z WIM dzięki któremu mój Tato dostaje chemie. Nie mamy wielkiego stracha bo co miesiąc robimy kontrolnie dla siebie usg zmian w wątrobie i od 3 miesięcy dzięki Bogu.... stoi w miejscu to paskudztwo... tak wiec mamy nadzieje ze TK nie pokaże żadnych nowości... bo jeśli coś miało by być na rzeczy pokazało by już cokolwiek usg a tak... jak wiemy ze na usg nic się nie zmieniło tak ... jesteśmy w miarę spokojni o TK. W niedalekiej przyszłości (za jakieś 3-4 tyg) planowana jest miesięczna, dwumiesięczna przerwa w chemioterapii bo jednak organizm tez dostaje trochę kopa po takich dawkach... aha , mieliśmy też kolejną nowość u Taty w tej cholernej chorobie ... mianowicie - czkawka... masakryczna czkawka trwała kilka dni nieprzerwanie, dzień i noc , dzień i noc i tak w kółko.... Tata się wściekał i był zły i wymordowany że hej.... Otrzymaliśmy od rodzinnego leki które troszkę to przygasiły ale poprawa była jak ręką odjął kiedy w szpitalu poprosiliśmy o zmianę leku przeciwwymiotny bo jak się okazało jak gdzieś doczytałam w necie ... wszystkie leki z grupy dexawan - przeciwwymiotne powodują jako skutek uboczny czkawkę. Zmiana leku pomogła bo czkawki już nie ma :-) Tymczasem serdecznie pozdrawiam i życzę duzżżżżżżżo siły do walki wszystkim !!!

  • flavietta napisał 5 mies. temu

    i jeszcze coś chciała bym dopisać...
    ponieważ mam wiele wspaniałych osób które poprosiły mnie o pomoc...
    a pewnie wielu jest jeszcze którzy zaczynają tą okropną drogę....

    NIE DAJCIE SIĘ OCIEMNIAĆ PRZEZ LEKARZY KURCZE.....

    Wielu którzy piszą z zapytaniem sa tak zupełnie nie świadomi czego muszą się domagać i co im się należy.... aż jestem przerażona jak czytam czy słyszę co lekarze mówią i jakie to są absurdy....

    za niedługi czas napiszę dokładnie jak wygląda schemat leczenia raka jelita grubego bo możne to uświadomi chorym lub wspierającym gdzie i jak szukać pomocy !!! bo poprostu niewiedza pacjentów mnie rozwala..... a lekarze jak sami nie zapytacie to buzi nie raczą otworzyć !!!! - są wyjątki, owszem ale o tym też napiszę.


    tymczasem trzymajcie się Kochani !!!!

  • Profil usunięto napisał 5 mies. temu

    Carla witaj teraz ja sie Ciebie pytam ,gdzie jesteś ? co u Ciebie ? odezwij się .

  • carla napisał 5 mies. temu

    No jestem! Wszystko OK. Praca i jeszcze raz praca. Na dodatek moja sąsiadka starsza Pani złamała głowę kości udowej i trochę jej pomagam bo to samotna osoba. Biedaczka poślizgnęła się na liściach. A więc jest co robić!
    A co u Ciebie?

  • Profil usunięto napisał 5 mies. temu

    Witaj Carla:) jest nie najgorzej czyli ok .Wróciłam niedawno z krótkiego wypoczynku.Czy masz tez czasami kłopot z zalogowaniem się?

  • fifi napisał 2 mies. temu

    Mój mąż też zachorował na raka jelita grubego III stopnia w wieku 38 lat, walczymy 2 lata , w tej chwili wszystko w porządku, jutro jedziemy na kolonoskopię do Gliwic , była niedrożność jelit, operacja , straszna operacja, chemia, mamy badania genetyczne, trzeba mieć dużo szczęścia i wiary że się uda, ale też trzeba spotkać odpowiednich specjalistów, życzę dużo zdrowia wszystkim

  • irmina napisał 2 mies. temu

    A jakie badania genetyczne robiliście?

  • martucha_85 napisał 2 mies. temu

    hej :) jestem tu nowa. mój tata zachorowała na raka, tzn.wykryli mu tego bydlaka w listopadzie 2012r. - z przerzutami do wątroby i węzłów chłonnych. Zmiany na wątrobie są w postaci ognisk i są liczne. Komórki raka były tylko w jednym z 6ciu wyciętych węzłów chłonnych. Przed operacją tatę leczono xelodą, guz z 6ciu cm (a był w kątnicy) zmniejszył się do 4 cm,a plamy na wątrobie o 2/3. W maju 2013r. miał operację wycięcia guza. Marker wyjściowy to 36 a podczas brania chemii spadł do 18, po operacji miał go w normie na gónej granicy 3,91 (dodam, że jest palaczem). Od maja do połowy listopada miał przerwę w chemioterapii i w tym czasie nastąpiła progresja - zmiany na wątrobie nieznacznie się powiększyły, a w miejcu cięcia powstała miękkotkankowa struktura. Dodam, że tata parę dni po ciężkiej operacji wstał z łóżka i prowadził normalny tryb życia, czuł się świetnie, zresztą jak zawsze. Od maja do połowy sierpnia przytył 8 kg. Od września zaczęło go coś pobolewać, prawdopodobnie wątroba lub to coś co tworzyło się na jelicie. Zrobili TK i okazało się to co napisałam powyżej - progresja. Zaczęli go leczyć schematem FOLFOX 4 (z Avastinem). Dodam, że marker w październiku skoczył do 25,81. tata od kiedy zaczął brać tą chemię czuje sie swietnie, wyniki ma extra. Aspat i Alat cały czas w normie, cała bichemia na wątrobie w normie, morfologia extra, odporność nie spada. Od jakiegos czasu ma również robiony wspołczynnik alp ktory po 4 chemiach z 189 spadl do 128 a norma jest 40-129 - ponoc swiadczy to o dobrej odpowiedzi na leczenie! w styczniu 2014 roku mial TK - ogolnie za duzo sie nie zmienilo - marker spadl tylko o 1pkt. a zmiany na watrobie (nie ma nowych!!!)ale zaczely sie laczyc i te wezly chlonne na jelicie w miejscy ciecia tez sa stabilne! Powiem tak - tata ma wyniki swietne, czuje sie swietnie, ma apetyt, nic go nie boli, prowadzi zycie normalnie, duzo odpoczywa :) malo tego przebyl polpasca - wyleczyl sie bez lekow przeciwirusowych bo dopiero trzecia onkolog skapnela sie ze ma polpascca. caly czas bral leki przeciwbolowe i zasuszal rany. apat i alat mu podskoczyly (przez paracetamol) ale i tak byly w normie :) teraz wszystko jest w normie :) czemu marker nie spada? czy chemia jest nieskuteczna? jakbyscie spojrzeli na mojego tate to nie wyglada na chrego, wyniki ma lepsze od moich! co jest grane? dodam ze ma mutacje genu KRAS - onkolog mowila,ze jest trudniej leczalny :/ czy zmienia mu chemie, czy beda kombinowali ze skladnikami? stan fizyczny, psychiczny okreslam na bdb!

1 2 dalej
Musisz być zalogowany aby dodawać wypowiedzi. Zaloguj się teraz lub załóż konto.