Forum

Otwarte forum dyskusyjne

  • user_nick
    anucha54 napisał 41 mies. temu kategoria: nowotwór szyjki macicy

    Rak szyjki macicy...


    Ponad dwa lata temu skończyłam chemio i radioterapię z powodu raka szyjki macicy,chciałabym podyskutować z kobietami ,które mają to za sobą ,czy też są w trakcie leczenia.Czuję się znakomicie,stosuję się do zaleceń lekarzy,statystycznie wyczytałam ,że nawroty dopadają po pięciu latach...

  • ewie napisał 39 mies. temu

    witaj!!! u mnie mija juz ponad dwa lata jak dowiedzialam sie o raku. przeszlam operacje radioterapie a teraz od roku jestem na chemioterapii a rak nie chce odejsc ciagle sie rozrazta,ale mam nadzieje ze nawa chemia bedzie ostatnia pozdrawiam , chetnie porozmawiam z kims o podobnym problemie

  • taterniczka napisał 39 mies. temu


    Użytkownik @anucha54 napisał:
    Ponad dwa lata temu skończyłam chemio i radioterapię z powodu raka szyjki macicy,chciałabym podyskutować z kobietami ,które mają to za sobą ,czy też są w trakcie leczenia.Czuję się znakomicie,stosuję się do zaleceń lekarzy,statystycznie wyczytałam ,że nawroty dopadają po pięciu latach...




    Czy to znaczy, ze nie mialaś operacji?

  • taterniczka napisał 39 mies. temu

    Kochane, czy któras z Was leczyla czy leczy raka szyjki macicy bez operacji. bardzo prosze o kontat.

  • elza napisał 37 mies. temu

    Czy to nie jest nachalna reklama produktu?

  • adamj napisał 37 mies. temu

    Chyba post już został usunięty przez admina.

  • taterniczka2010 napisał 37 mies. temu

    anucha54, ja to leczenie skonczyłam wpół roku temu. podpowiedz mi prosze co lekarze mówią Ci o aktywnosci fizycznej typu rower, basen, chodzenie po górach... Bardzo prosze odpowiedz. Ja rowniez czuje sie ogólnie prawie dobrze ale czy juz mozna normanie życ?....

  • dorcia napisał 37 mies. temu


    Użytkownik @taterniczka napisał:
    Kochane, czy któras z Was leczyla czy leczy raka szyjki macicy bez operacji. bardzo prosze o kontat.


    JA SIE LECZYŁAM WŁASNIE MIJA 3 LATA/

  • taterniczka napisał 37 mies. temu

    Dorcia, "moj" to RSM II a u Ciebie? Leczenie skonczyłam 7 miesiecy temu. Wyniki onkologiczne mam ok ale czuje, ze nie wszystko jest ok. Np nerki, problemy z koncentracja, pamiecia. Czuje, ze nadal panikuje albo teraz dopiero zaczne... Mozesz mi opisac jak było u Ciebie albo chociaz dpowiadac na moje pytania? Szczegolnie własnie martwia mnie te nerki (co wypije to wysi..., i ta 'głowa').

  • dorcia napisał 37 mies. temu

    U mnie wyniki również są w porządku.Kazde niepokojący mnie objaw zgłaszam lekarzowi ktory twierdzi ze to tak musi byc,a ja mam watpliwosci czy tak musi byc.Mam bardzo czeste parcie na pecherz takze tak jak ty co wypije to za moment szybko muszę isc do łazienki tak abym to jeszcze zdążyła.Z pamiecia jest ok.Strach u mnie występuje wówczas gdy coś tam mnie gdzies chociaz lekko zaboli.zadawaj pytania bo pisac o tym mozna bardzo duzo.Pozdrawiam

  • taterniczka napisał 37 mies. temu

    dorcia, ja teraz staram sama siebie uspakajac co do tego "gdzies bóli co chwile". Pewnie jeszcze bede jedna pytac. Teraz mam inne pytanie. Czy Tobie lekarz mówił co z pewnoscia nie moglas po leczeniu i w jakim okresie i co mozesz? I jeszcze czy jest "cos" na co masz zwrócić uwage" typu cos zaboli itp itd. Jest takie cos? Ta panika jest u mnie staszna. Czy kiedys to minie???? A jednak jeszcze konkretne pytanie. Jak szybciej i dłuzej ide, biegne taki bol (mocne draznienie) wezłów pachwinowych (o ile to one bo to moja diagnoza ;)) to normalne? I to minie? Chyba powinnam podpisac "panikara" ;)

  • aniaoska napisał 37 mies. temu

    Dzień dobry,
    Proszę o opinię popnieważ nie wiem co dalej robić i mysleć.
    W lutym odebralam cytologię III, kolposkopia podejrzenie CIN II-III
    08-03-2011r. odebralam wynik host-pat ponoć wyszło przewlekłe zapalenie, robiłam badanie na HPV i ponoć nic nie wyszło,
    przepisano mi metronidozol i albothyl, własnie skończyłam brać,
    nadal mam bardzo silne bóle podbrzusza nie moge siedzieć w bracy są bardzo dokuczliwe, dodatkowo upławy,
    nie wiem co dalej robić
    dodatkowo miałam usg endometrium wynik - 1,97 cm.
    mam 31 lat,
    zastanawiam się co mi jest bo te bóle mnie wykańczają są takie uciskowe, tępe, dokuczliwe, promienują na kości miednicy i kończyn, jak bym miała wkręcona śrobke, która robieje pulsuje i zawadza i uciska,
    właściwie już się do nich przyzwyczaiłam, długo też myslałam, że cierpię na zapalenie pęcherze i szczegółnie dbałam o ciepło owijałam się kocami, zawsze nosiłam rajstopy, ale te bóle towarzysza mi nadal.
    Jestem załamana nie moge współżyć bo sie boję i bardzo mnie boli,
    mam męża i dziecko.
    prosze o poradę co mam zrobic z tymi bólami one nie daja mi żyć dodatkowo mam ciągłe bóle głowy takie rozsadzające, suche wypalone usta, brak sił a ostatnio mrowieją mi palce u stopy i duży palec bardzo boli i kłuje ,
    zjadam tabletki przeciwbólowe i jestem po nich jak otepiała, nie mogę nic podnosić jak dłużej pochodze to znowu boli bardziej właściwie cały czas mam ten ból,

  • taterniczka napisał 37 mies. temu

    Aniaoska, ja sama jestem pacjentką i nie spotkałam sie z takimi wynikami i objawami. Z takimi objawami to szukałabym tylko dobrego lekarza. Gdy ja miałam wyniki to od razu moja lekarka ginekolog (potwierdziła druga) wysłały mnie do specjalisty. Ja cytologie miałam IV i od razu do ginekologa onkologa. Poradziły mi który jest podobno najlepszy. Chyba nie rozumiem Twoich pytan. Jestes pod opieką lekarzy czy tez lekarza? On ma kierowac Twoim leczeniem. Pozdrawiam

  • luiza napisał 37 mies. temu

    Aniu ja na twoim miejscu skonsultowałabym te objawy i wyniki badań z innm lekarzem. Nic nie ryzkujesz a będziesz miala pewność że wszystko idzie w dobrą stronę. Ale skoro sa takie objawy mimo leczenia to wydaje się dziwne.

  • taterniczka napisał 37 mies. temu

    I ja jestem za abys skonsultowała wyniki z innym lekarzem. Koniecznie!!!! Myśle, ze nie mozna czekac a powinno sie robic dokładne badania.

  • taterniczka napisał 12 mies. temu

    wanren123, jak moge Ci pomóc? napisz prosze wiecej o historii choroby. Pisz proszę w temacie: Raj szyjki macicy (leczenie bez operacji) a skutki ubocznymi leczenia. Tam jestem ja inne kobitki na bieżąco. Pozdrawiam

  • zuzia2 napisał 12 mies. temu

    Witam Panie.Jestem studentką pielęgniarstwa. Pisze pracę licencjacką na temat raka szyjki macicy. do pracy potrzebny jest mi opis kobiety chorej na ten nowotwór. Jeśli któraś z Pań byłaby w stanie mi pomóc, byłabym bardzo wdzięczna. proszę o kontakt na e-maila zosiakowalska123@onet.eu

  • iwo73 napisał 12 mies. temu

    witam mam 40 lat wykryto u mnie rak szyjki macicy z naciekiem jestem zalamana zawalil mi sie swiat przed nogami mam zaplanowane leczenie radioterapia czekam na badanie rezonanz ,chetnie porozmawiam z kims co przeszedl podobna chorobe lub jest w trakcie leczenia pozd.

  • elza napisał 12 mies. temu

    Iwo 73- spokojnie, takie raki sie leczyRadioterapia zniszczy komórki nowotoworowe i te w szyjce i te co wyszły poza nią i tworzą naciek. Robią ci rezonans aby ocenić czy wszystko jest w najbliższej okolicy zmiany w porządku.

  • Kasia79 napisał 12 mies. temu

    Iwo73, na tym portalu jest dużo kobietek, które podobnie jak Ty, czy ja zmaga się lub zmagała z tą wstrętną chorobą.
    Ja jestem już rok po zakończeniu leczenia- najpierw była operacja, później dodatkowo brachyterapia. Obecnie czuję się całkiem dobrze. Początki po diagnozie były ciężkie, nie wyobrażałam sobie przyszłości, a teraz...prowadzę 'normalne' życie.
    Pisz, pytaj a my w miarę swojej wiedzy i możliwości postaramy się pomóc, najlepiej jak potrafimy.
    Pozdrawiam.

  • doris42 napisał 12 mies. temu

    iwo73,właśnie mija sześć lat od kiedy skończyłam leczenie. Podobnie jak Ty,przeżyłam traumę,kiedy usłyszałam diagnozę. Byłam pewna,że jutra nie będzie... A dziś ośmielam się mieć nawet bardzo odległe plany.
    Pytaj o co chcesz,a my,tak jak napisała Kasia79,nie odmówimy pomocy. Napisz gdzie się będziesz leczyć i kiedy rozpoczynasz terapię.
    Pozdrawiam,głowa do góry!

  • iwo73 napisał 12 mies. temu

    witam dzieki ze napisalyscie do mnie jest jaka ms wiara ,ta choroba przyszla tak z nienacka co rok robie wszystkie badania bo w pracy mam zalecane (okresowe) az tu cytologia IV i skierowanie do szpitala potem lyzeczkowanie wycinki wyslane i diagnoza koszmar (zadnych obiawow nie mialam tylko niewielkie uplawy)
    teraz jade 10 na rezonans tak sie boje co powie te badanie ,terapie zaczynam ? chyba po tym badaniu pani onkolog powiedziala ze bedziemy sie leczyc jestem juz zaznaczona (te tatuaze) lecze sie na ursynowie wa-wa pozd wszystkich

  • Kasia79 napisał 12 mies. temu

    Witaj Iwo.
    Podobnie jak Ty należę do osób dbających i przestrzegających terminów badań okresowych. Cytologia robiona rok przed diagnozą była II a po roku...bach, nie ma na to reguły. Z perspektywy czasu mogę jedynie stwierdzić, że w moim szpitalu rok wcześnie została źle pobrana cytologia i dlatego wyszły takie kwiatki :-( Na szczęście trafiłam w ręce specjalistów właśnie na Ursynowie, teraz jestem na etapie wizyt kontrolnych.
    Naszej Doris, również znane jest warszawskie Centrum Onkologii.
    Pozdrawiam.

  • doris42 napisał 12 mies. temu

    iwo73 zamiast dawać się strachowi,skup się na leczeniu! A jak zaczniesz wątpić to pomyśl sobie o nas. Przeszłyśmy tę samą drogę,raz było lepiej,raz gorzej,ale najważniejsze,że się udało! Tobie też się uda! Ursynów to dobra placówka,mają dobrych fachowców,zadbają tam o Ciebie :-). A czy masz też chemioterapię?Bo nic nie piszesz na ten temat.
    Pytaj o co chcesz,tu nie ma tematów tabu,na pewno odpowiemy!
    Miłego dnia!

  • iwo73 napisał 12 mies. temu

    doris42 jeszcze nie mam zaczetego zadnego leczenia 10 mam zglosic sie na rezonans ,doktor powiedziala ze radio terapie mam miec 4 1/2 tygodnia, a chemioterapie to zobaczymy ja sie nie znam mam zaufanie do onkolkoga wiem ze jest dobrym fachowcem bo czytalam na necie na forum chcialam zapytac czy dojezdzalyscie na terapie ,czy dostalyscie zwolnienie lekarskie jakie czy normalne czy szpitalne (ja chcialabym dojezdzac)
    Pozdrawiam

  • carla napisał 12 mies. temu

    Oj chyba ze zgodą na dojeżdzanie będzie ciężko.

  • iwo73 napisał 12 mies. temu

    witaj carla moja doktor powiedziala ze mam do wyboru proponuje mi dojezdzanie a jak ja chce to moge sie polozyc w szpitalu lecz w szpitalu to bym musiala czekac na miejsce pozdrw

  • doris42 napisał 12 mies. temu

    "."
    Witaj iwo73! W moim przypadku lekarka nie proponowała mi leżenia w szpitalu. Było dla mnie oczywiste,że dojeżdżam. Zwolnienie miałam od pierwszego dnia naświetlań,normalne nie szpitalne. Codzienne wizyty w szpitalu uniemożliwiają normalną pracę,więc nie ma o czym dyskutować. A dojazdy da się przeżyć,przynajmniej dzień jest czymś wypełniony,mniej czasu na czarne myśli :-).
    Pozdrawiam!

  • Kasia79 napisał 12 mies. temu

    Dwie bliskie mi znajome dojeżdżały codziennie na naświetlania. Myślę, że zależy to też od możliwości i miejsca zamieszkania.
    Zwolnienie normalne, tak jak Doris napisała.

    Pozdrawiam :-D

  • emma napisał 12 mies. temu

    Ja bym dojeżdżała -szpital to nie najlepsze miejsce na spędzanie w nim całych dni bo naswietlania to kilka kilkanaście minut.

  • iwo73 napisał 12 mies. temu

    witam dziekuje za podpowiedzi moge na was liczyc, tez skozystam z dojazow jutro rezonans (strach) ;-( dobrego dzionka zycze

  • doris42 napisał 12 mies. temu

    Ja przed rozpoczęciem leczenia miałam robioną tomografię i doskonale pamiętam swój strach. Co tam jeszcze znajdą...? Szczęście w nieszczęściu,nic więcej nie znaleźli. Ale tłumaczyłam sobie,że co ma być to już jest. Stało się,na nic nie mam wpływu. Mogę jedynie nie dać się chorobie i wierzyć w skuteczność leczenia.
    Nie daj się,IwoI Czekam jutro na wiadomości.
    Pozdrawiam!

  • iwo73 napisał 12 mies. temu

    witam jestem juz npo badaniu jak sie okazalo to badanie mialam PET (pani doktor dostarczyla skierowanie do rejestracji ) zadzwoniono do mnie ze mam stawic sie do Centrum Medycyny Nuklearnej wyniki za tydzien..........?mam nerwy, strach .Mam nadzieje ze bedzie dobrze i tlumacze sobie da Bog dzien ,da Bog zdrowie i sile
    Pozdrawiam i zycze zdrowka :-)

  • nika36 napisał 12 mies. temu

    Czesc Dziewczyny. Ja wlasnie otrzymalam diagnoze-rak szyjki macicy. Czeka mnie chemia i radioterapia,bez operacji. Ale najpierw rezonans i tomografia.Jestem przerazona,glownie ze wzgledu na moje, male jeszcze,dzieci. Nie znam nikogo osobiscie,kto by przechodzil przez to. Nie mam pojecia,jak dlugo po doraznym leczeniu powraca sie do powiedzmy w miare normalnej formy,aby moc zajmowac sie dziecmi? Sama terapia to ponoc ciezkie przejscie?

  • taterniczka napisał 12 mies. temu

    Nika36, z tym jak przechodzi sie takie leczenie bywa róznie. Ja podczas leczenie nie miałam pod opieka dzieci ale chyba nie dałabym rady nimi zajmowac sie. Nie wiem w jakim wieku sa Twoje dzieci ale ja radziłabym aby ktoś Ci pomagał. To dla Waszego wspólnego dobra. Dsz radę jakos to "poustawiac"?

  • nika36 napisał 12 mies. temu

    Dzięki Taterniczko,że odpowiadasz.Spytałam,ponieważ właśnie z tym będziemy mieli problem. Młodsze dziecko 3 latka dopiero,a my mieszkamy za granicą,bez niezastąpionej pomocy babć,dziadkòw i cioć na miejscu... Wolę zastanowić się nad tym teraz, niż później,kiedy będę musiała na gwałt coś zorganizować. Wiem,że każdy inaczej przechodzi leczenie,ale po zakonczeniu kilkutygodniowej intensywnej terapii, orientacyjnie w tygodniach,miesiacach,latach (?) liczyć,kiedy będę mogła robić powiedzmy normalne,nawet spowolnione czynności domowe? Wiem,że nie będę mogła niczego dźwigać...

  • taterniczka napisał 12 mies. temu

    Jak dobrze pamietam juz przy koncu terapii u mnie byo lepiej. Ja jeszcze miałam po radiochemio- brahy terapie. Troszke mi sie to zamywa w pamieci ale po samej kuracji juz było ok. Nawt w sob i niedz jak miałam wolne dni od leczenia prawie normalnie działam w domu. Jednak faktycznie wrecz miałam zakaz dzwigania i po leczniu równiez. dziecko ma 3 lataka. Nie wiem czy mozna wytumaczyc iż nie mozna np na rączki. Najgozej pamietam same dni leczenia. Mam nadzieje, ze cos Ci pomogłam. Pisz. Pozdrawiam

  • taterniczka napisał 12 mies. temu

    A jeszcze... kiedy mogłam zaczac nosic cięzary.. nie paietam dokładnie, chyba pomalutku zaczełam działac na tyle na ile miałam siły. Chodziło o nie przecizanie sie. Ja nie miałam operacji.

  • doris42 napisał 12 mies. temu

    iwo73 daj znać zaraz po otrzymaniu wyniku PET! Tydzień szybko zleci,życzę Ci dobrych wiadomości. Trzymam kciuki!

    nika36 po samym leczeniu dość szybko wraca się do dobrej formy. Gorzej w trakcie leczenia. Same naświetlania wywołują uczucie zmęczenia,odbierają siły. Do tego dochodzą nudności. A później,niestety też biegunki. Ale na pocieszenie powiem Ci,że ze wszystkim można sobie poradzić. Na nudności są tabletki,i w moim przypadku niezastąpione tik-taki miętowe. Na biegunki - stoperan. Ale brak sił trzeba po prostu przeżyć. Więc dobrze robisz,starając się wcześniej przeorganizować sobie życie. Pamiętaj,że Twoje zdrowie jest teraz najważniejsze! Życzę Ci powodzenia kuracji!
    Pozdrawiam

  • kasia73 napisał 12 mies. temu

    Witaj Nika 36, przykro mi, że Ciebie też dopadło to choróbsko. W czasie mojego leczenia córka miała 2,5 roku, gdyby nie pomoc rodziny, nie dałabym rady. Naświetlania oceniam jako mało uciążliwe, ale chemia odbierała mi chęci do życia i zwalała z nóg na dwa dni. Nigdy nie miałam problemu z noszeniem córy na rękach, dzieci są bardzo inteligentne, powiadomiona raz o tym że nie mogę tego zrobić, nigdy potem nie wracała do tego tematu. Wystarczało jej, że była przytulana.
    Trzymam kciuki, dasz radę....dla swoich dzieci!

  • nika36 napisał 12 mies. temu

    Dziewczyny,nawet nie wiecie,ile dla mnie znaczy Wasze wsparcie,pomimo tego,ze na odleglosc...Jak na razie troche sie uspokoilam.Wyjasnilam dzisiaj starszemu synkowi (10 lat),co czeka nas w najblizszym czasie.Nie chcialabym,zeby sie bal.Masz racje Kasiu73, 3 latek bez problemu zrozumie,ze koniec z noszeniem na rekach.Poza tym od czego jest tata :)
    Iwo73, ja rowniez jestem na poczatku drogi. Bede trzymala za Ciebie kciuki.Za Was wszystkie.

  • iwo73 napisał 12 mies. temu

    Witam dziekuje za dobre slowo za pomoc i Wasze wsparcie wczoraj po badaniu troche czulam sie slabo ale dzis juz ok nika36 damy rade pokonac tego gada :-) .Tez bede trzymac kciuki za Nas Wszystkie pozdr .....

  • taterniczka napisał 12 mies. temu

    Dziewczyny dacie radę. Piszcie jak bedziecie mogły. Pozdrawiam :)

  • doris42 napisał 12 mies. temu

    No,dziewczyny! Tak trzymać! Wreszcie obudził się w Was duch walki! I bardzo dobrze. Nie ma co mnożyć przeciwności, trzeba brać się z chorobą za bary i walczyć,bo stawka jest bardzo wysoka! A że czasem zechce się Wam popłakać... To normalne. Piszcie-pocieszymy! Życzę dużo wytrwałości i siły! Uda się Wam na pewno!
    Gorąco pozdrawiam!

  • emma napisał 12 mies. temu

    Zuch dziewczyny - każdy dzień to krok do przodu!

  • laura. napisał 12 mies. temu

    nika chyba mamy podobną sytuacje i dzieci w tym samym wieku
    o raku dowiedziałam się kilka dni temu :( ostatnie dni były dla mnie wiecznością, szpital, zabiegi, ból i stres :(
    jestem na początku drogi i zbieram siły, próbuję poukładać wszystko
    ale ciężko mi strasznie
    za jakiś czas napiszę więcej

  • laura. napisał 12 mies. temu

    dodam tylko, że operację mam w poniedziałek 22.04 i proszę o kciuki :(

  • doris42 napisał 12 mies. temu

    Lauro ależ oczywiście,że trzymamy kciuki! Z całych sił! Daj znać jak już będziesz po.
    Pozdrawiam!

  • Kasia79 napisał 12 mies. temu

    Lauro zapewniam że kciukasy będą zaciśnięte.
    Iwo, Nika co u Was kobietki?

  • taterniczka napisał 12 mies. temu

    Lauro ...kciuki trzymam i bedde zaciskac, uda sie, wyjscia innego nie ma :)

  • weronika85 napisał 12 mies. temu

    Ja też Lauro będę miała cię na myśli w modlitwie.
    Powodzenia;)

1 2 3 dalej
Musisz być zalogowany aby dodawać wypowiedzi. Zaloguj się teraz lub załóż konto.